MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Zaczytaj się z Jelonką.com

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 17 marca 2017, 7:23
Aktualizacja: 7:29
Autor: KK
Fot. Książnica Karkonoska
Zawsze jest dzisiaj, Skarby III Rzeszy ukryte na Dolnym Śląsku, Zielone martensy i Ósmy kolor tęczy – to kolejne propozycje wydawnicze bibliotekarzy Książnicy Karkonoskiej w Jeleniej Górze. Dlaczego te akurat książki polecają? O tym w ich recenzjach.

Zawsze jest dzisiaj. Michał Cichy
Chciałoby się mieć w Jeleniej Górze takiego niespiesznego przechodnia, uważnego obserwatora, jakiego Warszawa ma w Michale Cichym. Można byłoby chodzić jego ścieżkami, których sam wybór byłby już zaskoczeniem, zauważyć ludzi, rzeczy, zdarzenia, na które nie zwrócilibyśmy uwagi. Bylibyśmy niezmiernie zdziwieni, że miejsca, które mijamy codziennie można tak postrzegać i tyle o nich napisać. Dziwna to książka, właściwie miniatura, na dodatek trudno ją zakwalifikować, jeszcze trudniej o niej napisać. Przechadzki ulicami Warszawy (która wcale nie przypomina stolicy europejskiego państwa) z nieodłączną towarzyszką Myszką - psią literacką gwiazdą - niepostrzeżenie zamieniają się w medytacyjne wędrowanie. Słowa – klucze, które najtrafniej i najdokładniej przekazują sens prozy Michała Cichego to uważność i bycie w teraźniejszości – na pozór nic skomplikowanego, ale kto praktykował takie ćwiczenia wie, że to wcale nie jest takie proste. Zresztą najlepiej głos oddać autorowi: „Uwaga jest procesem wymagającym bardzo pojemnego RAM-u. Żeby się skupić, trzeba oczyścić umysł z myśli, planów, zmartwień i pośpiechu. Skupienie jest odprężeniem. Uwaga nie pojawia się wtedy, gdy ktoś komuś zwraca uwagę, ani tam, gdzie słychać krzyk „Uważaj!”. Uwaga to zauważanie. Opowiadali o którymś z wielkich cadyków, że kiedy uczniowie pytali go o sekret jego mądrości, on odpowiedział: „To proste. Jak siedzę, to siedzę, jak stoję, to stoję, a jak idę, to idę”. Na to uczniowie: „Ale nauczycielu, przecież my robimy to samo co ty!”. A on: „Nie. Wy jak siedzicie, to już stoicie, a jak stoicie, to już idziecie.” Swoista filozofia Michała Cichego i zawarty w niej przekaz, ujęty w prozatorskie ramy został dostrzeżony i doceniony przez jury Nagrody Literackiej Gdynia, a spacery (oczywiście z Myszką) na szczęście są kontynuowane – czytelnicy już mogą się cieszyć kolejną częścią. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (KH)

Skarby III Rzeszy ukryte na Dolnym Śląsku. Szymon Wrzesiński, Krzysztof Urban
W 1940 roku do Zamku w Krakowie, na ścianę gabinetu gubernatora generalnego Hansa Franka trafił obraz Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem”, zaś jego prywatny apartament na Wawelu ozdobił „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta. Zabezpieczanie i wywóz dzieł sztuki z polskich kolekcji trwało do połowy czerwca 1940 roku. W tym czasie właśnie zaginął ślad po słynnym ”Portrecie młodzieńca” pędzla Rafaela. Wiele arcydzieł trafiło w prywatne ręce wysoko postawionych urzędników III Rzeszy. Do dziś trwają poszukiwania polskich zbiorów i śledztwa. Autorzy książki zgromadzili fakty i dokumenty, oraz wypowiedzi, które stanowią dowody w sprawie. Wśród wielu fascynujących wątków znajduje się wątek jagniątkowski i spotkanie Franka z Gerhartem Hauptmannem w styczniu 1945 roku oraz późniejsza podróż do sztolni kopalni gipsu w Niwicach. Hans Frank wywiózł przecież ze sobą z Krakowa dwie ciężarówki skrzyni z najcenniejszymi zabytkami sztuki. Zatrzymał się w pałacu w Sichowie, który opuścił w wielkim pośpiechu 23 stycznia 1945 roku, zostawiając bałagan i mnóstwo rzeczy. Co się stało ze „skarbem Hansa Franka” ? Czy został rozkradziony przez okolicznych, czy zrabowali go Rosjanie, a może uratował profesor Grundmann – konserwator zabytków Prowincji Dolnośląskiej, przewożąc do pałacu Schaffgotschów w Cieplicach ?
Poszukiwania „Portretu młodzieńca” Rafaela trwają do dziś, wciąż pojawiają się niepotwierdzone informacje z podróży obrazu. Był ponoć w Berlinie, Melbourne, trafił do Stanów Zjednoczonych, choć niektórzy mają całkiem inną teorię.
To zaledwie fragment treści książki, która obfituje w sensacyjne fakty dotyczące nie tylko polskich kolekcji muzealnych i bibliotecznych ale i zbiorów niemieckich – Biblioteki Pruskiej, Biblioteki Berlińskiej, prywatnych, rodziny Schaffgotschów, czy niemieckich rodów arystokratycznych. Jakie arcydzieła przechowywano w Gościszowie, w pałacu Paulinum, w pałacu w Karpnikach, w Jeleniej Górze, w Przesiece i w Kamiennej Górze. Lista tytułów i dzieł zapiera dech. Niektóre historie wciąż czekają na finał, a losy wielu arcydzieł do dziś nie są znane. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (JJ)

