MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Sobota, 11 lipca
im. Karoliny, Olgi

Trudny egzamin Bogdana Kocy

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 8 kwietnia 2009, 20:58
Aktualizacja: Piątek, 10 kwietnia 2009, 7:51
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Aktorem zostałem na złość ojcu – wyznał dziś w Empiku Bogdan Koca, dyrektor naczelny Teatru im. Norwida. W rozmowie z Urszulą Liksztet nowy szef placówki barwnie opowiedział o swoich doświadczeniach, a w dyskusji ze słuchaczami mówił o swojej wizji teatru w Jeleniej Górze i nie tylko.

Prawie półtoragodzinne spotkanie dostarczyło wielu wrażeń. Słuchacze nie kryli wesołości, kiedy bohater wydarzenia sypał jak z rękawa anegdotami z życia teatralnego z czasów, kiedy nie było ich jeszcze na świecie.
– Skończył PWST w Warszawie, przyszedł do Wrocławia i od razu został aktorem, jak by się dziś powiedziało – kultowym – przedstawiła prowadząca spotkanie jego bohatera wymieniając role Bogdana Kocy w filmach i kreacje na scenie.

Miałem być skrzypkiem
Koca opowiedział o swoich początkach: o tym, że aktorem został trochę przez przypadek. – Rodzice chcieli, bym był skrzypkiem, ćwiczyłem i nauczyciel bił mnie po rękach smyczkiem, kiedy się myliłem. Kiedy okazało się, że skrzypkiem nie będę, miałem zostać architektem. Ale złożyłem podanie na polonistykę. Na złość ojcu – mówił B. Koca. Do warszawskiego PWST trafił za namową kolegi, Wojciecha Szymańskiego.

Przyszedł z dokumentami po terminie, ale ubłagał, aby papiery przyjęto. Do egzaminu podszedł na luzie pewien, że odpadnie. Ale przyjęto go – ku wielkiemu zaskoczeniu zainteresowanego. – Opiekunem mojego roku był Tadeusz Łomnicki. Jego asystentem był Piotr Fronczewski. Drugą grupę prowadził Aleksander Bardini. Moim nauczycielem byli obaj Kreczmarowie, Ryszarda Hanin, Andrzej Łapicki – wymieniał

Chciałeś? To cierp!
Bogdan Koca: – Po latach, kiedy zaprzyjaźniłem się z Łomnickim i odwiedził mnie parę razy w Australii. Powiedziałem mu wtedy, że aktorzy są okropni. Kto? – zapytał Łomnicki. No, ty, Bardini i inni. Bo umożliwiliście nam wiarę w to, że to co, robimy, teatr, aktorstwo, to jest taka piękna rzecz, taka wspaniała misja, a to tak nie jest! Ciągle dostajemy po głowie, zawodzimy się. Łomnicki na to: – Przecież nie musisz tego robić! Chcesz to robić? – Chcę! Odpowiedziałem. A on na to: – To cierp! Ja całe życie cierpię, a udaje, że tak nie jest. Bo jestem dobrym błaznem!

Dyrektor Teatru im. Norwida opowiadał też o pracy z wybitnymi reżyserami: Grzegorzewskim i Tomaszewskim. Gawędę „ilustrował” wcieleniem się w ich postacie i naśladowanie ich gestów i głosów. – Tomaszewski był dzieckiem. Wspaniałym dzieckiem. Cieszył się, jak się coś udało. Kiedy się nie udawało, czuł się, jakby ktoś mu zabrał smoczek – mówił Bogdan Koca. Wspomniał też o Tadeuszu Mincu, świetnym reżyserze, który dostawał napadów udawanej furii i rzucał w aktorów popielniczkami.

– Każdy z tych twórców robił inny teatr, ale nie było między nimi konkurencyjności w dzisiejszym znaczeniu – mówił Koca. – Mimo różnic w poglądach na sztukę reżyserzy rozmawiali ze sobą, szanowali się, a nawet przyjaźnili – dodał.

Przygoda na antypodach
Mówiąc o przyczynach swojej emigracji zagranicę Koca wspomniał o rezygnacji z aktywności twórczej Jerzego Grzegorzewskiego w 1981 roku. – Pomyślałem sobie, że tutaj już niczego nie osiągnę i muszę zmienić klimat. Postanowiliśmy z moją byłą żoną wyjechać – opowiadał. Wspomniał też o trudnościach, na jakie w owym czasie napotykali polscy emigranci. Trafił do Austrii do obozu dla uchodźców. – Musiałem tam oddać paszport, który z takim trudem zdobyłem – powiedział.

– Dlaczego Australia? – W innych krajach, w których mogłem zostać, zawsze byłbym polskim emigrantem, zmuszonym podporządkować się pewnym trendom kulturowym i nie byłbym zmuszony, żeby coś z siebie samego wykreować – mówił bohater spotkania. – Padło na Australię, bo tam miałem szansę być autentyczną częścią kultury, bo to jedyny kraj na świecie z kręgu wpływów europejskich. Jest w procesie szukania tożsamości narodowej. Nigdy tam się nie czułem emigrantem. To że byłem Polakiem, było tam dla wszystkich bardzo naturalne – podkreślił.

Na antypodach zaczął też pisać sztuki. Tam też stworzył swoją kompanię teatralną. Tam też widział światowej klasy teatry, które przyjeżdżają na liczne festiwale. W Australii jest ich najwięcej na świecie. Idą na to olbrzymie pieniądze. – Zapraszane są teatry nie tylko z Europy, bo Australijczycy nie są europocentryczni, są otwarci na świat – mówił Bogdan Koca.

Prowincja? Nie! Środek Europy
Powrót do Polski. Dlaczego? Z powodów osobistych. – Nie będę się z tego tłumaczył – zastrzegł Bogdan Koca. Dodał jednak, że gdyby nie ta okoliczność, nie wróciłby. W kraju znalazł się we Wrocławiu. Po krótkim epizodzie w Teatrze Polskim odszedł z zespołu, ale sentyment pozostał. – To właśnie we Wrocławiu zauważyłem, nie w szkole teatralnej, że teatr może mieć sens – powiedział artysta.

Dodał, że Jelenia Góra jest dla niego bardzo silnie związana z Wrocławiem. I odwrotnie. – Kiedy pracowałem w teatrze, przyjeżdżaliśmy tu na premiery do pani Aliny Obidniak nie jak na jakąś prowincję – jak ktoś powiedział w gazecie – ale do innego, bardzo dobrego teatru w tym samym mieście – mówił. – Nie było w tym żadnej odrębności – podkreślił.

