MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Życie jak bal – karnawałowe ostrzeżenia

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 11 stycznia 2008, 13:28
Aktualizacja: 19:33
Autor: Angela
Fot. Archiwum
Trwa okres zabaw i hulanek. Wielu zaczęło go od noworocznej nocy hucznie nieraz spędzanej. Wielu też wspomina bale z niesmakiem i traktuje je jako przestrogę przed innymi zabawami. I nauczkę na tegorocznego sylwestra, który już za… 11 i pół miesiąca.

Ci, którzy zdecydowali się powitać nowy rok w lokalach, nie zawsze wrócili naładowani pozytywną energią na cały rok. Z restauracji, którą wybrali, wyszli nie tylko głodni, ale i zniesmaczeni.

– To, co nam zaproponowano w tym roku za 350 zł od pary, to absurd – mówi rozgoryczony i zawiedziony Robert Odwarzny o sylwestrze spędzonym w znanej cieplickiej restauracji. – Firma zamiast na jakość postawiła na gości, których upchano w pomieszczeniach ponad stan. Posadzili nas przy malutkich stolikach, przy których dosłownie nie można było się ruszyć – opowiada. Wcześniej stoliki były rozstawione inaczej i nikt nie spodziewał się takiego zagęszczenia.

Dodaje, że na parkiecie było także ciasno. – Czułem się nie jak na balu ale na jakimś spędzie – dodaje. Kiedy ze znajomym zaczęliśmy w końcu śpiewać sobie przy stoliku obsługa restauracji przyszła nas upomnieć, że tak nie wypada.

Niestrudzony Robert Odwarzny wraz z żoną Wiesławą i parą znajomych postanowili więc, że jeśli nie mogą się bawić, bo nie ma gdzie, nie mogą śpiewać, bo nie wypada, to może chociaż coś zjedzą,
W końcu na ten wieczór czekali cały rok, nie mówiąc już o pieniądzach, które zapłacili właścicielom restauracji. Wielkie było jednak ich zdziwienie, kiedy na stoły wjechały dania.

– Na początek dostaliśmy zupę gulaszową w salaterkach wielkości filiżanki, że dosłownie mieliśmy problem z włożeniem do niej łyżki, nie mówiąc już o zawartości zupy, w której po wielkich trudach dostrzegliśmy kawałeczek grzybka i jakieś przyprawy – wspomina Odwarzny.

Później po jednym krokiecie na osobę plus barszcz i dwa śledzie pokrojone na małe kawałeczki. Wszystko to obłożono kawałkami jabłka i papryki. Na drugim talerzu kawałeczki wędliny. Do tego polano rosyjskie wino musujące za pięć złotych w sklepie i jakiś alkohol podobnej jakości.

– Po drugiej w nocy zaserwowano rybę w galarecie, której nikt nie chciał jeść i jakby tego wszystkiego było mało, o czwartej rano podano po kawałku kremowego ciasta, na który każdy po wypiciu tego szampana nie mógł patrzeć. Żeby natomiast dostać dodatkowy sok lub herbatę musiałem pół godziny biegać za kelnerem – opowiada pan Robert.

– Zorganizowaliśmy najtańszy sylwester w mieście. Koszt orkiestry i wyżywienia wynosił sto siedemdziesiąt złotych od osoby – mówi nam Jan Piecuch, właściciel restauracji. – Nie wiem, czego spodziewali się ci, którzy do nas przyszli. Uważam, że my podaliśmy dokładnie to, co było w karcie a sylwester był został dobrze zorganizowany. W poprzednich latach menu było niemal takie same i wszyscy byli zadowoleni. Za takie pieniądze nie można było podać do stołu niczego innego – podkreśla.

Zgłosili się do nas jednak Czytelnicy, którzy za sylwester również w restauracji zapłacili w tym roku po sto pięćdziesiąt złotych od osoby. Oni jednak mają miłe wspomnienia.
– Było po prostu fantastycznie – mówi Ewelina Krokus, z Jeleniej Góry. Jedzenia było po prostu mnóstwo, fajna orkiestra, przyjazna obsługa i ciepła atmosfera. Wszystko, co potrzebne jest w noc sylwestrową.

Miejmy nadzieję, że właściciele owej znanej cieplickiej restauracji, która po tegorocznym sylwestrze nie wpisała się pozytywnie w pamięć części klientów, wyciągną wnioski i zaproponują gościom bardziej udane zabawy karnawałowe i pełen pozytywnych wrażeń bal sylwestrowy 2008/2009.

Ogłoszenia

Czytaj również

PiS apeluje do mieszkańców

Drakońskie podwyżki za odpady komunalne?!

Inwestycje drogowe w gminie Mysłakowice

Komentarze (7) Dodaj komentarz

piipi 11-01-2008 13:58
....w tym panu bylo bardzo duzo odwagi...,bo tak przy stoliku spiewac i robic konkurencje orkiestrze.Panowie artysci z tej orkiestry, to nie wypada....Pan Robert i Pani Wieslawa Odwazni czekali caly rok na ten bal....i byli tak odwazi w tym lokalu spedzic ten bal...Do odwaznych swiat nalezy!!!
kazimierzp 11-01-2008 16:36
Napisaliście imię i nazwisko własciciela restauracji, a nie podaliście nazwy która brzmi: "Zdrojowa". Czy nazwa jest chroniona a nazwisko nie?;-)
~tomek 11-01-2008 17:47
Podobnie bylo na "Perlej Zachodu", czyli jak najwiecej gosci (wiecej kasy dla właściciela) stoły były porostawiane na koryttarzach przy pokojach nawet a co najlepsze spoznili sie jedni goscie tz przyszli o 22 i okazalo sie za dla nich nie ma juz miejsc wiec po 23 wyszli bo co tak beda stali bo nawet krzesła nie było dla nich,właściciel zadbal tak aby wszystkie krzesla jakie ma byly zajete,tylko zastanawiam sie dlaczego Ci co sie spoznili nie mieli juz swoich miejsc. Jednym slowem nigdy nie polecam Sylwestra na "Perle Zachodu" bo zachodu tam zadnego tylko KICZ
~ pablott 11-01-2008 19:23
Oj! Pościć cały dzionek i głodować w tą jedyną noc w roku to przykre doświadczenie. Tak nawiasem mówiąc za 175 zł/os to właściciel pan Jan solidnie przegiął, biorąc pod uwagę ilość gości niezłą kapuchę zgarnął! Wypowiadając się w ten sposób zrobił z siebie abderytę (nie tylko zawodowego)
~ewa 12-01-2008 10:06
<i> regulamin złamany </i>
~mefi 12-01-2008 11:02
ale tak robi się kase! dlatego pan Piecuch ma wykupione pół karpacza. najlepiej zarabia się na najuboższych
~LKK 12-01-2008 16:37
175 OD PARY .."za te pieniadze nie mozna zorbic ..." Ludzie za 175 zl od osoby to jest huczne bogate wesele ! z poprawinami ...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Dużo drożej za śmieci

BezKresni z rekordem

Nie zaśmiecajmy otoczenia Kropelki

Poznali wyniki rekrutacji

Efektowne zakończenie Mud Party

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
153
Tak
25%
Nie
73%
Nie mam zdania
1%