MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Zbrodnia na placu Ratuszowym

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 10 grudnia 2007, 8:36
Aktualizacja: 9:00
Autor: Konrad Przezdzięk
Plac Ratuszowy – widok na ulicę Jasną w 1967 roku. Odbudowa zniszczonych kamieniczek.
Fot. ARCHIWUM MICHAŁA GAŃKI
To nie dokonało się w jednej chwili. Nie było to działanie w afekcie ani w obronie własnej. Nie było to też skrytobójstwo. Trudno mówić o otruciu. Raczej o systematycznym niszczeniu, które wypełniły czarę nieszczęścia. Do katastrofy wystarczyły już tylko spychacze i buldożery, aby późniejszego denata dobić i pochować. Zbrodniarzem był system – ofiarą rynek jeleniogórski.

Na schabowego do Hawełka
Kiedy Michał Gańka w roku 1948 przychodzi na świat, plac Ratuszowy jest jeszcze w świetnej formie. Ominęła go wojna, tak jak i całą Jelenią Górę. A rynek, jeszcze z poniemieckim kolorytem, choć już przyblakłym szarzyzną nadchodzących lat siermiężnej komuny, wciąż tętni życiem. W kolonialnym sklepie pod arkadami można kupić, na przykład, raki na kopy. W dawnej niemieckiej winiarni Wandracha, na sycący obiad zaprasza restauracja Hawełka. Tylko zamalowane niemieckie napisy obecne niemal na każdej z kamieniczek rynku i tkwiące w ich miejscu znacznie uboższe, polskie nazwy zdradzają, że to inna epoka.

Mieczysław Paliszewski w kamienicy przy przyległej do placu Ratuszowego ulicy Jasnej kamienica urządza sklep. Do Jeleniej Góry przybył z Warszawy. Z żoną cudem przeżyli Powstanie. Mają syna, Macieja. Przed wojną pan Mieczysław, znany farmaceuta, prowadził w stolicy aptekę. Po 1945 roku nie miał do czego wracać. Na Ziemiach Odzyskanych idzie do starosty Wojciecha Tabaki. Dostaje nakaz – jak się wtedy nazywa – przejęcia sklepu, którego właścicielem była do 1945 roku rodzina pewnego esesmana. W ciasnawym pomieszczeniu urządza niepowtarzalną drogerię, którą na cześć rodzinnego miasta, nazwał “warszawską”. I z tej Jasnej przez dziesięciolecia zerkał kątem oka na plac Ratuszowy. Nawet nie przypuszczał, że doczeka chwili, kiedy i on będzie przypominał zgruzowaną Warszawę po Powstaniu. Tam zabijano ludzi, w Jeleniej Górze zgładzono kawał historii.

Ankara przy ratuszu
Atacan Nazmi, którego los przerzucił do Jeleniej Góry z dalekiej Turcji, widział dawny plac Ratuszowy, kiedy podążał do Ankary. Nie do stolicy swojej ojczyzny, ale cukierni, którą tak właśnie nazwał. Jemu, jak i Mieczysławowi Paliszewskiemu jakoś udało się przetrwać nagonkę na prywaciarzy za najbardziej zajadliwego, stalinowskiego okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Plotkowano, że to dzięki władzy jeleniogórskiej. Bo do pana Mieczysława po zabawki różne i pistolety na kapiszony – gdzie indziej niedostępne – przychodziły dzieci partyjnych kacyków. A do Turka – sami pierwsi sekretarze PZPR na kawę i ciastka. Takich dobrych nie było nigdzie. Obecnemu pokoleniu pięćdziesięciolatków i nieco starszych jeleniogórzan na wspomnienie tureckich chlebków aż ślinka cieknie. O zapachu kawy nie mówiąc.
Nazmi zajął cukiernię Lubelską w poniemieckiej Cafe Enziane (Gencjana). A wcześniej aromatami raczył jeleniogórzan na rogu Kolejowej i Okrzei we własnej piekarni. Tam powstawały słynne w okolicy chlebki sułtańskie z rodzynkami.
Z placu Ratuszowego musiał zwijać interes, bo kamienica z Ankarą, podobnie jak wszystkie w rynku i pobliskich uliczkach, trafiła na czarną listę. Do wyburzenia. Turka czekało trzęsienie ziemi bez wyjazdu do swojego ojczystego kraju.