Urszula Liksztet spytała Bogdana Kocę o wizję teatru nie tylko, ale głównie, w Jeleniej Górze. – Interesuje mnie to, że to nie jest teatr prowincjonalny! To jest teatr bliżej środka Europy niż jakikolwiek inny w Polsce. To jest jeden z najpiękniejszych regionów. Są tu wspaniali ludzie. Tak myślę i tak czuję. Może się pomylę albo ludzie się pomylą w stosunku do mnie. Wydawało mi się, że będę mógł swoją wizją i doświadczeniem teatrowi służyć. A teatr się cyklicznie zmienia, ale tak to jest nie tylko w teatrze, ale i w życiu - odpowiedział Koca.
Dodał też, że w teatrze jest pęknięcie, ale będzie robił wszystko, aby zapobiec najgorszemu, czyli likwidacji placówki.

Nie wyrzucili za drzwi
Bogdan Koca podkreślił, że aplikację na konkurs napisał z pasją. – To było autentyczne i dość obszerne. Aż się bałem, że komisja tego nie przeczyta. Ponad 20 stron. Ale przeczytali i nie wyrzucili mnie za drzwi. Trzeba podjąć to zadanie i mu sprostać. Nie jest to łatwe. Ale naprawdę wierzę w aktorów, wierzę w widzów, wierzę, że wspólnymi siłami i wzajemnym szacunku będziemy w stanie coś ciekawego zrobić – powiedział dyrektor Koca. Zaznaczył też, że nie chce mówić o konkretnych planach repertuarowych zanim nie uzgodni ich z aktorami.

„Norwid” na „Norwida”
W części dyskusyjnej Bogdana Kocę „przepytywali” głównie licealiści z II Liceum Ogólnokształcącego im. Norwida.
Jakieś podchwytliwe pytania, to proszę! – uśmiechnął się B. Koca. – W którą stronę będzie pan chciał iść? Polski teatr współczesny jest bardzo mocno różnorodny. Czego możemy się spodziewać? – grzecznie spytała jedna ze słuchaczek. Bogdan Koca: – Nie mogę na to pytanie odpowiedź tradycyjnie, że podam tytuły i reżyserów. Gdyby tak było, to powiedziałbym: zrobimy „Hamleta”, bo to jest dobra sztuka, zrobimy Czechowa, bo to jest dobry pisarz, zrobimy Brechta, bo jest znany. Gdyby tak było, to byśmy nie obserwowali w historii teatru takiego zjawiska, że najwięcej złych przedstawień, jakie kiedykolwiek powstały, to są inscenizacje najlepszych sztuk, jakie zostały napisane. O repertuarze i o profilu teatru nie decyduje tytuł ani nawet reżyser, bo reżyser może zrobić i dobre i złe przedstawienie. Dla mnie ważne jest to, żeby była dynamika, różnorodność. Ale to każdy z nas rozumie inaczej. Ja to rozumiem tak, że będziemy mówili różnymi głosami, formami, ale nie po to, aby się przypodobać jakiejś tam grupie widzów. Tylko, aby ten teatr rozszerzył dialog z widzem.

– Powiedział pan, że teatr nie musi przynosić dochodów, a tymczasem jedna z lokalnych gazet skrytykowała poprzedniego dyrektora za to, że placówka nie zarabia pieniędzy. Nie boi się pan krytyki? – pytał inny uczesnitk spotkania. – Bardzo się boję – odparł Bogdan Koca.– Jednak gdybym miał zainwestować 100 tysięcy złotych i energię całego zespołu po to, aby cztery osoby bardziej się rozwinęły, wolałbym ich zaprosić na kawę i im to powiedzieć. Będzie to taniej.

Koca zaznaczył, że teatr nigdy nie będzie dochodowy, ale nie chodzi tu o wymiar materialny. – Do teatru od zawsze trzeba dokładać, ale sztuka musi komunikować się ze społeczeństwem i być wymianą myśli i prowokacją do refleksji – zaznaczył. Powiedział też, że nie zamierza widzów przyciągać na widownię, ale pragnie stworzyć taką sytuację, aby tam sami przyszli. – Widza u nas się nie docenia, a przecież on jest integralną częścią teatru. Płaci podwójnie: utrzymuje teatr z podatków i jeszcze kupuje bilet. Można się zastanowić nad nagrodzeniem najlepszego widza skoro nagradza się najlepszych aktorów i reżyserów – zasugerował Bogdan Koca.

Badanie gustu
Inny licealista zapytał, jak dyrektor Koca zamierza zdiagnozować gust jeleniogórzan. - Na pewno nie stetoskopem – zażartował dyrektor. – Rozmawiam z państwem, rozmawiam z ludźmi na ulicy, w kolejkach, uśmiecham się do nich, oni do mnie też (albo i nie). Poznaję mieszkańców – odpowiedział szef teatru, dodając, że zdaje sobie sprawę, że pokolenia są ze sobą skonfliktowane.

Łukasz Duda z Teatru Odnalezionego spytał, czy dyrektor Koca ma pomysł na społeczne umiejscowienie teatru w świadomości jeleniogórzan, podobnie jak uczynił to Jacek Głomb w Legnicy. – To są różne miejsca i trudno je porównywać. Spróbuję, ale nie będę tego nigdy robił na siłę, aby coś udowodnić. Na pewno chciałbym zaktywizować środowisko twórcze miasta i regionu – zadeklarował. Zdradził też, że jedną z pozycji repertuarowych będzie jeden z dramatów Gerharta Hauptmanna.

To spotkanie było dla dyrektora z pewnością znacznie bardziej stresujące od przesłuchania przed komisją konkursową. Sądząc po reakcji większości gości w Empiku, którzy Bogdana Kocę widzieli i słyszeli po raz pierwszy, nowy szef teatru wzbudził ich sympatię. Trudno się temu dziwić, bo – w przeciwieństwie do buty i pewności siebie młodych gniewnych teatralnych twórców – Koca to uosobienie rzadko już dziś spotykanej kultury zarówno obyczaju, jak i słowa. Słowa, dodajmy, mocnego, które celnie obalało wątpliwości jednego z obecnych na sali, podobno nie stąd. Mężczyzna miał kłopoty ze zrozumieniem, dlaczego pewne sztuki muszą spaść z afisza. – Taka jest kolej rzeczy. Gdyby tak nie było, od 35 lat oglądalibyśmy tę samą sztukę – podsumował dyrektor Teatru im. Norwida zapewniając jednocześnie, że propozycje obecnego repertuaru nie zostaną zdjęte, póki ich miejsca nie zajmą nowe spektakle.

