MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Poniedziałek, 13 lipca
im. Małgorzaty, Henryka

Z prawka do niczego - felieton

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 7 października 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 7 października 2007, 18:05
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Czy prawo jazdy i własny samochód dają nam szczęście?

Mój znajomy oblał po raz drugi egzamin na dokument, który – zdaniem wielu – stanowi dziś przepustkę do sukcesu bardziej wartościową od świadectwa szkolnego z samymi szóstkami.
Zanim jeszcze zapisał się na kurs, zapewniałem go, nawet nie starając się pocieszać, że i tak tego egzaminu nie zda za pierwszym podejściem. No może za dziesiątym. I niby mi przytakiwał, choć na pewno w głębi ducha wierzył, że zda.
Ale oblał. Teraz chyba przestał wierzyć w prawdziwość porzekadła, że do trzech razy sztuka.

Nie wnikam, dlaczego tak się dzieje, że w jego sytuacji jest bodaj 99 procent chcących zaszpanować własnym prawkiem. Nie znam statystyk Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, obcy mi jest cennik, ile który egzaminator bierze – o ile bierze. A przynajmniej brał, bo inaczej kilku panów związanych z WORD nie byłoby odprowadzanych i skutych kajdankami przez policjantów.

Więcej, nie mam nawet przedegzaminacyjnego stresu. Wolny jestem od tych trosk trzęsących się ze strachu kursantów, którzy już dawno stracili wiarę, że uda im się normalnie zdać. Bo notoryczne oblewanie egzaminów na prawko stało się w ośrodku regułą. A sukcesy są rzadkimi wyjątkami, które ją potwierdzają. Po prostu: nie chcę mieć prawa jazdy. Wyrzeczenie dość radykalne – przyznacie, ale wyrachowane.

Gdybym miał kupić nowy samochód, musiałbym wydać jednorazowo tyle pieniędzy, za które bez kłopotu przez kilka lat mógłbym jeździć taksówką. A gdyby los do mnie się uśmiechnął w totolotku i trafiłbym skumulowaną szóstkę, to auto bym kupił, owszem, ale od razu z zawodowym kierowcą. Świetnie z tej szóstki opłacanym.
Ale to tylko marzenia.

Pieniędzy może bym uzbierał na używane coś, ale kupno tego czegoś to następne morze wydatków, z których zdają sobie sprawę posiadacze czterech kółek. Za swobodę w przemieszczaniu się płacą nie tylko zawartością portfela drenowanego a to na przeglądy, a to na benzynę, a to na mandaty, czy naprawy. Płacą też ciągłym stresem. Bo samochód ktoś może ukraść, auto można rozbić, a w skrajnych przypadkach siebie w nim. Więc po co to wszystko?

Oczywiście rozumiem, że od cywilizacji nie da się uciec. Ale też nie można pozwolić się jej okiełznać. A tak zachowuje się wchodzące w dorosłość pokolenie, dla którego świat bez prawa jazdy nie istnieje. Pokolenie, które własnymi rękoma nie zdążyło zapracować nawet na rower, a rozbija się luksusowymi nieraz pojazdami. Czasami prosto z salonu, rzadziej z komisu. No i pokolenie, dla którego pewnych przedstawicieli przygoda z motoryzacją kończy się tragicznie połączona z nieumiarkowaniem w korzystaniu z innych radości życia.

W innych przypadkach pęd do prawa jazdy też podyktowany jest nie tyle zapobiegliwością, ile niezrozumiałą modą. Bo prawko mieć trzeba, nawet jeśli w garażu lub przed blokiem pusto. Zrobi się teraz, to poczeka na lepsze czasy i tańsze samochody, których już teraz nie są w stanie pomieścić ani parkingi, ani ulice, ani drogi. O autostradach nie piszę, bo zbyt wiele ich nie ma.

Co z tego, że z podobnego zjawiska „narodzą się” później niedzielni kierowcy, którzy – z braku motoryzacyjnej praktyki – będą na drogach zagrożeniem i niejednokrotnie po raz kolejny zapukają do szkół nauki jazdy, aby wziąć sobie korepetycje.

Kiedy swego czasu przebywałem w Belgii (sercu bądź co bądź Unii Europejskiej) i jechałem jako pasażer z moim znajomym, ten o mało nie rozbił swojego opla ascony na skrzyżowaniu, kiedy jakiś taki niedzielny kierowca władował mu się prosto pod koła nie zauważywszy, że wymusza pierwszeństwo.