ZIELONE MARTENSY – Joanna Jagiełło
Zdaniem Feliksa szkoła przypomina front, na którym toczy się walka nie na pięści, lecz na marki ciuchów i smart fonów. On jednak nie zamierza brać udziału w tych zawodach, zwłaszcza że ma znacznie poważniejsze problemy i cały dom na głowie.
Otylia również odstaje od reszty uczniów gimnazjum: barwne ciuchy, aureola rudych włosów, lekka nadwaga, którą dziewczyna w ogóle się nie przejmuje, i charakterystyczne zielone martensy… Oraz optymizm, którym zaraża, choć i w jej życiu nie brakuje zmartwień. Nic dziwnego, że Feliks od razu zwraca na nią uwagę. Tę dwójkę outsiderów szybko połączy przyjaźń – a może coś więcej?
Książka Joanny Jagiełło pokazuje, że czasem warto iść pod prąd. (opis wydawcy)
Książka otrzymała II nagrodę w kategorii 10-14 lat w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży, zorganizowanym przez Fundację „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”. Polecamy! Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (AJ)

Ósmy kolor tęczy - Martyna Senator; czyta: Monika Dąbrowska - Jarosz
To fantastyczna ciepła opowieść o miłości. Lilka- 18 letnia niewidoma dziewczyna zamknięta we własnym świecie, której jedynymi przyjaciółmi są ojciec, babcia, siostra Klaudia, przyjaciółka Patrycja oraz Mikołaj. Lilka pięć lat wcześniej straciła wzrok w wypadku samochodowym, w którym zginęła jej matka. Nie radzi sobie z demonami przeszłości. Dopadają ją na każdym kroku.
Każdy dzień podobny do poprzedniego, aż do momentu, kiedy w jej życiu pojawia się Tomek. To kolega jej siostry, w którym kocha się cała rzesza kobiet, choćby z uwagi na jego wygląd. Tomek jednak z sobie tylko znanego powodu, pragnie zbliżyć się do Lilki. Najpierw wchodzi w rolę korepetytora z fizyki, a później…później to sami wysłuchacie…
To powieść nasycona sporą dawką optymizmu. Autorka wyraźnie daje nam do zrozumienia, że nie wolno się poddawać, że jeśli tylko otworzymy się na ludzi, świat ukaże nam się w zupełnie innych barwach. Polecam ! Ta książka nikogo nie pozostawi obojętnym. Audiobook dostępny w zbiorach Wypożyczalni Książki Mówionej Książnicy Karkonoskiej. (AS)

Ogłoszenia

Czytaj również

Teatry uliczne już za trzy tygodnie

Kto dyrektorem teatru?

Zaczytaj się z Jelonką.com

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~analityk 24-03-2017 1:49
Odnośnie pozycji autorstwa Sz. Wrzesińskiego i K. Urbana to jest niemal temat rzeka. Tych wojennych tajemnic Dolnego Śląska, związanych z szeroko pojętą akcją ukrywania skarbów w skład których wchodziły dzieła sztuki, muzealia, tysiące cennych bibliotecznych woluminów, zasobów muzeów, zasobów bankowych, nawet bankowego złota, jak i kolekcji prywatnych głównie rodów arystokratycznych oraz depozytów ludności cywilnej, jest tyle, że trudno by to było zebrać do jednego worka i ogarnąć w jednej nawet tęgiej pozycji. Ale książka naprawdę dobrze i przystępnie napisana. Łatwo się czyta a wręcz pochłania, zatem śmiało godna polecenia. Chwilami czyta się nawet trochę jak sensacyjno-przygodową powieść. To co działo się na Dolnym Sląsku pod koniec wojny przebiłoby pomysły wielu hollywodzkich twórców.
~analityk 24-03-2017 2:31
Chyba każdemu kto nieco głębiej i dłużej "siedzi w temacie", znane jest nazwisko niejakiego Gunthera Grundmanna - generalnego konserwatora zabytków Prowincji Dolnośląskiej. Mało kto wie, że pomieszkiwał w Hirschbergu. Matka Grundmanna mieszkała w Bad Warmbrunn - czyli w Cieplicach, w jednej z willi przy dzisiejszej ul. Zakopiańskiej. To właśnie on przygotowywał listę miejsc, wytypowanych na lokalizacje bardzo wielu skrytek. A była to długa lista. Mało tego. Były dwie części tej listy. Oficjalna, którą zamyka data - bodajże ok. 20.06.1944r. Ta została odnaleziona już w maju 1945 pod gruzami wrocławskiego Prezydium Policji. Ona to po częściowym odtworzeniu służyła tzw. komisji rewindykacyjnej pod kier. W. Kieszkowskiego, w lokalizacji i dotarciu do co niektórych z nich. c

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Do parku narodowego z psami czy bez?

Co z tym SOR–em?

Bulwar niemal gotowy

Giną woreczki na psie odchody

Kruszwicka z wykonawcą!

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
921
Tak
21%
Nie
76%
Nie mam zdania
3%