MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Wojtek Klemm na lewo i na minusie

Wiadomości: JELENIA GÓRA/ KRAJ
Niedziela, 28 grudnia 2008, 9:17
Aktualizacja: Wtorek, 30 grudnia 2008, 8:37
Autor: TEJO
Wojtek Klemm i Paweł Demirski – jeden z filarów "Krytyki politycznej", która mości sobie ostatnio gniazdko w Jeleniej Górze.
Fot. TEJO
Zideologizowany, anachroniczny i piekielnie nudny – takimi słowami określono nurt sceniczny, w którego bieg wpisuje się twórczość kierownika artystycznego Sceny Dramatycznej Teatru Jeleniogórskiego.

W artykule „Podsumowanie 2008” w najnowszym dodatku do „Dziennika” – „Kultura” – Jacek Wakar nie zostawił suchej nitki na jeleniogórskim szefie, który na boku, w krakowskim Teatrze Starym, wyreżyserował nie pokazywany w stolicy Karkonoszy spektakl „Piekarnia”. Dostało się także koleżkom szefa artystycznego sceny jeleniogórskiej, którymi od pewnego czasu się otacza.

– Teatr powoli staje się trybuną do głoszenia tez bliskich redakcji „Krytyki Politycznej”, której filary (Sierakowski, Stokiszewski) zaczęły dorabiać sobie jako dramaturdzy – przeczytamy w „Kulturze”. – Efektem staje się teatr zideologizowany, anachroniczny i piekielnie nudny. Najlepszy przykład takiego produkcyjniaka – „Piekarnia” Klemma z krakowskiego Teatru Starego – pisze Wakar.

Minusa dostał także najmodniejszy dziś reżyser pozujący na gwiazdę teatralnego firmamentu Michał Zadara. Zdaniem autora tekstu ta postać to najlepszy przykład tego, jak w dzisiejszej Polsce łatwo o sukces. – Po spektaklach Zadary chce się milczeć – czytamy.

Ogłoszenia

Czytaj również

TPD ze św. Mikołajem w kinie LOT

Areszt za oszustwa

Cieplice nie chcą Jeleniej Góry?

