MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Zakazane lektury

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 3 czerwca 2007, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Zasada przekory może uratować lepsze dzieła literackie przed zapomnieniem. Ale urzędnicza fantazja może także skutecznie oduczyć młodych ludzi czytania.

Na kilka tygodni przed wakacjami Ministerstwo Edukacji Narodowej zafundowało uczniom i polonistom ulepszoną wersję listy lektur szkolnych. Przetoczyły się już pioruny potępienia jak i fala burzliwych oklasków za proponowane przez Romana Giertycha, nafaszerowane duchem wszechobecnego patriotyzmu zmiany.
Kapuściński zamiast Gombrowicza, Witkacy do kąta, za to Dobraczyński. Myśliwski, bo łatwiejszy niż Goethe. No i koniecznie Jan Paweł II – lektura obowiązkowa. I spora dawka Sienkiewicza na deser.

O ile papieskiej literatury nikt się nie czepia, bo po pierwsze nie wypada, a po drugie nie ma powodów, o tyle pozostałe pozycje, które pojawią się w obowiązkowym kanonie, wzbudzają wiele emocji. Raczej negatywnych. Otóż z piedestału wyróżnienia, jakim teoretycznie jest lista lektur szkolnych, znikają kultowe nazwiska. Pojawia się te, mniej kultowe, niektóre wręcz kontrowersyjne. Może poza Ryszardem Kapuścińskim i trącącym mychą Sienkiewiczem Henrykiem, których nikomu polecać specjalnie nie trzeba.

Obowiązek ma to do siebie, że rzadko kiedy wypełnia go się z przyjemnością, a jeszcze częściej – wcale. I tak jest również ze szkolnymi lekturami. Jak trzeba przeczytać, to z góry wiadomo, że mało kto to uczyni.
Osobiście wolałem zakazanego Stachurę niż cierpienia przy czytaniu „Cierpień młodego Wertera” Goethego, czy katusze oraz niestrawność po „Nie-Boskiej komedii” Krasińskiego.
Zakwalifikowanie do kanonu lektur raczej przez to nobilitacji dziełom literackim nie daje. W podświadomości uczeń (i nie tylko) ma zakodowane, że na tej liście pozycje wartościowe są tylko dla nauczyciela, który zjadł zęby na wielokrotnym omawianiu tej samej książki.

Tak oto zapewne garstka uczniów przeczytała rzeczonego Witkacego, Gombrowicza, Goethego. „Proces” kojarzy im się z salą rozpraw sądu przy Wojska Polskiego bardziej niż z Kafką, w samo nazwisko pisarza bardziej przypomina małą czarną rozpuszczalną. Sądzę, że umieszczenie tych książek na indeksie tylko pomoże samym dziełom, bo utwór zakazany zawsze stanowi większą pokusę, aby go przeczytać.
O ile w uczniach uda się przezwyciężyć modę na pochłanianie streszczeń z www.sciaga.pl, zastępujących ostatnio wszystkie mniej lub bardziej ważne lektury.

Za to nakaz przetrawienia Jana Dobraczyńskiego (szacunek dla Jego dzieła, ale i klapsy za kolaborację z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego) może przynieść skutek zupełnie odwrotny. Książki tego pisarza, jak i innych pozostałych wskazanych przez ministerstwo autorów, mogą zarosnąć jeszcze grubszą warstwą kurzu na bibliotecznych półkach.
Podobnie jak omawianie i wkładanie do schematycznych szufladek lekcji języka polskiego dzieł Jana Pawła II, przeznaczonymi raczej do lektury osobistej i zupełnie prywatnej nad nimi refleksji.
Urzędnicza fantazja może zabić styl i niepowtarzalność Kapuścińskiego, którego wśród uczniów zohydzą przyzwyczajone do schematyzmu panie i panowie poloniści.

