MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Środa, 3 czerwca
im. Leszka, Tamary

Zaczytaj się z Jelonką.com

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 10 kwietnia 2020, 9:04
Aktualizacja: Poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 11:53
Autor: KK
Fot. Książnica Karkonoska
Bibliotekarze z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej przygotowali dla nas kolejną porcję lektury. Tym razem radzą nam sięgnąć po książki: „Riese”, „Książka o Mistrzu: subiektywna historia teatru pantomimy Henryka Tomaszewskiego (1959–1974)”, „Boska proporcja”, Wendyjska winnica” i „Dachołazy”. Swój wybór uzasadniają w recenzjach. Zapraszamy do lektury.

Riese. Robert J. Szmidt

Duch i Iskra trafiają do podziemnego kompleksu Riese razem z grupą ślepych niewolników, nazywanych skopcami. Kiedy już docierają do celu dokonują niesamowitych odkryć. Okazuje się, że po apokalipsie Czyści należą do uprzywilejowanej grupy ludzi, którzy posiadają rzeczy niedostępne od momentu skażenia, obiektów, za które ludzie żyjący w podziemiach i żywiący się głównie szczurami, byliby gotowi zabić. Dlatego tak łatwo władze manipulują ślepymi niewolnikami, ponieważ dają im to, o czym mogliby tylko pomarzyć w postapokaliptycznym, podziemnym świecie. Książka, oprócz niesamowitej akcji, posiada jeszcze jeden atut. Wszystkie zdarzenia dzieją się w miejscach, które faktycznie można odwiedzić, jak np. Góry Sowie, i wyobrazić sobie jak by to było gdyby pesymistyczna wizja apokalipsy się spełniła i mięlibyśmy żyć w podziemnych schronach stworzonych przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Zupełnie inaczej czyta się o miejscach znanych, które w każdym momencie można zobaczyć i pomyśleć, co autor z nimi zrobił w swojej książce. Szmidt sprawia też, że w jego opowieści ożywa legenda o Bursztynowej Komnacie. To tam są przesłuchiwani więźniowie. Choć wiat wykreowany przez autora jest bardzo pesymistyczny, to jest też pełen dziwów i można w nim odnaleźć swoiste piękno.
Serdecznie polecam. Książka w zbiorach Książnicy Karkonoskiej i na Legimi. (PW)

Książka o Mistrzu : subiektywna historia teatru pantomimy Henryka Tomaszewskiego (1959-1974). Leszek Czarnota