Gdyby na miejscu „mojego” Belga siedział Polak, rozjuszony zrównałby winowajcę z ziemią za pomocą kilku trafnych wyzwisk. Ale Belg spokojnie wyszedł z cudem nierozbitego opla, wyjął gdzieś z zakamarka kodeks ruchu drogowego i pokazał niedoszłemu sprawcy tragedii przepis mówiący o tym, kto ma pierwszeństwo przejazdu. Skonfundowany rodak pokiwał głową, przeprosił i pojechał w swoją stronę,

Belg wytłumaczył mi, że w jego kraju egzaminu na prawo jazdy… nie było. Każdy chętny robił kurs. I z podbitym zaświadczeniem o jego ukończeniu pomykał do urzędu, który wydawał mu prawko. Bez żadnego egzaminacyjnego stresu.
Powiedziałem Belgowi, że to pewnie dlatego zdarzają się takie sytuacje, jak przed chwilą, choć i w Polsce podobnych a nawet gorszych zdarzeń nie brakuje. Ale Belg odparł, że to przecież normalne, bo każdy się musi nauczyć praktycznie jeździć, a bez prowadzenia samochodu jest to niemożliwe. Dlatego wobec młodych kierowców trzeba okazać życzliwość. I napomknął, że w poprzecinanej autostradami niczym gęsta pajęczyna Belgii jest bardzo mało wypadków.
Może weźmiemy z niej przykład?

