MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Troska o hitlerowskich katów

Wiadomości: REGION/ ŚWIAT
Niedziela, 2 listopada 2008, 7:49
Aktualizacja: Poniedziałek, 3 listopada 2008, 8:12
Autor: Ania
Fot. Archiwum
Starsze mieszkanki regionu, które mają kłopot ze znalezieniem dobrej pracy na miejscu, wybrały znacznie korzystniejsze oferty z Niemiec. Za niemałe pieniądze pielęgnują o opiekują się starcami, którzy za młodu służyli w szeregach nazistowskich wojsk i podczas wojny mordowali Polaków i Żydów.

Kobiet, które nie mają szans na lokalnym rynku pracy, jest sporo. Zwłaszcza po czterdziestce. – Choć mam doświadczenie i znam język niemiecki, tu nikt mnie nie zatrudni. A dobra praca w Niemczech to rzecz pewna. Tam potrzebują takich osób – mówi nam pragnąca zachować anonimowość mieszkanka jednej z podjeleniogórskich miejscowości.

Jedną z pań, którą życie zmusiło do zarobkowej emigracji, jest Katarzyna z Mysłakowic. W Niemczech pracuje od pięciu lat. Opiekuje się zniedołężniałymi starcami wymagającymi ciągłej troski. Cierpią na chorobę Alzheimera. Niewiele pamiętają z tego, co dzieje się na bieżąco. Za to zachowali doskonale w pamięci makabryczne obrazy sprzed ponad 60 lat.

Kobieta zajmowała się starym mężczyzną. Nazywał się Gerhard. Podczas II wojny światowej był oficerem Wehrmachtu. Opowiadał o tym, jak do ich jednostki przywieziono grupę Żydów. Dorosłe osoby kazano im zagazować, a dzieci rozstrzelać na miejscu. Opowiadał: – Jak strzelałem do tych małych Żydków, to one tak piszczały i skakały jak groch rzucony o ścianę, a jak nie trafiłem, musiałem dobić. Część zwłok wywożono, z niektórych robiono mydło, a jeszcze inne palono w piecu.

Gerard stał się na starość ciężarem dla swojej rodziny. Chorował na Alzheimera, nie zawsze rozpoznawał ludzi. Bliscy nie mieli siły ani chęci opiekować się zniedołężniałym mężczyzną, dlatego zatrudnili opiekunkę poleconą przez znajomych.

– Codziennie starzec pytał mnie, czy przypadkiem nie jestem Żydówką. Odpowiadałam, że nie i wtedy się uspokajał, bo bał się Żydów. Nie wytrzymałam tam jednak długo, jego opowieści były ponad moje siły – opowiada pani Katarzyna.

Nie jest to odosobniony przypadek, kiedy Polka trafia do domu schorowanego byłego hitlerowca, który dobiega dziewięćdziesiątki i traci samodzielność.
Inni starcy zdają sobie sprawę z tego, jakie krzywdy wyrządzili innym, często robili to walcząc o własne życie, bo jako młodzi ludzie nie mieli wiele do powiedzenia.

– Hans, którym się obecnie opiekuję, został siłą wcielony do wojska, kiedy miał 18 lat. Od razu uczono go latać bombowcami. Pierwszą bomby zrzucił na Warszawę w 1939 roku. Podczas jednego z nalotów pod koniec wojny został zestrzelony przez polskie lub radzieckie działa przeciwlotnicze. Udało mu się na spadochronie wylądować w lesie, gdzie pomogli mu Polacy cywile, którzy zlitowali się nad nim i jego kolegami, ponieważ byli bardzo młodymi ludźmi.

Hans był ranny w nogę i przez parę tygodni leżał nieprzytomny, ale cały czas opiekowała się nim polska rodzina. Zamieszkał w Polsce i ożenił się z Polką, a cztery lata po wojnie wyjechali do Niemiec, gdzie mieszkają do dziś.

Pilotowi Luftwaffe pozostał sentyment do Polaków: każdego lubi i szanuje, co pokazuje swoim zachowaniem. Jego polska żona, z którą zresztą rozwiódł się kilkanaście lat temu, uważa się za Niemkę, nie chce nawet rozmawiać po polsku – dziwi się pani Katarzyna.

Polki, które trafiają do niemieckich domów, często są zszokowane stanem świadomości wielu Niemców, zwłaszcza starszego pokolenia. Nie dość, że opiekują się ludźmi, na których ciąży – choć zatarta przez czas – ale jednak bezpośrednia odpowiedzialność za zbrodnie wojenne, to jeszcze muszą stykać się ze stereotypem Polaka nędzarza. Idealnie pasującego do nazistowskiej teorii podludzi.

– Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wielu Niemców w ogóle nie wie, gdzie jest Polska. To są ci, którzy nigdy nie byli w Polsce. Myślą, że jesteśmy częścią Rosji, a w związku z tym panuje u nas ogromna bieda – mówi nasza rozmówczyni.

– Gospodarze sądzą, że nie mamy nowoczesnych sprzętów w domu. Tłumaczą jak włączyć pralkę, otworzyć lodówkę, czy przełączyć kanał telewizyjny. Byli zaskoczeni, gdy mówiłam, że znam obsługę tych urządzeń. Widziałam, że w telewizji niemieckiej często pokazują Polaków żyjących w nędzy. Dlatego też ciężko się dziwić, że osoby, które nigdy nie były w Polsce, kojarzą nas wyłącznie z brudnymi i biednymi ludźmi – opowiada pani Katarzyna.

Na szczęście to tylko margines społeczeństwa, choć tam właśnie najłatwiej o nieźle płatną, choć upokarzającą pracę. – Niemcy, którzy byli w Polsce, dobrze wiedzą, jak żyje większość z nas. Dziwią się, że Polki szanują podopiecznych i otaczają ich troską, mimo że wielu z nich wyrządziło tyle krzywdy naszym rodakom. Zaskoczenie jest tym większe, gdy na opiekę do Niemiec wyjeżdżają kobiety z wykształceniem średnim, znające język i zaradne życiowo – usłyszeliśmy.

– Mój obecny pracodawca nie rozumie dlaczego zdecydowałam się wyjechać z kraju. Skończyłam technikum ekonomiczne, znam język niemiecki i załatwiam wiele spraw w urzędach i bankach. Gdybym była Niemką nie miałabym problemów ze znalezieniem pracy w biurze, bo u nich pięćdziesiątka na karku nie oznacza końca kariery zawodowej – wyznaje pani Katarzyna.