Komentarze (28) Dodaj komentarz

~ 28-12-2008 10:12
Po obejrzeniu "Klątwy" też się chciało milczeć. [odnośnie tekstu: nic dodać nic ująć:-)]
~KLIO 28-12-2008 10:34
Zróbmy coś z naszymi teatrami póki nie jest jeszcze za póżno ! Nie oddawajmy ich z naszego samorządu ! Czy nie ma na świecie ,a nawet na Dolnym Śląsku , nikogo lepszego od tego nieszczęsnego Wojtka (jak ja nie lubię zdrobnień ,które przynależą dzieciom i nieudacznikom !) ? .Zawsze myślałam ,że scena jeleniogórska to najlepszy produkt kulturalny i marketingowy stolicy Karkonoszy, a teraz jest to jakaś inna scena ,a może nie scena lecz ring bokserski albo raczej arena cyrkowa !!!
~jelgór 28-12-2008 11:36
Od dwóch lat nie byłem w teatrze na jeleniogórskich przedstawieniach. Nie było na czym. Nieciekawe tematy, nic ważnego. Tylko jesienne przeglądy ratują teatr.
NICpoŃ 28-12-2008 12:20
Co do podziału Teatrów to ponoć klemmka zapadła?!
~Okienko 28-12-2008 15:22
Kto wie, kto wie, może za niedługo zrządzeniem sił wyższych "maestro" Klemm będę musiał pakować manaty i wracać skąd przylazł, bo wybiorą nowego dyrektora :D
kazimierzp 28-12-2008 16:58
Czy to Wojciech Klemm! Może Hanuszkiewicz, może być, że i Krystian Lupa! A nawet Alina Obidniak! Nie ważne kto będzie dyrektorem, nie ważne kto będzie tam grał (a może bardzo ważne?!?)! Najważniejsze to to, jaki ma to być teatr! Czy taki pod publikę, miły, sympatyczny ściągający jak najwięcej widzów, czy może "artystyczny", gdzie bez przygotowania, bez głębokiego przemyślenia nikt tego nie zrozumie!?! W dobie telewizji, dvd, internetu czekamy na taki od podstaw, czy może na coś innego! Jeżeli tego my jako mieszkańcy, nasi przedstawiciele "radni" nie określimy to każdy, choćby nie wiem jak genialny, nie spełni naszych oczekiwań! Dlatego nie przekreślajmy Wojciecha Klemma, nie żądajmy od zespołu aktorskiego więcej niż może pokazać! Najpierw powiedzmy, co od nich oczekujemy! Moze na nic nie czekamy, może to ONI maja nas rzucić na kolana i przekonać do swych racji! Jak tak to czekajmy! (tylko jak długo?)
~jelgór 28-12-2008 17:18
ja czekam na powrót pani bogajewskiej, nowoczesny repertuar, rozrywka i zaduma, społeczne podejscie i praca z młodzieżą, wszystko bez prymitywnego ideologizowania i wychowywania młodych trockistów:)
~Panie KazimierzuP 28-12-2008 17:26
A do jakiego teatru Pan osobiście chciałby chodzić? Może pan zdradzić? Bo z wypowiedzi niczego się nie dowiedziałam, a przecież Pana głos jest opiniotwórczy! Proszę się bardziej postarać! :-) I nie wspominać już dziadka Hanuszkiewicza, bo Pan jest o wiele młodszy od niego, w środku na pewno, a ciałem przecież także! I nie postarzać się tutaj sztucznie wspominkami sprzed trzydziestu lat. Matuzalemem Pan jeszcze nie jest! Tak więc... co Pan obejrzałby najchętniej w teatrze? :-)
~ 28-12-2008 18:11
Z tą pracą z młodzieżą to może już bez przesady, bo w teatrze sami amatorzy będą występowali, ich miejsce jest bardziej w JCK lub ODK, a występy dzieciaczków dla mam, tatusiów i babć (dziadkowie raczej nie dają się namówić) to już mamy w teatrzyku Pana Nauki. Kiedy wreszcie będzie normalny teatr dla dorosłych? Co do Pani Bogajewskiej - popieram jak najbardziej. Jednocześnie mogliby wrócić na naszą scenę tacy aktorzy jak Pan Jacek Grondowy; a może na stałe zaproponować zatrudnienie również panu Włodzimierzowi Dyle. Przecież Oni KAŻDĄ sztukę pociągną! A jeżeli nie da się Go zaangażować to może częściej zapraszać na naszą scenę teatr CINEMA?
~mis 28-12-2008 18:57
bardzo trafny artykul, swietnie, ze ktos wyglosil taka opinie bo faktycznie do teatru w JG po prostu nie chce sie chodzic, unika sie go jak ognia bo jest nudno, smutno i czesto kuriozalnie... Klatwa, Kariera Artura Ui - MASAKARA ZA MASAKARA potem dziw bierze, ze ludzie niby tacy 'anty-kulturowi' sa, ale jacy maja byc jak w teatrze zalosc!
