MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Wielki wyczyn śmiałków

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Wtorek, 12 września 2006, 0:00
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Siedmiu uczestników ekstremalnej wyprawy dookoła Kotliny Jeleniogórskiej dotarło na metę –informuje we wtorkowym wydaniu Słowo Polskie Gazeta Wrocławska.

Na trasę w sobotni poranek wyszło 25 wędrowców. Przed nimi było 125 kilometrów, głównie przez pasma górskie Karkonoszy, Rudaw Janowickich, Gór Kaczawskich i Izerskich.

Najszybszymi i najbardziej wytrzymałymi okazali się Maciej Kalisz i Leszek Mazur z Jeleniej Góry oraz Michał Wisikiewicz z Wrocławia. Męczącą trasę pokonali w 42 godziny. Nabawili się odcisków, odnowiły się stare kontuzje, ale przeszli.

Jak donosi gazeta, na metę dotarliby jeszcze szybciej, ale w ciemnościach pobłądzili w okolicach Barańca w Górach Kaczawskich.

Nietypowy wyczyn był dedykowany ratownikom karkonoskiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy zginęli pod lawiną w Kotle Małego Stawu.
Jeden z nich był pomysłodawcą tego rajdu i uczestnikiem pierwszej jego edycji.

Ogłoszenia

Czytaj również

O rozpadających się górach

Kolizja trzech aut w Radomierzu

„Grabarów” bezpieczny

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~Jacek Potocki 12-09-2006 11:38
Gratulacje dla wszystkich!!! Gwoli prawdy trzeba jednak nadmienić, że pomysł nie jest nowy i nie jest to aż tak wielki wyczyn jak napisali dziennikarze. Podobną trasę ponad dwadzieścia lat temu pokonał Władek Sarniak, członek Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich we Wrocławiu (zob. http://www.tramp.waw.pl/poradnik/idiotyka/ti/kronika.html, poz. 11 w wykazie przejść idiotycznych). W dodatku szedł w pojedynkę w nieporównanie gorszych warunkach - krótki listopadowy dzień, padający deszcz, który przeszedł w śnieg, w wyżej położonych partiach śnieg po kolana. Przez długie lata trasy idiotyczne odbywały się w ramach Rajdów Sudeckich organizowanych przez SKPS. Kres położyła im dopiero "kagańcowa" ustawa o usługach turystycznych (większość animatorów turystyki idiotycznej nie posiadała formalnych uprawnień przewodnickich).
~Ryszard Lewandowski 12-09-2006 19:22
Odnosząc się do komentarza p. Jacka, który powołując się na autorytet organizacji, podaje; - "listopad, deszcz i śnieg po kolana", - w całym podsumowaniu jest to obraz dla naiwniaków z małym usprawiedliwieniem; - "szedł w pojedynkę" !! Jeżeli ktoś zna gory, potrafi zrozumieć to wyzwanie, dla całej pozostałej reszty pozostawiam trochę wysiłku matematycznego aby przeliczyć, dorogę do możliwości przemieszczania się piechura. Smiałkom - gratuluje, inni mogą poczytać o tym na ; http://gopr.karkonosze.net.pl/index.php?strona=aktualnosci&dzial=gopr_wiesci
~Jacek Potocki 13-09-2006 12:12
Panie Ryszardzie Wiem co piszę, bo za młodu w paru podobnych przejściach uczestniczyłem. Człowiek jest w stanie przejść jednorazowo znacznie więcej niż mu się wydaje. Jeśli ktoś jest sprawny fizycznie, w miarę obyty z górami i ma dobrze rozchodzone obuwie, to dystans 100 km przy dobrej pogodzie leży spokojnie w granicach jego możliwości. Świadczy o tym choćby wykaz takich przejść pod podanym przeze mnie adresem. Inna sprawa, że spora część naszego społeczeństwa jest tak zgnuśniała, że dla niejednego 5 km to nie lada wyczyn. Ale w Czechach długodystansowe marsze góskie są dość popularne. Wracając do Waszego przejścia - 125 km to już konkretny odcinek, ale dla goprowców (a głównie oni jak rozumiem uczestniczyli w marszu), zwłaszcza młodych wiekiem, to nie powinien być wielki problem. Podsumowując - fajnie, że cały czas są ludzie którym się chce w to bawić.
~Krzysztof Strasburger 13-09-2006 12:27
Drogi Panie Ryszardzie! Po co te kwaśne uwagi? Wiele lat uprawiałem turystykę idiotyczną (podobnie zresztą jak Jacek Potocki, którego mam zaszczyt być kolegą) i proszę mi wierzyć - naprawdę cieszymy się z przejścia opisanej trasy, bo oznacza to, że duch w narodzie nie umarł :). Co do naiwniactwa, to pozwalam sobie przypomnieć, że pan Krzysztof Wielicki samotnie wszedł na Nanga Parbat - a to trochę inna skala trudności niż sudeckie szlaki. Góry łatwiejsze, to i większy odsetek populacji ludzkiej potrafi sobie w nich poradzić ;). Jeśli chodzi o możliwości piechura, to rachunek jest prosty. Władek Sarniak trasę "wartą" 143 punkty GOT (1 punkt = 1km odległości lub 100 m podejścia) pokonał w 34 godziny, co daje średnie tempo 4.2 punkta na godzinę. Całkowicie w granicach możliwości wytrenowanego piechura.
~Ryszard Lewandowski 13-09-2006 16:37
Moje oburzenie do komentarza odnosi się głównie do słów;- "tak wielki wyczyn jak napisali dziennikarze". Nie mam nic przeciwko aby przypominać wyczyny, rekordy czy, jak to określono osiągnięcia turystyki idiotycznej. Uważam, ze takie inicjatywy należy wspierać i tych młodych ludzi budować, bo Czechom mamy czego zazdrościć. Również i ja znam parę ciekawych wyników osiągniętych w naszych Karkonoszach, które różnie można przeliczać, np; niecałe 8 min. Kopa – Śnieżka, osiągnięcia dokonał jeden a biegaczy klubu długodystansowego z JG. (przepraszam, ale nie pamiętam nazwiska), - 7,5 godz. potrzebowali ratownicy aby dojść z Drogi Sudeckiej w rejon Śnieżnych Kotłów w styczniu 1987 roku po Wojtka Lacha. Dla mnie podziw budzi ich inicjatywa a nie budowanie własnego nazwiska, przede wszystkim to, że robią to z myślą o innych, również dla innych i z wizja następnego roku. Utopili w tym swój czas, pieniądze i maja chwilę radości, która chcą się podzielić z innymi - nie niszczmy tego.
~Sławomir Krawczyk-Demczuk 25-09-2006 11:34
Właściwie to muszę się zgodzić z p. Lewandowskim. W tym rajdzie chodziło o walkę ze swoimi słabościami i upamiętnienie Daniela i Mateusza, a nie o jakieś "korzyści". Jako uczestnik (niestety kontuzja nie pozwoliła mi ukończyć Przejścia) dziękuję organizatorom. A pozostałym Panom życzę przejścia tego dystansu za rok, poczucia fenomenalnej atmosfery tego rajdu. I nieważne jest co o tym piszą media. Robimy to tylko dla siebie i Daniela oraz Matusza... Zapraszam do przeczytania relacji na stronie http://lupuspl.ovh.org/index.php?option=com_content&task=view&id=51&Itemid=43 oraz http://przejsciekotliny.ovh.org

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jubileusze małżeńskie

Remiza jak nowa

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Mają w nosie pieszych

"Gorące przyciski" w autobusach MZK

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
982
Tak
65%
Nie
28%
Nie wiem
7%