MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Udana premiera na początek żydowskiego karnawału

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 20 marca 2008, 8:00
Aktualizacja: 8:06
Autor: AGA
Fot. Archiwum TJ
Zabawnie opowiedziane historie o Żydach i ich zwyczajach, filozoficzne pytania o istnienie Boga oraz powaga i humor stworzyły ciekawą całość w eksperymentalnym spektaklu „Gog i Magog” w reżyserii Michała Zadary. Premiera Teatru Jeleniogórskiego odbyła się w przededniu święta Purim, żydowskiego karnawału.

Sztuka oparta na podstawie Kroniki Chasydzkiej Martina Bubera, będącej serią anegdot z życia lubelskich chasydów w czasach napoleońskich, stanowi swego rodzaju połączenie próby czytanej i spektaklu teatralnego. Aktorzy, grający bez ściśle przydzielonych ról na zmianę grają i czytają fragmenty tekstu, a tocząc rozmowy o życiu i Bogu starają się znaleźć odpowiedź na pytanie, czy mamy do Niego dzisiaj jakikolwiek dostęp.

Udowadniają przy tym, że nie trzeba wcale dużej sceny, kostiumów i specjalnej scenografii, aby oddać żydowski klimat i charakter. Brawa należą się za żywe i pełne wigoru dialogi, na które publiczność zgromadzona w kawiarni co chwilę reagowała wybuchami śmiechu.

Najsłabszym punktem był zdecydowanie za długi monolog rabbiego – złośliwi mówili, że reżyser chciał w ten sposób przetestować cierpliwość widzów. Ale i tak czwórka aktorów (Jarosław Dziedzic, Piotr Konieczyński, Jacek Paruszyński, Piotr Żurawki) została nagrodzona gorącymi brawami.

Odejście od schematu tradycyjnego spektaklu, zderzenie mistyki z codziennością, o której opowiadają w swoich historiach bohaterowie i umiejscowienie całej akcji w teatralnej kawiarni daje efekt, do którego zmierzał reżyser – doświadczenie nowych wrażeń estetycznych i skupienie uwagi na myśli filozofa. Nie powinni być więc zawiedzeni pasjonaci kultury żydowskiej oraz ci, którzy szukają w teatrze czegoś więcej poza tradycyjnym spektaklem.

Kolejne terminy „Goga i Magoga”: 27 i 28 marca, o godz. 19.00. Bilety (w cenie 18 i 25 złotych) do nabycia w dziale organizacji widowni.

