MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Zakończyły się XLIV Jeleniogórskie Spotkania Teatralne

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 6 października 2014, 9:01
Aktualizacja: Wtorek, 7 października 2014, 8:15
Autor: Manu
Fot. Wrocławski Teatr Lalek
Trwająca od ostatniej soboty września w Teatrze im. Norwida 44. edycja Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych dobiegła końca. Ósmego dnia (w minioną niedzielę, 05.10.) Wrocławski Teatr Lalek zaprezentował familijne przedstawienie “Skarpety i papiloty” Julii Holewińskiej w reż. Tomasza Mana, a wieczorem wystawiono spektakl “The failure of the future – upadek przyszłości” w wyk. Dance Department Wroclove i Stowarzyszenia Teatralnego Teatru Cinema z Michałowic (kreacja: Irad Mazliah i Zbigniew Szumski).

Ostatni dzień tegorocznych Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych rozpoczął się od widowiska Wrocławskiego Teatru Lalek. “Skarpety i papiloty” autorstwa Julii Holewińskiej (uznana dramatopisarka napisała tekst na specjalne zamówienie teatru) reżyserował Tomasz Man, który jest dobrze znany bywalcom Teatru im. Norwida jako reżyser i autor jeleniogórskiej realizacji “Dobrze” (2010) oraz jako reżyser “Rozmów przy wycinaniu lasu” Stanisława Tyma (2011).

Bohaterami “Skarpet i papilotów” są lisy, a właściwie lisia rodzinka: Tatalis (Tomasz Maśląkowski) z ciągłymi pretensjami i zarobiona Mamalis (Kamila Chruściel) oraz ich rozpieszczone dzieciaki: Natalis (Aleksandra Mazoń) i Bobolis (Radosław Kasiukiewicz). Mamalis w lisiej norze ma serdecznie dosyć cerowania skarpet, sprzątania mieszkania, składania gazet czy segregowania prania. Marzy jej się firma, która w szukaniu zaginionych mężowskich skarpet mogłaby pomóc innym lisiczkom, by miały więcej czasu na kręcenie papilotów. Mamalis wygłasza swój protest song “Mam dość” (przebój zespołu Lombard ze zmienionym tekstem) i idzie do pracy, pozostawiając na pół dnia Tatalisa z dwójką niesfornych dzieci i ze wszystkimi domowymi obowiązkami. W tej sytuacji dochodzi do różnych katastrof, m.in. dwóch pożarów, zagubienia i wypadku.

“Skarpety i papiloty” przy udziale muzyki Marka Otwinowskiego są pogodną opowieścią o przeciętnej rodzinie. Przedstawienie Wrocławskiego Teatru Lalek podejmuje tematykę równouprawnienia w rodzinie, częstego problemu braku zdefiniowanych ról w rodzinie i autorytetu rodziców. Siłą tego widowiska są kreacje aktorskie, kilka zabawnych scen (np. w kurniku) oraz funkcjonalna scenografia Anetty Piekarskiej-Man.

XLIV Jeleniogórskie Spotkania Teatralne na Scenie Studyjnej zakończył “The failure of the future - upadek przyszłości”. Performerem jest tu Irad Mazliah, tancerz i choreograf izraelskiego pochodzenia, który do procesu kreacji zaprosił reżysera i choreografa Zbigniewa Szumskiego, współtwórcę Teatru Cinema z Michałowic. Razem zrealizowali solowy spektakl. Projekt znalazł się w czołowej dziesiątce najlepszych scenariuszy w Nurcie OFF 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej 2014 we Wrocławiu.

“The failure of the future – upadek przyszłości” to opowieść o indywidualności – delikatnej postaci w starciu z agresywną siłą. Chociaż zaczyna się powoli, po chwili widz orientuje się, że artysta zabiera go w swoją podróż. Spektakl oparty jest na intensywnej fizyczności aktora-tancerza, który zaprasza widzów do swojego świata scenicznego nasyconego emocjami oraz zachęca do aktywnego współtworzenia nowych rozdziałów i doświadczeń.

Ciało kształtowane na scenie przez Irada Mazliaha cechuje się swoistą gładkością ruchu, który z wielką intensywnością płynie przez mięśnie i stawy. Irad Mazliah korzysta ze zwinności, ale i w razie potrzeby z subtelności. Wszystko jest tu mocne, nic nie jest przerysowane. Siła podkreśla delikatność postaci, a delikatność nie jest słabością. Do realizacji projektu (koordynacja: Magdalena Górnicka) twórcy użyli także technologii wideo (w opracowaniu Jacka Złoczkowskiego), kostiumy przygotował Sylwester Krupiński, a w plastycznych sytuacjach scenicznych wspomogła Katarzyna Rotkiewicz, współzałożycielka Teatru Cinema w Michałowicach i malarka.