Teatralne interesy
Z zespołu aktorskiego Teatru Norwida w Empiku pojawił się Andrzej Kępiński, który niemal w całości wysłuchał rozmowy i dyskusji. Była też Małgorzata Osiej-Gadzina, która wyszła po kilkunastu minutach.
Ryszard Grzywacz, mentor i nauczyciel z II LO im. Norwida i zagorzały obrońca zastępcy dyrektora ds. artystycznych, na salę nie wszedł, za to czekał na swoich uczniów w sklepie piętro niżej. Mężczyzna, który rzekomo „nie był stąd”, żywo z licealistami po spotkaniu dyskutował, choć podobno o niczym nie wiedział. I nawet – jak zaznaczył – wcale nie interesuje się teatrem. Zauważyliśmy też Isreala Plasencię z Teatru Cinema i Tadeusza Kutę z Teatru Naszego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Pociągi wrócą na linię Gryfów–Mirsk–Świeradów

Tak nie wolno parkować!

Trwa budowa punktu widokowego

Komentarze (53) Dodaj komentarz

~ 8-04-2009 21:18
Wydaje się, ze piszący artykuł redaktor jest bardzo uprzedzony i niestety nieobiektywny.
~panie Holmes 8-04-2009 21:24
a jakie buty miał mężczyzna " nie stąd" z hm czy z bata, bo jeśli z galerii karkonoskiej to NA PEWNO był STA,D
~ 8-04-2009 21:42
~Jędruś z Jelonki 8-04-2009 21:55
Doskonałe spotkanie i doskonała z niego relacja w "Jelonce". Brawo Pani Urszula Likszetet, za punktualne rozpoczęcie spotkania i świetne jego prowadzenie.Brawo nowy dyrektor, który w mieszkańcach Jeleniej Góry nie widzi matołów z prowincji, ale potencjalnych widzów teatralnych. A młodzi z II.LO? - Pan Koca powiedział, że teatr uczy kultury. Widz wychodzący z przedstawienia nie łamie ławek. Młodzi z "Norwida" ławek pewno nie połamią, ale pod kierunkiem swojego "mentora" kindersztuby też nie opanuja. Bo co to za zachowanie nauczyciela, który piętro niżej uczestniczy w spotkaniu. Co on taką postawą manifestuje? Czego w ten sposób chce swoich podopiecznych nauczyć? To jest pytnie, które swojemu pracownikowi powinna postawić Dryrekcja II. LO.
~ 8-04-2009 22:06
dlaczego nie został zmieszczony komentarz mówiący, że pan Koca stwierdził, że w Jeleniej Górze istnieje KONFLIKT POKOLEŃ!!!!!????? czyżby Gazeta czuła sie winna?
~jakotako 8-04-2009 22:18
Spotkanie udane, ale chyba za grzeczne za sprawa gospopdarzy (gospodyni?) i gosci. Z drugiej strony - nie mozna miec o to pretensji. Bogdan Koca uczy sie dopiero tego miasta. Nie zazdroszcze mu jego roli. Powinien jednak powiedziec cos o SWOIM repertuarze, a nie wzmiankowac o Hauptmannie (przestrzegalbym: kto wystawi tego ramola z jakims sesnsem? przciez to wybrzmiale ponad miare...; moze z sentymentu, przynajmniej jest stad no i dostal Nobla...) Najbardziej sie ciesze, ze empik ( i ten mily Pan, co to organizuje) sieje ferment w tym niby-to-prowincjonalnym miescie. Jelenia Gora jest tak samo prowincjonalan jak Warszawa albo Nowy Jork. Zalezy z czym porownywac. Prawda? Pozdrawiam wszystkich. JAKOTAKO
~Ryszard Grzywacz 8-04-2009 22:35
Drogi Panie Tejo! Proszę mnie nie zaczepiać. Nie wszedłem na salę, bo mnie tam po prostu nie było - w tym czasie przygotowywałem lektury dla mojej uczennicy, która jako jedyna w Jeleniej Górze dostała się do centralnego etapu Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Przywiozłem jej po prostu te książki do EMPiKu, bo tam była. Nie wiem dlaczego nazywa mnie pan "zagorzałym obrońcą..."; gdyby choć troszkę interesował się Pan tym, co sam wypisuje... wiedziałby Pan, że nigdy nie popierałem teatru Klemma (teatru politycznego nie lubię, o czym wie i Klemm i moi uczniowie) - popierałem i popieram to, że młodzi ludzie nie piją wieczorem piwska na Placu Ratuszowym tylko są w teatrze, a tak się składa że Klemm i jego "spółdzielnia", potrafili to sprawić - stworzyć atmosferę twórczą i to nie przed południem... Wiem że z niczym się Pan nie zgadza i że nie uznaje Pan takich form jak rozmowa z kimś o kim Pan pisze; kindersztuby od Pana uczy się cała Jelenia Góra - nazywa się ona "niepotrzebna nienawiść" i nieuzasadnione ataki poprzez niesprawdzone i plotkarskie pseudowiadomości. Proszę mnie nie zaczepiać Panie Tejo, bo to jest łatwe i prostackie. Proszę ze mną kiedyś porozmawiać a nie obmawiać. Proszę wreszcie napisać prawdę a nie wydawać publiczne osądy i prowokować lincze. Proszę spróbować być porządnym człowiekiem. Czekam na przeprosiny i rozmowę. Z poważaniem Ryszard Grzywacz.
~Widz 8-04-2009 22:54
No tak, bo gdyby piszący artykuł napisał na opak, pewnie wtedy byłby nieuprzedzony i obiektywny. Jak zwykle znajdzie się ktoś kto złośliwie miesza na forum i nawet nie podpisze swoich, ale...Pan Koca nic takiego nie powiedział (w Jeleniej Górze istnieje KONFLIKT POKOLEŃ). A jeśli nawet, zawsze był i będzie konflikt między rodzicami, a dziećmi. Bunt zawsze przynosi złe owoce. Byli faktycznie ludzie podstawieni (może i opłaceni, nie wiem) i z agresją rzucali się na zaproszonego gościa. Bardzo spokojnie i z poczuciem humoru pan Koca potrafił odpowiedzieć tym osobom. A gospodarz Empiku wyjaśniał, że przecież pan Koca jest 8 dzień szefem Teatru, więc...Nauczyciel wykorzystuje dla własnych celów swoją pozycję zawodową i łamie kodeks etyczny? Ciekawe, co na to pani dyrektor LO im. Norwida? Dobrze, że doszło do takiego spotkania, bo teraz pan Koca wie, czego może się spodziwać. No, chyba, że już czytał na swój temat ten artykuł "Jak utopić Kocę?".