~gość123 28-12-2008 19:48
Teatr Cinema...? Rzecz gustu... nie byłabym rada widząć go na scenie naszego teatru... A pan Dyła zawsze gra tak samo... - czasami to już nudne...
kazimierzp 28-12-2008 19:58
@ wypowiedzi z 17:26! Dziękuję za uznanie! Mimo, że wypowiedź raczej inspirująca, a nie oceniająca!;-) Jaki teatr ja bym chciał zobaczyć! Jestem trochę teatralnie "wyrobiony", wychowany na inscenizacjach Wajdy z Teatru Starego z Krakowa, Krasowskiego i Skuszanki z Wrocławia. Na wielu monodramach i spektaklach Tomaszewskiego z Teatru Pantomimy. Według mnie teatr powinien przyciągać do siebie, uczyć obcowania z żywym słowem. Dlatego uważam, że teatr "prowincjonalny" (nie jest to określenie dyskredytujące!), teatr w takim mieście jak Jelenia Góra wraz z powiatem powinien pokazywać sztuki które poprzez lekką formę, poprzez coś intrygującego zachęcać do odwiedzin, zmuszać do (poprzez lekką zabawę) myślenia, ale nie dołowania! Życie codzienne, to co się pokazuje w telewizji to papka, w programach informacyjnych dołująca, a w programach rozrywkowych wręcz prymitywna! Teatr "prowincjonalny" nie powinien być tylko odskocznią dla aktorów do "wielkiego świata", ale czymś co wychowuje (w pełnym tego słowa znaczeniu!). Dlatego dla mnie dyrektorem teatru dramatycznego w Jeleniej Górze powinien być ktoś kto nie chce sam istnieć jako "wielki artysta", ale powinien być katalizatorem wielkich zdarzeń, wielkich zdarzeń w których my wszyscy chcielibyśmy uczestniczyć!!! I tyle!;-)
~aristo 28-12-2008 20:58
Po przeczytaniu kilku recenzji z krakowskiego wydania pzedstawienia "Piekarnia" wniosek wysuwa się jeden - przerost formy nad treścią. To co w krakowskim teatrze potraktowano jako wybryk natury, czy wypadek przy pracy, w jeleniogórskim teatrze jest serwowane na codzień. Nowatorstwo teatru Wojtka Klemma przejawia się jeszcze w jednym - to teatr dla teatru, bez najistotniejszego elementu - widza. Tylko po co komu taki teatr? Oczywiście poza samym twórcą.
~Anqie 28-12-2008 21:18
dajcie juz spokoj Klemmmowi
~Cień 28-12-2008 21:26
Gdyby tak był zideologizowany w kierunku miłym autorowi recenzji w "Dzienniku" i autorowi powyższego artykułu czyli jedynie słusznym kierunku prawicowo - kościelnym byłoby pewnie w porządku. Proponuję wystawić wcale nie ideologiczną "Inkę". Będzie łzawo, patriotycznie i słusznie.
~Do Pana KazimierzaP 28-12-2008 22:03
I o to chodziło! Dziękuję bardzo!
~Do ~Cień~ 29-12-2008 1:34
Subiektywna informacja krytyka teatralnego/redaktora naczelnego dodatku kulturalnego "Dziennik" Jacka Wakara, który napisał szczerze, co sądzi o spektaklu Bertolta Brechta "Piekarnia" w reżyserii dyrektora artystycznego Sceny Dramatycznej Teatru Jeleniogórskiego im. Norwida wystawiany w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowiei, oraz powyższy sugestywny artykuł TEJO, tylko ujawniają fakt, iż tego typu teatr staje się powoli trybuną do głoszenia tez bliskich redakcji "Kultury Politycznej", której filary (tu wymienia Igora Stokfiszewskiego, który jest odpowiedzialny za dramaturgię "Piekarnii" Klemma oraz Sławomira Sierakowskiego - redaktora naczelnego "Krytyki Politycznej") zaczęły dorabiać sobie jako dramaturdzy. A warto byłoby obejrzeć sztukę oddaloną tematycznie od tego, czym się na co dzień duszewnie żywimy. Sztuka (teatr) powinna być takim kijem w mrowisko. A tak nie jest. Mam nadzieję, że powyższe opinie poprze większość jeleniogórskiej publiczności wychowywanej przez lata na różnorodnych dobrych spektaklach na studyjnej, a przede wszystkim dużej scenie Teatru im. Norwida. Inaczej frekwencja na widowni będzie malała. Tu nie idzie o prawicowy pogląd, czy politykę kościoła katolickiego. Ale o wolną sztukę przeznaczoną dla wrażliwego, może prostolinijnego, a może inteligentnego widza.
