MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Życie artystyczne w regionie po 1980 roku

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 2 lutego 2015, 7:51
Aktualizacja: Wtorek, 3 lutego 2015, 9:43
Autor: Mea
Fot. Muzeum Przyrodnicze
Od 1980 r. w Jeleniej Górze zaczął działać NSZZ „Solidarność”. Od 22 stycznia do 22 lutego 1981 r. w klubie „Gencjana” miał miejsce największy na Dolnym Śląsku i jeden z większych w Polsce strajk. Tam właśnie, w maju, otwarto „Wojewódzki Przegląd Sztuki Nieprofesjonalnej”. Była to jedna z ostatnich ekspozycji w mieście przed wprowadzeniem stanu wojennego.

- Zakaz zgromadzeń, spotkań i organizacji imprez masowych bez zezwolenia spowodował, że środowisko artystyczne (i nie tylko) miasta zaczęło się rozpadać. Późniejsze „małe odnowienie” (w połowie lat 80. XX w.) nie wpłynęło na powrót do dawnej świetności życia kulturalnego i działalności plastycznej regionu – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Na początku lat 80. XX w. Karkonoszami, Jelenią Górą i regionem zainteresowali się twórcy z innych obszarów Polski. Zafascynowani pięknem gór, przyrody i miejscowej tradycji, przyjechali tu: Henryk Waniek, Jerzy Klich, Hanna Korolczuk, jak też Joanna Polańska, Ewa Krauze i Jerzy Paszkiewicz. W 1981 r. powstała grupa twórcza „Zadra”, którą tworzyli w szczególności: Jerzy Kryszpin i Edward Szutter. W tym roku prezentowała ona swoje prace w Muzeum Walki i Pracy w Cieplicach (oddział Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze), a rok później w Galerii Sztuki Współczesnej KMPiK w Jeleniej Górze. W 1983 r. grupa ta rozpadła się.

W latach 80. działała także grupa „Er”. W 1982 roku, w związku z wycofaniem się Jeleniogórskiego Towarzystwa Fotograficznego z organizacji kolejnej edycji „Ogólnopolskiego Biennale Fotografii Górskiej”, imprezę tę przejął Wojewódzki Dom Kultury. W tych latach powstała też, tzw. jeleniogórska szkoła fotografiki. Reprezentują ją do dzisiaj m.in.: Wojciech Zawadzki, Ewa Andrzejewska, Janina Hobgarska, Piotr Komorowski i Jacek Jaśko.

- Całkowicie inny typ fotografii, zupełnie niezależny, uprawiali w Jeleniej Górze: Jan Kotlarski, Janusz Moniatowicz, Robert Kutkowski i Krzysztof Kuczyński. W sierpniu 1983 r. w Jeleniej Górze - Cieplicach zorganizowano „I Ogólnopolski Plener Plastyczny „Cieplice 1983”, który umożliwiał artystom połączenie pracy twórczej z zabiegami w Uzdrowisku (miała to być impreza cykliczna, ale niestety tak się nie stało). W lipcu 1984 r., z okazji 40-lecia PRL, muzea, galerie i salony na terenie miasta i województwa jeleniogórskiego, prezentowały dorobek twórczości artystów działających w regionie. Grupa „Zadra” wystawiła swoje prace w salonie „Na Antresoli”, a w mieście zorganizowano doroczny konkurs „Ziemia jeleniogórska w sztuce”. W 1988 r., w Szklarskiej Porębie osiadł na stałe artysta rzeźbiarz Zbigniew Frączkiewicz. W 1994 r., z Karkonoszami związali też swoje losy Beata Kornicka-Konecka, Janusz Konecki i Teresa Kępowicz.

- W końcu lat 80. XX w. w Jeleniej Górze działało kilka domów kultury. Największym z nich był Wojewódzki Dom Kultury. Dużą aktywność na polu propagowania i aktywizacji amatorskiego życia artystycznego wykazywały także: Młodzieżowy Ośrodek Kultury, Miejski Dom Kultury, Osiedlowy Dom Kultury i MDK „Muflon”. Aktywną działalność wystawienniczą, prowadziło też Biuro Wystaw Artystycznych – mówi dyrektor.

Likwidacja województwa jeleniogórskiego w 1999 roku była wielkim ciosem nie tylko dla środowiska artystycznego Jeleniej Góry, ale i dla samego miasta oraz regionu. Stolica Karkonoszy straciła status miasta wojewódzkiego i stopniowo zaczęła tracić swoje dawne znaczenie. W nowej sytuacji zaczęły się poszukiwania jej własnego miejsca na mapie kulturalnej Dolnego Śląska i Polski. W 2000 r. BWA zorganizowało sympozjum, pn. „Tożsamość miejsca”, towarzyszące dużej wystawie „Wokół Wielkiej Góry”.