~za Klemmem 8-04-2009 23:04
Koca wypadł nadzwyczaj dobrze, inteligentny, wygadany, z poczuciem humoru i z dystansem do samego siebie. trochę zirytowały mnie ataki kilkorga młodych ludzi pod koniec spotkania oraz seria bezmyślnych wywodów/pytań ze strony "człowieka, który dopiero co przyszedł i wprawdzie nie słyszał początku, ale jest obiektywny, ponieważ zupełnie nie zna się na sztuce i nie wie z kim rozmawia"... tu minus dla p.Liksztet, za dopuszczanie do takich monologów
TEJO 8-04-2009 23:09
Do Pana Ryszarda Grzywacza - Cóż, jeśli rzeczywiście był Pan w Empiku przez przypadek, to oczywiście przepraszam i prostuję. Nazywam Pana "zagorzałym obrońcą..." , bo wraz z uczniami sygnował Pan pamiętny list w obronie. Cieszę się, że przyczynia się Pan do kulturalnego rozwoju młodzieży. Ma Pan prawo uważać, że atmosfera w Teatrze była twórcza. Pozwolę sobie mieć inne zdanie, zwłaszcza po żenującym wiecu młodzieży podczas wręczenia "Srebrnych Kluczyków". I proszę mi tego prawa nie zabierać. Pana poglądy szanuję, choć się z nimi nie zgadzam. Gratuluję sukcesu Pana uczennicy, jak i Panu, bo wiem, że dostał Pan nagrodę resortową w zakresie teatralnego wychowania licealistów. Chętnie z Panem porozmawiam. Pozostaję z poważaniem i życzę Wesołych Świąt - Konrad Przezdzięk
~Ryszard Grzywacz 8-04-2009 23:46
Co do twórczej atmosfery w Norwidzie za Klema - trzeba było, Panie Konradzie, być w te wieczory w teatrze, kiedy moja (i nie tylko) młodzież godzinami po spektaklach rozmawiała z reżyserami, aktorami, twórcami. Zmieniłby Pan zdanie może na temat młodzieży i Teatru w naszym mieście. I nie da Pan wiary - ta młodzież nie potrzebuje żadnego mentora, jak zechciał Pan ironicznie podkreślić, to są ludzie samodzielnie myślący. Ja również pozostaję z wyrazami szacunku i życzę ciepłych, rodzinnych dni świątecznych.
~BC 8-04-2009 23:52
Dobre, rzeczowe spotkanie, Pani Urszula - jak zwykle - urocza, Gość spotkania Pan Bogdan Koca - to skromna błyskotliwość i wielka klasa!!! Zgrzytem było bezsensowne zabranie głosu przez kogoś "nie stąd". Łukasz z Teatru Odnalezionego też nie bardzo wiedział o co pyta Gościa, mimo to otrzymał precyzyjną odpowiedź. Pan Nauczyciel z Norwida niepotrzebnie się tak sumituje o 22:35; pewnie nie do końca zna kulisy tej "twórczej atmosfery" u Klemma. Niepotrzebnie też wystawia ocenki i atakuje Redaktora artykułu! (artykuł jest b.dobry). Panie Rysiu, nie zawsze atak jest najlepszą formą obrony! Wracając do Pana Bogdana Kocy, podejrzewam :) że dorówna Alinie Obidniak! My widzowie marzymy o dobrym teatrze i ... pomożemy!
~Magda Szpecht 9-04-2009 0:21
Nie zgadzam się na nazywanie nas, uczniów II LO, przeciwnikami pana Kocy, czy kogokolwiek innego. W swoim imieniu chciałabym powiedzieć, że dla każdego człowieka, który jest w jakikolwiek sposób związany z teatrem najważniejsze powinno być dobro tej instytucji. Spektakle, osiągnięcia, recenzje, festiwale - tak naprawdę liczy się wynik pracy całego zespołu. W tym momencie przestają być ważne dane personalne i przeszłość, ważne jest wspólne dzieło, które można oglądać na scenie. Chciałabym, by Teatr utrzymał pozycję w Polsce, którą wypracował w ciągu ostatnich dwóch lat. Byłoby wspaniale, gdyby wzniósł się jeszcze wyżej. Życzę całemu Zespołowi owacji na stojąco po pierwszej premierze za rządów Pana Kocy. (Nie ma w tym ironii ani złośliwości, to szczerość). Jeśli obejrzę dobrą sztukę, to wstanę pierwsza, bez względu na to, kto ją wyreżyserował, czy kto w niej grał. Dlatego proszę nie zaliczać mnie (i moich kolegów) do grona przeciwników nowego dyrektora, bo to wydaje się tylko budowaniem atmosfery konfliktu i nienawiści, czymś zupełnie niepotrzebnym. Po drugie- jestem uczennicą Pana Grzywacza i jest mi głupio, że gdy w moim interesie nauczyciel dostarcza mi książki i materiały, dzięki którym będę mogła przygotować się do warszawskiego finału Olimpiady Literatury i Języka Polskiego, to zostaje za to obsmarowany tu, na tym portalu. Mam poczucie winy przez taki zbieg okoliczności, ale to chyba nie mi powinno być wstyd. Po trzecie- Pan Tejo doszukuje się złośliwości w zachowaniu uczniów II LO. Wystarczy poobserwować nas na codzień - we własnym gronie zawsze jesteśmy weseli, żartujemy i cieszymy się, bo przeżywamy najpiękniejszy czas w swoim życiu. A! Miło mi, że moje pytanie uznał Pan za "grzeczne" (jakbyśmy zazwyczaj byli conajmniej troglodytami!) ;)))
~pytanie 9-04-2009 0:27
klemiści nie dotarli, nie było trumny, płaczów i zniczy? zapanowała normalność wreszcie?
~mężczyzna nie stąd 9-04-2009 1:23
