MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Jak nie oblać matury - jelonkowy felieton tygodniowy

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 5 maja 2006, 0:00
Aktualizacja: Czwartek, 11 maja 2006, 12:28
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Należę do maturzystów, którzy mieli pięć godzin, aby napisać wypracowanie z języka polskiego podczas egzaminu dojrzałości. Tematu nie pamiętam, ale poszło nieźle. Co prawda wychowawczyni oblała moją pracę zawartością szklanki w postaci herbaty. W pocie czoła przepisywałem. I jeszcze mnie ochrzaniono, abym nie skreślał.

Choć ranga tego egzaminu jest coraz niższa, we wspomnieniach wszystkich, którzy go zdawali, pozostaje przeżyciem niezapomnianym. Jawi się jako horror, że aż strach się bać. Śni się w snach koszmarnych. A za pozytywne przejście tej próby człowiek chce dać wszystko.
Klasowy kolega nawet ofiarował wypastowanie swoim garniturem podłogi w pokoju nauczycielskim w zamian za trójkę (dwójka za naszych maturalnych czasów równała się dzisiejszej jedynce).

Byliśmy pionierami w tamtejszych nowoczesnych metodach ściągania. Nie chciało nam się przepisywać notatek, to skorzystaliśmy z właśnie otwartego, jedynego w Jeleniej Górze, punktu ksero przy Podwalu. Czarodziejsko skopiowane fiszki z historii misternie ułożyliśmy w zgrabne harmonijki, które bez żadnych kłopotów udało się przemycić do auli tortur.

Ze ściąganiem było już gorzej. Osobiście nie próbowałem, choć mogłem. Pierwszy z moich ściąg skorzystał nauczyciel, który chciał prosto ułożyć bałaganiarsko położone na stole arkusze A-4 (w kratkę i opieczętowane stemplem szkoły). Przy okazji rozwinęła mu się taka skserowana harmonijka. Zdębiał, a oczy zza grubawych okularów niemal wyszły mu z orbit.
Od razu uświadomiłem mu szeptem teatralnym, że – panie profesorze! nie piszę na żaden z tematów, które są na ściagach!
Pokiwał głową, ściągę skonfiskował.

Nie wiem, czy wiedziony instynktem, podszedł do maturalnego kompana i dokonał harmonijnie tego samego odkrycia. Afery na szczęście nie rozpętał, choć mógł. I za to panu profesorowi dziękujemy!
Z historii dostałem naciąganą trójczynę, polski zdałem na piątkę. Mimo zalania pracy herbatą i obaw, że poszło beznadziejnie.

Gdybym był dziś maturzystą, to chyba bym zwariował, mimo że tematy zaprezentowane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną nie są najtrudniejsze. Zabrano by mi telefon komórkowy, nie miałbym jak przemycić ściągi ze ściągniętych wcześniej z Internetu tematów, dat, nazwisk, zagadnień i wypracowań.
No i nie doświadczyłbym tego przeżycia związanego z zalaniem gorącym płynem mojej pracy. Bo dziś na maturze nie można wypić nawet soczku, nie mówiąc o herbacie. Siusiu też nie można zrobić, chyba że ma się zaświadczenie lekarskie. I męczyłbym się niemal cały miesiąc z przeplatanką egzaminów: a to ustnych, a to pisemnych. Może bym oblał? Nie wiem.

Wiem, że tamta matura sprzed lat była podobnie stresująca jak ta dzisiejsza. Pisemne: polski i historia. Ustne: propedeutyka nauki o społeczeństwie (tak koszmarnie nazywała się wówczas dzisiejsza wiedza o społeczeństwie), historia (też poszło nieciekawie, ale zdałem), francuski oraz polski.

Po egzaminach poszliśmy do herbaciarni „Marysieńka” przy ul. Matejki na piwo. To nie żart, bo właśnie tam można było się napić lwóweckiego rycerskiego. I herbaty przy okazji też. Lokalu nie kontrolowała Milicja Obywatelska. Zresztą byliśmy grzeczni.

W radiu i telewizji krzyczeli, że Piasecki, taki kolarz, wygrywał etap za etapem w Wyścigu Pokoju. A gdzieś w tle media radziły picie płynu Lugola po kwietniowej katastrofie elektrowni atomowej.
To był piękny i gorący maj. Pogoda popsuła się w czerwcu. Dzień po wręczeniu świadectw dojrzałości, które i tak trzeba było oddać do wysłania na adres wybranych przez maturzystów wyższych uczelni, zaczął lać deszcz. Kserokopii nie przyjmowano.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wybory coraz bliżej. PiS apeluje

Rajd zdewastował las?

W MZK testowali autobus elektryczny

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~maturzysta 96 5-05-2006 21:27
U mnie trochę inaczej było, z polaka miałem 4, z matmy naciąganą troje - musieliśmy do nauczyciela pojechać i dobry koniak postawić i pięknie się uśmiechać, ale postawił nam dst. Z polskiego ustnego poszło pięknie 5 :) a z niemca 3. Ogólnie fajnie te czasy wspominam. Pozdrawiam wszystkich, którzy zdali maturę.
~Kocham Olę F. 5-05-2006 23:02
Do matury zostało mi 2 lata i bardzo się boję .
~Maura 6-05-2006 8:16
A ja zdawałam maturę w stanie wojennym. Nasz Dyrektor został zwolniony z pracy za niepoprawne politycznie poglądy, a jego następca- nazwiska oszczędzę-(i tak wszyscy wiedzą) postarał się udowodnić światu, jaki to niski poziom panował w Norwidzie za poprzednich rządów.Chodził po sali, zaglądał do wewnętrznych kieszeni garniturów, wyciągał ściągi z pokrowców na cyrkle(wtedy były one ceratowe, trzeba je było zniszczyć, żeby wyjąć karteczkę ze ściągą). Wprowadzil taką atmosferę, że nas sparaliżowało ze strachu. Matematykę (wtedy obowiązkową) oblało chyba 21 osób. Mature zdałam całkiem nieżle, ale wspominam ją jako koszmar- właśnie przez dyrektora.
~Kalina 6-05-2006 10:19
Maturę zdawałam równo 20 lat temu, w "Norwidzie". Pamietam doskonale ten stres! Polski (5) i matma (3) jako obowiązkowe pisemne, ustne : propedeutyka (4), jęz. rosyjski (5), historia (3). Polski też jeszcze zdawało się ustnie, ale po 5 z części pisemnej z ustnego byłam zwolniona. (jeden stres mniej)Nerwów była masa, ale ściągało się (osobiście skorzystałam z tego tylko na matmie, z której zawsze kulałam), a nauczyciele udawali, że tego nie widzą. ( i chwała im za to )Ogolnie przeżycie dużego kalibru, ale na pewno w innym stylu niż dzisiejsze matury. Wtedy były kanapki, picie, wychodzenie do toalety i nawet pielęgniarka na sali.Ściągi były w kanapkach, w kibelku w koszu na śmieci itp. Nie było wyścigu szczurów i jeśli ktoś mógł, to szczerze pomógł koledze. Dziś chyba nie można liczyć na podobne rzeczy. Szkoda. Ale ogólnie nie chciałabym przeżywać matury jeszcze raz.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Świętowali nasi strażacy

Konferencja PiS: Wybory i lokalne połączenia

KSWiK bez prezesa

Mali przedsiębiorcy

Listy eurokandydatów

Sonda

Wg. rządu najlepiej zarabiający mają finasować 500+ dla osób niepełnosprawnych. Czy to jest słuszne?

Oddanych
głosów
325
Tak
34%
Nie
59%
Nie mam zdania
6%