Ogłoszenia

Czytaj również

Popił i chciał okraść ulicznego grajka

Wokół wotum zaufania

Przejście dla pieszych prowadzące w...pole  

Komentarze (92) Dodaj komentarz

~jerry 2-11-2008 8:47
Doskonały artykuł.Do takiej opieki często jeżdżą też młode polskie kobiety i opiekują się zbrodniarzami, którzy nierzadko gwałcili ich babcie.Faktycznie ci zwyrodnialcy lubią chwalić się swoją przeszłością, jak opowiadała mi znajoma pokazują nawet zdjęcia.Znam osobiście przypadki kiedy polki porzucały pracę w Polsce, zostawiały nieletnie dzieci i wyjeżdżały do takiej opieki. Gdzie godność? Czy pieniądze mogą zastąpić rodzinę i szacunek?
~bel 2-11-2008 9:07
ale doczekalismy czasów niby wygralismy wojne ale okazuje sie ze oni wygrali te wojne zawsze przegrany pracuje u wygranego w Polsce nigdy sie nie zmieni nie ma co sie łudzic szkoda mi tych naszych pracowitych spracowanych kobiet ktore nie z własnej winy musza sie upokazac pracujac dla szkopa wina lezy nadal u naszych rzadzacych ktorzy nie potrawia sobie dac rady z gospodarka tylko widza swoj wlasny interes pchajac sie do wladzy
~Karol 2-11-2008 9:17
~Starsza 2-11-2008 9:33
U nas także wynajmuje się kobiety do opieki nad starszymi osobami, tylko za o wiele mniejsze wynagrodzenie. Takie ogłoszenia wiszą czasem na przystankach autobusowych. Obecnie byłych nazistów nie ma już tak wielu, bo powymierali. Ci, którzy żyją, mają po ok. 90 lat. Natomiast my w Polsce też mamy swoich katów - byłych utrwalaczy władzy ludowej, którzy mają wysokie emerytury. Ich dzieci również są dobrze ustawione, więc ich stać na wynajęcie opiekunki.
~ritz 2-11-2008 9:34
totalna bzdura ten artykuł
~dood 2-11-2008 9:48
tutaj powinna zajść pozbawienie obywatelstwa polskiego
~no- wai 2-11-2008 9:50
do bel: nikt ich nie zmusza, zeby tam pracowaly, zrzucanie winy na rzad jest zalosne. to tak, jakbys twierdzil, ze premier wystapil w telewizji i kazal nam wszystkim opiekowac sie hitlerowcami. pomysl troche
~Rudebwoy 2-11-2008 10:08
okropne to jest :( no ale co mają zrobić Ci ludzie którym Polska nie może zapewnić dobrych zarobków???
~&7 2-11-2008 10:11
Czy kazda niemiecki rencista byl hitlerowskim katem? Dosc tendencyjny ten tytulik - taki na miare "Faktu" czy innego "Super Expresu" choc sam artykul jest ciekawy. Nie sadze zeby az tak trzeba bylo zwracac uwage na swoje dzielo Pani Aniu?!
~melt 2-11-2008 10:41
pieniądz nie śmierdzi niech nam, państwo zapewni godne srodki do zycia 4-5 tyś to nikt już ,nie pojedzie faszystów pilnować.Dlaczego nimcy nie przyjeżdzają opiekowac sie naszymi dziadkami?
~Starsza 2-11-2008 10:43
W Polsce jak przyjmują do pracy np. do księgowości, to najchętniej osoby z dwudziestoletnim stażem pracy i z biegłą znajomościa dwóch języków obcych, ma to być osoba młoda (do 30 lat) dyspozycyjna i chętna... I to za najniższe wynagrodzenie, i będzie to praca na pół etatu, której jest tyle, że w rzeczywistości wystarczy jej na cały etat; umowa jest na czas określony np. trzy miesiące, który potem przedłużają w nieskończoność, a jak ktoś chce w końcu umowę na stałe, to szukają następnej pracownicy. To nie jest upokarzające!!!! ? To nie jest tylko wina rządzących lecz także naszych kochanych PRZEDSIĘBIORCÓW. Starszą ze średnim wykształceniem to przyjmą najwyżej do sprzątania, albo wtedy, gdy dostaną na to pieniądze z unii. W Polsce też wynajmuje się kobiety do opieki nad starszymi osobami, tylko za o wiele mniejsze wynagrodzenie. A w artykule podano, że te polki które wyjeżdzaja, to są w wieku ok. 50 lat. Więc ich dzieci są już DOROSŁE. W tym wieku to ma się raczej wnuki.
~_ojdiridirachciach___ 2-11-2008 10:49
Popaprańców wspominających z rozrzewnieniem czasy strzelania do Żydów nie brakuje i u nas. Nie wiem jakie właściwie jest przesłanie takiego tekstu. Czy może chodzi o poruszenie sumienia, rezygnację z pracy za granicą i ideologicznie poprawne klepanie biedy u nas ? ;)
~marcino 2-11-2008 10:57
artykuł w dziesiątke. Smutna ale prawdziwa rzeczywistość...
~cipliczanin 2-11-2008 11:06
Temat jest bardzo tendencyjnie i zaczepnie napisany .Oczywiście jest w nim prawda w części ale znam przypadki bardzo pozytywne.Są też takie sytuacje że właśnie w naszym kraju pielęgniarki czy inne kobiety właśnie były poniewierane i niedocenione, a tam pracując są bardzo lubiane,doceniane i szanowane za swoją gospodarność,pracowitość.Pomijam aspekt finansowy
~ 2-11-2008 11:15
Mężczyźni też jeżdżą do pracy do Niemiec, Irlandii i Anglii, i zostawiaja swoje żony i dzieci. A jeszcze inni wyjeżdżają obydwoje, a ich dziećmi zajmują się babcie i dziadkowie.
~justmyself 2-11-2008 11:45
ten artykuł ukazuje jakie mamy burackie społeczeństwo. kogo obchodzi jak zarabiasz na życie? i kogo obchodzi, że ci niedołężni starcy kiedyś zabijali? może tego nie chcieli? może tego teraz żałują? trochę tolerancji! nienawidzę tego chrześcijańskiego zacofanego narodu i polskiej społeczności.
~OLO 2-11-2008 11:54
~Cud 2-11-2008 12:00
Cud Donalda Tuska się wypełnia, nie wińcie tych biednych kobiet. Jak mają wybór pracować po maturze (a niejednokrotnie studiując) na 3 zmiany w dr Schneiderze za 1200 zł (bez premii, bo nikt takich norm katorżniczych nie wykonuje), to nie mają wyjścia i jadą do "szkopów". Nie dość, że tu są swoiste obozy pracy (nomen omen Niemieckie), to jeszcze np. w zeszłym tygodniu z dnia na dzień taki "gaschaftsfuhrer" zwolnił 10 kobiet przed kuroniówką. Tym niech się Jelonka zainteresuje!
~HANS 2-11-2008 12:09
NIE MA LUDZI ZŁYCH, JEST TYLKO SPRZECZNOŚĆ INTERESÓW!
~Tatko 2-11-2008 12:19