Może być jeszcze gorzej. Zrażeni lekturą czegokolwiek, może poza coraz bardziej szmirowatym Harrym Potterem (na szczęście cykl się kończy) uczniowie, w ogóle przestaną czytać. Bo i po co? Do zdania na miernym poziomie egzaminu maturalnego wystarczy hasłowa wiedza zaczerpnięta z internetu. Po diabła się więc przemęczać i dodatkowo nadwyrężać wzrok literkami?

To będzie skutek nadgorliwości i działania wbrew zdrowemu rozsądkowi urzędniczej bandy, która – jak widać na omawianym przykładzie – już przynosi więcej szkody niż pożytku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Odbudowa mostu

Wokół Ratusza – to warto zobaczyć!

Zamknięty szlak przez Kocioł Łomniczki

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~szu 3-06-2007 12:57
Tzw. "dzieł" Jana Pawła II nikt nie kwestionuje, bo to nazwisko jest w Polsce nietykalne. Ale umówmy się, poetą był mocno takim sobie, jeszcze gorszym dramaturgiem, niestety. A Pamięć i Tożsamość nie zachwyca głębią myśli. W sam raz na lekturę szkolną :). Nadmiar Sienkiewicza i brak Gombrowicza są o tyle obojętne, że uczniowie nieczytający i tak nic nie przeczytają, a uczniowie czytający sami dotrą do tego, co dobre. A Harry Potter nie jest szmirowaty. Znacznie skuteczniej zachęca młodego czytelnika do książek w ogóle niż Gombrowicz czy Witkacy. Nie mówiąc już o JPII :)
~al 3-06-2007 13:36
jejku, dziecko czy ty wogole jakas ksiazke przeczytales?? harry potter, moze niezbyt lotna ksiazka, ale chociaz czyatana... a co do polonistow, chyba zle trafiles skoro piszesz takie rzeczy... ja mialem swietna polonistke, ktora z zadnej lektury nie zrobila szmatlawca... pomysl zenim zaczniesz negowac.... acha, no i tu musze ci racje przyznac, mozna bylo dodac JPII nie wyrzucajac innych waznych dziel
~optymista 3-06-2007 13:45
Wszystkie książki potrafią być fantaystycznie ciekawe, kiedy im się przyjrzeć, to kwestia podejścia nauczyciela i odpowiednich metod. Jeśli nauczycielowi się nie chce, bo czuje się już na wcześniejszej emeryturze, ale ze szkołą rozstać się nie potrafi, to uczniom obrzydzi zarówno Stachurę, jak Dobraczyńskiego.
~Ula 3-06-2007 13:49
Oni oszaleli!! Historię Jana Pawła II?! Przecież tego się czytać nie da! 0 humoru, 0 czego kolwiek!To jest bez sensu!
~discopolonista 3-06-2007 14:28
Nauczycielom w dużej części się nie chce szukać wiedzy na własną rękę, polonistów uczą, że najnowsza literatura polska to Rózewicz, jakby w ostatnich 30 latach nie ukazało się nic ciekawego. Poza tym negatywna selekcja do zawodu pozwala objąć funkcję nauczyciela różnym miernotom, którzy niewiele potrafią, umieją tylko pogadanki urządzać i streszczać Lalkę czy Faraona.
~mmm 3-06-2007 15:12
pracuje w ksiegarni i z przrażeniem zauwazyłam, że nauczyciele włączyli do kanonu lektur Harego Pottera. Rozmumiem nowoczesnośc, ale Eragon, czy Opowieści z Narmi tez niosa wartosci, których w Harrym brakuje. W gruncie rzeczy jak ktoś będzie chiał poczytac hity kinowe (ekarnizacje) to i tak sięgnie do ksiażki. Rozumiem dlaczego nasza władza tak boi sie Gombrowicza., to on pisze prawde o dwulicowości człowika, na jabradziej polityka, dorabianie geby itp. Kto nie wierzy niech przeczyta. Czasowym hitem