MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

XL JST. Trzy i pół godziny z Brechtem

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 4 października 2010, 13:23
Aktualizacja: 13:24
Autor: Agrafka
Fot. Archiwum
Wczoraj odbył się ostatni ze spektakli jubileuszowych Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych pt. „Kaukaskie Kredowe Koło” w wykonaniu Teatru Landesbühnen Sachsen – Radebeul. Chętni widzowie mogli skorzystać ze słuchawek, przez które nadawano tłumaczenie symultaniczne tekstu: aktorzy grali po niemiecku.

Repertuar zakończonego programu jubileuszowej edycji największego wydarzenia kulturalnego jesieni podzielił się na dwie części. Pierwszą stanowią spektakle dyskusyjne, raczej pesymistyczne, a na drugą składają się przedstawienia pozytywne i niosące nadzieję. Do tej drugiej części z pewnością należy „Kaukaskie kredowe koło”.

Oczekujący na obalenie reżimu nazistowskiego Bertolt Brecht pisał „Kaukaskie kredowe koło” pomiędzy 1941 a 1944 rokiem, gdy przebywał w Stanach Zjednoczonych, a druga wojna światowa trwała w najlepsze. Sztuka Brechta, jak żadna inna jego autorstwa, zawiera wyraźnie widoczne do wyodrębnienia zasadnicze elementy teatru epickiego.

Dzieło jest baśnią rozgrywającą się na tle zamieszek społeczno-politycznych osiemnastowiecznej Gruzji. I jak żadna inna sztuka Brechta ma dwóch głównych pozytywnych bohaterów, którzy spotykają się dopiero w finałowej scenie. Ta przypowieść o dobrej dziewczynie z ludu Gruszy oraz wyniesionym na sędziowski stołek niewykształconym pisarzu ze wsi Azdaku, który nieświadomie uratował życie Wielkiemu Księciu, ma swoje korzenie w starotestamentowej Pierwszej Księdze Królewskiej o wyroku króla Salomona.

Wrażenie robi już pierwsza otwierająca scena, gdy narrator pieśniarz ludowy (Paul Hoorn) opowiada o sporze o szmat ziemi w dolinie dwóch kołchozów, co ma związek z dalszym ciągiem sztuki. Kiedy stary Wielki Książę (Jürgen Stegmann) zostaje odsunięty od władzy, lud oczekuje lepszych warunków życia. Nowy czas przeznaczony jest dla nowych panów.

Antagonistą jest tutaj Tłusty Książę Arsen Kazbeki (Jost Ingolf Kittel). Po scenie, gdy jawnie ignorujący obywateli gubernator Georgi Abaszwili (Michael Mienert) zostaje pojmany i skazany na śmierć, służąca żony gubernatora Grusza Vachnadze (Franziska Hoffmann wykreowała ciepłą i sympatyczną rolę) wraz z porzuconym gubernatorskim synkiem buntującym się księciem Miszą ucieka w góry przed pościgiem pancernych. Pomaga jej w tym narzeczony - żołnierz Simon Chachaba (Marc Schützenhofer jest wzruszający w swojej dobroci i prawości). W wielkich trudach i poświęceniu Grusza wychowuje porzucone książęce dziecko.

Tymczasem gubernatorowa Natella (Sandra Maria Huimann) wraca do władzy i pragnie przekazać całości dziedzictwa męża swojemu własnemu synowi. Rozpoczyna się bój o dziecko między dwiema kobietami – Gruszą i gubernatorową. W celu ustalenia, komu oddać chłopca pod opiekę użyto słynnego kredowego koła. Do rozprawy wynajęto sprytnego, ale niewykształconego pisarza z ludu, sędziego Azdaka (Michael Heuser), który musi zdecydować, kto jest prawdziwą matką Michela. Sędzia Azdak, znany z pijaństwa i łapówkarstwa, tym razem wymierza rzadką w Gruzji sprawiedliwość i łamie twarde prawo. Prawa opieki nad dzieckiem uzyskuje Grusza.

W inscenizacji Arne Retzlaff’a nie zabrakło krwawych scen oraz delikatnej nuty humorystycznej. Reżyser zaserwował widzom charakterystyczny styl teatru społecznego i politycznego pozostając pod silnym wpływem tekstu niemieckiego reformatora teatru oraz niepokojącej, bogatej tematycznie i harmonicznie muzyki Paula Dessau.

Ogromna ilość scen i scenek została uporządkowana w jednolitym rytmie. Na ścianach scenografii, namalowane zostały kredą postury postaci występujących w dramacie. Bohaterowie przez cały spektakl dopisywali polskie hasła związane z przebiegiem akcji, np. zmiana czasów, nadzieja, wysoko urodzony potomek, czy też ślepota wielkich.

Za pomocą środków ostrych i wyrazistych, prezentuje się dojrzałe aktorstwo i soczyste postacie jako „żywi ludzie”. Liczne role i epizody, utrzymane w ryzach stylistycznej jedności, nadały spektaklowi płynności. Ciekawa kolorystycznie i funkcjonalnie dekoracja Cornelii Just określa styl spektaklu i świetnie komponuje przestrzeń sceniczną. „Kaukaskie kredowe koło” buduje obraz składający się z myśli, marzeń i poglądów, czyli z tego, co chowamy gdzieś głęboko przed światem i samym sobą. Tu w pełnej krasie jest to przedstawione.

Nieprzyzwyczajona publiczność jeleniogórska do tak długich spektakli (całość przedstawienia z 15 minutową przerwą trwała bowiem trzy i pół godziny) była jednak zachwycona wspaniałą grą aktorską, jak i graną na żywo muzyką oraz pieśniami wykonywanymi przez aktorów. Powstał bardzo interesujący spektakl, w którym splatają się konwencje: naturalistyczna (m.in. śmierć gubernatora), a nawet ekspresjonistyczna (choćby scena stypo-weselnej uczty), i poetycka. Zgodna z cechami teatru Brechta pojawia się jeszcze pełna ludowego jarmarcznego humoru konwencja żartobliwo-baśniowa. To znacznie wpłynęło na klarowność sztuki, gdzie wyostrzył się jej sens o tym, że ludzie umieją być dobrzy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Zaczytaj się z Jelonką.com

Premiera “Dam i huzarów” u Norwida

Klawesyn w mieście

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~fan 4-10-2010 15:28
Brecht w oryginale i w wykonaniu niemieckich aktorów to wielkie przeżycie dla ludzi kochających teatr.Dziękujemy!!Tak trzymać!!1

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Letnie kino plenerowe jeszcze tylko dzisiaj

Świat Śruboludków

Wizyta gości z Chin i... wpadka

Wizyta w Bambergu

Marzena Machałek o programie PiS

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
690
Tak
80%
Nie
15%
Nie mam zdania
4%