Ogłoszenia

Czytaj również

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Warsztaty modelarskie

Teraz lepiej widać

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~lol 20-03-2008 8:52
To co obecnie jest grane w Teatzre Jeleniogórskim Scena Dramatyczna to poraszka. Nie wiem jaki jest powód fobi p. dyr. artystycznego ale napewno ma z tym problem, tylko dlaczego my musimy to oglądać i finansować!?. Jak długo jeszcze? Moze niech ten Pan realizuje się gdzie indziej.
~lolu, ty grafomanie 20-03-2008 9:50
zapewne wolałbyś oglądać tetralne wersje shreka albo tomb raider? ok, to twoja sprawa i twój gust - tylko jak coś ci się nie podoba i komentujesz to używaj liczby pojedynczej.
~do lol 20-03-2008 9:51
Twoja ortografia to jest dopiero PORAŻKA:)
~też do lol 20-03-2008 10:45
Gratuluję wypowiedzi, oczywiście nie na temat. A wracając do tematu polecam bardzo tę sztukę. Nie będziecie żałować, idźcie i przekonacie się, że warto, bo mądra, zabawna i dobrze grana. Jeszcze raz polecam
~miejscowy 20-03-2008 11:55
Boję się otworzyć lodówkę, z pod uszczelki wystają europejsy.
~Nina 20-03-2008 11:56
Bardzo dobrym pomysłem było zaproszenie księży do dyskusji po spektaklu. Mądra rozmowa i ciekawe informacje. Kubkowa mądrość i otwarcie na innych, Bazylego humor i szerokie patrzenie na problemy wiary, cierpienia dały mi wiele do myślenia. Chce pochwalić Joanne Wichowską za wyjęcie istotnych wątków do dyskusji. Jestem także zauroczona Michałem Zadarą. Skąd tyle wiedzy u tak młodego człowieka? Było to ważne przedświąteczne, "ogólnoludzkie" spotkanie. Jestem pod wrażeniem. Proszę tak dalej.
~hdf 20-03-2008 16:22
DOBRE
~niezorientowana 20-03-2008 16:56
a kto to są żydzi? ja bym chciała też zostać żydówką. co mam zrobić? i dlaczego o nich ciągle się mówi? kto mi powie i pomoże to zrozumieć?
~współczesny chrześcijanin 20-03-2008 20:19
Ooo, to już przegięcie. Przede wszystkim św. Wielkanocne kojarzą się światu (zwłaszcza kościołowi katolickiemu) ze zmartwychwstaniem Chrystusa. A jak wiadomo - Żydzi nie uwierzyli w Jezusa jako Boga i Mesjasza. Tak więc jedynie można mówić o Starym Testamencie. No chyba, że nie chodzi o tego Boga biblijnego, to w porządku - tego boga czci niemal cały świat. A wiadomo do kogo należy sztuka (teatr), bynajmniej nie wywyższa Boga.
~Rabin 20-03-2008 20:45
"Udana" zastąpiłbym słowem "ciekawa".Kilkunastominutowy "monolog" Piotra Konieczyńskiego był nie do wytrzymania !!! Nikt mi nie powie ,że to był teatr.Więcej szacunku dla publiczności , która nie koniecznie (!!) musi pasjonować się historią chasydyzmu w Polsce (Lublinie).
~xyz 20-03-2008 21:24
do 'niezorientowana': Maja dobre lobby. Zwłaszcza w USA jak wiadomo ;)
~pracownik 20-03-2008 23:33
ciekawe dlaczego młode gniewne " gwiazdy" nie chwalą sie skandalem wywolanym stałym repertuarem popremierowych ekscesów w sali kawiarnianej teatru , gdzie po premierze i gdy ucichly głosy rzeczowej dysksji zachowywali sie jak stado huncwołów majacych za nic tam pracujących posuwajac sie do nazywania recepcjonistow teatru " cieciami " . Jeszcze mają czelność skarżyc sie na forum e-teatru czyniac skandal na cała Polskę ze swojego bo niczyjego innego zachowania , z ktorym dawno Naczelny powinien zrobic porządek , a nie pozwolic sobie skakać po głowie . Nie dziwota bo to nie ten poziom. Najwyższy czas rozpędzic ten dwór Klemma , ziejacy nienawiscia do kultury , i uwielbienia grania dla pustej sali . Ale do tego potrzeba klasy ,która wynosi sie z domu . Pewnie w domu ich nauczono otwierania drzwi z kopa i gaszenia kipów w filiżankach do kawy . Ot kultura .
ArsArchi 21-03-2008 1:49
Żydowskie Święto Purim, Wielka Środa w Kościele Rzymsko-Katolickim, w Prawosławnym ledwie rozpoczęty Wielki Post – wydawałoby się, że dla Homo Religiosus wyżej wymienionych wyznań nie może być gorszego pomysłu na spędzenie tego czasu jak wieczór w teatrze. Premiera „Goga i Magoga”, która odbyła się w Teatrze Norwida 19.03. tego roku a odegrana... w teatralnej kawiarni jest tej opinii żywym zaprzeczeniem. Był to teatr – nie teatr, przedstawienie – nie przedstawienie, kawiarnia – nie kawiarnia. Zamiast sceny, kostiumów, scenografii, charakteryzacji – czterech panów jakby prywatnie ze sterty papierów oraz własnej pamięci odczytujących – opowiadających (chwilami tylko z użyciem odrobinę bardziej aktorskich środków wyrazu niż poprawna dykcja) fragmenty znakomitej książki Martina Bubera. Zamiast fabuły, dopieszczonej formy, teatralnego sztafażu – urywki tekstu bardziej pomieszane niż powiązane, podane jak słuchowisko, w którym na plan pierwszy wysuwa się raz pełne znaczeń słowo, raz dźwięk – fortepianu bądź ludzkich głosów tworzących chóralno-recytatorski utwór. Zamiast kawiarni wypełnionej zwykle zdawałoby się podobnym lecz jakże innym gwarem i popularną rozrywkową muzyką – intymna, prawie domowa aranżacja przestrzeni, w której każdy może zająć najbardziej odpowiadające mu miejsce