zarówno powyższa publikacja, jak też całe spotkanie zdecydowanie wpisuje się w dość sztampowy w Polsce artystyczny styl "wejdźmy sobie wzajemnie w pośladki". pan Koca absolutnie nieprzekonujący i ogólnikowy, niekonkretny, dość miernej jakości dowcipami starał się chociaż rozbawić publikę - zabrakło niestety konkretów i merytorycznego podejścia do problemu. część publiki oczywiście zanosiła się nieprzekonującym chichotem, wśród nich te szare myszki, którym sama styczność z "wielką sztuką" dech zaparła i które przez całe spotkanie nie śmiały odezwać się słowem. kolejna część publiki schlebiała nowemu dyrektorowi, pytanie tylko "po co?" - czego on zdążył dokonać przez te kilka dni? zdradzić nie mógł, rzecz jasna - a ja pytam dlaczego, w końcu jest funkcjonariuszem publicznym, działa za publiczne pieniądze, więc może by tak trochę szerzej opisał kulisy swojej działalności. każdy z nas może domagać się odpowiedzi i każdy z nas powinien czuć niesmak po licznych wykrętach, jakimi pan Koca nas uraczył. szczególne pozdrowienia dla wszystkich nie Jelonków, a jeleni - tych, którzy niby są przemili, otwarci, starają się pasywować spory... tych, co to tak żałośnie podlizują się komukolwiek z nadętego artystycznego światka żeby choć nieco podładować swoje mierne ego. na witrynie internetowej następnego gościa - pana Klaty - znaleźć można świetny tekst, który jak ulał pasuje do spotkania. "Nie możesz być jeśli myślisz o konsekwencjach". Tej odwagi większości zabrakło. W oczy rzucała się pewna prawidłowość - ci, którzy nie mają nic do stracenia (spoza grona lizusków) i ci, którzy jeszcze są zbyt młodzi by mieć coś do stracenia (inteligentni gimnazjaliści, jak mniemam) zadawali pytania nieba...lne zostali w artykule wykpieni. pozdrawiam redaktora, który w powyższej publikacji wykazał się sporymi lukami w znajomości dziennikarskiego rzemiosła - warto przypomnieć sobie czym ono jest w istocie. warto by było napisać o braku odpowiedzi pana Kocy na pytania o to takiego co zrobił dyrektor Nowak w gdańskim Teatrze Wybrzeże, że ten nagle zaczął stać się poważanym. dziwne, że ktoś taki jak pan Koca nie wiedział na ten temat nic. pisać by można długo. szkoda czasu. w skrócie: panie Koca, lekko nie będzie bo są osoby, które nie będą na pana patrzeć przez pryzmat dotychczasowych osiągnięć, jeśli były. czas zabrać się do pracy. oby ciężkiej, a nie kawiarnianych spotkań, tak często sugerowanych podczas spotkania (ba! sugerowanych nawet miłej, niepełnoletniej dziewczynie, a to nie wypada...) redaktorze - na pana to już w ogóle szkoda słów. nie jest źle, jest tragicznie. rolą dziennikarza jest dociekać, a nie dawać zbywać się niezbyt apetycznymi uśmieszkami. no ale czego się nie robi za karnet do teatru.... wstyd. pozdrowienia dla Sebastiana i jego koleżanki - fajni jesteście, do następnego spotkania!
~Może 9-04-2009 1:59
Może pani liksztet przestanie gadać w teatrze bo kultura pana kocy udzieli się także jej?
TEJO 9-04-2009 7:27
do pani Magdy - Przekonała mnie Pani, trudno jednak było nie zauważyć (i nie usłyszeć....) teatralnym szeptem wypowiadanych złośliwości, jakie padały z Waszego "kącika" pod moim (i nie tylko) adresem podczas wczorajszego spotkania... Szkoda, że dogadujemy się portal, a nie potrafimy porozmawiać normalnie. Ta uwaga odnosi się również do mnie. Gratuluję Pani sukcesu i życzę spokojnych i wesołych Świąt Wielkanocnych - Konrad Przezdzięk
~ago 9-04-2009 7:55
Złośliwość uczniów z Norwida potwierdzaja również zdjęcia, na jednym z nich młody człowiek z udawaną "nonszalancją" prawie dłubie palcem w nosie. Agresja Norwidowców aż bije z tych zdjęć. Widać ją gołym okiem. Pan NAUCZYCIEL niepotrzebnie się unosi. Fakty są takie: PAN NAUCZYCIEL BYŁ NA DOLE W KSIĘGARNI. WIEDZIAŁ Z CAŁĄ PEWNOŚCIA O SPOTKANIU PANA KOCY. JEGO UCZNIOWIE BYLI NA GÓRZE, A ON NA DOLE. Redaktor napisał prawdę. która jest niezbyt wygodna dla pana Nauczyciela. Artykuł jest bardzo dobry i oddaje całą atmosferę tego spotkania.
~do ago 9-04-2009 8:22
"norwidowcy, od których bije na zdjęciach nonszalancją i złośliwością" są aż na jednym zdjęciu (20). A "pana nauczyciela" sie nie czepiaj, jeśli go nie znasz, bo to najlepszy pedagog w tej szkole.
~słuchacz 9-04-2009 8:59
Szanowni Państwo muszę przyznać, że spotkanie było nad wyraz ciekawe. Mieliśmy szansę poznać człowieka, który będzie opiekował sie teatrem w najbliższym czasie. Co do wypowiedzi młodych były aroganckie i jako inteligentni młodzi ludzie powinni to przyznać - sam Pan Koca zwrócił na to uwagę. Jeśli chodzi o wypowiedz BC - wydaje mi się że Pan Łukasz Duda doskonale wiedział o co pyta bo adresat pytania podkreślił, że to bardzo dobre pytanie. To był zabieg, który miał wyjaśnić jaka będzie droga teatru, nie dowiedzielibyśmy sie tego gdyby nie umiejętnie zadane pytania. Pozdrawiam
~ago 9-04-2009 8:59
do ~~09-04-2009 08:22 | ~do ago | IP: *.adsl.tpnet.pl - Trudno zaprzeczyć faktom, prawda? Szkoda, że najlepszy nauczyciel w tym liceum nie raczył wejść po schodach na spotkanie z nowym dyrektorem teatru... A dobrze byłoby gdyby jednak się na nim znalazł, bo może zadałby jakieś ciekawe pytania panu Kocy, a spotkanie niewątpliwie tylko zyskałoby na jego obecności. Nie dostrzegasz tego?
~Do ago 9-04-2009 9:19
To skandal, że nauczyciel wiedząc o spotkaniu z Kocą na to spotkanie nie poszedł nie?a wiecie gdzie był wtedy Wnuk np. Bo jak syn Wnuka był to i Wnuk musiał wiedzieć a nie przyszedł- dziwne nie? Zróbmy dochodzenie.. I koniecznie trzeba wyjaśnić dlaczego wyszła pani Osiej? Może dziecko z którym przyszła marudziło?...to też skandal,że dzieci nie rozumieją z jaką osobowością mają do czynienia i marudzą.i nie tłumaczy ich to, że mają 4 czy 5 lat!!!!!