lekturowym była ostatnia ksiazka papieża, ale tymczasowo, bo człek umarł i juz nikt z uczniów nieczyta. Nie moge pojąc lenistwa rodziców, którzy jak się dowiedzą, że ich pociecha miała przeczyta lekture szkolna na jutro (wedle opini uczniów), leca szybko do księgarni i nie pytaja się o ksiązkę, tylko o opracownie. W ten sposób zostajemy analfabetami. Idziemy na łatwiznę. Wiem, że fajna rzecza sa książki wydawnictwa Greg, bo bardzo ułatwiaja analizę (nie przerabianie)lektury, ale nie powinno byc stosowana zamiast. Na szczęscie niektórzy poloniści wyłapuja leniwców, zadając pytania, których nie mam w opracowaniu. Ale z drugiej strony bym parcy nie miała, bo ludzie by nie kupowali książek. A coraz bardziej popularnie sa audiobooki, gdzie leniwiec moze słuchac jak inni czytają. I tak rosną nam analfabeci.
~pani olga 3-06-2007 15:57
skąd tytuł "zakazane lektury"? czy ktoś zakazuje czytać ci tych ksiażek? czy nauczycielom nie będzie wolno polecić tychże? cóż za manipluacja, czytając teksty tego typu rzeczywiście możemy dojsć do wniosku, że żyjemy w jakimś reżimie autorowi tekstu radzę mniej czytać wybiórczej
~Agnieszka II 3-06-2007 16:35
Do autora pokroju Kapuscinskiego trzeba miec poloniste przez duze"P"(nalezy do ewenementow).Jan Pawel,owszem,na lekcjach religii(tylko i wylacznie).Dobraczynski,w przeciwienstwie do przygod Harry Potter'a jest szmirowaty, zas Giertych nie ma absolutnie pojecia o literaturze,jeszcze zas mniej o jej przeslankach,tudziez interpretacji.I w ten sposob,ze powtorze opinie"mmm" – Giertych nic nie kuma,a analfabetow przybywa...
~Do pani olgi 3-06-2007 21:16
Popieram. Wreszcie ktos madry sie wypowiedzial...
~Maura 3-06-2007 22:21
Pani Olgo– BRAWO. Każdy może czytać to, na co ma ochotę, czy jest to lekturą, czy nie.
~Abeliza 3-06-2007 23:02
Widzę jeden prosty sposób: nie wyrzucać lektur ze spisu, tylko zrobić liceum 4–letnie. Nikomu by to nie zaszkodziło(jestem maturzystką i wiem, że okres licealny jest zawsze mile wspominany):)
~pani Olga re 4-06-2007 9:51
O "wybiórczości" Pani podejścia do tej kwestii stanowi fakt "doszukiwania się manipulacji" przez Panią.Problemu by nie było, gdyby WIELKI EGZEKUTOR nie zakwestionował np. wartości". Zbrodni i kary".To więcej niż poranoja ..Adresatem tej inforacji jest także Maura
~pani olga 4-06-2007 15:44
doszukiwania się manipulacji? przeciez to się tak w oczy rzuca, ze nie sposób nie zauważyć można skomentować zamainę pewnych lektur (sama uwielbiam Dostojewskiego, jestem uczennicą liceum i czytam go niezależnie od tego, czy jest w spisie lektur, czy nie), ale nie w TAKI sposób, który sugeruje, że żyjemy w jakimś systemie totalitarnym, gdzie głowy ścinają za czytanie niektórych książek
~pani olga 4-06-2007 16:15
zresztą, Dostojewski w spisie lektur obowiązkowych nie figuruje już od 1999r, co podkreśla manipulację i histerię medió z Wyborczą na czele

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Groźnie na szlakach

Studium na początek

XX Karkonoskie Dni Lajtowe już wkrótce

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Łaknęli Kwiatu Jabłoni

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
977
Tak
65%
Nie
28%
Nie wiem
7%