Leszek Czarnota (1936-2019) był aktorem mimem, choreografem, reżyserem teatralnym, który w latach 1959-1974 pracował we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. Jego książka to historia początków Teatru Tomaszewskiego, świadectwo bezpośredniego udziału w niesamowitym przedsięwzięciu jakim był teatr pantomimy w tamtym czasie. Pierwsze lata działalności Tomaszewskiego są bardzo słabo udokumentowane, brakuje opracowań, nie ma źródeł, spektakle nie były utrwalane ani archiwizowane przez TVP. Zachowały się tylko dziennikarskie opisy dzieł, programy i afisze teatralne, albumy, fotografie, wspomnienia. Sam Tomaszewski nie przywiązywał zbytniej wagi do dokumentacji przedstawień. Tym cenniejsze jest to opracowanie Czarnoty, bezpośredniego świadka wydarzeń. Tomaszewski był twórcą teatru nowego, teatru bez słów, w polskiej, siermiężnej rzeczywistości. Pantomima, jeden z najstarszych teatrów świata została przez niego wskrzeszona i stworzona na nowo. Była dla niego techniką ruchu, ekspresją czasoprzestrzenną, która poprzez użycie ciała aktora pozwalała wyrazić wizję świata. Wizję świata człowieka wolnego w niewolnych czasach, artysty o nieograniczonej niczym wyobraźni. Tomaszewski dla Czarnoty, podobnie jak dla innych członków zespołu, był Mistrzem w każdym tego słowa znaczeniu. To on miał wizję spektaklu, którą realizował korzystając z narzędzia jakim jest aktor-mim, wyćwiczony przez niego, ukształtowany, a przez to doskonały. Tomaszewski to wizjoner, niemylny kreator ale też najlepszy aktor, wzór do naśladowania. Był dość apodyktyczny, a nawet „nieprzemakalny” na sugestie aktorów. Autor książki, opisuje zdarzenia w których miał zaszczyt i szczęście uczestniczyć, z poczuciem dumy i przynależności do Mistrza i zespołu. „Książka o Mistrzu” to subiektywna relacja z wydarzeń, spektakli, przygotowań i prób w efekcie których Tomaszewski tworzył sztukę doskonałą, a cały zespół czuł się współtwórcą tego dzieła. Tomaszewski nie uznawał sztuki zawieszonej w próżni, szukał prawdy w życiu, a ze wszystkiego najbardziej interesował go człowiek. Mówił o sobie, że jest praktykiem a nie teoretykiem teatru. Dążył do perfekcji, ciągle poszukiwał, improwizował i zadziwiał pomysłami. Poruszał się w świecie wyobraźni, snu, podświadomości, interesował się magią i kulturą Wschodu. Dążył do rzeczy niewyobrażalnych, jego teatr osiągnął niespotykany sukces w kraju, ale przede wszystkim zagranicą. Dla swoich aktorów był nauczycielem i mistrzem. Kształtował ich dusze i ciała. „Był wg mnie dziełem sztuki, cudem teatru” pisze Czarnota. Doskonale znał się na malarstwie, architekturze, był muzykalny i wszechstronnie uzdolniony. Uwielbiał zwiedzać muzea i kościoły. Swoją wiedzą dzielił się z zespołem, edukował go i kształcił. Zaraził ich umiłowaniem sztuki i afirmacją piękna ludzkiego ciała. Wymyślił i opracował technikę ćwiczeń pantomimicznych zwaną później polską szkołą. Wielogodzinne ćwiczenia, gimnastyka, szermierka, plastyka ruchu, taniec to zajęcia obowiązkowe zespołu i jego mistrza. Czarnota, już w mocno zaawansowanym wieku podkreśla, jak wielkie miało to znaczenie dla młodych aktorów i jak te nawyki cenił w jesieni życia. Ćwiczenie ciała, higiena i dieta, to obowiązek człowieka w każdej sytuacji. On sam zapisał w prowadzonym przez lata zielonym notatniku, i zachował dla potomnych, ćwiczenia oddechowe opracowane przez Tomaszewskiego. „Książka o Mistrzu” zawiera ten opis ćwiczeń, ciekawych etiud, uwag i przemyśleń na ich temat. Zielony notatnik Czarnoty okazał się bezcennym pamiętnikiem i źródłem informacji o pracy z Tomaszewskim. W książce jest też trochę wątków regionalnych. Tomaszewski, zawsze obowiązkowy i zapracowały chętnie wracał do swojego domu w Karpaczu. Jest parę zdań o Kazimierzu Wiśniaku, wybitnym scenografie i współtwórcy Miejskiego Muzeum Zabawek w Karpaczu. Autor wspomina o pasji kolekcjonerskiej Tomaszewskiego, dzięki której to Muzeum powstało. Czarnota wspomina również Tadeusza Różewicza, który był jego sąsiadem we Wrocławiu, a którego Tomaszewski poznał w Karpaczu, gdzie odbywali przyjacielskie rozmowy i gdzie później obok siebie zostali pochowani. Książka jest pełna anegdot, wspomnień z zagranicznych występów w latach 1959-1974, a także później, już bez Tomaszewskiego, ale to już inna historia. Polecam wszystkim miłośnikom teatru, pantomimy, sztuki i regionalistom dumnym, że Henryk Tomaszewski z wyboru związał się z naszym regionem i w nim pozostał. Książka dostępna w Książnicy Karkonoskiej (KW)