Nie wesole to ale prawdziwe , wina to po części takich rządzących w naszym kraju , że polacy jak slugusy muszą szukać roboty za granicą.Ale sami sibie są winni bo takich ulomnych i niedolegow wybieraja do polityki i "budowania dobrobytu".Miejsce polaka jest w Polsce , na zachod powinno sie wyjeżdzac tylko turystycznie, bo kazdy kraj jest sobie bliski kulturowo .Nalecialości nie sa mile widziane w żadnym kraju , równiez w Polsce są nietolerowane choć to kraj katolicki ale bezwzglednie nietolerancyjny dla innych maśći ludzi.Przykladow jest mnostwo.Stare pokolenie wychowane na swoich strukturach świadomości juz takie pozostanie -w Niemczech wychowani na nazizmie, w Polsce żyjący jeszcze o sowieckim zabarwieniu ubecy z lat 50-tych którzy pozyskali darmowo duze majatki , wille poniemieckie i posady,teraz tez są pod opieka czterdziestolatek. Osobiście ubolewam , że Polacy tulaja się za pracą po calej Europie , ale najgorsza jest opinia utworzona przez kanalie spoleczne - o Polakach zlodziejach,pijakach i brudasach .Wystarczy że prasa w kilku miastach napisze o ztrzymaniu zlodzieji z Polski na kradzieży samochodow, mieszkań czy w marketach.Jest to zla opinia od Skandynawi po Niemcy , Francje , Austrie, Wlochy. Polak niech siedzi w Polsce i pracuje jak potrafi a nie szuka szczęścia u sąsiadow, bo rodacy wyrobili nam już opinię.
~m 2-11-2008 12:22
smutny los Polaków !!! Niestety, zawsze rządzą nami złodzieje,pieniacze i nieudacznicy!!!
~Tee 2-11-2008 12:26
Bardzo dobry i rzetelny artykuł. Dobrze, że teraz można o tych sprawach mówić już bez emocji. Tylko tytuł nie bardzo pasuje do treści. Te starsze kobiety nie wyjeżdzaja przecież do Niemiec w trosce o katów, lecz po prostu tam, gdzie jest praca dla starszych kobiet i zostana za nią przyzwoicie wynagrodzone. Obecnie w Jeleniej Górze i okolicach starsze kobiety ze średnim wykształceniem mogą liczyć na pracę co najwyżej w charakterze sprzątaczek lub w hipermarketach za głodowe wynagrodzenie. Chyba, że ktoś zatrudni je NA JAKIŚ CZAS za pieniądze unijne lub z urzędu pracy. W trochę lepszej sytuacji są te, które JUŻ mają pracę. Ta sytuacja też jest upokarzająca dla tych kobiet. A nie każdego stać od razu na własną firmę. Moja znajoma na początku lat 90-tych pojechała do USA i zaczęła pracować u różnych rodzin pomagając w sprzątaniu mieszkania, gotowaniu i pilnowaniu dzieci. Było różnie. Ale, jak opowiadała, najgorzej miała gdy pracowała u jednych Żydów. Była przez nich traktowana okropnie. Jak odchodziła od nich, to nie miała własnego lokum, ale wolała kilka dni nocować pod mostem niż tam wrócić. Została na stałe w tych Stanach. Obecnie jest fryzjerką. Osobiście nie mam nic przeciwko żadnej nacji. W każdej są lepsi i gorsi ludzie. Wyzwoliciele ze wschodu też gwałcili i rabowali i polki, i niemki (chociaż nie wszyscy); teraz już można o tym mówić.
~alex 2-11-2008 13:28
Totalna bzdura ! a pani Krystyna po 50 -ce moze najwyzej liczyc na 1 Euro Job /czyli 1 Euro za godzine/......
~puf 2-11-2008 13:31
czemu sie dziwic - lepsza placa, wiecej chetnych do pracy!! w Polsce zarobic sie nie da. chyba ze ktos ma plecy, w takim wypadku dostanie kazda rewelacyjnie platna prace - i wyjezdzac nie bedzie musial!!
~wyjscie 2-11-2008 13:33
moze napiszcie artykul o tym, ze nie ma pracy dla ludzi, a jesli jest to za smieszne pieniadze i w kiepskich warunkach. jeszcze dorzuccie do tego fakt, ze i u nas ludzi traktuje sie jak w obozach (takie zaklady pracy). moze jeszcze to, ze ludzie aby utrzymac swoje rodziny i przezyc nieraz sa zmuszeni wyjechac do pracy!!
~:ona 2-11-2008 13:37
Zwolnili w Schneiderze bo może nie mieli innego wyjścia ? W całym kraju firmy produkujące części samochodowe mają kryzys .
~ 2-11-2008 14:20
Artykuł z cyklu tych "co to by tu dzisiaj wymyśleć..."
HAVA_NAGILA 2-11-2008 14:35
Sznowna Pani autorko . Czy opisywanie sposobow zabijania Zydow , dzieci Zydowskich bylo potrzenbe w tym ambutnym "dziele sztuki" . Kobieto , prosze zastaniow sie jak to boli , jak boli czytanie slow , ktore TY zamiescilas tam .Jaki ma zwiazek pracy Polek w Niemczek z opisasmi mordu na Zydach ? Czy te zdaniem Pani wiadomosci sa tam potrzebne ? Nie ma tam nic o tym jak Polacy byli mordowani przez Faszystow , jak polksie dzieci byly zabijane . Bo przeciez to Polacy , pisac o tym to niesmak . Prosze , nawet nie prosze wymagam zmienienia tego ambitnego Pani dziela opisujacego chwile smierci -szczegolnie zwrocila Pani uwage na piski dziecka ,i podobne w Pani wiadomosci .Szanowna Pani sam nie wiem co napisac , jestem w szoku , czy w ten sposob udowadniacie kim jestescie ? Czy Pani doroslym znaniem zamieszczanie tego rodzaju "opisow" jest legalne ? Mila Pani poprosze zaprzyjaznione aby przyjzaly sie Pani . Bez pozdrowien !
HAVA_NAGILA 2-11-2008 14:44
Czy zadn z was Polakow Polek nie zauwazyl tego ponizajacego faszystowskiego jezyka ?...CZTAT z powyzej "Jak strzelałem do tych małych Żydków, to one tak piszczały i skakały jak groch rzucony o ścianę, a jak nie trafiłem, musiałem dobić. " NIKT z was nie zareagowal na te straszne opisy zamieszczone przez autorke !!!Nikt z was nie pomyslal , ze to byly dzieci , Zydowskie , Polskie , innych narodowosci . Ze ten "genialny" artykul moze czytac jakies wasze dziecko ? I jeszcze jedno -z dokladnosci opisywanych przez autorke zdarzen wyciagam wnioski , ze byla i nawet moze jest mocno zaangazowana w antysemickie ruchy w Polsce . Ciekawe jak by tam byly opisy polskiech dzieci ? Tez byscie milczeli ? Jstescie straszni , jestescie smutnymi ludzmi bez serca , uczuc i ludzkich trosk . Jestescie poprostu POLAKAMI .
~pracownica 2-11-2008 14:44