- Celem spotkania było określenie i zrozumienie fenomenu artystycznego i twórczego naszego regionu: pięknego i ciekawego miejsca na Ziemi, o niespotykanym bogactwie kultury i mogącego być bogatym źródłem inspiracji twórczych. To właśnie przyciągało, przyciąga i przyciągać będzie ludzi wrażliwych i kreatywnych. Jak już wcześniej zauważył poeta i prozaik Edward Kozikowski, region ten żyje własnym, odrębnym życiem, odmiennym od innych obszarów Dolnego Śląska. Jest swego rodzaju królestwem ludzi kultury i sztuki, kochających piękno i harmonię, rządzonym przez ponadczasowego Ducha Gór, może już dziś nieco kiczowatego ale będącego łącznikiem między tym co było, co jest i co być może. Przecież, jak śpiewał Marek Grechuta: ”Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy” – cytuje Stanisław Firszt.

Działający tu dzisiaj artyści, wzorując się na swoich poprzednikach sprzed prawie 80 lat, założyli w 2005 r. w Szklarskiej Porębie Stowarzyszenie Artystów „Nowy Młyn”, nawiązując tym do wspaniałej tradycji regionu. Do tego związku twórczego należą dziś m.in.: Urszula Broll, Zbigniew Frączkiewicz, Anna Jodzis, Janusz Konecki, Beata Kornicka-Konecka, Jerzy Kurowski, Leszek Legut, Marek Lercher, Janusz Motylski, Krzysztof Figielski, Agnieszka Owsianik, Agata Roszkiewicz, Marcin Mielecki, Katarzyna Rotkiewicz-Szumska, Agata Różańska, Leszek Różański, Grzegorz Szymczyk, Paweł Trybalski, Bogumiła Twardowska- Rogacewicz, Ryszard Tyszkiewicz, Lidia Sokal-Trybalska, Wiktor Staszak, Zbigniew Szumski i Marian Wiekiera. Co ciekawe, większość z nich nie jest już mieszkańcami Jeleniej Góry, ale naszego najbliższego regionu.

- W stolicy Karkonoszy, jak i w regionie, nadal rozwija się oraz prężnie działa amatorski ruch artystyczny, skupiony wokół instytucji kultury i oświaty. Kółka oraz pracownie plastyczne funkcjonują w szkołach i uczelniach, także na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, a sekcje plastyczne działają przy wszystkich większych ośrodkach kultury, tj. : JCK, MDK, ODK, MDK „Muflon” i „Przystań Twórcza”. Co roku region jeleniogórski „zasilają” nowi artyści, osiedlający się tutaj czasowo lub na stałe. W Karkonoszach jest to coś, czego gdzie indziej po prostu nie ma. Turystyka wypoczynkowa i uzdrowiskowa, a także kultura oraz sztuka, powinny być jednym z głównych znaków rozpoznawczych regionu. To jest właśnie jego tradycja, której ostatnio tak często się poszukuje. Elementy tej tradycji zachowują się, tworzą obecnie, zanikają lub trwają przez dłuższy lub krótszy czas. Jeleniogórski „kocioł twórczy” wciąż wrze i nie można pozwolić aby choć na chwilę ostygł – mówi Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Początki służb konserwatorskich

