MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Z głębin nałogu na wyżyny duchowego sukcesu

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 12 lutego 2012, 8:16
Aktualizacja: 17:00
Autor: RED
Fot. Jelonka.com
Doświadczony życiem aktor z bogactwem warsztatu z powodzeniem wcieli się w każdą rolę. Na scenie może być równie dobrze łaskawym królem, jak i stoczonym przez zło satrapą. Ale czy człowiek, który w rzeczywistości sięgnął dna, może podnieść się osiągając sukces na scenie zawodowym aktorem nie będąc?

Po obejrzeniu jednoaktówki pióra Sławomira Mrożka „Na pełnym morzu” w wykonaniu amatorskiego Teatru Karawana z Jeleniej Góry w reżyserii Tadeusza Rybickiego, odpowiedź na powyższe pytanie jawi się oczywistą.Teatr to jednak nietypowy, bo nie taki, gdzie gwiazdy stroją fochy, ale taki, w którym zwykli ludzie zniewoleni nałogiem alkoholowym, podnoszą się po upadku poprzez realizacje sceniczne. I jeszcze za to dostają zasłużone brawa.

Teatr jest w tym przypadku terapią niezwykłą. Wielokrotnie bowiem słyszeliśmy o ludziach, także tych zawodowo związanych ze sceną, próbujących zrzucić kajdany alkoholizmu anonimowo. Na co dzień w masce znanych, cenionych i docenianych, szczęśliwych i zamożnych, w środku wyniszczani chorobą zniewalającą i organizm, i duszę, boją się pokazać samych siebie. Zakładają kolejną maskę anonimowości, i w tej postaci AA usiłują zerwać z wódką.

Tę metodę łamie Teatr Karawana, w którym powaleni w bitwie przez wódkę, z imienia i nazwiska pokazują, jak można wygrać z alkoholem wojnę. Nie boją się krytyki swoich słabości, nie czują wstydu przed ujawnieniem twarzy. Owszem: wcielają się w postaci sceniczne, ale wciąż pozostają sobą: alkoholikami wyzwolonymi z jarzma wódczanego zniewolenia.

Jednoaktówka Sławomira Mrożka „Na pełnym morzu” metaforycznie wpisuje się w ich los. Oto bowiem rozbitkowie, w tym konkretnym przypadku – ludzie rozbici życiem, którzy wypadli z łodzi normalności – trafiają na tratwie na pełne morze, gdzie granice świadomości wyznacza tylko horyzont. Horyzont beznadziei, bo nie rysuje się na nim żaden ląd, żadna – choćby bezludna - wyspa.

Sytuacja ekstremum życiowego, w którym znaleźli się bohaterowie dramatu Mrożka, koresponduje niemal w pełni z dramatem tych, którzy podjęli się realizacji sztuki. Znajdują się na tratwie, bez środków do życia, z własnymi (nie zawsze słodkimi) wspomnieniami. Przyszłość? Niepewna, nieokreślona, nieznana. Zupełnie jak w przypadku człowieka, który zniewolony nałogiem, bez sięgnięcia po używkę, nie widzi jutra.

Głodni rozbitkowie na pełnym morzu wyjście w zaspokojeniu podstawowej potrzeby widzą w kanibalizmie. Postanawiają pożreć jednego z siebie. Tylko kogo? Trzeba wybrać. Nie na zasadzie prostego losowania, ale na podstawie swoistej „antykampanii” wyborczej, w której każdy siebie zohydza w najbardziej wymyślne sposoby, aby uniknąć stania się daniem obiadowym dla swoich towarzyszy.

Tekst Mrożka często bywa odczytywany jako aluzja do ułomności systemu demokratycznego. Tu jednak – w kontekście prezentacji Teatru Karawana – ma zupełnie inną głębię. Trawieni głodem alkoholowym zniewoleni ludzie są gotowi nawet na największe barbarzyństwo, aby tylko ten głód zaspokoić. Choćby pożreć w tym atawistycznym apetycie bliźniego swego. I to na pełnym morzu! Gdzie znikąd pomocy, znikąd wsparcia, znikąd choćby cienia nadziei. W pędzie ku unicestwieniu nie pomaga nawet znaleziona puszka cielęciny z groszkiem, bo – pobudzony apetyt człowieka w pętach – w praktyce nie zna zaspokojenia.

Skąd więc ratunek? Otóż paradoksalnie – są nim właśnie scena i tekst Mrożka, pod skorupą którego kryje się zbawcze przesłanie, że sceniczne deski są także deską tratwy, na której dryfowali przez życie rozbitkowie zniewoleni trunkami. Szczęśliwie dotarli do portu, gdzie „kapitan” Tadeusz Rybicki wyprowadził ich na szlaki uwolnienia.