~Bajka 29-12-2008 7:35
Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga...
~Jędruś z Jelonki 29-12-2008 7:56
Szanowny(a) Panie (Pani ?) "kazimierzp"! I to jest słuszne pytanie: - czego mieszkańcy Jeleniej Góry oczekują od teatru? Zróbmy ankietę. A jeżeli okaże sie, że nie oczekują niczego, to podziękujmy za pracę Aktorom, oddajmy budynek w pachtę, i niech będzie jak do 1945 roku: restauracja, piwiarnia, kręgielnia, i - od czasu do czasu - występy zespołów z Wielkich Miast. A jak i to nie pomoże, to wybudujmy zagłuszarkę programów telewizyjnych, która będzie pracować w dniach przedstawień teatralnych. Chociaż boję sie, że i to nie skłoni ludzi do chodzenia na przedstawienia, jako że: - "byt określa świadomość". Tak mawiał Tow. Marks. I pewno miał racje.
~ms 29-12-2008 8:44
Ja nadal chodze do teatru poniewaz mamy znakomitych aktorow ale pod patronatem tego pana teatr traci na wizerunku, sztuki są grane w takim stylu ze za tekstami trudno nadązyc i po co???
~lulka 29-12-2008 11:34
NIECH ZYJE KLEMM!!!!!!!!!!!!!!! DZieki niemu teatr sie rozwina i pnie sie ku gorze. co bedzie dalej? oby bylo tak dalej
~ 29-12-2008 11:52
Ja chcę taki teatr, jaki był przed zmianą dyrekcji!!! Chcę naszych kochanych aktorów, świetne sztuki! Teraz sprawa naszego teatru to porażka... Popieram autora artykułu, ja też nie zostawiłabym suchej nitki na tych ludziach...
~Do miłośników tańca na lodzie 29-12-2008 16:45
Niestety większość z Was kochani forowicze to właśnie tacy widzowie jak w tekście poniżej. Ma być łatwo, miło, przyjemnie i tradycyjnie bo inaczej won z teatru. Państwa zachowanie jest typowe dla konsumenta Złotych Tarasów. Jesteście zbyt leniwi intelektualnie a pamiętajcie że teatr jest czymś bardziej wymagającym niż M jak miłość. Tutaj nikt niczego nie podaje na tacy i jestem pewna że większość krytyków p. Klemma nawet nie chodzi do teatru. Ba, nie ma żadnego poglądu na sztukę. Czy ktoś zadał sobie trud postawienia pytania co myślą na ten temat aktorzy? Czemu oni nie protestują skoro jest podobno tak źle? Ponieważ w końcu mają szansę robić coś ważnego. Pan kazimierzP pisze:"teatr w takim mieście jak Jelenia Góra wraz z powiatem powinien pokazywać sztuki które poprzez lekką formę, poprzez coś intrygującego zachęcać do odwiedzin, zmuszać do (poprzez lekką zabawę) myślenia, ale nie dołowania!" Dalej pisze Pan że teatr"nie powinien być tylko odskocznią dla aktorów do "wielkiego świata", ale czymś co wychowuje." Pytanie: Który spektakl Pana tak dołował? Rozumiem, że rozmowy na temat kary śmierci, terroryzmu, promocji przemocy, marketingu politycznego (Elektra, Śmierć Człowieka..., Ui) czyli tego co wciąż jest obecne w społeczeństwie, tak Pana dołują. W takim pogadajmy o "d.....e Marynie" tylko jaki to ma wpływ na nasze życie, co nowego wnosi? Czy takie spektakle dotyczące takich właśnie tematów nie wychowują, nie stawiają pytań? Siła pieniędzy Niegdyś publiczność manifestowała swoje niezadowolenie, gwiżdżąc lub wychodząc z sali. W ostateczności na scenę leciały jaja i zgniłe pomidory. Obecnie widzowie zachowują się coraz częściej jak typowi konsumenci, którzy poznali siłę swoich pieniędzy. Wykształceni w restauracjach i centrach handlowych zaczynają traktować artystów jak kelnerów - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej Stołecznej. «Podczas sobotniego spektaklu Gorana Bregovicia "Karmen z happy endem" w Sali Kongresowej jakaś kobieta z loży, zniecierpliwiona długim słownym wstępem do historii romskiej dziewczyny sprzedanej do burdelu we Włoszech, zaczęła głośno domagać się, aby muzycy przestali mówić i zaczęli w końcu grać. - Nie po to płaciłam za bilet, aby tu słuchać jakiegoś gadania - piekliła się. - To jest teatr, proszę pani - wyjaśnił jej po angielsku Bregović. Wkrótce muzycy z Orkiestry Weselno-Pogrzebowej zadęli w trąby i publiczność poddała się bałkańskim rytmom, zapominając o całym incydencie. