MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

W szkole o seksie i rodzinie. Obowiązkowo?

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 23 marca 2009, 8:01
Aktualizacja: Wtorek, 24 marca 2009, 7:55
Autor: Ania
Fot. dtp
Wychowanie do życia w rodzinie powinno być przedmiotem obowiązkowym – uważają nauczyciele. Argumenty: obniżający się wiek inicjacji seksualnej, potrzeba zrozumienia drugiej płci i samego siebie w wieku dojrzewania i burzy hormonalnej oraz braku edukacji seksualnej w rodzinie, która w XXI wieku kompletnie nie radzi sobie z tym problemem.

Wychowanie do życia w rodzinie prowadzone jest w szkołach podstawowych i średnich. Uczniowie nie muszą jednak w nich uczestniczyć, a jeżeli nawet chcą to rodzice muszę wyrazić na to zgodę. W efekcie wielu z nich lekceważy zajęcia i zamiast nich woli dłużej pospać lub szybciej wyjść ze szkoły.

– Podstawowym błędem podczas wprowadzania zajęć z WDŻ było uznanie ich jako nieobowiązkowych, a kolejnym wpisanie ich w planie jako pierwszych lub ostatnich lekcji, przez co uczniom z prostej kalkulacji czasowej nie opłaca się na nie chodzić. Jeżeli lekcja odbywała się między innymi przedmiotami to miałam niemalże stu procentową frekwencję, co oznacza, że sama tematyka i problematyka podoba się uczniom – mówi Anna Poprawska, nauczycielka biologii w I Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Żeromskiego w Jeleniej Górze, która przez kilka minionych lat prowadziła również zajęcia z wychowania do życia w rodzinie.

Omawiała głównie tematykę związaną z fizjologią człowieka. Należy jednak wiedzieć, że nie były to tylko lekcje dotyczące zapobiegania ciąży, można wręcz powiedzieć, że jest to mit, jaki krąży wokół uczniów i rodziców. Rozmawiano zarówno o biologicznej seksualności, jak i rozwoju emocjonalnym, dojrzałości i odpowiedzialności. Na zajęciach uczniowie przeprowadzali także scenki rodzajowe, z których wyciągali określone wnioski.

Okazuje się bowiem, że młodzież tak naprawdę zdecydowanie bardziej interesuje tematyka związana z osobowością człowieka, tego jakie zmiany w nim zachodzą i jak zrozumieć siebie i innych. Nauczyciele podczas lekcji starają się im wytłumaczyć, że w miłości czego innego oczekują kobiety, a czego innego mężczyźni, zwłaszcza w okresie dojrzewania. Dzięki wspólnym rozmowom, wsparciu pedagoga młodzi ludzie są w stanie zrozumieć, co się z nimi dzieje, jak nazwać to co przeżywają, jak sobie poradzić z wieloma problemami rodzinnymi.
W ciągu ostatnich dwóch lat jest jednak problem z pedagogami, którzy mogą prowadzić zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Ministerstwo Edukacji Narodowej odebrało uprawnienia osobom, które ukończyły specjalne roczne studium podyplomowe.

Obecnie do nauczania tego przedmiotu uprawnia studium dwuletnie. Na razie nauczyciele, którzy zdecydowali się zdobyć nowe kwalifikacje, są w trakcie nauki. Dlatego osób, które mogą prowadzić zajęcia, jest za mało. Sytuacja ta również dotknęła ZSO nr 1 w Jeleniej Górze. Obecnie zajęcia te prowadzi Grażyna Kulesza, pedagog szkolny, która porusza z uczniami głównie tematy związane z osobowością.

Wcześniej dzielone one były również na wspomnianą część fizjologiczną, wykładaną przez Annę Poprawską, ale nauczycielce biologii podobnie jak wielu innym nauczycielom odebrano uprawnienia. Niemniej jednak zajęcia właśnie w tej jeleniogórskiej placówce cieszą się ogromną popularnością, a prowadząca zdobyła zaufanie wśród kolejnego pokolenia młodzieży. Uczniowie chętnie przychodzą na WDŻ i rozmawiają o nurtujących ich sprawach.