Wszyscy dbajmy o nasze otoczenie

Teraz lepiej widać

Komentarze (17) Dodaj komentarz

kazimierzp 2-02-2015 8:17
Tekst zabrzmiał trochę jakby po stracie województwa nic prawie sie nie działo. Te wszystkie wymienione kluby, czy też BWA działały i działają nadal. Jedynie Wojewódzkiego Domu Kultury nie ma bo stał się częścią JCK, czyli dawnego MDK Relaks. Wtedy były może dwie galerie (nie handlowe, ale sztuki), a teraz praktycznie przy każdej placówce kultury są wystawiane dzieła artystów. W ilości aktywnych placówek kultury w stosunku do wielkosci miasta jesteśmy w ścisłej krajowej czołówce, jeśli nie najlepsi! Co do jakości? Bywa różnie, na tle Dolnego Śląska wypadamy wspaniale! Dolny Śląsk na tle kraju, niestety słabiutko. Żadna placówka z Dolnego Śląska nie znalazła się w pierwszej dziesiatce galerii w ostatnim rankingu Polityki.
~ja 2-02-2015 11:58
Proponuję Mei, aby przejrzała przynajmniej wydawnictwo, które może być źródłem dla podobnych tekstów, mianowicie "Artyści i kolonie artystyczne w Karkonoszach w XXw." Dostępne w BWA - może wtedy uzupełni ten artykuł o kilka nazwisk, o których nie wspomina P:.Firszt.
~Mona 2-02-2015 12:06
Szkoda, że autor jak i dyr. Muzeum Przyrodniczego o tak ważnych sprawach jak o kulturze i artystach w naszym mieście nie rozmawiali z osobami - bardziej kompetentnych w tej materii! ( z całym szacunkiem dla w/w !).
~ 2-02-2015 13:45
Nie to tak wcale nie jest, te placówki rodem z komuny JCK, BWA, ODK, MDK itd czy nowe twory Uniwersytety czwartego wieku mają się tak do środowisk twórczych jak kółka plastyczne dla dzieci... Nabazgrać domek, kwiatek i konika prawie każdy potrafi, ale co to nowego wnosi do historii człowieka, to już inna sprawa. Dziś każdy ma komórkę i każdy pstryka miliony zdjęć, do tego dochodzą filmiki z telefonów, czy to też sztuka, no i jeszcze w każdym tesco czy biedronce lub lidlu można kupic akcesoria do malowania dla każdego emeryta czy dziecka
~ 2-02-2015 13:52
ad.~kazimierzp. Niestety, to prawda, po likwidacji województwa - z inicjatywy Akcji Wyborczej "Solidarność" - życie kulturalne Kotliny Jeleniogórskiej zatraciło swój impet. Wiele placówek kultury i klubów sukcesywnie likwidowano. Niektóre przekształcono w gminne ośrodki kultury, ograniczając - ze względów finansowych - ich działalność. A tak na marginesie, pisząc o Jeleniej Górze nie należy pomijać miejscowości ościennych. Kotlina Jeleniogórska to aglomeracja o wielkości współczesnego Gdańska. Nie jest bez wpływu i związku to co dzieje /działo się/ w J.G. i innych miejscowości w Kotliny, jako szczególnego regionu. Dotyczy to nie tylko kultury. DOLNOŚLĄZAK
~ 2-02-2015 20:20
Ilosc nie zawsze znaczy jakosc ,rzeczywiscie w Jeleniej Gorze ostalo sie sporo instytucji kultury z czasow komuny ale generalnie te domy kultury to jest mentalnosc i sposob dzialania ze zmierzchlych czasow. A wystarczy pojechac do teatru do Legnicy do domu kultury do Boleslawca lub Lubina inna jakosc i rozmach i wcale nie chodzi tylko o pieniadze u nas brakuje fachowcow managerow kultury ludzi z wyobraznia i wizja.
~ja 2-02-2015 21:22
Cudze chwalicie swego nie znacie.A czymże to lepsze są domy kultury z bolesławca czy Lubina od naszych?. Ludzie, więcej sympatii dla swoich i obiektywizmu. Niech sobie pomarzy np. o Zoomie Bolesławiec.
~artysta jeleniogórski 3-02-2015 1:02
Warto wspomnieć także o wrocławskich słoikach, którzy uciekli z Wrocławia i przyjechali do naszego pięknego regionu tworzyć sztukę. To właśnie tutaj osiągnęli apogeum swoich możliwości artystycznych - coś, czego nie dał im Wrocław. Takie nazwiska jak Jerzy Tomaszewski czy Tadeusz Różewicz znane są chyba każdemu. Mądrzy ludzie zawsze uciekali z Wrocławia - "brunatnego miasta" (jak się to dzisiaj mówi), a otwarta i tolerancyjna Jelenia Góra przyjęła ich z otwartymi rękoma. We Wrocławiu została już tylko sama patologia.
~artysta jeleniogórski 3-02-2015 1:05
Oczywiście Henryk, a nie Jerzy. Ma swój grób w Karpaczu (a nie we Wrocławiu).
~Teatroman 3-02-2015 1:29
Tylko Teatr Norwida teraz nam wstyd przynosi. A pomyśleć, że kiedyś był chlubą Jeleniej Góry.
