MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Poniedziałek, 13 lipca
im. Małgorzaty, Henryka

„Zabiła” siebie, by móc tworzyć

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 22 września 2008, 20:36
Aktualizacja: Wtorek, 23 września 2008, 8:31
Autor: TEJO
Fot. TEJO
– Uśmierciłam swoje dawne „ja”, aby móc napisać książkę – wyznała dziś Halina Lizak, emerytowana nauczycielka języka polskiego, ikona I Liceum Ogólnokształcącego. Przez lata pracy wychowała kilka pokoleń uczniów. Kiedy odeszła ze szkoły, jej pasją stało się pisanie.

Nie ma chyba absolwenta „Żeroma”, który nie kojarzy tego nazwiska. U jednych budziło stres, u innych fascynację. Na jej lekcjach nie dało się siedzieć obojętnie. Wykraczała poza utarte schematy programu, proponowała inne niż w kanonie lektury, inaczej je omawiała. A spod jej ręki „wychodzili” ludzie z nową świadomością słowa i literatury. Halina Lizak.

Jak wielki wpływ wywarła na wielu swoich wychowanków, niech świadczy fakt, że to oni wydali dzieło, które przedstawiła w poniedziałek w Osiedlowym Domu Kultury podczas wieczoru autorskiego z cyklu „Ars Poetica”. Tytuł: „Braterstwo”. Streścić - nie sposób. To historia o zwykłym życiu opowiedziana niezwyczajnie. W pierwszej osobie przez 25-latka. osadzona z jednej strony w realiach Szklarskiej Poręby, z drugiej - w nieokreślonym świecie przestrzeni intelektualnej, po którym czytelnik odbywa fascynującą wycieczkę refleksji.

– Niemal wszystko ma tu odniesienie do autorki, jej codzienności i rodziny. – Wagonowa 8, mieszkanie, gdzie rozgrywa się część akcji, to Kolejowa 8, miejsce, gdzie mieszka mój syn z żoną i dziećmi – mówiła Halina Lizak. Jej wnuczki stały się pierwowzorem kilku postaci. W książce też sportretowała siebie samą z lat, kiedy pracowała w szkole. Wcieliła się w postać „wrednej” polonistki Wypracuszki zmuszającej uczniów do intelektualnego wysiłku. – Tak, to jestem ja – mówiła. – Ale kazałam umrzeć tej postaci, dlatego mogłam zacząć pisać – wyznała Halina Lizak.

Nie ukrywa, że jej literatura dokonuje się dzięki uczniom. – To oni dali mi siłę. To oni pozostawili najlepsze wspomnienia. Bardzo wiele im zawdzięczam – wyznała autorka „Braterstwa”. Najmilej wspomina czas, kiedy uczyła polskiego w gimnazjum, które zaraz po reformie oświaty powstało w „Żeromie”. – Wszyscy mi się dziwili, że z moim podejściem do przedmiotu decyduję się na taki krok. Mówili, że albo wykończę uczniów, albo oni mnie. Nic takiego się nie zdarzyło. Było cudownie. To właśnie wtedy dojrzała we mnie decyzja, aby pisać – mówiła Halina Lizak. – Czy wolicie mieć wróbla w garści, czy rajskiego ptaka w zasięgu ręki? – pytała metaforycznie. Wybrała to drugie i nie żałuje.

Nie jest też tajemnicą, że jej fascynacją jest religia, ezoteryka, numerologia i tarot. – Nie jest to jednak kółko różańcowe, ani nic płytkiego tak jak horoskopy w gazetach – zastrzegła. Autorka opowiedziała zebranym o swoich bardzo osobistych przeżyciach. – Wiem, że jestem jedynie narzędziem w czyichś rękach. Tego, który zaplanował scenariusz życia. Wspomniała o zwierzętach, które odgrywają i w książce, w jej życiu rolę szczególną. Podkreśliła, że jednym z powodów, dla których pisze, jest obietnica dana Kliwerowi, jej dobermanowi, który w chorobie odchodził z tego świata do końca zachowując wierność swojej pani.

