MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Twarda walka o ojcowiznę

Wiadomości: REGION JELENIOGÓRSKI
Niedziela, 12 października 2008, 7:44
Aktualizacja: Poniedziałek, 13 października 2008, 8:27
Autor: Mar
Fot. Mar
Sześćdziesiąt cztery tysiące zł. kary za postawienie zadaszonego tarasu i za murek oporowy, który nie biegnie dokładnie po granicy działki muszą zapłacić mieszkanka Trzcińska i jej syn. – Jestem przekonana, że inspektor nadzoru budowlanego ukarał nas po donosie sąsiadki zza płotu – mówi Grażyna Szmacińska.

Budynki stoją tuż obok siebie, jak w typowym gospodarstwie rolnym, których wiele jest w każdej wsi. Tutaj w Trzcińsku rośnie trawa na podwórku, przez środek biegnie płot, a z sąsiadami zza płotu trwają nieustanne wojny.
- Tam jest nasza ojcowizna, którą naczelnik gminy, Jerzy Grygorcewicz, w 1983 roku bez zgody naszego ojca podzielił i sprzedał ludziom, którzy zatruwają nam życie od wielu lat – skarży się Grażyna Szmacińska.

– Przypominam sobie tę sprawę – mówi obecny wójt Janowic Wielkich, Jerzy Grygorcewicz – To już tyle lat tutaj pracuję?! Ale wracając do Trzcińska wszystko odbyło się zgodnie z ówczesnym prawem. Rodzice pani Grażyny zdali ziemię i gospodarstwo w zamian za rentę. Zatrzymali jedynie budynek mieszkalny i gospodarczy na tzw. dożywocie. Nie obejmowało to zabudowań gospodarczych, o których sprzedaż wystąpiła do gminy rodzina M. Dokonaliśmy podziału działki i je sprzedaliśmy.

– To była kradzież naszej własności – mówi rozżalona Grażyna Szmacińska. W 1992 roku odzyskała część zabudowań, które dwadzieścia lat wcześniej jej rodzicom zabrało państwo za rolniczą rentę. – Chociaż rodzice nie godzili się na oddanie za rentę zabudowań, co potwierdzają wnioski rodziców, powiatowy urzędnik wydziału rolnego zapisał, że rodzice oddają ziemię i zabudowania. Od tej decyzji z roku 1971 zaczyna się nasza krzywda, bo na jej podstawie naczelnik podzielił gospodarstwo i zabudowania gospodarcze sprzedał rodzinie M.

– Ja i moje rodzeństwo nawet nie przyjeżdżaliśmy zbyt często do Trzcińska, bo to miejsce kojarzyło się mi z krzywdami, jakich doznawała nasza rodzina – mówi Grażyna Szmacińska. – Nasza mama była Niemką, autochtonką, która wyszła za mąż za tatę, który z kolei był Polakiem wypędzonym z ziem ojczystych przez sowietów. Młodość moja i mojego rodzeństwa to wyzywanie od Szwabów, szturchanie w szkole i na ulicy, ośmieszanie przez nauczycieli, gdy nasza mama nie potrafiła się z nimi dogadać. Jednak gdy tata który czuł zbliżający się koniec, poprosił mnie o ratowanie ojcowizny, przysięgłam sobie, że dom zostanie w naszej rodzinie. W roku 1988 napisałem do gminy podanie o sprzedaż domu, ale nawet nie dostałam odpowiedzi. Słyszałam, że nasz dom zamierza kupić sąsiadka z naszej stodoły. Gdybym wtedy wiedziała, co mnie czeka....

W roku 1993 sąd jeleniogórski potwierdził, że Grażyna Szmacińska staje się właścicielem domu w którym mieszkali rodzice, Brygitta i Paweł Krupa. Od tego wyroku odwołuje się z kolei M. która uważa, że uwłaszczenie dzieci małżonków Krupów narusza jej interes prawny. Jak pisze zamierzała wykupić resztę budynków po śmierci „dożywotników”.

Przez kolejne lata Grażyna Szmacińska i jej syn odbudowują dom i urządzają w nim pensjonat. Robią to mimo ponawianych przez gminę zakazów prowadzenia robót budowlanych.
– To było celowe działanie, które miało nas zniechęcić i zmusić do porzucenia naszej ojcowizny – mówi z przekonaniem Grażyna Szmacińska. – Dom jednak odbudowaliśmy, a kilka lat temu w miejscu komórki otaczającej dom postawiliśmy zadaszony taras.

Taras stał się kolejnym zarzewiem konfliktu. Na miejsce przyjeżdża inspektor budowlany Jacek Radwan, który stwierdza, że taras został postawiony częściowo na działce należącej do rodziny M.
– To jest ewidentne naruszenie cudzej własności – wyjaśnia powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Jacek Radwan. – Stwierdziłem to ponad wszelką wątpliwość. Stąd wydany nakaz rozbiórki tarasu, którego państwo Szmacińscy nie zamierzają respektować. Nie miałem więc innego wyjścia jak przymusić ich nakładając grzywnę. Odwołali się od tego a sąd administracyjny anulował grzywnę wskazując, że skuteczniejszy rozwiązaniem będzie wykonanie zastępcze, czyli przymusowa rozbiórka tarasu na koszt właścicieli. Jeśli się sytuacja nie zmieni skorzystam z tej możliwości.