Dyskusja ogólnospołeczna
Maria Szypowska: – Tezy Jeleniogórskie uchwalone w 1958 roku w wyniku wielkiej ogólnospołecznej dyskusji i przyjęte przez Rady Narodowe jako obowiązujący program działania, wytyczając miastu i powiatowi plan reaktywizacji i odbudowy, wśród innych zadań postawiły i to: przywrócić zabytkom dawną świetność zatartą przez zaniedbania jak i przez niszczące działania czasu. Rekonstrukcja rynku i dzielnicy staromiejskiej ma być do roku 1967 doprowadzona do końca. Rynek znów zakwitnie kolorami. Piękno starych fasad znów w pełni się objawi. Miękką linią zwiną się misterne kraty i balkoniki. Na obłokach położy się koronka lekkiego zwieńczenia szczytów. Ale w trakcie remontów wszystkie wnętrza są już adaptowane do potrzeb współczesnych. Bo kto zgodziłby się mieszkać w ciasnych i zawilgoconych izbach, do których dostępu nie ma ni słońce, ni świeże powietrze.
Tak partyjną poetycką nowomową opisuje autorka miasto z roku 1965 w propagandowym albumiku.

Marek Obrębalski, rocznik 1957, prezydent Jeleniej Góry. – Osiem lat mieszkałem na placu Ratuszowym. Wszystko pamiętam. Jak na ulicę Kopernika szło się po choinki.
Kiedy obecny prezydent był dziesięcioletnim chłopcem, plac Ratuszowy jakoś nie zakwitł kolorami, wbrew proroctwom pisarki Szypowskiej. A dawna świetność została tylko pozornie przywrócona.

Po choinki tłum szedł do kamieniczek, których już nie ma. Ludzie się o te drzewka zabijali, bo towar deficytowy. A domy waliły się z roku na rok coraz bardziej zaniedbane. Wytrzymały trochę dłużej niż plac Ratuszowy. Buldożery dopadły je wiosną 1973 roku.
Kiedy opadła ściana pyłu, został tylko po nich cegła na cegle. Okna trzeba było zamykać, bo się ten pył wszędzie wdzierał i oddychać nie było czym.
Niżej podpisany sam to pamięta. Miał sześć lat i patrzył na wyburzanie ulicy Kopernika z okien potwornie niewygodnego mieszkania na placu Ratuszowym 38. W tej kamienicy, w której kiedyś winiarnię miał Wandrach, a po wojnie na sycące obiady zapraszał Hawełek.

Partactwo socjalistyczne
Tylko że to już nie była ta kamienica, tylko jej podróba. Fatalna. Naturalnie wysokie, jak to w starym budownictwie wnętrza, podzielone według gomułkowskich standardów. Asceza towarzysza Władysława Gomułki “Wiesława”, do 1970 roku I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, widoczna była wszędzie. Kuchnia wysoka na cztery metry, ale szeroka na półtora. Jak kiszka i zupełnie niefunkcjonalna. Podobnie pokoje. Wiecznie psujący się piecyk gazowy w łazience, przeciekające rury. To wszystko w mieszkaniu oddanym do użytku w “zrekonstruowanej” w latach 1957–67 kamienicy.

O tej “rekonstrukcji” w listopadzie 2007 roku mogą przeczytać turyści na tablicy informacyjnej zredagowanej w trzech językach. Napis brzmi eufemistycznie, bo nikt nie napisał, że ta rekonstrukcja polegała na wcześniejszym wyburzeniu do fundamentów kamieniczek, które przez minione wieki nikomu w niczym nie przeszkadzały. Przeszkodziły architektom i urzędnikom w realizacji utopijnej wizji socjalistycznego budownictwa. Gdyby coś takiego zrobili, na przykład, we Wrocławiu, mimo słusznej linii, zostaliby zlinczowani. Tamtą starówkę zniszczono w Festung Breslau, a potem odbudowano dzięki pracy socjalistycznej. W Jeleniej Górze starówka przetrwała, to można było ją bez żadnej odpowiedzialności po prostu wyburzyć. I postawić nową starówkę. Tak po prostu.