- Nie jestem w stanie powiedzieć tego, ile dali mi uczniowie. I moją maksymą życiową są słowa: nigdy nie wiadomo, kto jest nauczycielem, a kto uczniem. Kiedy w ten sposób myślę, pokornieję – powiedziała Halina Lizak. Dodała, że jej fascynacją jest słowo. – Najpierw było słowo, a później – mała Halinka – żartowała. Dzięki tym słowom starała się odwdzięczyć za wszystko, czego zaznała w życiu do tej pory. W ten magiczny krąg słów wpisała też Szklarską Porębę, która – jak podkreśla – jest miejscem czarodziejskim, z wszechobecnym, niedefiniowalnym CZYMŚ

Czy pełne życiowych prawd, maksym, cytatów do zapisania w kajeciku i powtarzania przy wieku okazjach, sytuacji podbudowujących człowieka „Braterstwo”, mogłoby wejść do kanonu lektur? – zapytaliśmy Halinę Lizak. – Jeśli tylko będzie możliwe, że ta książka kiedykolwiek powędruje na wysokie półki, zastrzegę wydawcy, aby dał obwolutę, że to nie nadaje się na lekturę! To książka raczej dla dorosłych, choć niewykluczone, że młody czytelnik znajdzie w niej COŚ dla siebie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Oddawali krew pamięci Kresowian

Czyżby Andrzej Duda?

W sobotę zbiórka krwi

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~Tryton 22-09-2008 21:22
Droga Pani Profesor... dziękuję Pani za wszystko...
~Sabath 22-09-2008 21:26
ja pamiętam jak mieliśmy taką bardzo fajną panią od polskiego ;-) zawsze była taka rozmarzona,romantyczna,uczuciowa i zawsze bardzo się wzruszała,płakała i zawsze czytając wiersz bardzo go przeżywała i zapominała o tym że jest w klasie ;-) potrafiła się tak za marzyć że nie słyszy ani nie widzi nic oprócz jej marzeń ale ja też taki nieraz jestem i nieraz mam dość rzeczywistośći
~grr 22-09-2008 21:28
strasznie goraco pozdrawiam i dziekuje za wszystko! dzieki pani nie jeden (w tym ja) otworzyl oczy na swiat, zycie i ludzi! jeszcze raz dziekuje i zycze duzo zdrowia!
piipi 22-09-2008 22:03
..po co "umierac",..wystarczy troche fantazji.~Ludzie..i tak z 2-twarzami odchodza..
piipi 22-09-2008 23:48
<i> jest w księgarni przy ulicy Krótkiej:-) </i>
piipi 23-09-2008 0:06
..dziekuje.*Dobranoc.piipi.
piipi 24-09-2008 15:07
..Tejo,..kupilam !!.~Dziekuje za informacje.*piipi.
Zamorano 2-10-2008 11:54
I ja Pani Profesor dziękuję za wszystko. Drugiego tak niezwykłego nauczyciela w swoim życiu dotąd nie spotkałem :)
~hii 16-04-2010 15:52
ta Pani wielu młodym osobom namieszała w głowie przez swoje upodobania do tarota i numerologii tak bardzo że potem nie mogli wyjść z kłopotów bez pomocy rodziny. Ma bardzo negatywny wpływ na życie innych szczególnie młodych osób ponieważ nią rządzi tarot i inne bzdury.
~A. 10-05-2010 22:06
Bardzo dziekuje, Pani Profesor. W liceum mlody czlowiek pewnych rzeczy nie docenial i nie rozumial przez niedojrzalosc, a teraz... wracam do wszystkich lektur, ktore czytalismy, ktorych tytuly Pani wymieniala. Najlepszy nauczyciel, jakiego mozna miec. Inne nazwiska i twarze sie zacieraja w czasie, Pani trwa! Pozdrawiam goraco!
~Cosma 12-04-2013 11:19
Jestem wielką szczęściarą, bo Pani Profesor pojawiła się na mojej drodze...niby edukacji polonistycznej, ale to była szkoła życia? nie, czegoś innego, nieuchwytnego. Szkoda, że nie wiedziałam wtedy nic o jej zainteresowaniach... moje myśli też zaczęły krążyć wokół podobnych tematów. Mam nadzieję, że jeszcze Panią spotkam, pani Halino. Wiem, że wielu byłych uczniów ma podobne zdanie. Życzę wszystkiego najlepszego!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą

Otwarto Dom Modlitwy w Łomnicy

JBO: Ogrodzenie boiska w Parku Norweskim

Redakcja przeprasza Krzysztofa Golke

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
537
Tak
47%
Nie
39%
Nie wiem
14%