Boska proporcja. Piotr Borlik

„Boska proporcja” doskonale połączyła elementy psychologii, matematycznej staranności i ulubionego przez autorów piszących kryminały przedstawienia „czarnej wizji” świata. Borlik świetnie nakreślił warstwę świata przedstawionego, w którym rzeczywistość miesza się z wytworami umysłu ogarniętego chorobą. Czytając książkę ma się nieustannie wrażenie przebywania wewnątrz zdegenerowanej rzeczywistości. Od pierwszych słów zaczynamy się zastanawiać nad tym, co się właściwie dzieje. Odkrywając przed nami myśli psychopatycznego mordercy, wprowadził nas do tego dziwnego świata. Robert Mazur, którego poznajemy na pierwszych stronach, od razu wzbudza grozę. Ten chodzący po ulicach degenerat szuka sobie nowej ofiary. „Polowanie” przerywa mu odnalezienie ułożonych w specjalny sposób, zwłok młodej kobiety. Oczywiście, jak to zawsze w kryminałach, na miejscu zbrodni pojawiają się policjanci i rusza dochodzenie. W tym momencie autor postanawia zaburzyć porządek znanego nam świata, poprzez zamianę podstawowych elementów definiujących płcie.
Komisarz prowadząca śledztwo, Agata Stec, okazuje się kobietą zupełnie pozbawioną hamulców moralnych. Nie jest jej obce budzenie się w łóżkach mężczyzn poznanych poprzedniego wieczoru. Praktycznie codziennie rano towarzyszy jej kac. Z podwładnymi obchodzi się bardzo brutalnie. A konflikty często kończą się kopniakiem w krocze. Przedstawiony czytelnikowi obraz kobiety ma się nijak do tytułu utworu. Agata Stec nie wzbudza sympatii, mimo dużej wiedzy i ogromnego doświadczenia. Przypisanie jej typowo męskich cech, pozbawiło postać lekkości i nawet odrobiny kobiecości.
Z męską osobowością pani komisarz, autor zgrabnie zestawił zniewieściałych mężczyzn. Zastosowane świadomie naznaczenie cechami uważanymi do tej pory za bardzo kobiece, męskiego świata, wprowadza pewien element niepokoju. Czytając od razu zastawiamy się o co chodzi w tak dziwnym świecie. Starannie ubrani i przywiązujący wielką wagę do czystości Biernat i Kamiński, niepokoją w konfrontacji z ubraną w byle co i ciągle robiąca wokół siebie bałagan, Stec.
Borlik musiał się nieźle bawić tworząc te postaci. Jest to pewnie odpowiedź na to, co dzieje się w dzisiejszej rzeczywistości. Przyzwyczailiśmy się do delikatnych kobiet i twardych mężczyzn. Tymczasem na co dzień często musimy wychodzić z przypisywanych nam ról. O ile porządek i nienaganne maniery mężczyzn wydają się być na miejscu, o tyle rozwiązłość i brutalność cechująca kobietę, jest dość niesmaczna. Najbardziej fascynującą w utworze postacią jest Artur Kamiński, brat Agaty, światowej sławy psycholog. Samotnik, esteta, pozbawiony uczuć profesjonalista pełni w tej historii jednocześnie rolę tak często zatrudnianego przez policję profilera. To on podpowiada siostrze, jak szukać tropów w badanej sprawie. Jednocześnie poznajemy jego niejasne powiązania z osobami, które leczą u niego swoje problemy. Ocierające się o perwersję zachowania klientów psychologa, czynią lekturę bardzo interesującą. Najsłabiej skonstruowana została postać Jacka Biernata. Jego obsesja na punkcie liczb, pedantyczność i zbyt daleko posunięta doskonałość od razu stawiają go w kręgu podejrzanych. Nikt nie jest przecież aż tak doskonały.
Historia przedstawiona na kartach książki zawiera szereg nawiązań do współczesnych osób (prezenterzy telewizji śniadaniowej) oraz wydarzeń (katastrofa kolejowa). Czytając kryminały przyjemnie jest odnaleźć w nich to, co przeżywa się na co dzień, w naszej polskiej rzeczywistości.
Debiut Borlika wypadł świetnie. Ciężko odstawić lekturę choćby na chwilę. Polecam z całego serca tym, którzy lubią powiew nowego w znanym nurcie. Książka dostępna w Książnicy Karkonoskiej i Legimi (ET)