– To nieprawda, że weszliśmy na ich teren – zapewnia Grażyna Szmacińska – nad działką M. jest jedynie nasza rynna. Z powodu rynny mamy rozebrać taras? Tracę już siły, tym bardziej, że sąsiadka kolejny raz usiłuje podważyć w sądzie prawomocność uwłaszczenia się na działce naszych rodziców. Tymczasem to oni podstępem zagarnęli część naszej ojcowizny! Przecież już o tę ziemię strzelano do mnie!

11 lutego 1998 roku, słynny kilka lat temu „Janosik” z Janowic, czyli Zbigniew N. dokonał jedynego napadu w Jeleniej Górze. Wszedł wieczorem do garażu przy ulicy Wańkowicza w którym akurat była Grażyna Szmacińska i sześć razy strzelił w jej stronę. Mimo że wszystkie kule sięgnęły celu, Grażyna Szmacińska zaatakowała Nowaka torebką, tak, że ten w końcu uciekł. Gdy został w końcu schwytany w Lwówku Śląskim, to był jeden z pierwszych napadów do których się przyznał. Nigdy jednak nie powiedział, dlaczego strzelał akurat do Szmacińskiej. Obecnie odbywa karę 25 lat pozbawienia wolności.

– Nadal mam w sobie jedną kulę, która zatrzymała się tuż obok kręgosłupa – mówi G. Szmacińska. – Lekarze uznali, że wyjęcie jej to zbyt duże ryzyko. Niestety, czuję ją coraz bardziej. A muszę się denerwować sprawą o odebranie nam domu, która odbędzie się we Wrocławiu 15 października.

– Bez sensu jest walka o coś niepodważalnego – uważa wójt Janowic Wielkich – To uwłaszczenie jest uznane za naprawienie krzywd poprzedniego ustroju i uważam, że nie ma szans na zmianę decyzji z 93 roku o zwrocie domu Krupów ich dzieciom. A czy sprzedałbym te zabudowania gospodarcze gdybym wiedział, jak się sprawy potoczą?
Jerzy Grygorcewicz zastanawia się dłuższą chwilę i mówi: – Nie sprzedałbym, choć wtedy miałem do tego pełne prawo. Ci ludzie zatruwają sobie życie od tylu już lat i żadne nie ustąpi.

– Sąsiadka wezwała niedawno policję, ponieważ goście w naszym pensjonacie byli zbyt głośni. Syn stanie za to wkrótce przed sądem grodzkim. Jak mamy prowadzić pensjonat, jeśli nasi goście nie mają prawa się bawić? – pyta Grażyna Szmacińska.