– Osobiście uważam, że zajęcia WDŻ są potrzebne, bo nie mamy możliwości zaczerpnięcia wielu, potrzebnych nam informacji gdzie indziej. Nie wszyscy rodzice chcą rozmawiać chociażby o seksie, dla wielu z nich to temat tabu – mówi uczennica I LO w Jeleniej Górze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Plac zabaw po przetargu

W Jeleniej Górze może grzmieć i padać

PiS zaprezentował kandydatów

Komentarze (28) Dodaj komentarz

~xcxc 23-03-2009 8:33
a zajecia praktyczne tez beda??:P
ostrożny 23-03-2009 8:42
Z całą pewnością zajęcia winny być prowadzone i to właśnie w takich godzinach by nie stwarzać możliwości dla nawet nieumyślnego unikania owych"zajęć". Jak widać z wypowiedzi potencjalnej "słuchaczki" zajęcia są pożądane i zapewne wspierają źródła do doskonalenie wiedzy w temacie. Ze swojej strony chcę jedynie dodać, że mam niejakie obawy - czy pracą w tym temacie nie będą się w naszych szkołach zajmowali ludzie spod znaku ojca dyrektora, dla których materia pachnie piekłem i jako taka winna być jedynie dotknięta miast dogłębnie wyjaśniona. Za owoce tego wychowania odpowiedzialność w bezpośredni bądź pośredni sposób, spaść może na tzw. wykładowców. Zatem powierzajcie państwo dyrektorostwo w szkołach temat naprawdę sprawdzonym nauczycielom. Niech żaden z Was nie będzie kiedykolwiek być posądzonym o zaniedbanie.
~miś uszatek 23-03-2009 8:48
Ta uczennica I LO niech za książki się weźmie,a nie za seks to będzie lepiej /dla niej/ :))).
~AAAMM 23-03-2009 10:09
w Rolniku już jest oczywiscie obowiązkowo ;/
~Paweleczek80 23-03-2009 10:37
~styropian 23-03-2009 10:44
uczyc, dokształcac robic cokolwiek bo wiedza młodziezy siega dna-15 latka , która ma juz inicjacje dawno za soba ostatnio spytała mnie co to jest: prącie i menstruacja!!!! o innych rzeczach az strach myślec...wspominałem cos o obozie a ona -a co to Auschwitz? premierem jest mazowiecki....
~yytthh 23-03-2009 10:54
mialem te zajcia i dla mnie to jest kompletna glupota i strata czasu. nie ma sensu wprowadzac kolejnej idiotycznej rzeczy
rymcycymcy 23-03-2009 11:06
Jak to dobrze, że nie będzie o zapobieganiu ciąży. Już się wystraszyłem, że się dowiedzą o gumkach i takich tam świństwach ....tfu, tfu ! ;)
~Rafal 23-03-2009 11:43
takie zajecia sa potrzebne.Trzeba uświadamiać dzieci o seksie i jego skutkach
_Dag 23-03-2009 13:30
Pierwsze lub ostatnie lekcje to i tak dobrze. Kiedyś w "Chemiku" zajęcia WDŻ-u odbywały się tylko w ramach zastępstw za inne lekcje...
diablica 23-03-2009 13:30
zajęcia powinny być jak najbardziej obowiązkowe! oszczędzi to wiele trudu i wstydu rodzicom, których dzieci pytają o różne intymne sprawy np w sklepie:)) Jednak co do tego, że wiek inicjacji może się obniżyć to chyba niekoniecznie... dzieci mając już w rękawie teorię mogą bez zbędnych pytań przejść do praktyki jednak jest szansa, że zrobią to już z głową. rymcycymcy - tu się z Tobą zgadzam ;>
~ija 23-03-2009 14:25
ha, ha, a może rodzice wreszcie zaczną rozmawiać ze swoimi dziećmi? wtedy nie będzie problemów z trudnymi pytaniami w sklepie, to nie wstyd, że dziecko pyta, wstyd, że rodzic nie umie odpowiedzieć!
~ 23-03-2009 15:03
Czekam na propozycję pracy mgr familiolog.