I Hitler też zrobił swoje
Lata 60. minionego wieku. Ten chłopak, co biega z aparatem fotograficznym po zniszczonym placu Ratuszowym, to Michał Gańka. Ten sam, który urodził się w 1948 roku. Ma mieszkowy aparat Zeiss–Ikon. W nim klisza w formacie 6 x 9 centymetrów kupiona zapewne w Fotooptyce na 1 Maja. Prawie 20–letni Michał robi zdjęcia. Czy do końca zdaje sobie sprawę, że dokumentuje historię, a jego zdjęcia za lat kilkadziesiąt przyniosą nową wartość, której nie sposób lepiej wyrazić niż na fotopanowskim filmie i odbitkach wywołanych we własnej ciemni? Z zachowanym odciskiem palca z tamtych lat.

– Takie poniemieckie zadupia, jak nasze miasto, to były marginesy przysłaniane przez hasła, jak np. “Cały naród buduje swoją stolicę”. Potem była stolica Dolnego Śląska, Wrocław, okna na świat – jak Gdańsk, Szczecin, itp. No i wieloletnie spłacanie długu wdzięczności Wielkiemu Bratu – powie po latach Michał Gańka. A na marginesie dziać się może wszystko. Można, na przykład, zburzyć starówkę.

Pan Michał dodaje, że i Niemcy bez winy nie byli. – Był kłopot z remontami już w latach 30., po dojściu Hitlera do władzy. Nakazowa i wręcz absurdalna oszczędność w wojennym celu, dopełniała już wtedy nawarstwiające się zaniedbania. W okresie prowadzenia II wojny światowej, nie było już o czym mówić w tym zakresie, a czas i podgórski trudny klimat też robił swoje.

Czy w tym świetle decyzja o rozbiórce i rekonstrukcji jeleniogórskiej starówki była słuszna? Michał Gańka i wielu jeleniogórzan nie potępiają jej do końca. W pewnym sensie była to – jak by się powiedziało dziś – rewitalizacja starego miasta.
– Projekt zakładał przywrócenie zabytkom dawnej świetności. Rzeczywistość pokazała, że większość kamieniczek, po zburzeniu, nie została odbudowana, a w ich miejsce postawiono zupełnie inne, bez choćby nawiązania do dawnego stylu, budowle – słyszymy.

Spacerkiem po zdjęciach
Oglądając zdjęcia pana Michała widzimy trudno rozpoznawalne dziś widoki. Wyburzaną poniemiecką zabudowę części ulicy Jasnej. Drewniane ogrodzenia uniemożliwiające dostęp do placu budowy. Część placu Ratuszowego zupełnie była dla mieszkańców niedostępna.

“Spacerujemy” ulicą Długą w bezpośredniej okolicy placu Ratuszowego pozbawionej wyburzonych zabudowań. Jesteśmy też świadkami wyburzania kamienicy, w której dziś mieści się Galeria Biura Wystaw Artystycznych, a wcześniej – Gospoda Rzemieślnicza, w miejscu poniemieckiej winiarni Wendenburga.
Oglądamy też rozbiórkę zabudowę pobliskiej ulicy Jeleniej, która niemal w całości została zniszczona i nie odbudowana.

Widzimy plac Ratuszowy pozbawiony części kamienic z potężnymi ciężarówkami marki Tatra, wywożącymi tony gruzów. W końcu patrzymy, jak “nowy” Rynek powstaje. Ceglane szczyty kamienic, jeszcze nieotynkowane. Później – już z tynkiem: bezbarwnym, nie jak dawniej – kolorowym. Fasady pozbawione ozdób. Niby te same, ale nie takie same.

Katastrofa na wzór
Kazimierz Piotrowski, były wiceprezydent miasta, dziś inspektor wydziału urbanistyki i architektury urzędu miejskiego: – W latach pięćdziesiątych stwierdzono, że stan barokowych kamienic jest katastrofalny. Dosłownie, bo zaczęły się sypać. Całe centrum Jeleniej Góry z powodu braku bieżącej konserwacji obróbek blacharskich, rynien, rur spustowych, zniszczenia drenażu zaczęło gwałtownie się rozsypywać. W niektórych piwnicach zaczynają tryskać źródła wody.

Jak podkreśla K. Piotrowski, decydenci doszli do wniosku, że nie opłaca się tych “staroci” remontować.
– W dodatku pozostałości baroku, eklektyzmu to przykład niemieckiej obecności, więc na pohybel im. Tak się myślało – mówi.