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy rozkapryszony widz wydaje dyspozycje artystom. Parę lat temu w Rozmaitościach pewna pani przerwała spektakl "Hamleta" w reż. Krzysztofa Warlikowskiego, ponieważ nie odpowiadało jej, że grający główną rolę Jacek Poniedziałek występuje w jednej ze scen nago. Żądała, aby aktor wrócił do garderoby i natychmiast się ubrał. Aktorzy przestali grać, na widowni wywiązała się gorąca dyskusja, w wyniku której protestująca pani opuściła teatr i przedstawienie zostało wznowione. Muszę państwa zmartwić, podobnych incydentów będzie coraz więcej. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja w kulturze widowisk. Niegdyś publiczność manifestowała swoje niezadowolenie, gwiżdżąc lub wychodząc z sali. W ostateczności na scenę leciały jaja i zgniłe pomidory. Obecnie widzowie zachowują się coraz częściej jak typowi konsumenci, którzy poznali siłę swoich pieniędzy. Wykształceni w restauracjach i centrach handlowych zaczynają traktować artystów jak kelnerów. Kiedy nie odpowiada im to, co dostali, chcą składać reklamacje. Głośno wyrażają swoje niezadowolenie i żądają zwrotu pieniędzy za bilety. Mało brakuje, aby wzywali kierownika. W naszym świecie, opętanym ideologią rynku, proces przemiany widza w klienta, a spektaklu w towar wydaje się nieodwracalny. Jedyne, co może zrobić w tej sytuacji teatr, to potraktować widza z podobną, rynkową bezwzględnością. Już wkrótce możemy usłyszeć pomiędzy kwestiami ze sceny następujące komunikaty: Pan z trzeciego rzędu w czarnym swetrze, tak, do pana mówię, proszę schować komórkę, SMS-a wyśle pan w przerwie. Pani w rzędzie siódmym, nie spać! Państwo z rzędu szesnastego, to nie kino, proszę nie szeleścić cukierkami. Dziękujemy za uwagę i życzymy przyjemnego wieczoru. Kasa nie przyjmuje zwrotu biletów.» "Siła pieniędzy" Roman Pawłowski Gazeta Wyborcza Stołeczna nr 302 online/29.12 Link do źródła 24-12-2008
kazimierzp 29-12-2008 23:47
Kiedy idę do teatru, to idę w gości do "świątyni sztuki" w której chcę przeżywać coś więcej niż nurzanie się w brudzie, smrodzie codziennego dnia! Nie uznaję pójścia w stroju niechlujnym, plugawym. Nie chcę na scenie smrodu, wulgarności, obsceniczności, brudu! To widzę kiedy idę na miasto, to słyszę kiedy rozmawiam z ludźmi o ich życiu! Nie byłem na Testoteronie w Norwidzie, mimo tak dobrych opinii! Żona ma o to do mnie pretensje, ale nie chcę słuchać różnych wulgaryzmów, wypowiadanych nawet w dobrych intencjach. Kiedy byłem na jednym ze spektakli Szajny i zobaczyłem wychodzących na scenę dwoje starych ludzi to powiedziałem półgłosem: oby Szajna nie kazał im się rozebrać! Kazał, a ja przeżyłem dosyć przykre momenty! Kiedy do Jeleniej Góry przyjechał teatr ze Szczecina z inscenizacją "Mistrza i Małgorzaty" to wyszedłem w trakcie spektaklu bo nie zniosłem nudy i fatalnej gry w czasie tego spektaklu! Kiedy o inscenizację "Mistrza i Małgorzaty" pokusił się teatr jeleniogórski to nie dość, że wytrwałem do końca to widziałem wszystkie zmieniające się obsady!!! Małgosia jako Małgorzata była najlepsza (choć Lidia też przykuwała!!!) Sztuka, spektakl nie musi być z najwyższej półki, nie musi być hagiograficzny, czy zbyt "patriotyczny! Nie musi być grany na koturnach! Ma być wartki, ciekawy, dobry! Ma być zrozumiały! Widza trzeba sobie wychować, nauczyć, przyciągnąć! Widza niewyrobionego łatwo stracić na zawsze dając mu zbyt nadęte, zbyt "poważne", zbyt nudne sztuki! Tak więc teatr bez widza to nie teatr! Można sobie robić taki repertuar za swoje prywatne pieniądze! Kto zechce to przyjdzie. Teatr za pieniądze publiczne, podatników ma być: uczący, przyciągający, skupiający uwagę, rozwijający widza! Dlatego mimo całej sympatii dla Wojtka Klemma (prywatnie przemiły człowiek) czekam na spektakle zachęcające każdego z nas do pójścia na Wojska Polskiego i uczestniczenia w wydarzeniu teatralnym! Więcej niczego nie oczekuję, czy to mało, czy za dużo?
