MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Uratował człowieka, tak po prostu

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 11 października 2013, 6:54
Aktualizacja: Sobota, 12 października 2013, 7:23
Autor: Angela
Dariusz Brodziński z 6–letnim synem Kacprem.
Fot. Archiwum Rodzinne
– Proszę, by nie skupiać się na mnie, ale uczulić ludzi, żeby nie szufladkowali potrzebujących pomocy na tych, którym warto pomagać i tych, którzy na pomoc nie zasługują – powiedział w pierwszym zdaniu naszej rozmowy Dawid Brodzińki, jeleniogórski policjant, który w poniedziałek (7.10) około godz. 11.00 uratował życie człowiekowi.

Na placu zabaw przy ul. Okrzei w Jeleniej Górze zasłabł mężczyzna, spadł z ławki. Ustały funkcje życiowe. Po kilkuminutowej reanimacji policjantowi, który w dniu wolnym od pracy przejeżdżał obok, udało się wygrać walkę ze śmiercią.

Centrum miasta, przed południem. Plac zabaw obok jednej z najbardziej ruchliwych ulic w mieście. Na ławce siedzi młody człowiek, nagle coś się z nim dzieje, zsuwa się szyją na poręcz. Traci przytomność. Obok przechodzą ludzie, którzy patrzą, ale nie reagują. Na szczęście w tym czasie ulicą Okrzei wraca od dentysty 32-letni Dawid Brodzińki. Obok niego w samochodzie siedzi żona Agnieszka.

- Powiedziałem tylko do swojej żony, popatrz tam leży człowiek, a ludzie przechodzą obok niego obojętnie. To był młody mężczyzna, który leżał jakoś tak nienaturalnie. Nawet nie wyłączyłem silnika, nie parkowałem. Zatrzymałem auto i wybiegłem. Kiedy odwróciłem jego głowę był siny, w oczach nie było życia. Nie czułem pulsu. Serce nie biło. Zadzwoniłem po karetkę, która miała przyjechać za kilka minut. Położyłem go na ziemi i rozpocząłem reanimację. Po 30-40 uciskach, złapał powietrze, serce ruszyło, ale po chwili znów się zatrzymało. Po kolejnych trzech minutach reanimacji i masażu serca wróciły życiowe funkcje. Oddychał niemiarowo. Raz na 10 -15 sekund. Kontynuowałem reanimację aż przyjechała karetka pogotowia. Pani doktor szybko przejęła mężczyznę. Po reanimacji przeprowadzonej przez zespół pogotowia mężczyznę na dobre przywrócono do życia – tak Dawid Brodzińki wspomina tych kilka minut.

Policjant jeszcze raz podkreśla: - Proszę nie pisać o mnie. Nie czuję się bohaterem. To nie był żaden heroiczny czyn, tylko intuicyjne działanie. Może dlatego, że pracuję w policji czułem taki obowiązek i szkoda, że inni ludzie często takiego obowiązku nie czują. W tym przypadku tego młodego mężczyznę potraktowano jak pijaka. Tego samego dnia, po godz. 22.00, pojechałem do szpitala zapytać jak się ten człowiek czuje. Był na chirurgii. Robiono mu kolejne prześwietlenie, bo lekarze nie wiedzieli, co mu jest. Kiedy trafił do szpitala był trzeźwy. Fakt, że na placu zabaw był brudny, ale nie był pijany. Chciałbym uczulić ludzi, by nie szufladkowali potrzebujących pomocy na tych, którym należy pomóc i na tych, którym ta pomoc się nie należy – po raz kolejny podkreśla policjant.

Jak wynika z badań, w Polsce co druga osoba nie zna zasad udzielania pierwszej pomocy. Dawid Brodziński, dzielnicowy w Starej Kamienicy, nauczył się jej na ponad półrocznym kursie, kiedy siedem lat temu wstępował do policji. Co roku lub co dwa lata przypomina sobie te zasady na kursach organizowanych przez Komendę Miejską Policji w Jeleniej Górze.

- Mieliśmy bardzo wymagających trenerów, którzy powtarzali, że w naszej pracy to niezbędna umiejętność. Spać po nocach nie mogliśmy, żeby się tego wszystkiego dobrze nauczyć. Teraz mogę powiedzieć, że to się przydało. Dziękuję tym, którzy mnie tego nauczyli. Uratowanie człowieka to niezwykłe uczucie, nie na pokaz, nie dla poklasku i pochwał, ale tak, po prostu. Dla mnie największą nagrodą było uznanie w oczach mojej żony – dodaje funkcjonariusz.

To był drugi raz, kiedy Dariusz Brodziński ratował człowieka. W pierwszym dniu swojej służby pojechał na interwencję do kobiety, która się powiesiła. Dla niej, mimo podjętych czynności, było za późno. Tym razem policjant wygrał walkę ze śmiercią.

Ogłoszenia

Czytaj również

„Grabarów” bezpieczny

Zamknięty szlak przez Kocioł Łomniczki

O rozpadających się górach

Nie dla tego masztu

Radni KO przeciw kupcom?

Wypadek przy baniakach  

Studium na początek

Jubileusze małżeńskie

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
841
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%