Ogłoszenia

Czytaj również

Ulica Hirszfelda już po remoncie

Marcin Wyrostek patriotycznie

Wypadek przy baniakach  

Komentarze (22) Dodaj komentarz

~mm 12-10-2008 8:51
p.Szmacińska byla zaatakowana przy swoim garażu od ul.Broniewskiego /nie Wańkowicza-choć to również pisarz/.
~Normalny 12-10-2008 9:00
Sześćdziesiąt cztery tysiące kary to morze takiego inspektora byłoby stać na taką kare bo to chyba część jego miesięcznych dochodów. Pomijając sprawę winy to te urzędasy nie znają żadnego umiaru w nakładaniem ,, słusznych'' kar.
~ritz 12-10-2008 10:00
Napewno obydwie co niedziela lataja do Kościoła,i to jest to miłosierdzie?
marl 12-10-2008 10:01
zagmatwany artykuł - Słyszałam, że nasz dom zamierza kupić sąsiadka z naszej stodoły- to która to sąsiadka?
~krauz~ 12-10-2008 10:33
~Dalton 12-10-2008 10:42
jestem po stronie Pani Grażyny, Edytki i Robcia....., a sąsiadów im szczerze nie zazdroszczę...
~kmam 12-10-2008 11:44
Stodoła należała do rodziców p.Szmacińskiej. Skoro ktoś w niej teraz mieszka , to jest sąsiadem z jej stodoły.
~wyborca 12-10-2008 11:50
Jak pracują urzędy i urzędnicy nie jeden wie. Najlepiej wychodzi okradanie. W tamtych czasach za emerytury oddawano tylko grunty bez zabudowań . Zostawiano 30 arów dożywocia. Oszukujcie dalej administratorzy opłacani z naszych podatków to takie modne i ekscytująco-podniecające .
~Krynia 12-10-2008 16:21
Jest mi bardzi żal tej Pani i jej syna,wiem co to wredny sąsiad.Proszę się odwoływać do wszystkich możliwych instancjii,a może zainteresować sprawą Panią Jaworowicz.Walczcie o swoje,nie dajcie się wypędzić z własnego domu.
~ZABOBRZANIN 12-10-2008 17:24
W gdańsku parki grodzą, zamykaja to co było lat wszystkich i włos z głowy nikomu niespada. Ale tamten to BISKUP coprawda ! Zawsze tak było kto ma sianko ma wszystko...
sprzedający 12-10-2008 17:42
Widocznie nie dała Pani odpowiedniej kwoty inspektorom, bo ci co dają (np Wojcieszyce) , to nie mają problemu z zakazem prowadzenia prac budowlanych. Zycze wytrwania i siły w walce o swoje.
~Jacky 12-10-2008 17:56
A co ma piernik do wiatraka ???? Kobieta dostała karę za to że buduje na "dziko" i ma w gdzieś prawo. To jedna sprawa, a druga to zagmatwana sprawa własności. Co jest winna kobieta która w dobrej wierze kupiła jakieś budynki i je użytkuje czy mieszka w nich. Kto po 30 latach uznał się że te tereny są atrakcyjne i chce na siłę je odebrać. I pisanie w tym kontekście o postrzeleniu ??????? Ten artykuł jest co najmniej napisany chaotycznie i jednostronnie, żeby nie napisać BEZ SENSU
~x. 12-10-2008 19:29
Trzeba bylo dac w łapę inspektorowi, tak sie teraz robi, zreszta, zawsze tak sie robilo. Ale to pomaga i problemy znikaja :) Wiem cos o tym bo sam tak bylem zmuszony zrobic w pewnej sprawie. Życzę wytrwałości Pani Grażyno w walce o swoje prawa a złośliwym sąsiadom... no cóż...
piipi 12-10-2008 19:39
..a gdzie "Janosik" odbywa kare wiezienna ?.
~Znajoma 12-10-2008 19:50
Znałam Pani rodziców.Byli ludżmi zacnymi i życzliwymi.Dom i otoczenie był utrzymany we wzorowym porządku i czystości. Pamiętam,że Pani mama piekła wyśmienite serniki. Pani Grażyno,dla pamięci o rodzicach oraz porządku prawnego -proszę walczyć o ojcowiznę.
piipi 12-10-2008 19:54
.."Janosik" ..to chetnie pomaga i chyba tutaj zostal wynajety.
~Do Jacky 12-10-2008 19:59
Moze i masz poniekad racje, ze napisany chaotycznie, ale jak ma inaczej "budowac" i tak nie dostała by zgody tych złosliwych sasiadów, a poza tym, to sa tylko przebudowy, ktore nie stanowia zagrozenia dla innych, a poza tym w koncu to jest jej dom !!! Ja wiem, jest prawo sa ustawy i tak nie mozna, ale ile ludzi tak robi w naszym kraju i jest okey. Zle zrobila, ze nie posmarowala urzednikom i inspektorom. Moja siostra tak zalatwila wlasnie sprawe, dajac pewnemu inspektorowi z ZGL ( niedaleko "małej poczty" ) w łapę. I dzieki temu powiekszyla sobie powierzchnie mieszkalną :) Tak się robi, robiło i bedzie robic. Pozdrawiam inspektorów nadzoru, he he
~jeleniogorzanin 12-10-2008 20:38
do jacky to ze pani szmacinska zostala postrzelona nie na darmo zostalo opisane w tym artykule,bo janosik,pan radwan i podejrzewam wojt z pania sasiadka ze stodoly to poprostu jedna klika przyjacielu a jak odzyskaja chalupe sprzedadza ja za dwie okragle banki i sie podziela tak to w naszym kraju bywa reka myje reke dlugo bedziemy jeszcze czekac na sprawiedliwe i niezawisle sady w naszym kraju,,,
~yr 12-10-2008 20:45
Wysokośc grzywny jest określona w przepisach prawa budowlanego. Po co buduje bez zezwolenia ?? SAMA wepchała sie w kłopoty, winnego niech szuka w lustrze .
~Sabath 12-10-2008 21:18
współczuję takiego życia
piipi 12-10-2008 22:48
..do - [~Sabath..]..tez wspoczuje.~Mysle,ze na zgode tutaj jest za pozno. Ludzie sa smutni,bo..."wpadaja w warki prad czasu,nie pamietajac czego szukaja".
~Sabath 13-10-2008 22:07
<i> prosimy, aby Pana komentarze odnosiły się merytorycznie do tekstu a nie krążyły po obrzeżach - w przeciwnym razie będziemy zmuszeni kasować Pana posty - z poważaniem - Jelonka </i>

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Studium na początek

Świętują Niepodległość

Radni KO przeciw kupcom?

Marcin Wyrostek patriotycznie w Jeleniej Górze

Kontakty w BWA

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
829
Tak
63%
Nie
30%
Nie wiem
7%