~Do ~ Ktoś o 16:45 (~Do miłośników tańca na lodzie) 30-12-2008 1:56
Przede wszystkim brak konsekwencji w wypowiedzi. Nie mówiąc już o pójściu na łatwiznę i żywcem wklejonym artykule "Siła pieniędzy" z www.e-teatr.pl Bo jeśli ktoś podaje, że skandalem jest, gdy aktor Jacek Poniedziałek gra w jednej ze scen nago, to niech wie, że ten sam wielki artysta pojawia się dla kasy w serialach TV i próbuje śpiewać w show Polsat "Jak oni śpiewają", lecz przepadł z kretesem, bo miał mało SMS-ów. To odnośnie złośliwości do adresatów - "miłośników tańca na lodzie". Z wymienionych jeleniogórskich przedstawień, jedynie "Śmierć Człowieka- Wiewiórki" w reż. Natalii Korczakowskiej jest faktycznie godne polecenia. Spektakl Eurypidesa "Elektra" tej samej Korczakowskiej nie robi większego wrażenia, nie ma dramatyzmu samego tematu, postacie są bardzo płytkie psychologicznie (zwłaszcza Iwona Lach jako tytułowa bohaterka nie zdołała pokazać „zniewalającej” osobowości Elektry, innym nie dano zagrać - starca gra...Irmina Babińska), może poza rozbudowaną rolą Klytajmestry (świetna Lidia Schneider). Dzieło Brechta "Kariera Artura Ui" w reż. dyrektora artystycznego Sceny Dramatycznej Teatru Jeleniogórskiego im. Norwida wpada bardzo blado. Nie wiem, dlaczego reżyser nie pokłada wiary w pracę jeleniogórskich aktorów, których nie potrafi ustawić. Przemowa tytułowego bohatera w wykonaniu gościnnego aktoar Andrzeja Konopki wydaje się w tym wypadku raczej infantylnym monologiem o wszystkim i o niczym. No i Irmina Babińska na wózku inwalidzkim jako Dogsborough to dosłownie parodia roli Vita Corleone (pamiętny Marlon Brando), głowy rodziny Corleone w "Ojcu chrzestnym". Czy jeszcze skomnetować jakiś spektakl obecnie grany na jeleniogórskiej scenie Teatru im. Norwida? A co teatru, zawsze można obejść go wielkim łukiem i pójść sobie do parku lub wstąpić do Muzeum Karkonoskiego.
~jel-ka 30-12-2008 12:03
[Do Autora (Autorki) wpisu z 29.12 godz 16,45] Założenie, że wszyscy, którzy nie lubią teatru W. Klemma są miłośnikami telenowel, to duże uproszczenie, które jest być może wygodne dla autora (autorki), ponieważ pozwala na snucie dalszych wywodów, jednak z gruntu fałszywe. Proszę nie naginać rzeczywistości do własnych tez, nawet jeśli jest wsparte artykułem z poczytnego dziennika, proszę natomiast przeczytać wiadomości w innym dzienniku, z których można się dowiedzieć, że owo przedsięwzięcie Bregovicia zostało w Sali Kongresowej wygwizdane przez publiczność. Pan Pawłowski również przy pomocy demagogicznych argumentów stara się obronić tezę, że ci, którzy nie popierają preferowanego przez niego (i lansowanego) trendu w polskim teatrze są prostackimi konsumentami rozrywki przez małe „r”. Dla równowagi polecam artykuł J.Sieradzkiego („Odra” nr 11). I jeszcze jedna uwaga – aktorzy są od grania, a nie od protestowania. Taki zawód. Jeśli coś im się nie podoba – zmieniają teatr. Przynajmniej tak było kiedyś. Niegdysiejsze gwiazdy jeleniogórskiej sceny (nie będę wspominać tych z lat 50-tych i 60-tych) z lat 70-tych i późniejszych: Wojciech Ziemiański, Piotr Skiba, Maria Maj, Jerzy Senator, Waldemar Obłoza i inni, są dzisiaj gwiazdami innych miastach. Odeszli stad w poszukiwaniu innego teatru - może lepszego, innych