~jerzy_lenard 23-03-2009 15:18
Temat jest o wiele bardziej skomplikowany, aniżeli można byłoby sądzić. Często WŻR traktowane jest bardzo powierzchownie. Nieporozumieniem jest bowiem spłycanie tego „przedmiotu” do roli „edukacji seksualnej”. Jeden z podręczników „Kocha lubi szanuje. Wychowanie do życia w rodzinie. Podręcznik dla gimnazjum” opisywany jest następująco: „Podręcznik przeznaczony jest dla uczniów gimnazjum. Omawiane są tu zagadnienia dojrzewania, dorastania, okresu młodzieńczego, płci, erotyki, więzi z innymi oraz wyjaśnia te problemy, z którymi możemy się zetknąć w codziennym życiu.” To wszystko jest z pewnością ważne, ale funkcjonowanie w rodzinie i społeczeństwie opiera się nie tylko i wyłącznie na burzy hormonalno-emocjonalnej i erotyce. Przygotowanie do życia w rodzinie (pod nieco innymi nazwami) było jednym z podstawowych elementów kształcenia w większości dawnych polskich szkół. Nie uczono tam jednak „seksu”, ale przede wszystkim czynności i zachowań przydatnych w życiu codziennym. Poczynając od zajęć domowych jak np. gotowania czy haftowania ale również nauki fechtunku – sztuki władania szablą lub szpadą, jazdy konnej, tańców czy muzyki (np. w Szkole Rycerskiej). Te przedmioty określano mianem kunsztów. W Collegium Nobilium dbano o wykształcenie jasnego, precyzyjnego sposobu wysławiania się i argumentowania wzorowanego na zasadach starożytnej "cycerońskiej" retoryki a Liceum Krzemienieckie wprowadzało w życie staranny program wychowawczy, mający na celu wszechstronny rozwój intelektualny, moralny, kulturalny i obywatelski uczniów. Nieodłącznym elementem edukacji było przyswajanie sobie zasad savoir vivre. To tylko nieliczne przykłady. Dziś sprowadza się często WŻR do roli nieobowiązkowego przedmiotu prowadzonego niejednokrotnie przez nieprzygotowane do tego osoby (wielki szacunek dla fachowych nauczycieli). Jeżeli zajęcia, powiedzmy z matematyki, prowadzi nauczyciel rozwiedziony, to nie ma w tym nic zdrożnego. Rozwody były, są i będą. Ale czy ta sama osoba jest najwłaściwsza do prowadzenia zajęć z przygotowania do życia w rodzinie? Pytanie inne: czy w ogóle tylko nauczyciel powinien prowadzić zajęcia z tej dyscypliny? Czym innym jest biologia czym innym wychowanie. Biologia, matematyka, fizyka czy chemia, itp. są dziedzinami neutralnymi – identycznymi dla wszystkich. Wychowanie do życia w rodzinie, etyka czy religia są dziedzinami zindywidualizowanymi i dodatkowo nacechowanymi emocjami. Odnoszą się bowiem do własnych zachowań i zachowań otoczenia. Matematyka jest prosta. Jeden plus jeden daje dwa. Życie jest trochę bardziej złożone. Kobieta plus mężczyzna daje czasem kwiaty, pocałunki, spacery, ukochane dzieci, kolejne jubileusze a czasem kłótnie, przemoc, niechciane kolejne dziecko wyrzucane na śmietnik, gwałty, wyzwiska, zabójstwa. Przymiotów można byłoby mnożyć. Życie i funkcjonowanie w rodzinie i społeczeństwie nie można sprowadzić do roli „zwykłego” przedmiotu. Dlaczego młody człowiek sięga po alkohol, narkotyki? Dlaczego inicjacja seksualna w wieku piętnastu lat nie jest niczym niezwykłym? Wychowania i dobrych wzorców do naśladowania brakuje bardziej niż chemii czy fizyki. Bo przecież ilu z nas po latach przydaje się rachunek różniczkowy, wzór kwasu fluorowodorowego, prawo Coulomba czy mitotyczny podział jądra komórkowego? To nie oznacza, że nie powinniśmy się uczyć. Ale w tym pędzie do rozwoju wielu przedmiotów uciekają gdzieś te obszary, które są po wielokroć ważniejsze, bo dotyczą nas i naszej przyszłości. Jerzy Lenard.