jak nie potrafią planować i przewidzieć kryzysu, to niech buraki sadzą, dobrze wiedzą, że zbyt jest elastyczny i rotacje pracowników w Schneiderze maja wpisana w program. Pomijam zwolnienia, ale tam panuje nie tylko zwykły mobbing lecz totalne znęcanie się nad kobietami, bezustanne wyżywanie sie przełozonych nad podwładnymi, kobiety są zastraszane i gnębione psychicznie, tam PIP należy wysłać!
~ona 2-11-2008 14:46
praca jak kazda!!!lepiej napiszcie co zrobic zeby tam nie wyjezdzac a nie tylko krytyka ,sama o tym mysle ,jestem po 40 bez pracy zyje z oszczednosci a co dalej????
HAVA_NAGILA 2-11-2008 14:50
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483): Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.): Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
~zakrętka 2-11-2008 14:51
Tych samych Niemców, o których pisze autorka u nas podejmuje sie z honorami i nikt nie martwi się o to że ceny wielu dóbr są ustawione pod gości z zachodu a widać to na każdym kroku . Powoduje to sytuacje że niejednokrotnie nas Polaków nie stać w naszym kraju na wiele natomiast Niemców stać w Polsce na wszystko. Tym jakoś nikt się nie martwi. Bardzo często, szczególnie w uzdrowiskach naszego regionu polscy kuracjusze są wysyłani na koniec kolejki bo trzeba zaspokoić najpierw potrzeby Niemców. Artykuł wyjątkowo tendencyjny i jątrzący oraz nie do końca rzetelny. Panie które jada do pracy w Niemczech zapewne nie robią tego z nudów tylko ze zwykłej potrzeby rodzinnych budżetów. Problem jest bardzo złożony i nie miejsce tu na jego opisywanie. Szkoda że nie pomyślał o tym dziennikarz piszący ten artykuł Więcej rzetelności i uczciwości prosze, panie i panowie redaktorzy!
~do2008 09:50 | ~no- wai | 2-11-2008 14:56
oficjalnie nikt je nie zmusza ale sytułaja ekonomiczna i nie mow ze rzadzacy sa bez winy oni powinni sie wstydzic za sytułacje w kraju, jest w Polsce praca ale za ile
~al so 2-11-2008 14:58
Ciekawe czym sugerowali się przy zwolnieniach ze Schneidera ? Wyglądem ,wiekiem czy zasługami ????????????????? i kto wybierał ....
HAVA_NAGILA 2-11-2008 15:03
Polecam , CYTAT .........Lecz był i drugi powód niemieckojęzycznego sukcesu grafomana. Niemcy uwielbiają czytać, że Polacy są wredni, kołtuńscy i antysemiccy. Bez takich treści nawet Ranickiemu promocja A. Szczypiorskiego nie udałaby się tam bez kłopotów. We wspomnianej książce „Początek" (Niemcy dali jej tytuł: „Piękna pani Seidenmann") czytamy o Polsce: „Święta Polska, cierpiąca i mężna. Polskość święta, zapita, skurwiona, sprzedajna, z gębą wypchaną frazesem, antysemicka, antyniemiecka, antyrosyjska, anty ludzka. Pod obrazkiem Najświętszej Panienki". Wokół tej kalumni (ze szczególnym uwzględnieniem polskiego anty­semityzmu) została osnuta cała treść: Polacy wydają Żydówkę Niemcom, ale hitlerowski oficer i drugi Niemiec (również przyzwoity człowiek, jak to Niemcy) wypuszczają kobietę na wolność i ratują jej życie, tyle że cały ten ich wysiłek jest długo­dystansowo bezowocny, bo ćwierć wieku później (1968) Polacy i tak ją załatwią we właściwy im sposób. Wszystko. To nie my – to Polacy gnębili i mordowali Żydów! Czytelnicy za Odrą szaleli ze szczęścia. Superbestseller. Do dzisiaj Szczypiorski jest dla Niemców chlubą literatury XX – wiecznej. Oczyścił Zygfrydów, ujawnił swym genialnym piórem prawdziwych antysemitów! Autor: Waldemar Łysiak Opis: o książce Szczypiorskiego Początek
~adr 2-11-2008 15:40
Ten artykół jest bardzo subiektywny. Moja mama opiekuje się w Niemczech babcią po 90-ce i jest ok, ja również byłem kilka razy w Niemczech i spotkałem naprawdę miłych ludzi i powiem że mam dobre wspomnienia z pobytu- ludzie jak to ludzie, są tacy i tacy, zależy gdzie się trafi. Choc napewno nie mógłbym pracowac u jakiegos hitlerowca, jak by mi się jeszcze chwalił, tym co robił to bym go udusił poduszką pewnie :P
~Trzy grosze... 2-11-2008 16:22
...nie bardzo rozumiem "przeslanie" tego artykulu... natomiast rozumiem, ze ludzie musza z czegos zyc... wsrod kazdej narodowosci znajdziemy ludzi lepszych i gorszych...
~dawny czytelnik 2-11-2008 16:53
~rodak 2-11-2008 16:55
trafny artykuł, oczywiście nie można uogólniać i wszystkich niemców sprowadzać do jednego worka. niemniej jednak w wielu przypadkach jest to straszna prawda, a zarazem paradoks. zapewne artykuł jest świetny bo otwiera wielu osobom oczy na te sprawy. nie nazwał bym go zaczepnym absolutnie. interesują mnie czasy 2ej wojny i patrzę na to obiektywnie i przez pryzmat wiedzy jaką posiadam. jednak jest to absolutna prawda, iż takie przypadki występują. nasi bohaterowie zapewne przewracają się w grobach....
~~...aj 2-11-2008 17:49
do~no- wai rynek pracy w naszym kraju zmusza ludzi do pracy w Niemczech.Mam nadzieję,że Ty również po 40 latach pracy dostaniesz godziwą emeryturę (840 zł) i bedziesz żył jak panisko.Emeryci już trenują biegi bo jak wejdzie upragnione euro to przed szczurem będą musieli zdążyć do śmietnika.
~z archiwum x 2-11-2008 17:52