Ogłoszenia

Czytaj również

PiS ujawnił listy kandydatów

Było o nieznanym obrazie i pałacach

KOD znowu pod sądem

Komentarze (19) Dodaj komentarz

~ 6-10-2014 11:46
No i cale szczescie ze to juz koniec ,dla wszystkich tych ktorz pamietaja spotkania z przed kilku lub kilkunastu lat ogladanie tego co zaserwowal nam w tym roku dyrektor teatru to byl prawdziwy dramat.
~ 6-10-2014 11:57
ile razy te kłamstwa jeszcze napiszesz?
~itd. 6-10-2014 11:59
Końcówka z Cinema bardzo dobra!
~doadsl.tpnet 6-10-2014 12:25
Po spektaklach były spotkania z aktorami i twórcami przedstawień. Dlaczego nie powiedziałeś co myślisz, jak bardzo ci się nie podobało? Dlaczego tak wielu ludzi było, mówiło jak są zadowoleni, a ty nie powiedziałeś własnego zdania? Bo cię tam nawet nie było? Bo jesteś tchórzliwym, że zacytuję ciebie ujadających pieskiem? Miej odwagę, przyjdź i spróbuj powiedzieć o tym, co cię boli, może ktoś cię wysłucha i będzie lepiej? No chyba, że chodzi o to, że niezadowolony jesteś sam z siebie....
~xxx 6-10-2014 17:12
Boeing, Boeing REWELACJA. Wspaniała obsada: Boczarska, Bołądź, Figurska, Królikowski, Bobrowski, Wierzbicki. Cała sala śmiała się, co chwilę... Kto był, ten wie :)
~u w a g a !! 6-10-2014 20:03
A dialog.net.pl (78.8.*.*) - spamer z teatru, znowu zaspamował cały wątek. Zrozum człowieku że nikt nie bierze tutaj poważnie twoich opinii, bo wszyscy wiedzą że jesteś pracownikiem teatru albo kimś wynajętym przez teatr. Ty nawet nie chodzisz na spektakle które "recenzujesz", ty tylko wklejasz swoje tekściki z reklamowych folderków, jakie ci dyrekcja teatru podsuwa.
~gerwazy 6-10-2014 20:06
Nareszcie koniec tej kompromitacji. Tegoroczny JSK to była żenada do kwadratu. Dawno nie było tak fatalnego programu. Byłem na wiekszości spektaklów i moge powiedzieć że prawie wszystkie to była strata czasu i pieniędzy. Reakcja widowni podobna: ludzie znudzeni, widowiska nie poruszające, mdła papka serwowana motłochowi który przyjdzie co najwyżej żeby się pośmiać, obejrzeć pół nagie panienki podtykające swój biust widzom na sali i żadnych głębszych refleksji i przekazu. Gwizdy dla dyrekcji teatru za tegoroczny program!
~mkamiński 6-10-2014 20:26
Moim skromnym zdaniem spotkania były b. udane, a spektakle, które się nie podobają, chociaż wybrane przez widza, zdarzają się zawsze i stanowią normalne ryzyko częstego chodzenia do teatru - podobnie trafia się na przereklamowane filmy w kinie. Pomysł Zlotu Novecento, próba teatralnego ujęcia Jeleniej Góry, różnorodność gatunkowa, celebryci sceny, "lokalsi" i akcent międzynarodowy, a do tego wspomniane przez kolegę widza powyżej rozmowy z twórcami - zbudowały solidną formułę, którą można rozwijać w kolejnych latach. Można zgłaszać różne postulaty do dyrekcji, ale tym razem za rozsądne pieniądze udało się przeprowadzić fajną imprezę, która razem z Pestką i MFTU przedstawia niebanalną ofertę festiwalową miasta! Pozdrawiam, Miłosz Kamiński
~Adams 6-10-2014 20:27
Tutaj aż strach coś napisać krytycznego, bo zaraz taki wyskoczy taki ujadający burek "dialog" i zacznie obszczekiwać innowierców. Swoją drogą, "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Jeśli w teatrze mają taką manię prześladowczą na punkcie krytyki swoich produkcji i w tak niekulturalny sposób atakują na forach osoby mające inne zdanie, to znaczy że coś jednak mają do ukrycia, co niekoniecznie świadczy o nich dobrze.
~Do ~ 6-10-2014 20:46
~Adamsa. Bo ujadający burek "dialog.net.pl (78.8.*.*)", bo kandyduje ze wspólnego komitetu Platformy Obywatelskiej i ODŚ - Okręg nr 1 - z numerem 2. Reklama dźwignią handlu. Po prostu. Stąd ta jego komentatorska produkcja o godz. 20:26. Poza tym nic konkretnego nigdy ten Pan nie napisał. Wszystko jest poprawne politycznie. Nie wierzcie więc temu. To czysta kokieteria.