~ 23-03-2009 15:19
Do ija. Często pytania są trudne. Zasłyszana ostatnio informacja. Rodzice próbują rozmawiać z dorastającymi dziećmi na „te” tematy. W trakcie rozmowy pada pytanie czternastolatka: „Po co są prezerwatywy smakowe?”. Jerzy Lenard.
~hm 23-03-2009 16:58
a są nauczyciele co to w odważny i bardzo bezpośredni sposób wyjasnią...takiemu nauczycielowi trzeba ufac....musi mowic w spsoob przystępny ...ja takie w życiiu takiego nauczyciela do zycia w rodzinie nie widzialam
~ago od kosmosu 23-03-2009 17:30
Bardzo dobry artykuł.
~do ija 23-03-2009 17:42
racja,ja wiem ze 12-latki juz daja rade uwazaja ze jak sie bzykaja to sa dorosle
~wie39 23-03-2009 20:15
teraz jest moda na psychologów...narobiło się ich za dużo i nie ma gdzie upchnąć...a taki psycholog to pic na wodę-nikomu nie pomoże-to nieroby-ciepła posadka i nabija się ludzi w butelkę-tych co w nich wierzą.Prędzej Kaszpirowski pomoże.
rymcycymcy 23-03-2009 20:51
Wiecie co ...o kant tyłka rozbić taki przedmiot - worek do którego wrzucić można wszystko, zależnie od preferencji światopoglądowych wykładowcy. To powinno być po prostu WS - wychowanie seksualne. Nastawione wyłącznie na TE tematy. Dopóki tak się nie stanie małolaty będą molestowane, będą rodzić dzieci, a łebki będą wyrabiać sobie zdanie o życiu intymnym oglądając pornole. Do Jerzy Lenard - widziane i autentyczne: dziesięcioletnia (na oko) córka pyta przy marketowej kasie wskazując na prezerwatywy: tato co to jest ? ...no przecież to prezerwatywy, mówiliśmy o tym - pada odpowiedź, ...aaa aaha (koniec rozmowy)...reakcja kolejki ? ..co najmniej połowa zawstydzona, zażenowana, wymienia gniewne spojrzenia. Pytania są zawsze łatwe jeśli znajdują odpowiednią odpowiedź w odpowiednim czasie :)
~ago od kosmosu 24-03-2009 0:02
Co racja, to racja, Rymcycymcy, ten przedmiot jest potrzebny, choćby po to, aby nie było tego molestowania, bo zdarza się, że dzieci nawet nie wiedzą o tym, że są molestowane. No i lepiej dowiedzieć się o "tych" rzeczach w normalny sposób, a nie przypadkowo, bo rodzice wyszli z domu i zostawili pornosy na wierzchu, a dziewięcioletnie dzieci dorwały i oglądają, bo i tak bywa (autentyczny przypadek).
HAVA_NAGILA 24-03-2009 1:43
Nauka kosciola katolickiego -fragment ..........Jedną z podstaw wspólnego stołu rodzinnego jest powaga Prawdę tę jasno przedstawia św. Paweł, który w Liście do Efezjan tak pisze: Żony niech będą poddane mężom swoim, jako Panu; mąż bowiem jest głową żony, jak Chrystus jest Głową Kościoła (Ef 5, 22-23)........ .............Podobnie jak wszystkie inne rodzaje niemoralności seksualnej, seks przedmałżeński jest ustawicznie potępiany przez Pismo Święte (Dzieje Apostolskie 15:20; List św. Pawła do Rzymian 1:29, 1 List św. Pawła do Koryntian 5:1; 6:13,18; 7:2; 18:8; 2 List św. Pawła do Koryntian 12:21; List św. Pawła do Galatów 5:19; List św. Pawła do Efezjan 5:3; List do Kolosan 3:5; 1 List św. Pawła do Tesaloniczan 4:3; List św. Judy 7). Biblia uznaje abstynencję seksualną przed ślubem. Przedmałżeński seks jest tak samo zły jak zdrada czy inne formy niemoralności seksualnej, ponieważ wszystkie one dotyczą seksu z osobą, która nie jest naszym małżonkiem. Seks między ludźmi, którzy są małżeństwem, jest jedyną zdrową relacją seksualną, jaka podoba się Bogu (List do Hebrajczyków 13:4)......... W chrześcijańskim środowisku panuje jednak opinia, że masturbacja może prowadzić do pewnych nadużyć. Dzieje się tak wtedy, kiedy praktyce tej towarzyszą wybujałe fantazje i pożądliwość, które Biblia potępia (Mt 5. 28), oraz wtedy, gdy mąż pozbawia żonę tego, co jej się należy (1 Kor 7. 3–5)................ Tak więc chociaż Biblia zachęca do satysfakcji seksualnej, jednocześnie wypowiada się przeciw wszelkim nadużyciom w tej sferze, takim jak chociażby nieczystość i cudzołóstwo. Czytamy w niej: „Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg” (Hbr 13. 4). .............Gdy Bóg zakończył dzieło stworzenia i wydał ludziom polecenie rozmnażania się, „spojrzał na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre” (1 Moj. 1:31). To bardzo ważne byśmy sobie uświadomili, że każdy członek naszego ciała, każdy jego organ (bez wyjątków), Bóg postrzega jako bardzo dobry. Jako bardzo dobre postrzega również związek miłości między mężczyzną i kobietą, łącznie ze sposobem wyrażania go w formie współżycia płciowego. Skoro Bóg jest pomysłodawcą i stwórcą seksu, jest też jedyną autorytatywną osobą, która może określać zasady, jak ten dar możemy wykorzystywać tak, aby służył dla naszego dobra, a nie destrukcji. Bóg bardzo precyzyjnie określił te zasady w swoim Słowie (np. 3 Moj. 20:10-22; 5 Moj. 27:20-23; Mt. 5:27-28; 19:3-9). Najogólniej rzecz ujmując Bóg chce, byśmy dar płciowości wykorzystywali w taki sposób, w jaki Bóg go na początku ustanowił: Bóg aprobuje związek seksualny wyłącznie między jednym mężczyzną i jedną kobietą połączonymi ze sobą węzłem małżeńskim. Wszelkie odchylenia od tego schematu spotykają się z Bożą dezaprobatą i stanowią wypaczenie Bożego planu. Wszelkie cudzołóstwo, homoseksualizm, współżycie przed oraz pozamałżeńskie, są w Biblii jasno nazywane grzechem. W Liście do Rzymian czytamy, że gdy ludzie odwrócili się od Boga, zaczęli bezcześcić między sobą swe ciała, do tego stopnia, że zamienili nawet przyrodzone współżycie mężczyzny i kobiety na współżycie homoseksualne. Jest to jednak jasno nazwane sromotą i zboczeniem, za który zostaną ukarani (Rz. 1:23-28). Jedyną akceptowaną przez Boga formą seksu jest pożycie małżeńskie. W liście do Hebrajczyków 13:4 czytamy: „Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg.” Współżycie małżeńskie zyskuje Bożą aprobatę do tego stopnia, że Bóg zachęca do niego małżonków w swoim Słowie! Kolejny szok? Może niektórzy z was pomyślą, że w tym momencie już trochę przesadziłam, ale to prawda – Biblia zachęca małżonków do seksu! Zajrzyjmy do Księgi Kaznodziei Salomona 9:9: „Używaj życia ze swoją ukochaną żoną po wszystkie dni twojego marnego bytowania, jakie ci dał pod słońcem, bo to jest twój udział w życiu i trudzie, jaki znosisz pod słońcem.” ...............starczy , jedno drugiemu przeczy . czytajac Biblie i sluchajac Benia 16 ......