Pracowni nr 1 Miastoprojektu we Wrocławiu zlecono opracowanie planu zagospodarowania śródmieścia z zachowaniem zabudowy podcieniowej w rynku. Kierownikiem zespołu architektów był sam znany i ceniony doktor architekt urbanista Roman Tunikowski. Ten sam, który opracował koncepcję wrocławskiej Kościuszkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Ale w Jeleniej Górze Tunikowski raczej zwinął skrzydła swojej wyobraźni niż je rozwinął. Jego pracownia zaprojektowała “nową” starówkę pozostawiając jedynie stylizowane kamienice w Rynku. – Pozostałe domy – pod spychacz. A w ich miejsce klocki, wielkoblokowe realizacje – dopowiada Kazimierz Piotrowski.

Chociaż zamiary z początku złe nie były. Ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. – Przed rozbiórką zrobiono dokładną inwentaryzację, aby potem wkomponować zabytkową kamieniarkę do budynków. Niestety w czasie rozbiórki, zwłaszcza pierzei zachodniej, północnej i wschodniej, doprowadzono do zawalenia fasad, czego w planach nie było – wyjaśnia Piotrowski. Były to normalne katastrofy budowlane, za które odpowiedzialni powinni trafić do kryminału. Ale nie trafili. Więcej: przykłady zawalenia się kamienic w Jeleniej Górze były później opisywane w pracach naukowych (sic) prof. Suwalskiego z Politechniki Wrocławskiej.

Warszawskie tempo
Odbudowę prowadzono już na szybko, bo terminy goniły. Nie pilnowano już podziałów i wielkości historycznej okien i dlatego kamieniarka nie wróciła. Elementy kamieniarki z rozbiórki były składowane w zamku Bolków, w ośrodku Witka koło Zgorzelca i w Muzeum Okręgowym.
– Jakość prac była fatalna. Tam, gdzie były piękne woluty z ciągnionego tynku (to takie baranie rogi przy attykach fasad) są teraz niechlujnie wykonane tynki – snuje opowieść Kazimierz Piotrowski.

Kamieniarki nie ma. Jedynie odtworzono kamienne ozdoby jednej z kamieniczek w pierzei wschodniej, blisko miejsca, gdzie kiedyś pachniała kawa z Ankary. Projekt tej pierzei powstawał w 1968 roku w pracowni Miastoprojektu Wrocław. – Wiem, bo wtedy miałem w tej pracowni praktykę i część z rysunków kreśliłem – uśmiecha się K. Piotrowski.

Zacieranie klimatów
I tak Jeleniej Górze zafundowano nowy, sfuszerowany rynek, który – niebawem po oddaniu do użytku – przypominał raczej wielkopłytowe osiedle mieszkaniowe niż historyczny zakątek, wokół którego przez wieki działa się historia miasta.

Kamienice przez długi czas raziły trupiobladą bielą, która później zszarzała. Później pokryto je seledynową farbą, która bardzo szybko płatami odpadła.
– Kiedy w 1981 roku do Jeleniej Góry przyjechał Edward Babiuch, ówczesny premier rządu PRL, telewizja przeprowadziła z nim wywiad na placu Ratuszowym – wspomina jeden z mieszkańców. Wcześniej szybko przyjechała ekipa budowlana, postawiła rusztowania i błyskawicznie pomalowała jedną z kamienic. Tą, która miała pojawić się w tle kadru z premierem. Reszta pozostawała szara.

A Rynek pozostał bezduszny praktycznie do dziś mimo wielu prób jego dostosowania do roli historycznego zaułku starego miasta. Odmalowany i wyremontowany gruntownie w latach 1989 – 1995 znów wymaga modernizacji. Spod płatów skruszonego tynku prześwitują kładzione w pośpiechu cegły z lat 60. minionego wieku.

Epilog
Listopad 2007. Popijam pyszną czekoladkę nugatową blisko miejsca, gdzie przed 50–laty pachniała kawa z Ankary, a wokół stolików uwijał się Atacan Nazmi. Po tamtych wnętrzach nie ma, oczywiście, ani śladu. A obok aromatów prawdziwego espresso czuć gdzie atmosferę peerelowskiej Arkadii, która raczej była nieszczęściem niż szczęściem gastronomii lat Polski Ludowej.

