MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Wolność słowa

Wiadomości: Polska
Środa, 19 maja 2004, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 17 lutego 2006, 16:27
Autor: SRP
Z cyklu: "Widziane z prowincji"

W ostatnim okresie opinią publiczną wstrząsnęła informacja o tragicznej śmierci dziennikarza TVP Waldemara Milewicza, jednak dla świata mediów podobnym szokiem było opublikowanie przez jeden z bulwarowych dzienników zdjęcia śp. W. Milewicza zrobionego tuż po Jego śmierci. Znane autorytety grzmiały o etyce dziennikarskiej, moralności itp. Dla mnie, jako dla szarego zjadacza medialnej papki, cały ten szum był wzorcowym przykładem hipokryzji. Bezspornym jest, iż media, w tym szczególnie telewizja publiczna, wielokrotnie publikowała zdjęcia, reportaże, w których nie brakowało bynajmniej obrazów śmierci i okrucieństwa wojny. Podobne obrazy prezentował również śp. Pan Milewicz właśnie dlatego, że „dziwny jest ten świat” przepełniony gwałtem, okrucieństwem i tragediami ludzkimi. Jednak dziennikarze telewizyjni i prasowi wpadli w pewnego rodzaju histerię kastową, której przesłaniem jest ustanowienie faktycznej nietykalności dziennikarskiej. Wcześniejszym przejawem była akcja solidarnościowa, z „dziennikarzem” który na łamach swej gazety szkalował pewnego urzędnika, pisał oczywiste nieprawdy i odmawiał publikacji sprostowań, a czynił to z niskich pobudek, związanych z utratą dochodów w wyniku działań tego urzędnika, nota bene działań korzystnych dla kieszeni podatnika.

Czy tak naprawdę dziennikarze to inna kasta niż przeciętny Kowalski. Wielokrotnie dziennikarze piętnowali nadmierną nietykalność polityków, prawników, lekarzy i być może zarazili się tą epidemią, typową dla mentalności naszych rodaków. Wydaje mi się, że przedstawiciele mediów powinni zastanowić nad wskazaniem roli dziennikarza w życiu społecznym, ponieważ obecnie tak naprawdę to sami dziennikarze nie bardzo wiedzą jaką funkcję powinni spełniać. Jako przyczynek do tej konstatacji służy mi nadany przez wszystkie telewizje w naszym kraju film z okrutnej egzekucji pewnego Amerykanina w Iraku. Faktem jest, iż przed momentem szczytowym, film został przerwany, jednak na antenie pokazano człowieka na kilka sekund przed śmiercią i jego oprawców. To działanie ci sami dziennikarze, którzy wcześniej protestowali, uważają już za w pełni etyczne i moralne oraz zgodne ze standardami ogólnoludzkimi. Ciekaw jestem, co czuła rodzina i znajomi ofiary na myśl o tym, że cały świat - w tym Polacy - mógł obejrzeć ostatnie chwile bliskiej im osoby.

Powiedzmy sobie szczerze ludzie lubią oglądać okrucieństwo i tragedie, jest to jakiś chory atawizm, jednak tkwi on w człowieku niezależnie od wykształcenia i miejsca zamieszkania. Dlatego też właśnie czynienie wyjątku dla „naszego”, czyli zmarłego dziennikarza jest w moim odczuciu nieetyczne. Osobiście uważam śmierć Waldemara Milewicza za niepowetowaną stratę dla naszego kraju i dziennikarstwa. Był wyjątkowym, wybitnym przedstawicielem swojej profesji i zginął na służbie jak wielu z spośród osób wykonujących ten zawód. Uważam go za godnego następcę Ryszarda Kapuścińskiego, jednak nie ukrywam, że zdjęcie zrobione po jego śmierci nie wzbudziło we mnie żadnych ujemnych skojarzeń, poza żalem po śmierci tego Wybitnego Człowieka, szczególnie że nie zawierało żadnych drastycznych treści. Sam śp. Pan Milewicz wielokrotnie pokazywał tego typu obrazy w swoich reportażach , starając się wzbudzić emocje w zobojętniałym polskim społeczeństwie. Wydaje mi, że Jego intencją byłoby – zamiast rozprawiania na temat śmierci jednostki - raczej wywołanie dyskusji wśród dziennikarzy i reszty naszych rodaków na temat uniknięcia w przyszłości takich tragedii wśród wszystkich, którzy obecnie znajdują się w Iraku mieszkańców, żołnierzy i dziennikarzy. Przecież sam przed wyjazdem powiedział „jadę poznać prawdę”. Dlatego też wydaje się, że powinniśmy pochylić się nad każdą tragedią ludzką zarówno w naszym kraju jak i w tak odległym kraju jak Irak. My za to ze swej strony będziemy modlić się za śp. Waldemara Milewicza w każdy dzień 1 listopada, bo naprawdę zasłużył na to jak mało kto.

Ponadto jako przyczynek na temat „rzetelności dziennikarskiej” na lokalnym rynku pragnę wskazać na pewną publikację w tygodniku Nowiny Jeleniogórskie z dnia 11 maja 2004 roku komentujący akcję zakończenia bezprawnej okupacji Starostwa Powiatowego w Lubaniu jako „brutalną pacyfikację”. Nie będę definiował autorowi tego artykułu, co naprawdę znaczą te wyrażenia – odsyłam do słowników i encyklopedii. Jednak na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż słów takich użyła osoba, która nawet nie była świadkiem tej akcji, bowiem traf chce, że ja byłem świadkiem tej bardzo sprawnej, profesjonalnej a zarazem wyjątkowo spokojnej akcji, zaś dziennikarza „Nowin” jakoś tam nie dostrzegłem, w przeciwieństwie do szeregu innych dziennikarzy. W związku z powyższym informuje Pana Redaktora, iż osoby okupujące starostwo po wezwaniu policji do opuszczenia budynku opuściły go dobrowolnie, a policjanci ograniczyli się do pomocy przy noszeniu rzeczy osobistych protestujących.
W związku z powyższym ponownie apeluje o odrobinę rzetelności i profesjonalizmu w pracy dziennikarskiej, ponieważ wolność słowa jest tylko jedną ze stron medalu a drugą rzetelność i etyka.

Ogłoszenia

Czytaj również

Złoty Krokus dla...

Spór o edukację seksualną

Jak użytkować soczewki dwutygodniowe w trybie przedłużonym?

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~tserfsdfsdf 1-08-2016 18:59
portal jelonka jest super

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wracają cietrzewie

Powstaje taras widokowy na Szrenicy

Apel do parlamentarzystów

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Chcą odwołania przewodniczącej

Sonda

Dla piratów drogowych, jak w Estonii, zamiast mandatu godzinny postój. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
242
Tak
55%
Nie
38%
Nie wiem
7%