MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

W. Leszczyński: Zaklinacz… opiekunów psów

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 20 grudnia 2015, 7:59
Aktualizacja: Poniedziałek, 21 grudnia 2015, 8:19
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum W. Leszczyńskiego
Prezentujemy kolejną osobę zgłoszoną przez naszych Czytelników do miana „Zwykłych – niezwykłych” Jelonki.com. Tym razem przedstawiamy Waldemara Leszczyńskiego, pasjonata, który większość swojego życia poświęcił psom i ich właścicielom.

– Szkoleniem psów zająłem się zupełnie przypadkiem. Wszystko zaczęło się w latach 90–tych kiedy byłem policjantem, a Jelenia Góra była takim dzikim zachodem. Służbowy pies uratował mi wtedy życie co najmniej dwa razy – mówi nasz rozmówca.

Waldemar Leszczyński mieszka z żoną Ireną i córką Alicją w centrum Jeleniej Góry, ale tak naprawdę większość swojego życia spędza w przyczepie kempingowej w stworzonym przez siebie centrum szkoleniowym pod Górą Szybowcową oraz w swoim hotelu dla psów. No i oczywiście w terenie, bo do klientów wyjeżdża o różnych godzinach dnia. Jeleniogórzanin prowadzi firmę „Psicholog”. Zajmuje się szkoleniem psów oraz uświadamianiem ich właścicieli z czego wynikają różne zachowania czworonogów.

- Prawda jest taka, że temu hobby oddałem się w całości – mówi Waldemar Leszczyński. – W domu jestem gościem i korzystając z okazji chciałbym podziękować żonie i córce, że tolerują mój tryb życia i jeszcze mnie nie spakowały (śmiech). Robię to z wewnętrznej potrzeby, a moja historia nie zaczęła się od zdania: „od zawsze psy były gdzieś obok mnie…”- dodaje.

Więc od czego zaczęła się życiowa pasja Waldemara Leszczyńskiego? – Od służby w policji. To były lata 90-te, kiedy na ulicach Jeleniej Góry panował dziki zachód, m.in. w biały dzień strzelano z broni – wspomina jeleniogórzanin. – Wtedy w moim rodzinnym domu był owczarek niemiecki o imieniu Dragon. Zabierałem go na nocne służby. Nie był szkolony, ale czułem się przy nim pewniej, bezpieczniej. Po jakimś czasie dowiedziało się o tym moje szefostwo. Zaproponowano mi pracę z psem służbowym. Pojechałem na 4,5-miesięczne szkolenie i od tego czasu przez 10 lat pracowałem ze służbowym psem Rolfem. On co najmniej dwa razy uratował mi życie. Pierwszy raz na Zabobrzu podczas zatrzymywania złodzieja, który włamał się do samochodu. To była noc. Mężczyzna wyciągnął nóż, którego ja nawet nie zauważyłem. Pies rzucił się na niego i nóż wpadł pod samochód. Gdyby nie Rolf, nie wiem jak to by się skończyło. O drugim razie nie chcę mówić – dodaje rozmówca.

Po 15 latach pracy W. Leszczyński przeszedł na emeryturę i podjął decyzję, że będzie zajmował się szkoleniem psów. – Poszedłem do kolegi na piwo i tam jego żona zaproponowała nazwę dla mojej firmy

– „Psicholog”. Spodobało mi się. I cały czas pod tą nazwą prowadzę swoją działalność, ale charakter mojej pracy przez lata zmienił się i to bardzo. Kiedyś szkoliłem psy służbowe, teraz rozwiązuję problemy tzw. psów prywatnych, ale przede wszystkim problemy ich właścicieli. Nie byłem do tego przygotowany merytorycznie, więc musiałem się doszkolić. Przez lata zdobywałem i nadal zdobywam wiedzę samoszkoleniem. Dużo czytam, jeżdżę na warsztaty, kursy, seminaria. Staram się przekazać ludziom, że problemów z czworonogami nie można rozpatrywać w oderwaniu od tego, co dzieje się w danym domu, w rodzinie. To jest bowiem ze sobą ściśle powiązane. Ale to temat rzeka… Mogę o tym mówić godzinami. Co istotne, nie ma żadnego schematu postępowania w konkretnych sytuacjach – dodaje.

Zdaniem osoby zgłaszającej Waldemara Leszczyńskiego do miana „Zwykłych – niezwykłych”, psy przy nim zachowują się jak zaczarowane. Jeleniogórzanin nie uważa się jednak za „zaklinacza psów”.
– Jestem co najwyżej zaklinaczem opiekunów psów – żartuje. – Kluczem w poprawnym opiekowaniu się psami jest bowiem panowanie nad swoimi emocjami. I tego panowania nad emocjami uczę właścicieli czworonogów – wyjaśnia.

Poza tym jeleniogórzanin prowadzi akcję „The Blue Dog” w przedszkolach, szkołach i różnych instytucjach (w tym bibliotekach). – To akcja skierowana do dzieci, która ma za zadanie ograniczyć liczbę pogryzień dzieci przez psy. Mówiąc najkrócej – pokazuję czego nie wolno robić naszym pupilom i jak zachowywać się kiedy pies nas zaatakuje – wyjaśnia W. Leszczyński.

W wolnym czasie pomaga również fundacjom zajmującym się czworonogami. I na tym poprzestać nie zamierza. – Mam pewien pomysł, który chciałbym realizować wspólnie z rodziną – mówi. – To stworzenie hotelu dla tzw. psów kanapowych, czyli taki hotel o znacznie wyższym standardzie niż ten z boksami – zdradza.

A co najważniejsze, robi to co lubi. – A kiedy robi się to, co sprawia przyjemność, nigdy nie jesteśmy w pracy – podsumowuje Waldemar Leszczyński.

Ogłoszenia

Czytaj również

Z wizytą na półwiecze Erftstadt

Od dzisiaj płatne parkowanie

Przetarg na Krótką – drugie podejście

Promesa dla powiatu

37. MFTU rozpoczęty!

Klub seniora poczeka...

Dużo drożej za śmieci

Świetne półkolonie

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
581
Tak
21%
Nie
76%
Nie mam zdania
3%