Snuję moje skromne wspomnienia o placu Ratuszowym przyjaciółce, która również raczy się smakołykiem, i pewnych czasów – podobnie jak ja – nie może pamiętać. Zastanawiamy się, jaka była ta kawa od Turka. Nie mamy porównania. A na ścianach – zamiast zdjęć z dawnej jeleniogórskiej starówki – oglądamy śliczne zakątki Wenecji. Starego placu Ratuszowego, niestety, nie ma. A do Ankary trzeba jechać z biurem podróży.

Post scriptum
Kamienica przy ul. Matejki. Trwa właśnie remont elewacji. Gdyby nie zawirowania dziejów, byłaby tu druga Ankara, bo budynek wybudował pan Nazmi, po wyburzeniu jego cukierni na placu Ratuszowym. Miał tam zamieszkać na piętrze, a na parterze – otworzyć nowy lokal.

Ale państwo polskie nie okazało się dla Turka przyjazne. Komunistyczny fiskus też był dociekliwy… Odkrył, że Turek nie rozliczył się z jakichś podatków, co podobno prawdą nie było.Nazmiego chciano się delikatnie pozbyć. Zrobiono to bardzo skutecznie, bo nękany przez skarbówkę Turek wyjechał Jeleniej Góry do Wiednia zostawiając swój dom.

Później urządzono tam herbaciarnię „Marysieńka”, w której czasami podawano… piwo, bardzo wówczas deficytowe. Było to swego czasu jedno z nielicznych miejsc w Jeleniej Górze, gdzie w miarę kulturalnych warunkach można było się napić chmielowego napitku. Jego zresztą częściej brakowało, niż było dostępne.
Jakiś zdenerwowany piwosz wymalował na murku przed herbaciarnią ogromnymi literami: PIWA BRAK. Napis zachował się jeszcze do początku lat 90.

Ogłoszenia

Czytaj również

O prawosławiu w Jeleniej Górze

Prezes sądu okręgowego grozi procesami

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Komentarze (36) Dodaj komentarz