~Maxxtro 9-04-2009 9:24
Najważniejsze jest jednak to, że Pan Koca okazał się być człowiekiem, który gotowy jest do współpracy w imię dobra jeleniogórskiego teatru. Gospodarzowi spotakń gratuluję pomysłu i przygotowania, pani Uli- niezwykle ciekawej dyskusji, dobrze przygotowanej merytorycznie (choć zabrakło precyzyjnego moderowania pytań ze strony Publiczności - bełkot Łukasza Dudy i tejemniczego pana, który przyszedł przypadkiem). A panu Kocy życzę sukcesów, które będą również dobrem mieszkańców-teatromanów.
~ago 9-04-2009 9:49
do ~~09-04-2009 09:19 | ~Do ago - To nie żaden skandal, tylko WIELKA SZKODA, bo widać, że ten Nauczyciel jest wielkim autorytetem dla tej młodzieży [w poprzednim poście napisałam, że "szkoda" - trzeba było czytać uważnie :-)]. A co ma do tego nieobecność pana Tadeusza Wnuka, bo nie za bardzo rozumiem? Przecież On jest aktorem, więc ma możliwość zadania pytań swojemu przełożonemu nie będąc wcale na spotkaniach publicznych. Odnośnie pani Osiej - na zdjęciach jest z dzieckiem (TEJO to POKAZAŁ), zatem nietrudno się domyśleć, że wyszła ze względu na dziecko.
~lol 9-04-2009 10:10
Bardzo dobre spotkanie...na marginesie bełkot to był ale ze strony młodych gniewnych i tajemniczych gości, a nie ze strony Pana Dudy...zadał pytania które dowodziły jego wiedzy i oczekiwań, na które zwrócił uwagę nowy szef teatru.
~Pedagog z Cieplic 9-04-2009 10:11
Ten syn aktora Tadeusza Wnuka z grupy teatralnej Teatr Odnaleziony przyszedł chyba ze swoim opiekunem artystycznym, którym jest pan Łukasz Duda, więc...zdaje się miał prawo być na spotkaniu. Co do sytuacji polonisty Ryszarda Grzywacza, który wraz z młodzieżą z LO II im. Norwida rzeczywiście uczestniczył w wydarzeniach teatralnych, nie jest tak do końca czysta. Pan Grzywacz w swojej wypowiedzi stosuje do Redaktora takie stwierdzenie - Proszę spróbować być porządnym człowiekiem. Pytanie, czy sam tak próbuje. Tym bardziej jako nauczyciel. Przypomnę, że „Fausta" (jak publicznie zbyt krytycznie to przedstawienie ocenił pan Klemm, reżyser tego przedsięwzięcia chyba wie?) na 37. Jeleniogórskich Spotkaniach Teatralnych 2007, w reżyserii pana Ryszarda Grzywacza, obejrzało ponad 550 widzów. To było wydarzenie, przyszły tłumy młodzieży z LO II im. Norwida, ich przyjaciele, rodziny. Faktycznie pan Grzywacz i jego młodzież zaistniała na profesjonalnej scenie (czy nie lepiej było w domach kultury? Szacunek scenie Teatru Norwida też się chyba należy). Jednak w przypadku tych afer (27 III - przy trumnie i podczas wręczenia "Srebrnych Kluczyków"), należałoby zareagować i nie dopuścić - mimo wszystko - do uczestnictwa młodzieży. Po co im to? To było niesmaczne dla wielu mieszkańców naszego miasta i okolic. Wiem, wiem...oni tak chcieli. Dobrze. A nie było to łatwiejsze wyjście? I tak nic dobrego to nie wniosło. Może tylko satysfakcję dla byłego dyrektora. Mądrości i prawości zabrakło.
~Magda Szpecht 9-04-2009 10:45
Panie Tejo, nie będę przepraszać za szepty, bo to byłoby niepoważne. Powiem szczerze, że po tym, co miało miejsce, naprawdę trudno mi darzyć Pana i ten portal sympatią. Mówię o pełnych niechęci artykułach na temat Teatru, mówię o naszych skrajnie różnych stanowiskach w sprawie (stąd konflikt). Nie jestem wróżką, a na początku wczorajszego spotkania wiedziałam, że sama nasza obecność w Empiku zostanie tutaj skomentowana, najprawdopodobniej - nieprzychylnie. Nie chcę powracać do dawnego sporu, ale jeśli już rozmawiamy o przeszłości, to powiem, że mam żal do Jelonki za niejasne intencje moderatorów forum. Z tego co wiem, to często nie publikuje się komentarzy zgodnych z regulaminem ,a całkiem niedawno opublikowano wypowiedź wypełnioną antysemityzmem i homofobią (odnoście pana Klemma i pana Lupy). To bardzo przykre i nie potrafię się z tym pogodzić. Stąd moja niechęć. Pozdrawiam serdecznie i również życzę Radosnej Wielkanocy.
~St-A Jawor 9-04-2009 11:18
Brawo dla Redakcji "Jelonki" za to, że na swoich łamach internetowych, umożliwła prowadzenie dyskusji na różne tematy. I uwaga do ..."mężczyzny nie stąd". Napisał Pan rekordowo długi tekst, bardzo trudny do zrozumienia. O co Panu chodzi? Kto zdaniem Pana składał propozycje "ładnej nieletniej"? I skąd Pan wie, że to "nielatka"? No i przy takich umiejętnościach posługiwania się tekstem pisanym, stawianie zarzutu Redaktorowi "Jelonki" o brak znajomości rzemiosła, to juz kpina. Wesołego Alleluje!
~o o 9-04-2009 11:33
ludzie, dajcie spokoj z tym nieszczęsnym polonistą
~Widz 9-04-2009 11:41
No tak. Zaczyna się atak licealistki. Uczennica LO II im. Norwida Magda Szpecht obraziła się na Pana Redaktora, bo nie napisał tak jakby ona chciała. Bo gdyby Pan Redaktor miał takie zdanie jak ona, napisałaby laurkę. To po co tu dziewczyna wchodzi i wpisuje kąśliwe komentarze? Szkoda, że Magda Szpecht nie przeczytała wywiadu z panem Lupą przeprowadzonym przez Łukasza Drewniaka w "Dzienniku" o Jerzym Grotowskim (Magda Szpecht wie kto to jest?).
~Magda Szpecht 9-04-2009 12:13