Szczyty popularności bije ostatnio w Polsce zawód – opiekun(ka) osób starszych. A raczej nie w Polsce, tylko dla Polaków w Niemczech. Różne gazety i cały Internet są zawalone ofertami z Zachodu, kuszącymi zarobieniem średnio 800-1200 euro na miesiąc. Jak zatrudnimy się poprzez jakąś agencję to zarobimy mniej, a jak bezpośrednio u Niemców to odpowiednio więcej. Żarcie i dojazd – oczywiście wspólne z dziadkiem/babcią zakwaterowanie – za darmo. Można nawet dzwonić niemal bez limitu na stacjonarne telefony do Polski. Żyć nie umierać. Taki nam raj w kraju stworzył Donald Tusk, że kobiety i mężczyźni, nierzadko z wyższym wykształceniem, wyjeżdżają do Niemiec na „łatwy” zarobek. Przy okazji urzędy pracy w Polsce statystyki sobie poprawiają. Nie ominęło to również i mojej rodziny. Siostra, mgr inż. transportu lądowego po Politechnice Szczecińskiej, już od dziesięciu lat podmywa babciom tyłki we Włoszech. Bratowa, wcześniej pracowała kilkanaście lat w Niemczech w fabryce, obecnie też aby utrzymać dom w Polsce zatrudniła się w Niemczech jako „niania” przekwitłych dawno pań. No cóż, dzieci tego nie widzą, dzieci muszą chodzić do szkoły, być ubrane i nakarmione, a i wakacje, zielona szkoła by jakieś się przydały. Donald Tusk im tego nie zapewni. Tak więc zamiast robić w swoim zawodzie hotelarza, czy ekonoma w Polsce, zdobywa się kolejny zawód i doświadczenie na praktykach za granicą. Faktycznie, będzie się czym pochwalić w cv. I nie pomogą żadne abolicje podatkowe, mając alternatywę zarobienia 800 zł jako kasjerka w hipermarkecie, nikt rozsądny nie będzie się zastanawiał. Cud Tuska musi zostać niestety odłożony jeszcze w czasie. Ja też chyba się wybiorę na saksy. Zaopiekuję się jakimś dziadkiem, gotować umiem, prać, sprzątać umiem, na spacery ze swoją babcię już chodziłem, to sobie poradzę. Dwa miechy przebąkam i wakacje mam z głowy bez łaski Donalda. A podatku i tak nie zapłacę, bo nie jestem frajer. Sześć lat nie pracowałem nie z własnej winy i tyle kredytu podatkowego sobie zaliczę w tym kraju mlekiem i miodem płynącym. Podszkolę się w języku, zdobędę zawód „pielęgniarza”, może w Polsce jakieś hospicjum później otworzę? Tylko gorzej będzie jak trafię na jakiegoś zrzędę, albo nie daj Boże jakiegoś szkopa, którego trzeba będzie podmywać. Ojca przed śmiercią przez miesiąc czasu karmiłem i myłem, ale to ojciec. Co mi tam, dziś wszystko jest zautomatyzowane. Wrzucę dziadka skarpetki i gacie do pralki, do mycia naczyń też pewnie jakaś maszyna będzie, może Internet mi nawet podłączą? Na pewno nie schudnę od takiej roboty, a i Formułę 1 obejrzę w języku niemieckim. Dobrze, że nie urodziłem się przed wojną? Matka była na robotach przymusowych w Niemczech i Żydom przez druty jedzenie podawała ryzykując życiem, a ja teraz dobrowolnie pojadę na służbę. To by był chichot historii. Jeszcze śmieszniej by było jakbym trafił na jakiegoś faszystę. Może trafię na byłego kolegę dziadka Tuska z wehrmachtu? Może ma jeszcze jakiegoś Walthera P 38 z czasów II WŚ schowanego w szufladzie? A jak przyśni mu się jakieś „Polen raus”, to mnie zastrzeli i co wówczas? Zamiast zarobku, to osierocę tylko dzieci. Na wszelki wypadek zostawię instrukcje żonie jak ma ubiegać się o odszkodowanie od rządu polskiego w przypadku spełnienia się czarnego scenariusza...
Riposta 2-11-2008 18:00
A cóż tak oburzyło oburzonych???? To, że historia zatacza koło i chichocze sobie... starzy ludzie wymagają opieki. Swoją drogą ciekawe czy ci Niemcy wiedzą, że Polki się nimi opiekują!............ kto to jest "HAVA_NAGILA", który napisał: "Czy zadn z was Polakow Polek nie zauwazyl tego ponizajacego faszystowskiego jezyka ?..." Od jego postów powiało grozą....
~pracownica 2-11-2008 18:04
Ze Schneidera zwalniali w pierwszej kolejności kobiety będace na okresie próbnym, a w dalszej - kobiety starsze, które nie wyrabiały norm lub chodziły często na zwolnienia, zwolnili nawet kobietę desygnowana z urzędu miasta, mimo refundacji kosztów...
~do Hava 2-11-2008 18:06
Hava Nagila ujawnił chyba swój kompleks pochodzenia...;-)
~Okienko 2-11-2008 18:08
Tja. Tylko, że kochani państwo - te panie ideałów patriotycznych dzieciom do garnka nie włożą.
~ 2-11-2008 18:10
"Za niemałe pieniądze pielęgnują o opiekują się " - literóweczka
~Trzy grosze... 2-11-2008 18:28
...dodam jeszcze, ze wedlug mnie, ten artykulnie byl potrzebny w dniu dzisiejszym...
~aristo 2-11-2008 18:31
Po lekturze nie jednego już tekstu na portalu Jelonki, nasuwa się nieodparta sugestia,by zmienić, a może zaktualizować jedno przynajmniej z polskich przysłów do nowej formy: "Uderz w stół, a żyd się odezwie"
~Do HavA Nagila 2-11-2008 18:37
Pan Hava Nagila ZASTRASZA autorkę tego artykułu słowami: "Mila Pani poprosze zaprzyjaznione aby przyjzaly sie Pani". KOGO PAN POPROSI? A słowa, które tak Pana wzburzyły to CYTAT, to SPOWIEDŹ STAREGO HITLEROWCA, który ma 90 lat. I artykuł nie nawołuje ani propaguje faszystowskiego lub innego totalitarnego ustróju państwa ani nie nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. Przecież już TYTUŁ artykułu POTĘPIA HITLEROWCÓW nazywając ich KATAMI. Proszę się lepiej przyjrzeć tym, którzy pozwalają w Polsce i tu na terenie Jeleniej Góry zakładać NIEMCOM takie obozy pracy jak Schneider i Drexslmeier i zatrudniać w nich POLAKÓW za psie pieniądze. A jak polska rodzina ucierpiała od hitlerowców to dobrze to pamięta. Ja nie pojadę tam za pracą aby wysłuchiwać zwierzeń katów. Dlatego, że moja rodzina również ucierpiała od nich. Moja babka i ciotka zginęły od bomby niemieckiej, która spadła na ich dom. Babka była wtedy młodą dziewczyną, a ciotka dzieckiem. Ale ucierpiano również od innych wyzwolicieli i utrwalaczy władzy ludowej. Ilu Polaków wywieziono po wojnie na wschód i nigdy stamtąd nie powrócili, zamorzeni głodem i mrozem... A jak garstka ich powrócila, to byli w Polsce w dalszym ciągu tępieni właśnie przez tzw. utrwalaczy władzy ludowej. A SKĄD BRALI SIĘ CI UTRWALACZE?, KTÓRZY PRZEKSZTAŁCILI SIĘ POTEM W UBECJĘ? Obecnie u nas w Polsce Niemców podejmuje sie z honorami . Nas Polaków nie stać w naszym kraju na wiele, natomiast Niemców stać w Polsce na wszystko. Tym jakoś nikt się nie martwi. W UZDROWISKU polscy kuracjusze są wysyłani na koniec kolejki bo trzeba zaspokoić najpierw potrzeby Niemców. Problemem jest to że w Polsce nie ma pracy dla starszych kobiet. I o tym jest ten artykuł. To przeciwko takiej sytuacji należy się przeciwstawić. A NIE STRASZYĆ AUTORKĘ PARAGRAFAMI. I ZASTRASZAĆ, ŻE POPROSI ZNAJOME ŻEBY PRZYJRZAŁY SIĘ PANI". TO KOGO PAN POPROSI? DAWNYCH ZNAJOMYCH????!!!!! W artykule opisano również inne przypadki, które sie wydarzyły na początku wojny, a które są ciekawe dla czytelników. Wszyscy pamiętają czasy gdy w Polsce była cenzura. Pan widać bardzo pragnie, aby one powróciły. I TO PAN WYSTĘPUJE PRZECIWKO INNEJ NACJI W SŁOWACH: "Jstescie straszni , jestescie smutnymi ludzmi bez serca , uczuc i ludzkich trosk . Jestescie poprostu POLAKAMI ." - to są Pana własne słowa zwrócone przeciwko narodowi polskiemu.