Remi 11-12-2007 1:09
ja kilka slow co do fotografii... uwazam ze to BARDZO dobry pomysl, aby zamieszczac wspolczesne zdjecie, obok starego. ale wazne jest aby byl prawie idelanie ten sam kadr i ta sama perspektywa, w wiekszosc przypadkow pani Agnieszce sie to udaje, choc niestety musze przyznac, apelowalbym o wiecej starannosci , ale ogolnie naparwde jest OK. i jeszcze jedna sparwa.... dlaczego zdjecia sa tak male, kiedys zamieszaliscie duzy frmat, czyzbyscie zalowali miejsca na serwerach ??? zenada pozdrawiam:)
~leo 12-12-2007 16:09
<i> regulamin złamany </i>
~pati 12-12-2007 17:50
może się mylę ale mam uwagi: zdjęcie 22 to raczej pierzeja południowa a nie północna czyli dzisiejsze BWA - po lewej widać fragment fontanny Neptuna ; zdjęcie nr 15 to chyba widok "zaplecza" placu Ratuszowego widziany z ul. Szkolnej czyli zaplecza tzw "Arkadii" ratusz stoi za ciągiem budynków arkadowych a nie przed zdjęcie 11 to widok z pl.Ratuszowego w kierunku ul. Konopnickiej (po lewej i ul. Szkolnej (po prawej) wyburzona jest pierzeja wschodnia czyli ta gdzie wybudują "Arkadię"
~gołomp 13-12-2007 20:19
Ten chłopak co biegał z aparatem fotograficznym po placu to Michał GAŃKO .
~janek 14-12-2007 18:31
Treść tradycyjnie bardzo dobra. Lecz po ostatnich zmianach strona jelonki stała się tak samo nieciekawa jak jg24. Tutaj nie podoba że zdjęcia są schowane a otwierać można po kolei. Obejrzenie 24 zdjęć z ładowaniem zabrało mi 33 minuty przestanę wchodzić na te strony z żalem ale nie mam czasu na oczekiwanie i powtarzanie czynności
~kukunia 14-12-2007 21:16
Przepraszam, bo pytanie nie dotyczy Pl.Ratuszowego, ale czy ktoś wie gdzie teraz można spotkać niedźwiedzia z czerwonego granitu, który co najmniej wiek mieszkał na ul.Krasickiego?
~Był znikł 9-07-2018 14:40
do: ~kukunia (21:16)
Granit to raczej niebył, wyglądał na czerwony piaskowiec. Miś stał na postumencie i w łapach trzymał latarnię.
~AD fot.11 15-12-2007 21:46
miejsce trudne do zlokalizowania...hmm...czy to nie przypadkiem ujęcie sprzed wejscia do urzędu w stronę kościoła (mniej wiecej z miejsca na placu ratuszowym tam gdzie dziś sprzedają góralskie kapcie ;P ) <br> <br> <i> myślałem o tym... może i ma Pan rację, ale i tak coś mi nie pasuje... pozdr. TEJO </i>
~Stan 16-12-2007 12:33
W tym okresie bezdusznego niszczenia w czasach zgniłego socjalizmu odbudowano właśnie jeleniogórski rynek. Pan prezydent w tym czasie biegał w krótkich spodenkach i nie wiele z tego okresu papięta i lepiej gdyby na ten temat nie zabierał głosu. Stan - długoletni mieszkaniec Jeleniej Góry. <br><br> <i> Każdy ma prawo zabrać głos, Pan też :-) z całym szacunkiem - TEJO </i>
~Lolek 16-12-2007 12:36
Jak można takie bzdury publikować. Czy naprawdę brakuje naszemu jeleniogórskiemu społeczeństwu obiektywizmu i trzeźwego spojrzenia w przeszłość. Lolek <br><br> <i> Panu na pewno tego brakuje :-) - TEJO </i>
~Ilona 16-12-2007 21:20
Podajcie, tak jak było w poprzedniej wersji portalu ikonkę do "Jelonka wczoraj". Czasem nie można znaleźć artykułów. Artykuły są OK. Dziękuję
~do TEJO (AD fot.11) 16-12-2007 23:48
a ja się upieram: porównując trawnik przed budynkiem :D na fot. 12 i współczesnie- fot. 23... jestem pewna w 99 % ;P
misiekjg(konto usuniete) 17-12-2007 10:16
Pozwalam sobie rozwiać Państwa wątpliwości co do opisów pod starymi fotkami, jako że to ja "biegałem z tym mieszkowym Zeissem". Zdjęcie 5 - pierzeja północna, z widokiem na ul. Jasną, podobnie na na zdj. 7. Zdjęcie 11 - widok na zburzoną pierzeję wschodnią. W oddali po lewej - ul. Konopnicka i narożnik z ul. Kościelną (d. drukarnia). Brakuje tutaj zdjęcia tego samego miejsca, ale z widocznymi już odbudowującymi się łukami podcieni. W "Jelonce" 'papierowej' było ono pokazane. Zdjęcie 21 - to pierzeja południowa z narożnikiem ul. Długiej (dalej widoczne jedyne ocalałe w całym Rynku, trzy oryginalne barokowe kamieniczki - w kierunku u. Szkolnej). Zdjęcie 22 - również pierzeja południowa, z narożnikiem ul. Długiej. Nadmienię, że jest więcej zdjęć z tamtego okresu, które przesłałem "Jelonce", nieznanych autorów, a dotyczących bardziej szczegółów architektonicznych kolejnych kamieniczek przewidzianych do rozbiórki. Pozdrowienia - Michał Gańko.