~ 6-10-2014 20:56
Nie tylko o 20:26. Popatrz na adresy IP. Ten koleś od rana siedzi przed kompem i spamuje, zresztą to samo powtarza się pod każdym wątkiem na temat teatru.
~dokładnie 6-10-2014 21:00
Tegoroczne JST faktycznie były słabe - temu nie da się zaprzeczyć. Po raz kolejny okazało się, że komercja i tandeta wygrały z ambicjami artystycznymi i wysokimi umiejętnościami aktorskimi. To wstyd, żeby do takiego poziomu doprowadzić renomowaną niegdyś imprezę, na którą zjeżdżały się najlepsze zespoły teatralne Polski. Sam byłem na paru sztukach, to samo mówią moi znajomi, którzy często chodzą do teatru. Tego faktu nie zmieni Miłosz Kamiński, teatralny sраmer, choćby nie wiem ile się nie naprodukował i pod iloma nickami nie napisał swoich pijаrowych wypocin (ciekawe, że zawsze z tego samego adresu IP).
~Do ~ 6-10-2014 21:02
06-10-2014 20:56 Ale "ten koleś" potrzebuje reklamy swojego JA, więc się podpisuje. Podobnie zresztą jak Kazimierz P.
~mkamiński 6-10-2014 21:08
Ech, koledzy od spisków. Nazywam się Kamiński i piszę tylko pod nazwiskiem, bo się nie wstydzę swojego zdania. Natomiast zasady budowy adresów IP musi wam wytłumaczyć ktoś bardziej od was zorientowany, mnie to nie interesuje, darujcie! Co do oceny działalności teatru, każdy ma inną wrażliwość oraz inne doświadczenia, więc wyciąga inne wnioski. Ja widzę te sprawy tak, ale ciekaw jestem innych spostrzeżeń! Pozdrawiam, M. Kamiński
~Widz 6-10-2014 21:19
Miłоszek przecież od dawna spаmuje wszystkie wątki poświęcone spektaklom teatralnym i teatrowi Norwida. Jego wyświechtane tekściki znam już na pamięć. Najpierw pisze pod własnym nazwiskiem a jak ktoś zareaguje, to w kolejnym wpisie wyzwiska - już anonimowo, za każdym razem pod innym nickiem. Niedorobiony poeta, który dorabia spаmem na forach.
~ładna ściema 6-10-2014 22:24
Piszę pod nazwiskiem, ale gdy trzeba, potrafię i bez. Zwłaszcza gdy trzeba powyzywać kogoś. Ej Miłoszku, a ty ty przecież ciągle się czepiasz wszystkich z adsl, że to jedna i ta sama osoba. A tutaj nagle wymądrzasz się o zasadach budowy adresów IP. Tymczasem sam pisząc spod różnych nicków udajesz różne osoby. Czy to przypadek, że zawsze jak pojawia się artykuł o teatrze to pojawia się i "dialog" i Miłosz Kamiński? Z pewnością nie.
~mkamiński 6-10-2014 22:50
Przykro mi, ale to jednak nie ja... A że lubię teatr i nie jest mi wszystko jedno, czasem uważam za zasadne coś skrytykować, a innym razem pochwalić. To naprawdę zabawne, że raz obrywa mi się od jednych, a raz od drugich, widać taki los. Ale teatr powinien budzić emocje: kiedyś zwolennicy Wagnera i miłośnicy Pucciniego mieli wzajemnie okładać się laskami pod operą, a my dziś mamy Jelonkę i skwapliwie z jej dobrodziejstwa korzystamy... Kończąc ten osobisty wtręt, oczywiście pozdrawiam, mkamiński
~ 6-10-2014 23:54
Krytyka krytyką, ale nie obrażaj innych. Jak na razie to ty człowieku ciągle wyzywasz tych którzy napiszą coś krytycznego o teatrze. Powinieneś się leczyć z tej zawiści. I nie odwracaj teraz kota ogonem bo już sam wcześniej się zdradziłeś.
~asd 7-10-2014 21:02
i dobrze że się skończyły. jak to mówią "kończ waść wstydu oszczędź". albo: "ciszej nad tą trumną"..

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

"Skok" ich ucieszył

MZK nie dla rowerzystów?

Zaczytaj się z Jelonką.com

Rodzinne tworzenie rękodzieł i animacje

Plener z energią

Sonda

Czy jeleniogórski SOR zasługuje na krytykę?

Oddanych
głosów
200
Tak
74%
Nie
11%
Nie wiem
15%