~ija 24-03-2009 15:19
Pytania tylko wtedy są dobre gdy mają łatwe odpowiedzi ?Po co wtedy pytać? Dziecko ma rodziców jako najbliższe sobie osoby, którym może zaufać, że go nie wyśmieją, nie okłamią, nie zbędą odpowiedzią :"daj mi spokój, jestem zmęczony". Niestety mamy takich rodziców i świadomość, jaką przez lata wypracowaliśmy. Kiedy 20 lat temu ministerstwo chciało wprowadzić WDŻ, było to skandalem, a książki niemal nie spalono na stosie.Dzisiaj tamte dzieci wstydzą się za swoje pociechy w sklepach? Rodzic jest od tego, żeby wprowadzał w świat dorosłych! I to od najmłodszych lat, a nie wtedy, kiedy dzieciaki chcące wiedzieć, dowiedzą się z "podwórka" w sposób chamski, wulgarny, przerysowany itd.Skoro rodzice wstydzą się odpowiedzieć, to im przydałby się WDŻ!
~ago od kosmosu 24-03-2009 16:59
do ~ija - "Skoro rodzice wstydzą się odpowiedzieć" - tym zdaniem dałeś odpowiedź na to, że ten przedmiot jest potrzebny. Rodzice są różni i różnie reagują na pytania dzieci. Jedni są na tyle świadomi tego, że należy udzielać odpowiedzi na te pytania w zależności od wieku dziecka, i nie wolno ich zbywać byle czym, a inni oburzają się i grożą laniem za to, że w ogóle dziecko śmiało ich pytać "o te rzeczy", i że powinno "zająć się nauką i lekcjami". Niech każdy z nas przypomni sobie, jak SAM(-a) dowiedział(-a) się kiedyś o tych sprawach.
~ija 24-03-2009 18:12
nie napisałem, ze przedmiot jest niepotrzebny, jak najbardziej jestem za, chodzi tylko o to, że pierszeństwo w uczeniu i przygotowaniu do życia ma rodzina, szkoła to już dalszy etap rozwoju dziecka; no i mam nadzieję, że za 20 lat te zajęcia zaowocuja normalną rozmową oo normalnych sprawach pomiędzy rodzicami i dziećmi, pozdrawiam ago od kosmosu i życzę udanego dnia.
~ija 24-03-2009 18:33
nie napisałem, ze przedmiot jest niepotrzebny, jak najbardziej jestem za, chodzi tylko o to, że pierszeństwo w uczeniu i przygotowaniu do życia ma rodzina, szkoła to już dalszy etap rozwoju dziecka; no i mam nadzieję, że za 20 lat te zajęcia zaowocuja normalną rozmową oo normalnych sprawach pomiędzy rodzicami i dziećmi, pozdrawiam ago od kosmosu i życzę udanego dnia.
~ija 24-03-2009 18:55
nie napisałem, ze przedmiot jest niepotrzebny, jak najbardziej jestem za, chodzi tylko o to, że pierszeństwo w uczeniu i przygotowaniu do życia ma rodzina, szkoła to już dalszy etap rozwoju dziecka; no i mam nadzieję, że za 20 lat te zajęcia zaowocuja normalną rozmową oo normalnych sprawach pomiędzy rodzicami i dziećmi, pozdrawiam ago od kosmosu i życzę udanego dnia.
~kizior 25-03-2009 10:45
A kto będzie nauczycielem tego przedmiotu? Pewnie jakaś moherowa katechetka.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Areszt dla podpalaczy

Lech Wałęsa w Świeradowie Zdroju

Rozdano kwiaty za elektroodpady  

Drzymały do remontu

Sukces naszych poszukiwaczy

Sonda

Czy poprzez budżet obywatelski mieszkańcy powinni mieć coraz większy wpływ na miejskie inwestycje?

Oddanych
głosów
606
Tak
86%
Nie
9%
Nie mam zdania
4%