Ogłoszenia

Czytaj również

Raport NIK dotyczący m.in. MZK Jelenia Góra

Senator zaklejał plakaty? Jest odpowiedź K. Mroza

Festiwal Kolorów w Kamiennej Górze

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~Radek 7-10-2007 18:33
Cuż za wspaniały artykuł. Nie ma co psioczyć na bojących sie podsłuchu, filmowanych wszędzie egzaminatorów. Ja zdawałem w 1999r – chyba w 2000–ujawniono aferę łapówkarską, niestety do zamożnych nie należę–więc trzeba było zdawać 3 razy. Niemniej jednak nie można wylewać żalu z powodu oblanego egzaminu. Widocznie "Pański kolega" nie jest w stanie samodzielnie uczestniczyć w ruchu drogowym,skoro nie zdał. Może zakwestionować decyzję urzędnika–przecież wszystko jest filmowane...widać czarno na białym. A myślenie,że samochód to 100% stresu–jest znamionem posiadania cech charakteru niedzielnych kierowców właśnie... Mianowicie– "...Płacą też ciągłym stresem. Bo samochód ktoś może ukraść, auto można rozbić, a w skrajnych przypadkach siebie w nim. Więc po co to wszystko?..." –Ano po to,ze czas płynie–w raz z nim postęp. Nie zastanawia Cię w takim razie drogi autorze,czy instalacja gazu zasilającego Twe mieszkanie nie stanowi zagrożenia,prąd –przecież pożar/wybuch murowany... Jeżeli każdy podchodziłby z takim lękiem do życia–postępu byśmy nie uraczyli. Moim zdaniem samochód prócz wydatków i stresu uczy odpowiedzialności (można kogoś zabić–przez wiele czynników–od niesprawności tech. do nieumiejętności kierowcy , poprzez przypadek), daje przyjemność (nie każdy;–]) pozwala być wszędzie gdzie się chce–w dowolnym czasie... Po prostu trzeba uswiadomić sobie,że to nie zabawka,wiedzieć,że jak ktoś chce jeździć–to trzeba za to płacić i starać się jeździć jak najlepiej–a strach w sytuacjach krytycznych jest równy tragedii... Bójmy się nim wsiądziemy–a jak już się poruszamy – to z głową i jednoznaczne manewry wykonujmy.. Z resztą żaden ze mnie wytrawny kierowca–chodzi mi tylko o podejście do sprawy–bo wielu odczyniaczy nieludzkich manewrów jeździ w Jeleniej Górze.... Poza tym dziwny artykuł–ktoś nie zdał prawa jazdy–stracił nadzieję–i wylał to na Jelonka.com... Może lepiej się przyłożyc...poprosić starszą siostrę,lub Babcię o korepetycje i po prostu egzamin zdać,a nie zapchaj dziurę serwować niedzielną porą;–]
~ehh 7-10-2007 18:35
to nie jest tak ze robimy prawko dla szpanu.dlaczego studiuje sie od razu jak tylko mozna,jak tylko skonczy sie szkole??po to zeby z tego korzystac.ja tez jak tylko bylam 3 miesiace przed 18.urodzinami zaczelam kurs.zdalam za pierwszym razem i–wbrew opinii wielu–nie bylo to trudne.teraz nie mam wlasnego samochodu bo tak jak autor uwazam ze do pewnych rzeczy trzeba dojsc w zyciu samemu.pozyczam czasem auto od rodzicow ale poki poruszam sie po jg nie jest mi ono szczegolnie potrzebne.nie zawsze od razu po studiach pracujemy w zawodzie–tez mozna zapomniec:/ potrzeba wiecej wyrozumialosci dla tych,ktorzy dopiero zaczynaja swoja przygode z samochodem.logiczne jest ze nie bede oni jeszcze jezdzic z predkoscia max do dozwolonej ale do tego przy wyrozumialosci naprawde nie potrzeba duzo czasu.pozdrawiam nie trabcie na mnie za czesto:P
~Polonista 7-10-2007 18:56
Życie – uprawnienia dostajesz jak coś potrafisz, bo jak w stresie egzaminacyjnym nie potrafisz jeździć to co zrobisz na zatłoczonym skrzyżowaniu w obliczu zdenerwowanych i trąbiących kierowców.... PS>Jak by tak w Polsce maturę (czy inne tam uprawnienia np. na wózek widłowy) rozdawali jak prawko w Belgii huehue...
~JESTEM NA NIE! 7-10-2007 19:06
Tok rozumowania autora w moim mniemaniu jest bez sensu... Wychodzi z tego ze po co nam wlasne mieszkanie jak za pieniadze wydane na nie mozemy mieszkac przez kilka lat w hotelu lub bursie...
~Jestem na nie.Popieram! 7-10-2007 19:39
nic dodac nic ująć! Brawo!
~madafaka 7-10-2007 19:55
hm.. z plenty zrobic konkurencje czyli 1 lub 2 osrodki do egaminowania kierowcow w najblizszym okegu bedzie po sprawie
~do madafaka 7-10-2007 21:06
A pomyśl ze ośrodki te konkurowały by ze soba zdawalnością. A oznaczało by to ze przepuszczano by nie umiejących jedzić tylko po to by podnieść zdawalność. A swoją drogą zgadzam sie z kilkoma przedmówcami – jesli ktoś nie zdaje na egzaminie to znaczy ze popelnił jakiś błąd. Gdyby tak jak dziś egzaminowano kilka lat wczesniej moze dziś mnie było by wypadków. Kierowcami powinni zostawac tylko ci co umią jedzić i znaja przepisy!!!
~Piotrek 7-10-2007 21:37
Ja w sumię boję się na prawko kasę tracić ale tylko ze względu na to, że egzaminator chcąc zarobić, na 99,8% za 1 razem Cię obleje... Takie są realia właśnie, coz... trzeba z tym żyć Takie moje zdanie skromne...
~zmotoryzowany 7-10-2007 22:05