~ander 2-11-2008 18:46
~ 2-11-2008 19:00
wstyd droga jelonko to kraść a te kobiety pracują uczciwie. skoro w kraju tylko 1200zł to nie ma się co dziwić wszyscy chcą godnie żyć. państwo da zarobić to gwarantuje nikt nie wyjedzie.
~ 2-11-2008 19:13
HAVANA GILA nie udawaj wuiekszego prawnika - kauzyperdy niż możeszswoim rozumkiem osiagnąć. Przeczytaj uważnie przepisy, które powołałeś a zwłaszcza art, 257 KK dotyczący odpowiedzialności za GLORYFIKACJĘ
~Ibuprom Max 2-11-2008 19:26
Hava_Nagila, rozbawiła mnie twoja reakcja na ten tekst, gdzie podziała sie dawna ironia i pewność siebie? cytujesz jakieś książki, krzyczysz, ubliżasz, straszysz autorkę... to naprawdę zabawne
~Truman 2-11-2008 19:26
Duzo firm wykonczyl nasz wlasny system a dokladniej Urzad Kontroli Skarbowej o czym sie nie mowi- oni sie tym nie przejmuja że zlikwidowali miejsca pracy często bardzo dobrze platne wraz z firmami i pozostali bezkarni.Natomiast zbudowano wizje dla przecietnego Polaka - sluzącego i parobka na zachodzie. A polityka kolejnych rządow nie uzdrowi sytuacji spoleczeństwa ktore musi sie poniewierać . Bo Polak potrafi , zwlaszcza jak dorwie się do wladzy - wszystko zepsuć co pożyteczne a potem narzekać skutecznie na swoj los .Kto policzyl ile firm i miejsc pracy zniszczono rozbudowanymi systemami urzedniczymi i kontrolnymi w ostatnich 10-ciu latach !
~kurka 2-11-2008 19:31
~Remember 2-11-2008 19:33
HAVANA GILA czy aby wiesz co piszesz?! Przecież swoimi głupimi pogróżkami pseudoprawnymi usiłujesz zamknąć usta tym co przypominają o zbrodniach hitlerowskich!!! Tak!!! Chcesz, aby zamilcano komu teraz POLSKIE KOBIETY częśto dzieci tych nad którymi CI ( w ich mniemani ) NADLUDZIE znęcali sie. Ja osobiście do dziś pamietam SĄDNY DZIEŃ a własciwie dzień i noc gdy małym galiczyjskim miesteczku w powiecie czortkowskim tacy z carnymi kołnierzyklami na mundurach wystrzeliwali 1/3 mieszkańców tego miesteczka w tym i moich małych kolegów, z którymi współnie bawiłem się na podwórku. Krzyki i jęki dobijanych lLUDZI słyszę do dziś A TY śmiesz jeszcze grozić dziennikarce, która obiektywnie podaje realację z warunków w jakich musi pracować STARSZA KOBBIETA tylko dla tego, że w POLSCE nie ma może dostać pracy zapewniającej JEJ mozliwość ludzkiej egzstencji. Że musi podcierać TYLEK temu bydlęciu, które szczyci sie do dziś HONOREM OFICERA WERHMACHTU i jak to skuteznie zabijał POLSKIE DZIECI - bo wprawdzie to była narodowośc żydowska, ale TO BYLI OBYWATELE POLSCY, którzy wskutek machinacji politycznych dostali sie w łaby zbirów niemieckich i rosyjskich!!!I nie groź mi za to, że wskazuje ci zboczenie prawnicze - właśnie grożenie za pisanie prawdy o zbrodni - bo błednie interpretujesz prawo . To co Pqni Redaktor miała wytrząsać się nad POLKĄ, która musiała służyć NIEMIECKIEMU MORDERCY?!? Mordercy, który ma wyrzuty sumnienia, o ile jeszce takowe ma po ty co zrobił?
~em. ks. prof. zw. dr hab. lek. med. inż. arch. Walenty Kwiczoł 2-11-2008 19:43
Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem. Gwałtownie rozgorzała dyskusja w ten wyjątkowy dzień w roku – dzień wspomnień, zadumy, smutku, refleksji. O tym, że Hitler nie zgotował Żydom niczego, czego by wcześniej nie praktykował chrześcijański świat pod egidą papieży i biskupów napisano już wiele i jest to sprawa dobrze znana, tym bardziej, że dzisiejsza polityczna poprawność, w okresie dialogu z judaizmem, zmusza Kościół, by i on sam mówił o tym i składał tym samym dowody swego żalu za grzechy. Wystarczy więc jedynie przypomnieć ogólnie kilka faktów z przeszłości i na tym poprzestać. Zaródź antysemityzmu znajduje się już w Nowym Testamencie, w szczególności w Ewangelii Jana, gdzie żydom przypisywane jest wszystko co złe. Jest zrozumiałe, że nowa sekta, która odrywała się właśnie od swego judaistycznego korzenia chętnie korzystała z takiej frazeologii i że naturalnie niejako musiała dyskredytować ów korzeń aby się usankcjonować. Dla niektórych pobożnych chrześcijan jest to trudne do pomyślenia, iżby ich Pismo Święte mogło być preludium dwudziestowiecznego szału antyżydowskiego. Mówią: Biblia „nie uczy" nienawiści do Żydów, lecz każe wszystkich miłować. Jednakże jest to tak jak w przypadku telewizji, która „nie uczy", aby po obejrzeniu brutalnego i wypaczającego rzeczywistość filmu iść na ulicę i mordować ludzi. Tym niemniej jest oczywiste, że właśnie na takie zachowania wpływa. Chodzi o tworzenie pewnej mentalności, klimatu. Klimat taki Biblia niewątpliwie wytworzyła, lub przynajmniej istotnie go podsyciła. Oto widzimy szereg scen ukazujących tendencyjnie żydów jako sprawców wszelkiego zła i przewrotności. Faryzeusze czyhają tylko aby podejść i zniszczyć Jezusa, w najbardziej podstępny sposób. Najwięcej fałszu i mistyfikacji przynosi nam opis procesu i śmierci Jezusa, który w całkowitej niezgodzie z rzeczywistością historyczną przekazuje nam, iż to właśnie Żydzi