reżyserów, innych aktorów. Ale już tu, w Jeleniej Górze byli bardzo dobrzy – w przeciwnym razie przecież nikt by ich do tamtych teatrów nie przyjął. A dzięki temu i my mieliśmy w naszym teatrze zmiany – czasem na lepsze, czasem na gorsze. Przekonanie Pana Klemma, że tylko „ostra” współczesna forma jest adekwatna do wagi podejmowanych w jego teatrze tematów świadczy w najlepszym razie o braku szacunku do tutejszej widowni, w nieco gorszym zaś - o jego nienajwyższym poziomie zawodowym i, przepraszam, prostactwie intelektualnym. Owa ostrość, to wg p. Klemma – współczesne realia, teksty autora uzupełnione o odreżyserskie dopiski, brutalny język- przy czym owa brutalność ogranicza się jedynie do tzw. wyrazów, nie zaś do poszukiwań wyrafinowanych konstrukcji stylistycznych. W skrajnych przypadkach, dla wzmocnienia efektu każe nam siedzieć w ulu. No i na koniec – pan Klemm nie zostawia nam żadnego wyboru – tylko ten rodzaj repertuaru i nic więcej, nic innego On nas (widownię) nauczy odbioru tej nowej sztuki, nauczy rozumieć ten nowy język, a my tymczasem zapomnieliśmy o kreacjach aktorskich, o „teatrze ogromnym”, w którym padają ważne i mniej ważne zdania wypowiedziane czystą polszczyzną, nie zaś wywrzeszczane bełkotliwie w przestrzeń Sceny Studyjnej, bądź z trzaskiem mikroportów w ledwo zajęte dwa rzędy na dużej widowni. A swoją drogą, kto dopłaca do tych przedstawień, na których zespół teatru jest liczebnie większy niż widownia ?! Czy ktoś robi jakieś analizy ekonomiczne … Dzisiejsza publiczność faktycznie nie rzuca w aktorów pomidorami, ona po prostu nie przychodzi do teatru- może szkoda. Może taki namacalny wyraz dezaprobaty silniej by przemówił do decydentów i artystów jeleniogórskiej Melpomeny, niż finezyjne i nie zawsze wprost pisane recenzje z jeleniogórskich spektakli i pusta widownia, co z kolei zawsze można usprawiedliwić ubożejącą kiesą. Jelenia Góra nie jest metropolią z kilkoma teatrami o różnym profilu repertuarowym, dającymi widzom możliwość wyboru. Tutaj jest jeden teatr, który musi odpowiedzieć na oczekiwania różnych grup widzów : młodszych, starszych, wykształconych, niewykształconych, młodzieży licealnej, studentów i przedszkolaków. Po to on tutaj jest. Powinien to wreszcie zrozumieć nie tylko dyr.Klemm, ale i Prezydent Obrębalski, który tak długo toleruje tę chorą sytuację.
~kakao 2-01-2009 17:44
jelenia gora to dziura. wam potrzebny teatr, ktory wam bedzie lustrem ludzie. wiec grajcie ten testosteron.
~czujna 6-01-2009 15:28
Dość nieudacznictwa teatralnego. Dajcie szansę impresariatowi i artystom z półki Gajosa, Jandy, Dymnej, Bonaszewskiego a dla tych, którzy wolą lżejszą formę /lubił ją również Szekspir/ niechże będzie, ten używany przez " Kakao" jako symbol bezguścia- Testosteron. A moiże koncerty muzyczne mogłyby zamiast w Jck mieć lepszą oprawę w Teatrze? Byłby i widz i pieniądze. Jeśli w stutysięcznym mieście nie ma choćby 40 widzów, którzy wielbiliby wybitną twórczość młodych reżyserów / pustki na widowni, nawet na małej scenie o tym świadczą/ to na boga Melpomena włosy z głowy rwie ! Poza tym po prostu- polityka artystyczna nie P. Nauki, a pana W. Klemma przyniosła tylko i wyłącznie straty finansowe, ludzkie i prestiżowe. Gdyby jutro zamknięto teatr dramatyczny, to po tym bagienku, w które wciągnięto zbyt wielu widzów i aktorów, niewielu by płakało. A aktorów, tak jak wielu z nas, czeka wcześniej czy później przekwalifikowanie zawodowe.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Ktoś zniszczył choinki

4 pomysły na biżuterię jako prezent na święta

Nie daj się naciągnąć!

Gwiazdy przy ratuszu

Karpacz rezygnuje z fajerwerków

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
987
Tak
22%
Nie
70%
Nie wiem
8%