Autor artykulu zapomnial,ze nawet codzienne poruszanie sie jako pieszy moze spowodowac zagrozenie,bo tak sie sklada,ze duzo wypadkow powoduja wlasnie oni i rowerzysci,ktorzy bardzo czesto nie przestrzegaja zasad ruchu i wymuszaja pierwszenstwo...Moze warto wprowadzic kodeks pieszego,bylo by bezpieczniej:D Jezdzic samochodem trzeba naprawde umiec a do tego wazne sa mocne nerwy,bo na drogach panuja rozne warunki a szalencow tez nie brakuje.Dlatego jak juz wyzej poradzono twojemu kumplowi,niech go ktos znajomy albo z rodziny wsadzi za kolko i zacznie uczyc jezdzic,bez tego to niech nawet nie wsiada na rower,tam tez obowiazuja przepisy,umiejetnosc jazdy,podstawy kodeksu drogowego i odpowiedzialnosc.Jako cyklista tez mozna spowodowac wypadek,no i zawsze ktos moze zakosic rower:( Wiecej optymizmu,prawko to super rzecz,docenia sie to dopiero jak juz sie prowadzi wlasne cztery kolka.Pozdrawiam wszystkich kierowcow i zycze nam wszystkim chociaz pare takich dobrych drog jak maja Niemcy,pomarzyc zawsze mozna...;)
~Bravo 7-10-2007 22:27
Baravo za artykuł. Zdawałem prawo jazdy w marcu bierzącego roku potrzebowałem je do pracy którą zaczynałem,gdzy przyszedlem na egzamin oczywiscie mialem stresa,ale to co zobaczyłem wsrod osob ktore tam chciały zdac prawko to mnie oslabilo,w mojej grupie bylo 13 osob wieksza polowa mowila ze umie jezdzic i zdobyli papier ze juz ukonczyly kurs po pierwszej godzinie jazdy,oblaly te osoby po podejsciu do samochodu bo albo klapy od samochodu nie mogly otworzyc albo nie wiedzialy jakie sa swiatka mowiły chociażby ze swiatel kierunkowych jest 6.pare innych osob mialo problem z cofaniem,do przodu jak najbardziej umiały jezdzic wrecz rewelacyjnie ale do tylu juz gorzej.Nie chwalac sie bylem jedyna osoba w tej grupie.Dziwi mnie podejscie ludzi, dodam mlodych ludzi jak autor wspomnial prawko jest rzecza ktora otwira bramy,tylko nie do sukcesu wrecz w ich przypadkach – do nieba.Jeszcze raz dziekuje i bije brawa autorowi artykulu.Pozdrawiam
~fan komurki z kowar 8-10-2007 1:34
witam mam doswiadczenie jak zdaje sie za granicami naszego kaczegolandu i powiem jedno ten caly egzamin to jedna wielka bzdura bo nikt nie nauczy sie jezdzic za 25 czy 40 h i nie potrzebna mu znajomosc zasady pracy silnika ma moze wiedziec gdzie sie leje paliwo i to nie do konca bo od tego sa serwisy i panowie na stacji paliwowej kierowca musi umiec jezdzic do przodu bo 99,99% swojego brzebiegu samochodu bedzie mial do przodu nie do tylu a czy zaparkuje lekko obcierajac kolem o kraweznik czy zrobi to za 5 razem za to nie ma mandatu i zycie nauczy go parkowania i cofania a na kursie jezdzi sie do tylu bo takie przygotowanie musisz miec by wyjsc z placu manewrowego pocco to wszystko ano poto by panowie z osrodka egzaminowania mogli wylac na ciebie swoje frustracje a nastepnie wyciagnac lape po twoje cieszko zarobione pieniadze bo gdzie podzialy sie egzaminy externistyczne i przychylnosc egzaminujacych do egzaminowanego zaginely wraz z 1 rp bo kiedys nie bylo latwo o auto to prawko dawali teraz latwiej o autko trudniej o prawko od postep jeszcze niedlugo wprowadza ze autko musi byc poswiecone raz w roku i ty musisz byc katolikiem zeby nim jezdzic bo diabel za kierownica w 4 rp to same zlo pozdrawiam
~alfonso 8-10-2007 6:46
Przy zdawaniu na prawo jazdy trzeba mieć umiejętności, entuzjazm i szczęście. Jak wielu idze na egzamin to od razu się skreśla i zarzuca myślami, że nie zda! Spinają się za kierownica i popełniają karygodne błędy, jeżeli już zdajemy to na pełnym relaksie. Jazda samochodem ma sprawiać przyjemność, rozmawiajmy z egzaminatorem w czasie poruszania się autem. Niech zobaczy, że konwersacja podczas jazdy nie jest dla nas czymś rozpraszającym. Pokażmy nasz entuzjazm. Gdy zdawałem prawo jazdy, to zdałem jako jedyny z całe grupy. Miałem szczeście do egzaminatora, miałem ładną pogodę, rozmawialiśmy dużo, popełniłem kilka błedów ale wytłumaczyłem dlaczego i że wiem gdzie to zrobiłem. Pogratulował mi stwierdzając, że mam zadatki na dobrego kierowcę bo mało kto rozumie swoje błędy zza kółka i je a...lizuje po jeździe. Powiedział też jeszcze, że każdy egzaminator zwraca uwage na strój... ubierzmy się schludnie, to jest egzamin państwowy, szacunek do innych wyrażamy także poprzez ubranie na sobie. Zalecam wszystkim wyluzowanie, bo większość spina się strasznie i zbytnio stresuje podczas egzaminu praktycznego. Pozdrawiam
~wjrx 8-10-2007 12:59
ja zdałem za 1 razem w wrzesniu i tego roku... nikomu nic nie posypałem nic nie miałem załatwionego... poprostu trzeba umiec jeździć....
~PrYk 9-10-2007 7:52
Drazni mnie wywyzszanie sie jak ktos pisze z pogarda, ze "trzeba umiec jezdzic". Sam zdalem za pierwszym razem i uwazam, ze czynnikow na to wplywajacych jest wiele. Umiejetnosci, dobry humor egzaminatora i ogolne przygotowanie sie a takze niestwety predyspozycje psychiczne... tak, tak niekotrych nerwy i trema powalaja na kolana. Faktem jest, ze czasami trafiaja sie osoby dla ktorych teoria jest zbyt trudna (to mnie dziwi bo mozna sie nauczyc) albo nie potrafia podejsc prawidlowo do obslugi podstawowych elementow samochodu... Jak zdawalem na 13 osob tylko 8 wyszlo na plac... a potem 3 wyjechaly na miasto... (5 osob oblalo na obsludze samochodu)... czy wymaga to komentarza ? Mysle, ze nie... Nie ma reguly..

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Czyżby Andrzej Duda?

Szansa na remont "zameczku"

Informacja wojewody w sprawie koronawirusa

Porównaj ceny z Jelonką.com

Czy uda się zniszczyć toksyczną roślinę?

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
467
Tak
47%
Nie
39%
Nie wiem
13%