byli głównymi i praktycznie jedynymi sprawcami jego śmierci i poniżenia, że pałali do niego irracjonalną, wściekłą i krwiożerczą nienawiścią. Tymczasem Rzymianie, faktyczni sprawcy jego śmierci w sposób równie tendencyjny są od niej oczyszczeni. Wobec dyszącego nienawiścią tłumu żydów rzymski namiestnik przeżywa rozczulające rozterki i robi wszystko, aby podsądnego uwolnić. Dochodzi nawet do tego, że czyni to jakoby wbrew sobie, zrzucając „odpowiedzialność" na żydowskie sumienia. "Nie jestem winien tej krwi" - mówi zrezygnowany Piłat u Mateusza. Na to rozjuszony tłum domaga się uwolnienia przestępcy Barabasza, a skazania zrezygnowanego Jezusa. "A cały lud, odpowiadając, rzekł: Krew jego na nas i na dzieci nasze" - czytamy. To apogeum ewangelicznej stylizacji antyżydowskiej. Oto Żydzi w swym zaślepieniu mówią: bierzemy całkowitą odpowiedzialność za jego śmierć, zdajemy sobie sprawę, że źle czynimy, tym niemniej: zabij! Nie dziwne więc, że w późniejszych przypływach pobożności wzmagały się na podstawie tych fikcyjnych scen nastroje antyżydowskie o silnym podtekście religijnym (który dopiero z czasem nabrał dodatkowo innego charakteru, zwłaszcza ekonomicznego). Ojciec R.E. Brown pisał o tej właśnie scenie (zawartej tylko u Mateusza): "Komentując ten fragment nie sposób pominąć tragicznej historii jego wpływu na podsycanie nienawiści chrześcijan wobec Żydów"; jej sformułowania uważa za "jedne z tych słów, które winne są morzu przelanej krwi i nie kończącym się strumieniom nieszczęścia i udręki". Inny wybitny biblista, J.D. Crossan, pisze ponadto o tym samym: "Na początku chrześcijańska propaganda była stosunkowo niewinna. Pierwsi chrześcijanie byli nie mającymi żadnej władzy Żydami i w porównaniu z nimi władze żydowskie stanowiły poważną i groźną potęgę. Jak długo stanowili pozbawiony praw margines społeczności żydowskiej, ich fikcyjne relacje o męce wskazujące na odpowiedzialność Żydów i niewinność Rzymian nie czyniły nikomu krzywdy. Lecz odkąd cesarstwo rzymskie stało się państwem chrześcijańskim, stały się śmiertelnie niebezpieczne. Wiedząc o późniejszym chrześcijańskim antyjudaizmie i ludobójczym antysemityzmie, nie sposób dłużej traktować fikcyjnych relacji o męce jako stosunkowo łagodnej propagandy. Jakkolwiek byśmy tłumaczyli jej źródła, bronili używanych przez nią inwektyw i rozumieli motywacje walczących o przetrwanie chrześcijan, stała się najdłużej trwającym kłamstwem i w imię naszej osobistej uczciwości, my, chrześcijanie, musimy w końcu tak właśnie to nazwać." Jeszcze raz te złowieszcze dla Żydów słowa włożono w usta św. Pawła: "Krew wasza na waszą głowę" - mówi w Dziejach Apostolskich do Żydów (8, 5n). Wieńczy to antyjudaizm biblijny i zwiastuje kurs antysemicki. Odtąd kampania antyżydowska ruszyła pełnią chrześcijańskich sił. Już w pismach pierwszych ojców kościoła widać to aż nazbyt wyraźnie. Jakże znane były kazania św. Jana Chryzostoma przeciwko żydom, gdzie określenie synagogi jako domu publicznego, teatru, jaskini zbójców, legowiska dzikich zwierząt, należały do części szerokiego repertuaru epitetów katolickiego świętego. Kiedy w Niemczech podpalano i burzono synagogi w 'noc kryształową', można było wybiec myślami w przeszłość i zdać sobie sprawę z faktu, że pierwszymi burzycielami synagog byli pierwsi gorliwcy chrześcijańscy - biskupi, święci i ich trzody. Pierwsze spalenie synagogi miało miejsce bodaj w roku 388. Nakaz wydał biskup Kalinikonu (nad Eufratem). Kiedy cesarz Teodozjusz domagał się ukarania podpalaczy, św. Ambroży, biskup Mediolanu, stanął w ich obronie i złożył oświadczenie następującej treści: "Oświadczam że to ja podpaliłem synagogę, że ja wydałem i takie polecenie, iżby nie było już miejsca, w którym nie czci się Chrystusa" (Epistulae 40). W roku 538 trzeci synod w Orleanie zabronił Żydom wychodzenia na ulice w drugiej połowie Wielkiego Tygodnia. W roku 1215 czwarty sobór laterański (Innocenty III) zakazał Żydom piastowania urzędów w państwach chrześcijańskich oraz wychodzenia na ulice w dniach obchodzenia chrześcijańskich świąt, a także nakazał im noszenie wyróżniającej się odzieży lub odznak. Na myśl przychodzą teraz hitlerowskie znakowania Żydów gwiazdą Dawida. W roku 1230 papież Grzegorz IX nakazał publiczne spalenie świętej księgi żydowskiej - Talmudu, która została nadto umieszczona na Indeksie Ksiąg Zakazanych. W 1298 r. w Röttingen (Bawaria) oskarżono Żydów o zbezczeszczenie hostii. Stanowiło to wytłumaczenie dla rzezi zorganizowanej przez katolickiego szlachcica Rindfleischa, który wespół z innymi katolikami wybił wszystkich Żydów zamieszkałych w Röttingen oraz zniszczył niemalże 140 innych osad żydowskich. W 1349 roku — „najgorszym dla niemieckich Żydów przed dojściem Hitlera do władzy" - w Strasburgu spalono dwa tysiące Żydów, zaś majątek rozdzielono między chrześcijan; wymordowano w sumie całą żydowską ludność ok. 350 gmin (ofiary najczęściej palono żywcem). Paweł IV (1555-9) wynalazł pojęcie getta, co później odwzorowali naziści. Słuszne tedy są opinie mówiące, że "chrześcijanie byli prekursorami nazistów; to papieże podsunęli Hitlerowi niektóre z jego najlepszych pomysłów. A cała rzecz była drobiazgowo przygotowana w samych Ewangeliach." (Peter de Rosa). Była to "logiczna konkluzja tradycji", albowiem w postępowaniu nazistów nie było niczego czego nie stosowano by wcześniej, lecz tylko z nieco mniejszym rozmachem. Z tą różnicą, że Endlosung nie miało być raczej fizyczną eksterminacją (choć przecież tak często były mini-Holocausty), lecz zniszczeniem religii i kultury żydowskiej, upokorzeniem jej i stałym