~jelonek 17-12-2007 10:38
Zgadzam sie z jankiem iloną miejsce tych artykułów o starej jelonce jest tak usytuowane zeby nikt przypadkiem tu nie zajrzał:) trudno tu trafić a jesli ktos trafi tu przypadkowo to i tak trzeba czekac dosc długo na załadowanie sie fotek co doprowadza minie do szału a mam ponad 1mega nata:D
~sarenka 17-12-2007 18:34
artykuły te są traktowane jakby po macoszemu gdzieś z boku...,tak trochę bez serca a ja np. przychodzę tutaj dlatego,że są... no to jak tam Panie Tejo? Co Pan na to? Zmieni Pan ich miejsce czy udowodni, że wszystko jest ok? p.s.: przychodzę też dlatego, że jest fantom ;-) <br><br> <i> Miła Sarenko, one wcześniej też były tak z boku... może uda się przyzwyczaić do nowego miejsca? :-) Jak nie, to będziemy myśleć nad zmianą lokalizacji :-) - pozdr - TEJO </i>
~sarenka 18-12-2007 18:44
myśleć...,myśleć...Panie Tejo... bo:....czytać wyżej proszę poprzedni mój post...
~jur 8-01-2008 11:00
no i co panie Tejo nie chce się już piasć <br><br> <i> chce się, chce, tylko kiedy, panie Jur :-) coś niebawem będzie - obiecuję :-) - TEJO </i>
~Polak "Pionier" 10-01-2008 21:35
<i> regulamin złamany </i>
~sarenka 11-01-2008 23:33
gdyby pan nie odpisywał na posty miałby pan czas...
~jul 7-02-2008 4:26
w Jeleniej Górze mieszkałem 16 lat,było to brzydkie szare miasto,jeździły tramwaje,stare miasto sie sypało,więc się przeprowadziłem do centralnej Polski,teraz prawie co rok odwiedzam moje miasto J.G.i naprawdę bardzo mi sie podoba,przez te lata 90 XXw.dużo zrobiono,miasto jest czyste,zadbane i kolorowe,szkoda mi tylko tramwai,ale tak w ogóle to o.k.
~jul 7-02-2008 4:32
Teraz Jelonka,a za moich czasów Nowiny Jeleniogórskie,też bardzo fajne.
~czytelnik 26-02-2008 11:25
~Maciek 29-02-2008 3:14
Panie Konradzie, dziekuje za tych kilka slow o moim ojcu i o jego drogeri. Mam gdzies zdjecie moich rodzicow stojacych przed drogeria... jezeli jest Pan zainteresowany to wysle. Chce o czyms wspomniec co pozostalo we mnie, pomimo mijajacego czasu ciagle, jak niegojaca sie blizna. Atmosfera zycia w Jeleniej Gorze stworzona przez stalinizm a pozniej przez ludzi Gomulki i w mniejszym stopni jego nastepcy Atmosfera nie konczacej sie intymidacji wszelkiego rodzaju "kacykow" na roznych szczeblach. Bezczelnosc, arogancja wladzy tej nalecialej swoloczy wraz z "wyzwoleniem". Bezsilnie nieraz patrzylem na upokarzanie mojego ojca przez tych skorumpowanych, bezwstydnych "przedstawicieli wladzy ludowej". Musial pracowac by zyc, musial "przelykac wlasna dume" by nie skonczyc na ulicy, cos czego nie robil wobec okupanta w Warszawie. Kazdy z tzw. prywatnej inicjatywy byl podobnie traktowany. Wielu z nich, tych przedstawicieli dawnej wladzy jeszcze zyje, moze nawet lepiej niz srednia krajowa, i to jest prawdziwy brud Jeleniej Gory. Budynki mozna odbudowac, ulice pozamiatac, dac ludziom prawo wyboru do zycia jakie im odpowiada. Bylem w moim miescie niedawno, bardzo mi sie to podobalo jak bardzo sie zmienilo, niestety nie ugasilo mojego gniewu. Moze kiedys. Pozdrawiam. Maciek Paliszewski
ago. 30-05-2009 22:33
Fajnie, że znów jest dostęp do tych artykułów. Jak patrzę na komentarze, [i rekomentarze(!)] to widzę, że od lutego 2008 bardzo wiele się zmieniło. Także w zwyczajach.
~tvinimzster_ 5-08-2010 15:32
Zmieniło się , zmieniło :-)))))
~gość II 27-12-2012 21:18