Wiem kto to Grotowski, wywiad przeczytałam i uważam za bardzo dobry, ale rozmawiamy tu o czymś innym - napisałam wprost o co mi chodzi, podpisałam się imieniem i nazwiskiem, a teraz anonimowi użytkownicy będą się ze mnie natrząsać? Pan Redaktor nie ma pisać tak, jak ja chcę, ale nie podobało mi się, że bezzasadnie nazwał mnie przeciwnikiem pana Kocy (uzasadnienie można znaleźć powyżej) i cieszę się ze zmian w treści artykułu. To wszystko co mam do powiedzenia. Pozdrawiam :)
~mężczyzna nie stąd 9-04-2009 12:23
St-A-Jawor - no niestety, jakby ktoś w jelonka.pl pomyślał i powiedział informatykom kilka słów, to wypowiedzi zyskały by znacznie na czytelności. wysyłając wiadomość dzieliłem ją na czytelne akapity - w publikacji wypowiedzi się zlewają i wyglądają koszmarnie :/ portal powinien poważnie zastanowić się nad zasadami publikowania informacji - zarówno forma wypowiedzi, jak też "moderacja przed publikacją" są w obecnych czasach wyjątkowo archaicznym tworem. przez to dyskusje wygasają, bo ludzie nie mogą komentować na gorąco... wielka szkoda bo jestem przekonany że niektórzy mogli by dyskutować całą noc.
~jl 9-04-2009 12:40
Sądzę, że trudno uczestników spotkania (a przynajmniej zdecydowaną większość) uznać za czyjegoś zwolennika bądź przeciwnika. Owszem. Kilka osób próbowało przemycić w swoich pytaniach swój stosunek (częściej chyba negatywny niż pozytywny) do nowego Dyrektora, ale tenże, przyjmując zaproszenie na spotkanie musiał być świadomy, że sprawy mogą wziąć taki obrót. I chyba zresztą dobrze się stało, że była dyskusja a nawet krytyka. Sztuka bez kontrowersji jest zazwyczaj płytka i marna. Ważne tylko, by w słowach i czynach zachować umiar i dobry smak. Myślę, że nikomu tego nie zabrakło, a nawet jeżeli zabrakło, to tylko chwilami. Co do młodzieży (w dużej mierze z „Norwida”). Każdy ma prawo do własnej oceny oraz, szczególnie w okresie młodzieńczym, buntu i krytyki. To ci ludzie, dziś nastoletni, za parę lat będą nadawać ton rozwojowi czy to Jeleniej Góry czy też innych miejscowości. To, że nieraz popełniają błędy? Tylko ten ich nie popełnia, kto nic nie robi. Ale grzech zaniechania wcale nie jest mniejszy niż grzech błędnego działania. Sądzę, że warto rozmawiać. Usiąść spokojnie do stołu i przedstawić swoje argumenty. Każda wojna jest zła. Nieliczni, co prawda, wygrywają, ale cała reszta przegrywa. Zmiany są potrzebne. Nie tylko zresztą w teatrze. Jak krzyczano w dawnej Anglii (i nie tylko tam): „umarł król, niech żyje król”. „Wczorajsze” przeszło do historii. „Dziś” i „jutro” stawia nowe wyzwania. Uważam, że dziś powinniśmy dać nowemu Dyrektorowi kredyt zaufania i przede wszystkim wspierać go w działaniach. Jeżeli nie uda mu się przyciągnąć mieszkańców do teatru, wszyscy go będą za to krytykować. Ja też. Bo i on kiedyś odejdzie. A teatr zostanie. Z poważaniem. Jerzy Lenard
~ago 9-04-2009 12:42
Brawo, Panie Andrzeju! Pan wie, za co. :-)
~skonfundowana 9-04-2009 12:51
Zastanawia mnie poziom ludzi, którzy udając, że są koneserami sztuki nie znają jej prawowitego pojęcia. Co macie na celu, że tak bardzo oklaskujecie wypowiedzi Pana Dyrektora? Aż nie chce mi się wierzyć, że w takim zachowania i sposobie lakonicznej wypowiedzi jesteście w stanie doszukać się domniemanej klasy. Przyznajcie,że nie usprawiedliwia niewiedzy merytorycznej Pana Dyrektora pobyt za granicami. Skoro decyduje się na objęcie takiego stanowiska, powinien chociaż znać historię teatru i sytuacje jakie miały miejsce w przemianach, które zachodziły przez ostatnie 10 lat, że już o własnych wnioskach nie wspomnę. Nie udowadniajcie że cierpicie na kompleksy małomiasteczkowe, bądźcie otwarci na młodych i przyjezdnych, wystarczy odrobina dystansu.Tu jeszcze chciałabym bardzo pochwalić Pana Redaktora, który w mistrzowski sposób wyłapał z wczorajszej wypowiedzi Pana Dyrektora aż tyle tekstu,w rzeczywistości tak niewiele zasługiwało na cytowanie.
~ila 9-04-2009 13:24
do Magda Szpecht. Jakie zmiany poczyniono w artykule, bo czytam czytam i żadnych zmian jakoś nie mogę dostrzec. Co zostało zmienione w treści przez Redaktora Naczelnego w wyniku Twoich wypowiedzi?
~bo redaktor 9-04-2009 14:17
TEJO 9-04-2009 14:22
do ila - zmieniłem fragment o tym, że uczniowie z II LO bylo wrogo nastawieni do dyrektora Kocy, oraz wykreśliłem zdanie, w którym pojawiło się nazwisko pana Grzywacza - oto moje "poprawki" - pozdrawiam Konrad Przezdzięk
~ila 9-04-2009 14:32
Dziękuję, Panie Konradzie! :-) Pozdrawiam!:-)
~jed25 z II LO 9-04-2009 15:02
Ludzie odczepcie się od nas i naszego nauczyciela! My mamy swoje zdanie, Wy swoje, ale to Wy pałacie nienawiścią i pogardą do nas, traktujecie nas jak głupia omamioną młodzież, jak k...nów którzy nie wiedzą co robią. To właśnie dlatego ludzie młodzi wyjeżdżają z tego miasta i z tego kraju. Nie tyle za pieniędzmi, i le za normalnością. A gdzie tu normalność?? Polonista był akurat w Empiku, i już mu się dostało. Obrażajcie dalej nas i naszych rówieśników. Róbcie tak dalej. Gratuluję. Może tajemnica Świąt trochę da Wam do myślenia. Nie sprzedawajcie Jeleniej Góry za 30 srebrników!
~obserwator1 9-04-2009 15:50
do jed25 - wiesz przykre jest to co piszesz bo świadczy to o tym, że kompletnie nie masz świadomości tego w czym uczestniczysz...tego rodzaju hasła jeszcze bardziej negują waszą dorosłość i samodzielne myślenie...brakuje tylko tupnięcia nogą...odrobina pokory młodzi buntownicy.