i śledzić spektakl tak, jak zwykł przysłuchiwać się i przyglądać najbliższym. Tekst bogaty zarówno w humor, jak rozważania filozoficzno-religijne najwyższej próby, który posłużył za wymownie-prowokacyjnie postrzępioną kanwę przedstawienia oraz niespodziewana dla teatromanów formuła zachęcają do refleksji, rozmowy na tematy, o których poza murami świątyń mało kto rozmyśla i mówi. Wspaniałym i zupełnie naturalnym dopełnieniem premiery była więc zaaranżowana zaraz po niej dyskusja czy też raczej wymiana spostrzeżeń, wiadomości i poglądów pomiędzy przedstawicielami różnych religii. Jednym z głównych poruszanych wątków (także mocno zaakcentowanym przez reżysera) stała się prawda, że niezależnie od wyznania człowiek poszukujący Boga musi zmagać się z ciemnością, ale „światłość w ciemności świeci, lecz ciemność jej nie pochłonęłą”. Trudno o właściwsze i jednocześnie bardziej uniwersalne motto na progu Paschy, zarówno tej staro-, jak nowotestamentowej. A zabłysło ...w teatrze, w teatralnej, na co dzień spowitej dymem, kawiarni. Chyba nawet sam Martin Buber - współtwórca filozofii dialogu byłby tym uradowany.
~Ahoj 21-03-2008 7:35
A najwięcej szacunku dla publiczności, która niczym się nie pasjonuje, nic nie rozumie, niczego nowego nie akceptuje ale za to ma mniemanie o sobie i swoim intelekcie największe na świecie. Szkoda tylko, że na prowincji mieszka, prowincjonalnie myśli, prowincjonalnie się zachowuje. Kiedyś mówiło się w Polsce: "Ty chamie z powiatu" i za chwilę też tak będzie się mówiło. Pytanie do Rabin, czym się pasjonuje ta "publiczność"? Jakieś przykady, wskazania, idee? Wesołych Świąt i Wielkanocy i Paschy
~aristo 21-03-2008 10:38
Do niezorientowanej Kto to są żydzi? - to nacja która najlepiej w świecie potrafi zadbać o własne interesy - patrz zarobki dyrektora artystycznego w jeleniogórskim teatrze.
~antyKlemm 21-03-2008 18:54
Po wyborze Pana Klema na dyrektora artystycznego ktoś pisał i chyba miał rację: Co do Klemma: przedstawienia jego znam, ani jego orientacja seksualna ani pochodzenie mnie nie interesuje - moje pochodzenie mogloby byc ostrzejszym argumentem do "dyskusji" - moja opinia o jego poziomie rzemieslniczo-artystycznym opiera sie wiec jedynie na faktach. Nie na zaslyszanych plotkach, nie na recenzjach jego przedstawien, ale na tym co widzialem i co z bezposrednich zrodel wiem. Nie jestem rezyserem, ani niedoszlym krytykiem, nie mam ambicji dyrektorskich. Ale jedno wiem: Klemm NIE JEST rezyserem. I opieram moje zdanie na braku warsztatu, braku pracy z aktorem, braku spojnej wizji estetycznej, braku analizy dramaturgicznej. Klemm jest za to sprytny: nadrabia wypracowujac sobbie wizerunek prowokatora i bojownika. Jego wypowiedzi prasowe jednak sa pelne pseudointelektualnego, pseudopolitycznego tak zwanego "zaangazowanego" belkotu. Celem Klemma - wnioskuje - jest szybka popularnosc i prowokacja. To dobre na przemowienie partyjne. Tego typu stosunek do teatru jest wyjatkowo obrzydliwy. Wskazywac paluchem porafi kazdy dzieciak (!) od artysty oczekuje wiecej wrazliwosci i wnikliwosci obserwacji. To, ze Polacy sa koltuniarscy ksenofobiczni, antysemiccy, zawistni, homofobiczni .... wiem(y). No i co dalej? Nic. Bo to niestety wszystko co Klemm ma nam do powiedzenia - w dodatku w bardzo niekozystnym wydaniu... Czy Klemm BEDZIE dyrektorem, watpie - majac na uwadze jego artystyczne ambicje, spodziewam sie, ze nie zrezygnuje z rezyserowania. Oraz majac na uwadze jego ambicje wladzy, nie dopusci ludzi lepszych od siebie. PS. Swoja droga bardzo mnie ciekawi jak to sie stalo, ze Klemm w ogole zostal zaproszony do tego konkursu. I kim byli pozostali kandydaci. Czy byli w ogole inni? Moze Klemm zrobi o tym przedstawienie: "Jak zostac dyrektorem" - a moze jednak nie, musialby przeciez wskazac paluchem na chlebodawce...
~teatroman 21-03-2008 19:24
Zastanawia mnie fakt - co powoduje, że znaczenie Teatru Jeleniogórskiego na tle innych teatrów w kraju - rośnie wprost proporcjonalnie do spadku widzów na kolejnych premierach i spektaklach. Aż strach pomyśleć kto będzie na widowni, gdy Norwid będzie zajmował pierwsze miejsce w różnych pseudorankingach...
~aristo 22-03-2008 11:04
Klemm nie musi askazywać paluchem na chlebodawcę - są nimi wszyscy podatnicy, bo wszak wiadomo iż jeleniogórski teatr jest dotowany, a wpływy ze sprzedaży biletów są żadne w stosunku do kosztów jego utrzymania. Nie jest też tajemnicą kto posadził go na to wybitnie intratne od czasu tej nominacji stanowisko. Czy jest w polsce jeszcze gdzieś teatr w którym dyrektor podrzędny w hierarchi (nazwijmy to słóżbowej), ma wyższą pensję od naczelnego. I to właśnie daje dużo do myślenia.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jubileuszowy trening

Wypadek przy baniakach  

Nowy taras na Paciorkach

Pożegnali Słońce

Patriotycznie przy ognisku

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
125
Tak
63%
Nie
35%
Nie wiem
2%