~ 3-02-2015 6:52
O jakim zomie? Co to takiego ? Festiwal amatorów którzy dają zarobić organizacji tej imprezy. Więcej o tym szumu niż to warte
~ 3-02-2015 7:29
Jelenia Góra była i teraz jest jeszcze bardziej skazana na optyke postrzegania świata z prowincji ludzie błędnie i łudząco twierdzą że te placówki mogą być dla nich pomocne np w karierze ale jak ktoś na prowincji coś tam zaśpiewa lub inaczej potworzy to może być pewny że szanse jego nadal są zerowe zresztą dzisiaj profesje artystyczne są na skraju upadku nawet niektórzy celebryci przybierają głodem a co dopiero jacys poczatkujacy amatorzy z komunistycznych placówek kultury to jest czysta kpina prowincja to prowincja z takimi pracownikami jak na wsi niech ktoś sprawdzi po lini zawodu czy ci ludzie mają być waszymi animatorami
~ 3-02-2015 8:46
Kiedys to miasto rywalizowalo na polu dzialalnosci artystycznej z Wroclawiem, dzisiaj przegrywa z Boleslawcem,Lubinem ,Legnica. Jutro bedziemy gorsi od Zgorzelca i Lwowka, dlaczego tak siedzieje bo ci sami amatorzy od lat zajmuja sie kultura w tym miescie.
~ 3-02-2015 10:05
W Jeleniej Górze jest „Ciemna materia sztuki” posłuchajcie audycji radiowej w programie II polskiego radia, traktującego o „mafijnych” kreatorach sztuki w III RP. Bardzo interesujące spostrzeżenia tam padają. W naszym kraju, bez względu na to, czy się ma talent czy też go nie ma, panuje swoisty układ, który na starcie skazuje osobę, która być może ma coś innym do powiedzenia i przekazania na proces degeneracji lub scedowania swojego „ja” na rzecz „sitwy”, która może, ale nigdy nie musi spowodować czyjś sukces przez kreowanie takiej, a nie innej polityki promocji. Najbardziej istotnym wątkiem jest jednak to, że ten mechanizm staje się przemysłem dającym „papu” głównie organizatorom tego targu (targetu).
~ 3-02-2015 10:07
Twórca staje się klaunem dostarczycielem materiału mającym sprostać zapotrzebowaniu wytwórni twórców, staje się w ten sposób niewolnikiem systemu, To nie sztuka i twórca ją nadający jest ważny, lecz pośredniczący i systemowy dyktator mający do dyspozycji środki finansowe, koneksje i media po swojej stronie.Na końcu tego procederu widz otrzymuje gotowy produkt multikopiowany w wielu egzemplarzach, sens sztuki jako materii z elementem bliższym żywiołowi przestaje istnieć, pojawiają się natomiast rzemieślnicy pracujący na zlecenie swoich mocodawców organizujących rozmaite imprezy i zarabiających na naiwnych artystach.
~Do 08:46 3-02-2015 16:21
Bredzisz trzy po trzy, nie mając pojęcia o temacie. Akurat Jelenia Góra jest dużo większym zagłębiem artystycznym niż Wrocław. Dlaczego? Artystów przyciąga do nas piękny krajobraz, dający natchnienie i rozwijajacy siły twórcze. Przeczytaj dokładnie serię artykułów pana Firszta o naszych artystach. Zawsze, zarówno przed wojną, jak i po wojnie, osiedlała się tu śmietanka artystyczna. Byli i są to artysci najwyższych lotów, których nazwiska są znane w Polsce jak i na świecie. Tacy ludzie jak Gerhard Hauptmann, Wilhelm Bolsche, po wojnie Gielniak czy Różewicz. Sławne kolonie artystyczne w Szklarskiej Porebie, Przesiece, Karpaczu, słynna szkoła grafiki w Kowarach.
~ 3-02-2015 16:25
Każda osoba zainteresowana sztuką słyszała o wybitnych twórcach z Kotliny Jeleniogórskiej. A co ma Wrocław? Może jest tam więcej artystów, ale to są artyści przeciętnego, a wręcz miernego lotu. Artysta osiąga najwyższy poziom w pięknym krajobrazie, gdy inspiruje go naturalna przyroda. We Wrocławiu z pewnością tego nie ma. Dlatego najwybitniejsi artyści z Wrocławia przesiedlili się pod Karkonosze. Wrocław nam zazdrości, bo wie, że nigdy nie dogoni nas pod względem kultury i sztuki. Takie są faktyczne realia! Brawa dla Pana Firszta za ciekawe artykuły na ten temat, jak widać popularyzowanie dorobku artystycznego Kotliny wciąż jest potrzebne.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

O rozpadających się górach

Studium na początek

Spotkanie z historią

Wypadek przy baniakach  

Hauptmann i Hanusia

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
114
Tak
63%
Nie
35%
Nie wiem
2%