Rzecz jasna lepiej by było gdyby Rynek zachował się w oryginale, a bloki na Kopernika nigdy nie powstały. Ale i tak Jelenia Góra ma szczęście, że tych ordynarnych bloków powstało stosunkowo niewiele, zaś rynek - Plac Ratuszowy ma jednak stylowy charakter. Ktoś kto nie zna się na historii sztuki lub architekturze a takich osób jest większość, uwierzy że to stare zabytkowe kamienice. W każdym razie los lepiej obszedł się z Jelenią Górą niż ze Lwówkiem czy Legnicą gdzie zamiast starych dzielnic są blokowiska.
~Leszek 25-08-2014 15:12
Przyjechalem z rodzicami do Jeleniej Gory jako 5 cio latek w lipcu 1945.Zapamietalem to miasto jako piekne ,zadbane,czyste.Stare niemki chodniki szorowaly proszkiem i szczotkami ryzowymi.A potem powoli nastepowala dekapitalizacja,dewastacja.Wyjechalem w roku 1962.Jelenia Gora nie jest juz taka sama.Ale dla mnie zawsze bedzie najpiekniejsza,gdyz tam spedzilem swoja mlodosc.Jak tylko mam okazje odwiedzam moje ulubione miasto.Leszek. bujko@wp.pl
~gw 6-02-2015 10:42
Podoba mi się artykuł. Znałem nieco tę historię. Oglądałem też trochę zdjęć już niegdyś. Zauważyłem, że zdjęcie nr5 to pierzeja północna, a nie południowa :)
~gw 6-02-2015 10:48
natomiast zdj. 22 to pierzeja południowa, a nie północna :)
~olo 3-03-2015 19:26
Artykuł jest za bardzo ideolo. Rynek w J.G. jest piękny - jest przede wszystkim jednolity stylistycznie.
~emigrant80 25-03-2015 22:21
Zawsze myslałem ze przednie ściany zostały a wyburzono i zbudowano tyły...ale wyglada ze wyburzyli całość... :(
~club.dtd@freenet.de 19-04-2015 15:03
Szanowni Państwo, szukam adresu E-Mailoweg autora, tego listu po niżej, Macka Paliszewskiego. Czy moglibiście w drodze wyjątku mi go przeslac? Ja jestem jego koleżanką (Ewa Mankus). Może jeszcze mnie pamięta. Słyszałam że jest w USA.Mój adres. club.dtd@freenet.de Z góry dziękuję. Ewka 29-02-2008 03:14 | ~Maciek | pool-72-*-195-88.cmdnnj.fios.verizon.net (72.*.195.88) Panie Konradzie, dziekuje za tych kilka slow o moim ojcu i o jego drogeri. Mam gdzies zdjecie moich rodzicow stojacych przed drogeria... jezeli jest Pan zainteresowany to wysle. Chce o czyms wspomniec co pozostalo we mnie, pomimo mijajacego czasu ciagle, jak niegojaca sie blizna.
~ 11-06-2018 15:31
do: ~club.dtd@freenet.de (15:03)
To "moja" historia.Mam nawet fotkę na tle kamieniczek.Cukiernię,właściciela i jego syna/ Szk.Podst.nr2/ Drogerię i jej właściciela pamiętam doskonale.Tym bardziej,że z Maćkiem łączyła mnie przyjaźń i przynależność do jednej "paczki" Pozdrawiam go serdecznie ciesząc się,że jest.
~Darecki 25-10-2017 2:26
Pamietam ta drogerie Warszawska na przelomie lat 60/70. Bylem wtedy gowniarzem i uwielbialem ten sklep. Ja i kumple kupilismy tam plastikowe kopie Parabellum. Bawilismy sie w wojne. Czesc z nas robilo za Niemcow.
~Był znikł 9-07-2018 14:44
Również znikły gazowe latarnie stojące przy schodkach łączących plac kościoła Pankracego z ulicą Jelenią. Przez długie lata przez ich dysze ulatniał się strumyk gazu, który można było zapalić i świeczka się paliła.
~Krakowiak 11-07-2018 18:03
Do Kotliny Jeleniogórskiej przyjechałem (do Szklarskiej Poręby) w czerwcu 1949 roku. Z dawnych lat pamiętam piękny basen w Cieplicach. Potem w rynku Jeleniogorskim kawiarnię "Turka", rozwaloną obok kamieniczkę w której ruinach zamordowano Milicjanta i przywożoną z Miedzianki kamieniarkę na odbudowę kamienic w rynku. Pamiętam też z 1984 roku rozmowę z byłą mieszkanką Hirschbergu, która opowiadała o tym. że jeszcze przez 1939 rokiem rodzice zabraniali dzieciom wchodzić do grożących zawaleniem kamieniczek w rynku. Później byl taki Przewodniczący Rady Miasta (nie pamiętam nazwiska) który sprzeciwił się budowie bloków mieszkalnych w rynku i wyłożył plac szlifowanymi płytami granitowymi. Pan Piotrowski powinien go pamiętać. Krakowiak

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Cieplicki kufel

Pożar auta przy rondzie  

Lista Lewicy do Sejmu

Będzie bezpieczniej

Jest szansa na miliony

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
378
Tak
79%
Nie
17%
Nie mam zdania
4%