~Uczeń z Norwida 9-04-2009 16:04
Byłem wczoraj na tym spotkaniu i wysłuchałem tego, co Pan Koca miał do powiedzenia. Świadczy to tylko o tym, że staram się zrozumieć (wraz z kolegami) jakie cele stawia przed teatrem nowy dyrektor. Trzeba odejść od zmysłów, nazywając jakąś wojną, pytania które wczoraj zadaliśmy. Druga sprawa, to wpisy na temat naszego nauczyciela. Wszyscy chcą pokazać, że jest jakiś zatarg. Przecież my tylko chcemy dowiedzieć się jak najwięcej i powiedzieć to, czego zaakceptować nie potrafimy. Nie oznacza to, że wieszamy psy na Panu Kocy. Wręcz przeciwnie, to by się mijało z celem. Skoro został dyrektorem, to życzymy mu aby stworzył wspaniały teatr, ku pociesze nas wszystkich. Przykro mi tylko, bo jak na razie wszyscy nas obrażają. Nie mam zamiaru przestać mówić o tym, jaki teatr lubię i co mi się w nim podoba a co nie. Przecież sam Pan Koca powiedział, że gustów jest tyle samo co mieszkańców. Nikomu nie robimy krzywdy, nic nie dewastujemy. Przychodzimy na rozmowę, zadajemy pytania, bo chcemy brać czynny udział w życiu tego miasta. To nasze wspólne dobro.Dlaczego wszyscy twierdzą, że nas głos jest nieważny?
~Tola 9-04-2009 16:40
Do ~jed25 z II LO; Bez przegięcia. Na spotkaniu byli też inni młodzi w Waszym wieku. I jakoś ujawnili swoją kulturę osobistą. Nie wrzucajcie do jednego worka siebie i wszystkich. Bez przesady.
~St-A. Jawor 9-04-2009 17:12
Do Młodzieńca "jed25 z II LO". To świetnie, że macie swoje zdanie. Nikt do Was z tego tytułu nie pała nienawiscią. Ona jest raczej w Was. Piszę tak bo podejrzewam, że niektórzy z Was brali udział w tej żałosnej klace w teatrze, przy wręczaniu kluczyków. Mówienie prawdy to jeszcze nie obrażanie. I najważniejsze: - gdyby nie nasze pokolenie dorosłych, gdyby nie pokolenia naszych rodziców i dziadków, to nie mielibyście Jeleniej Góry takiej, jaka ona jest. Z jej wszystkimi wadami i zaletami. Niestety! Historia się powtórzy, kiedy Wasze dzieci będą w Waszym, dzisiejszym wieku. I to jest właśnie ów "konflikt pokoleń" o którym wspomniał pan Koca. I to raczaj Wy, starsząc wyjazdem, sprzedajecie to miasto. Nie ważne za ile. (Tu polecam "Londyńczyków") My z tym miastem jesteśmy już związani. Na dobre i na złe. Był pan Klemm, jest Pan Koca, a kiedyś była nieodżałowana Pani Alicja. Po Kocy przyjdzie jeszcze ktoś inny. I tak się Świat toczy. Wesołych Świąt!
_Dag 9-04-2009 17:30
Biedne "dzieci z Norwida" walczą z "niesprawiedliwością", którą tylko one widzą... A co do odmiennego zdania - no cóż. Kto się boi krytyki, niechaj siedzi w domu :) Artykuł bardzo ciekawy, jeszcze bardziej żałuję, że nie dotarłam, bo wygląda na to, że pan Koca jest człowiekiem całkiem do rzeczy.
~bes 9-04-2009 20:45
Do Dag. Kompleksow nie leczy się na łamach...ale u specjalisty. Nie każdy mógł się dostać do II LO, prawda?
~Po Pana Ryszarda Grzywacza 9-04-2009 21:31
Tak, młodzieży - zwłaszcza licealnej - potrzeba autorytetów, lecz nie aż takich "naskórkowych". Proszę się nie przegrzewać, bo licealiści zawsze gotowi zajrzeć pod naskórek i co wtedy ..? Wesołych Świąt.
~jed25 II LO 9-04-2009 21:38
No i właśnie. Znowu to samo. Ja nie mówię tylko o spotkaniu. Proszę sobie poczytać komentarze - samo zło ta młodzież, biedna młodzież. Czemu nie mam świadomości w czym uczestnicze? Widzisz łatwo jest tak napisać, łatwo jest nas obrażać. Strasznie łatwo to Wam przychodzi. I tak się czuje wiele osób, naszych rówieśników. Szkoda ze tak jest, naprawdę przykro....
_Dag 10-04-2009 0:20
Najpierw było kipienie nienawiścią, odbijanie wyzwiskami (że też pozwolę sobie nie rozwijać tematu :P), a teraz przykro, kiedy więcej osób przytyki czyni do takiej postawy. Młodzieży droga, a starczyło trochę pokory i argumentów zamiast agresji... :) Czego z okazji Wielkanocy wam życzę. Wesołych! P.S. Tak się składa, że chodzenie do Norwida nie jest powszechnym szczytem marzeń, także kompleksy leczyć mogą jedynie ci, którym się wydaje, że złapali pana Norwida... to jest Boga za nogi ;)
~efrem 10-04-2009 14:45
Jeżeli wydaje Ci się, droga Jelonko, że my - młodzież z Norwida - mamy zamiar toczyc z Wami wojnę to musze Cię rozczarowac. Nie mamy zupełnie na to chęci Pozdrawiam, Dobrych Świąt :-)
TEJO 10-04-2009 15:54
do II LO - przekażmy sobie znak pokoju:-) Radosnego Alleluja! - Konrad Przezdzięk
~Uczeń II LO 10-04-2009 16:35
Wesołych Świąt Panie Konradzie :-)
~Trzy grosze... 11-04-2009 1:58
...kochani Jelonkowicze, zyczenia "Wesolych Swiat" odbijacie jak pilke i dalej "wymieniacie poglady", oko za oko zab za zab - wobec tego ja, "Trzy grosze" zarzadzam rozejm i basta! Teraz juz naprawde Wesolych i pogodnych Swiat Wielkiej Nocy, a nowemu dyrektorowi dajmy kredyt zaufania i zyczliwie Mu sie przypatrujmy... serdecznie i swiatecznie pozdrawiam...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Plaża nad Bobrem otwarta

Oficjalne wyniki wyborów – Jelenia Góra i powiat jeleniogórski

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Jednokierunkowo Zakosami na Śnieżkę

Spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
276
Tak
47%
Nie
41%
Nie wiem
12%