A teatr? Jak pokazuje wiele przykładów z życia, scena dla jej bohaterów może źródłem niepokojów, frustracji, porażek, które wielu aktorów wciągają w alkoholowe miraże, gdzie zawsze słychać oklaski. Ale może być też odwrotnie. Jak w Karawanie. To ludzie, którzy w szarzyźnie życia sięgnęli po ten zdradliwy „bajkowy element rzeczywistości”, w teatrze odnajdują to, co ułatwia im walkę ze zniewoleniem.

W sztuce grają: Janusz Belczyk, Marek Cwen, Lesław Zamaro, Mateusz Gąsiorowski oraz Dariusz Jezierski. Teatr Karawana działa przy Miejskim Domu Kultury „Muflon” w Jeleniej Górze Sobieszowie. Jego reżyserem i duchem twórczo-opiekuńczym jest Tadeusz Rybicki, aktor, edukator, na co dzień związany z Teatrem Cinema w Michałowicach. Karawana prezentacją jednoaktówki Mrożka wygrała ubiegłoroczne III Ogólnopolskie Prezentacje Teatrów Amatorskich „OPTA 2011”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sudety w Gościńcu

Drakońskie podwyżki za odpady komunalne?!

Są pieniądze na remont piwniczek

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~wyzwolony5la 12-02-2012 9:34
TAK TRZYMAC PANOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MSWiA SĄ Z WAS DUMNI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~trew 12-02-2012 11:16
"Na Pełnym Morzu" w wykonaniu Teatru Karawana to Mistrzostwo Świata, te przedstawienie powala na kolana nawet zawodowych krytyków teatralnych i cały polski świat teatralny. Sztuka jest zagrana naprawdę mistrzowsko, to co oni "wyciągnęli" z tej jednoaktówki zapada w pamięć na bardzo długo. To sztuka ponadczasowa, prześmiewcza i głęboko refleksyjna. Przypomina mi mocno prozę Orwella i jego słynny Folwark Zwierzęcy. Widziałem ją w wykonaniu Teatru Karawana krótko po premierze i ciągle doskonale ją pamiętam.
~wydra 12-02-2012 11:30
Po stokroć brawa dla aktorów, jestem pod ogromnym wrażeniem, akurat tej sztuki, z miłą chęcią zobaczę ją po raz kolejny w wykonaniu tych Panów :)
~emerytka 12-02-2012 12:06
Wielkie brawa,najwyższe uznanie za wczorajsze przedstawienie.Ale jeszcze większe uznanie i podziw za podjęcie walki z nałogiem i wytrwanie w tym postanowieniu.?Tak bardzo nielicznym to się udaje.Panowie!Serdeczne dzięki za tak miły wieczór.Życzenia najlepsze z serca płynące dla Was!
~ 12-02-2012 12:38
Gościliśmy Teatr Karawana i mogliśmy obejrzeć tę sztukę w 2010 roku, z okazji otwarcia siedziby Watry Jagniątkowskiej przy ul.Karkonoskiej 118 w Jagniątkowie.Cudowne przeżycie.
~Marcin73 12-02-2012 15:29
Panowie zagrali na pełnym luzie - a efekt był powalający. Mrożek jak zawsze na czasie. "Prawdziwa wolność występnuje tam gdzie nie ma zwyczajnej wolności" - genialny tekst w ustach genialnego amatora - aktora teatru amatorskiego Karawana. Bawiliśmy się wyśmienicie - Amelia Kalisz-Naciskała oraz Anna i Marcin Kaflikowie. Pozdrawiamy i czekamy na więcej.
~Schengen 12-02-2012 16:42
Koncentrowanie się autora artykułu na amatorstwie i korzeniach "terapeutycznych" było zbędne. Nie ma znaczenia, czy robią "coś" upośledzeni , niepełnosprawni, uzależnieni itp. Ważne, że robią, chcą i się starają. A teraz podważę swoją wcześniejszą wypowiedź. Są "paraolimpiady", ale to było złoto olimpijskie ! Szacun !
~bartekjg 12-02-2012 19:01
świetnie chłopaki.JESTEŚCIE DEBEŚCIAKI!!!!!! pozdrawiam Bartek :)
~cwx 12-02-2012 23:08
Szkoda, że w Jelonce tak rzadko można przeczytać takie wyjątkowe i dobre recenzje...
jankes 26-02-2012 16:40
Z całego serca życzę Wam sukcesów w teatrze i życiu osobistym

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Bez nudy w Rudawach

Z gitarą i poezją

Dużo drożej za śmieci

Nie zaśmiecajmy otoczenia Kropelki

Poznali wyniki rekrutacji

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
146
Tak
25%
Nie
73%
Nie mam zdania
1%