MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Zdobywczyni Korony Ziemi w Bukowcu

Wiadomości: Region
Czwartek, 27 kwietnia 2017, 8:03
Autor: Krzysztof Tęcza
Fot. Użyczone/Archiwum K. Tęczy
Regionalna Pracownia Krajoznawcza Karkonoszy działająca przy Związku Gmin Karkonoskich zaprosiła do Bukowca miłośników gór na spotkanie z Moniką Witkowską – dziennikarką, podróżniczką, autorką książek o tematyce górskiej. Przede wszystkim Monika Witkowska jest jednym z 21 Polaków, którzy zdobyli Koronę Ziemi.

Podczas spotkania uczestnicy mogli się dowiedzieć, jak Monika „dochodziła” do celu i co przeżyła podczas każdej z wypraw. Pierwszym celem był, jak w większości wypadków, Kilimandżaro – 5895 metrów n. p. m. najwyższa góra Afryki, nie dość, że uważana za jedną z najpiękniejszych gór świata, jest tak naprawdę jedną z najbezpieczniejszych gór, zwłaszcza dla poczatkującego podróżnika. Dlatego każdy, kto rozpoczyna swoją przygodę z górami wysokimi powinien zaczynać właśnie w Tanzanii. Tak też postąpiła Monika, tyle że pierwsze jej wejście na szczyt (była tam kilka razy) miało miejsce w niezbyt odpowiedniej porze roku co, ze względu na pogodę, nie dało tyle satysfakcji jak kolejne wejścia. To tam Monika przeżyła swoją chwilę słabości, która ze względu na wysokość omal nie skończyła się odwrotem prawie spod samego wierzchołka góry.

Kolejna wyprawa zakończyła się wejściem na Elbrus – 5642 metry n. p. m., uważany przez niektórych za najwyższą górę Europy. Położona na Kaukazie rywalizuje o to miano z Mt Blankiem. Elbrus wbrew wrażeniu jakie wywołuje jest górą bardzo niebezpieczną o czym świadczą liczne wypadki (także śmiertelne) wśród turystów, którzy nie wykazali stosownej czujności.

Podróżniczka zachęcona dotychczasowymi wejściami wybrała się na najwyższy szczyt Ameryki Południowej leżący w Andach. Była to Aconcagua – 6962 metry nad poziomem morza. Tym razem nie było już tak łatwo. Szczyt ten okazał się sporym wyzwaniem ale droga prowadząca przez miejsce zwane Lodowcem Polaków pozwoliła osiągnąć wymarzony cel. Teraz nie było już problemu by ruszyć na najwyższy szczyt Alp Mont Blanc – 4810 metrów. Jak się okazało jedyną trudnością było tam miejsce, w którym stale obrywają się duże głazy mogące doprowadzić do tragedii.

Kolejna wyprawa poprowadziła ją na najwyższą górę świata Mont Everest – 8848 metrów. To w zasadzie tutaj dowiedziała się ona jak smakuje zwycięstwo nad własnymi słabościami. Najwyższa góra świata uczy bowiem pokory i wykorzystuje każdą oznakę słabości czy braku czujności o czym przekonała się niejedna osoba chcąca po prostu „zaliczyć” szczyt. Po zdobyciu najwyższej góry świata zdecydowała, że warto pokusić się o zdobycie Korony Świata. Do tej pory o tym nie myślała. Gdy jednak udało się szczęśliwie wrócić z Mont Everestu pojawiła się szansa na dokonanie tego, co wydaje się niemożliwe. Dlatego teraz wybrała się na najwyższy szczyt Ameryki Północnej – Denali – 6194 metry. Szczyt ten nazywany do niedawna McKinley, ze względu na swoje położenie na terenie Alaski jest niezwykle trudny do zdobycia. Chodzi tutaj zarówno o fizyczne dotarcie w jego okolice, jak i pokonanie panujących tu warunków pogodowych, które z reguły są nieprzyjazne każdemu śmiałkowi chcącemu wejść na wierzchołek góry. To tutaj pani Monika po raz pierwszy poznała co oznacza natura. Poznała jej siłę. Poznała także słabości ludzkie, a także spotkała się z lekceważeniem gór graniczącym z głupotą przez nieodpowiedzialnych ludzi uważających, że wszystko im się uda. Nie, nie wszystko udaje się w górach, czego namacalnymi dowodami są krzyże i kopczyki widziane na trasach podejściowych prowadzących w rejon szczytu.

Piramida Carstensz – 4884 metrów n.p.m. to najwyższy szczyt Australii i Oceanii. Co prawda jej wysokość może wskazywać, że nie sprawi większych trudności przy wchodzeniu jednak jest to bardzo złudne. Zarówno bowiem samo dotarcie pod szczyt jak i wejście nań to niezwykłe wyzwanie. Praktycznie cała droga to jeden wielki tor przeszkód. Trzeba wielkiego samozaparcia by przetrwać takie warunki. Po takim jednak „wyczynie” Monika była pewna, że dokończy podjętego przez siebie wyzwania, że uda jej się zdobyć Koronę Ziemi.

Następny szczyt to Góra Kościuszki – 2228 metrów będący najwyższą górą Australii. Co prawda, ze względu na jego wysokość, wydaje się, iż wejście nań to zwykły spacerek jednak także trzeba potraktować wyprawę w te rejony poważnie.

Ostatnim szczytem zaliczanym do Korony Ziemi, na który udało się wejść Monice był Masyw Vinsona – 4892 metry n. p. m. położony na Antarktydzie. Tutaj, poza temperaturami, sporą niedogodnością są zasady czystości jakich należy przestrzegać. Na białym kontynencie nie wolno pozwolić sobie nawet na najmniejsze zaśmiecanie. Wszystko należy zbierać do pojemnika i przynosić do bazy. Dostaje się nawet specjalne worki z materiałem wiążącym na odchody tak by nic nie zmąciło bieli tego miejsca. Potem wszystko jest wywożone samolotami za ocean.

Monika Witkowska, mimo takich osiągnięć, zawsze chętnie wyrusza w góry niższe, tak by cieszyć się ich pięknem. Tym razem odwiedziła Karkonosze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Radni KO przeciw kupcom?

Lwowiacy uczcili Święto Niepodległości

Stoi kolej na Kopę

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~rysiek w swetrze 27-04-2017 8:56
Zośka tysz będzie . Właziła na Kilimandżaro ?
~wx 28-04-2017 8:00
Zofja jak najbardziej, jeszcze jak!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Nie bądźmy obojętni

Karkonoskie witraże

Studium na początek

Odznaczenia PZN  

Artystycznie na rzecz czystego powietrza

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
908
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%