Cykl Wendyjska winnica, t.1 Cierpkie grona , t.2 Winne miasto. Zofia Mąkosa

Na pierwszy rzut oka ....spory format, drobny, gęsty druk. Oj, nie będzie łatwo. Nic bardziej mylnego! Już pierwsze zdania wzbudzają ciekawość, bohaterowie tacy ludzcy... chłonę tekst.
Polot, przepiękny język, barwne opisy oddające nastrój, klimat zwykłego, prostego życia, sprawiają, że z rozrzewnieniem przenosimy się do dzieciństwa. Przypominamy sobie smaki, zapachy, święta. Czujemy się bezpiecznie.
Zofia Mąkosa i główna bohaterka Matylda Neumann pochodzą z Chwalimia w Zielonej Górze , które niedawno była niemieckim Grunbergiem. Mikroklimat regionu, uprawy winorośli, zdradzają nam tajniki, specyfikę życia i pracy powojennego winnego grodu, ówczesnych Lubuskich Wytworni Wódek Gatunkowych i pierwszej podstawowej szkoły winiarskiej.
Autorka rzetelnie opiera się na publikacjach i materiałach archiwalnych, aby przedstawić nam ówczesne zawirowania, okupację, migrację i kryzys na Ziemiach Zachodnich. Rodzina i najbliżsi Matyldy Neuman, mają korzenie słowiańskie. Jednak ona uważa się za Niemkę, przez co po 1945 roku, staje się ofiarą ogromnej nienawiści Polaków i wyzwoleńczej Armii Czerwonej. Ogrom dramatów zwykłych ludzi dotkniętych zjawiskiem zbiorowej kary, ślepej sprawiedliwości i egzekwowania odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie jest powszechny. Poczucie obowiązku, przywiązanie do zwierząt i ziemi, skutkują nieprzewidywalnymi dramatycznymi wydarzeniami.
Piękna, mądra saga, która pokazuje jak polityka, propaganda, wywraca ludziom życie, upadla, wprowadza terror, grabież i rozpustę. Pokazuje jak wszystko jest względne i zależy od punktu widzenia. Niezależnie od położenia, wojna pokazuje, kto potrafi się przeciwstawić, kto pozostaje przyzwoity, kto ma ludzkie odruchy i godność... Niestety potem zostaje tylko wstyd. Książko dostępne w Książnicy Karkonoskiej i Legimi. (EP)

Dachołazy. Katherine Rundell

Czy to wielka sztuka - zostać dachołazem? Czy każdy może nim się stać? Trudno powiedzieć, czy każdy, ale na pewno może nim zostać taki KTOŚ, kto przekracza swoje ograniczenia i “nigdy nie przekreśla możliwego”. To nie jest książka o czarodziejach i magii, lecz historia “z życia wzięta”, która mogłaby się przydarzyć … każdej niezwykłej istocie, którą niewątpliwie jest 12-letnia Sophie. Dziewczynka jako niemowlę cudownie ocalała z wraku statku przepływającego Kanał La Manche w dryfującym futerale po wiolonczeli. Opiekuje się nią Charles, naukowiec stąpający po ziemi z przysłowiową „głową w chmurach”, a to bardzo nie podoba się opiece społecznej. Kiedy okazuje się, że dziewczynka ma trafić do domu dziecka, Sophie wraz z Charlesem wyruszają w pośpiechu do Paryża, by odnaleźć jej matkę. Jedynym tropem jest adres lutnika na futerale po instrumencie. Tak rozpoczyna się niezwykła paryska przygoda z… dachołazami. Uchylając rąbka tajemnicy powiem tylko tyle, że kiedy poznasz dachołaza, zmieniasz sposób patrzenia na wszystko. A jeśli zdecydujesz się spędzić z nim trochę czasu, mógłbyś z łatwością napisać poradnik przetrwania.
Powieść Katherine Rundell została obsypana nominacjami i nagrodami w kategorii literatury dzieciecej. Napisana pięknym i lekkim językiem niesie w sobie wiele optymizmu, a dodając blasku czytelniczej wyobraźni, pozwala wierzyć w rzeczy niemożliwe. Książka dostępna w Książnicy Karkonoskiej i Legimi. (GJ)

Twoja reakcja na artykuł?

2
100%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Kowary będą miały plażę

Radny Mariusz Gierus pokieruje pogotowiem

Nocny szampan na Starym Książu

Ozdobili rondo na znak partnerstwa z Cervi

Dzień Bibliotekarza inny, niż zawsze

Czwartek z dramatem  

BWA otwarte – zapraszają!

Kapitalna wiadomość ws. linii do Karpacza i Kowar!

Sonda

Pojawiają się głosy, że w związku z zaległościami w nauce, spowodowanymi pandemią, wszyscy uczniowie powinni powtarzać rok. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
312
Tak
21%
Nie
76%
Nie wiem
3%