gnębieniem. Przyznaje to nawet jezuita o. Stanisław Musiał: "Ci wszyscy, którzy nie dopatrują się żadnego pokrewieństwa między chrześcijańską a rasistowską czy wręcz nazistowską nienawiścią do Żydów, niech odpowiedzą na pytanie: czy Szoah byłoby możliwe, gdyby na przestrzeni wieków wśród chrześcijan i Żydów panowała choćby taka atmosfera tolerancji i szacunku, jaka panuje dzisiaj?" Nie chciałbym jednak uczynić niesprawiedliwości przypisując Kościołowi całe zło. Antysemityzm jest immanentną składową cechą nie tyle katolicyzmu, co raczej chrześcijaństwa, gdyż przecież protestanci wykazywali się podobną, nierzadko większą jeszcze zapalczywością. Ileż jadu na nich wylał Luter! Napisał on m.in. pamflety pt. "List do dobrego przyjaciela przeciw tym, co obchodzą szabat; O Żydach i ich kłamstwach; Szem Hamforas i in. Powtarza w nich całą niemal gamę wcześniejszych bajek katolickich o zatruwaniu studni, mordach rytualnych i in. Niektóre fragmenty jego dzieł: "Ci Żydzi, którzy od 1400 lat są naszą plagą, zarazą, sprawcami wszelkich nieszczęść, to ludzie przywodzący do rozpaczy, przesiąknięci złem, pełni jadu, ludzie, którzy pozostają pod wpływem szatana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze diabły"; gdzie indziej: "Bierzcie się do całowania! Szatan znowu się wypróżnił, znowu nasrał w portki. Oto prawdziwa świętość, którą Żydzi i ci, co za żydów chcą uchodzić, niechaj całują, pożerają, piją i obdarzają czcią (...) Teraz szatan z angielskim ryjem zajada się tym, co wychodzi z dolnej i górnej gęby Żyda". Z całą pewnością trudno byłoby hitlerowcom wymyślić coś bardziej zelżywego i przykrego dla uszu. Dzieli się też obrazkami które świadczy widzieć w Wittenberdze: "Mamy tu w Wittenberdze przy farze kamienny posążek maciory; pod nią leżą ssące prosięta i ssący Żydzi; za maciorą stoi rabin, podnosi jej prawą nogę, potem swoją lewą ręką unosi ogon maciory, pochyla się i bardzo pilnie wpatruje się pod jej ogonem w Talmud" - przeszedł tym samym poczynania papieskie, które poprzestawały na nieco mniej obraźliwych gestach. Nikt bodaj przed największym zdziczeniem nazistowskiej polityki antyżydowskiej nie skomponował tak dobitnego hejnału antysemickiego jak właśnie Luter, w roku kiedy Kopernik wydał swoje słynne dzieło O obrotach sfer niebieskich. Domaga się nasz uzdrowiciel chrześcijaństwa, aby "wszystkie synagogi czy szkoły podpalono, a co będzie się źle palić, trzeba przysypać ziemią, iżby żaden człowiek nie zobaczył już nigdy choćby jednego kamienia ani popiołu po nich. I niech to się dzieje na chwałę naszego Pana, na chwałę chrześcijaństwa, aby Bóg wiedział, że jesteśmy chrześcijanami i że nie ścierpieliśmy i nie pozwoliliśmy, aby otwarcie wypowiadano kłamstwa o jego synu i o chrześcijanach, aby jego i nas przeklinano i obsypywano bluźnierstwami… Trzeba takoż zniszczyć, wyburzyć ich domy. Bo tam czynią oni to samo, co w swoich szkołach. Niechby za to umieszczono ich wszystkich pod jednym dachem, w jakiejś stajni, niczym Cyganów... Trzeba im odebrać wszystkie modlitewniki i objaśnienia Talmudu, w których jest tyle bałwochwalstwa, kłamstw, przekleństw i bluźnierczych nauk... Trzeba ich rabinom zagrozić śmiercią, jeśliby dalej nauczali… Trzeba im pod groźbą pozbawienia życia zakazać, by wśród nas jawnie chwalili Boga, dziękowali mu, modlili się do niego, i by nauczali". Jules Isaak, francuski Żyd, który, został wybrany przez kard. Beę w 1960 r. do pomocy przy usuwaniu antyjudaistycznych akcentów w liturgii kościelnej, pisał: "Czyż nie jest zastanawiające, iż to właśnie z niemieckiego katolicyzmu wywodzą się najokrutniejsi, najbardziej nieubłagani rzecznicy nazistowskiego rasizmu — Himmler, Eichmann, Hitler i Heydrich? Ludzie ci tylko doprowadzili do logicznej konkluzji tradycję, która, od czasów Średniowiecza, obowiązywała w całym świecie chrześcijańskim". Być może to właśnie z powracaniem do korzeni chrześcijańskich wiązało się wzmocnione rozgorzenie nastrojów antyżydowskich: kościelna, wówczas już może tylko wyrachowana i cyniczna polityka antyżydowska została wówczas na nowo podbarwiona fanatyzmem i religijnym zapałem (co w sumie na to samo wychodzi). Tak uważa Wilhelm Maurer, pisząc, iż Luter "miał udział w tym, że w wielu środowiskach chrześcijańskich uzasadniany czcią dla sakramentów antysemityzm przetrwał poza średniowiecze, aż zastąpił go antysemityzm uzasadniany różnicami rasowymi" Nie dziwne przeto, iż Julius Streicher, redaktor naczelny hitlerowskiej antysemickiej gazety Stürmer, w czasie zeznań przed sądem norymberskim powoływał się właśnie na pamflety Marcina Lutra. Również Hitler zdawał sobie sprawę z chrześcijańskiej tradycji. W kwietniu 1933 powiedział biskupowi Berningowi z Osnabbrück: "Jeśli chodzi o Żydów, to realizuję tę samą politykę, jaką przyjął Kościół katolicki przed 1500 laty" Jeśli już wówczas Kościół nie głosił haseł antysemickich, to z całą pewnością nie dlatego, iżby pałano jakąś chrześcijańską miłością bliźniego, która w poprzednich wiekach, mimo tylu sprzyjających okazji, nie zdołała się wobec wrogów aktywować. Jeśli papieże się przyczyniali do ocalania Żydów, to w strachu przed konsekwencjami i przed odpowiedzialnością moralną za poparcie dla polityki antyżydowskiej Hitlera. Zwracając się 6 września 1938 r. do grupy pielgrzymów belgijskich, Pius XI powiedział: "Antysemityzm jest niedopuszczalny. Duchowo jesteśmy wszyscy Semitami". Były to z pewnością ważne i cenne słowa, jednak nie zamieściło ich ani Osservatore Romano (pod nadzorem Pacellego), ani tym bardziej druga ważna gazeta papieska Civilta Cattolica, która przecież sama zasłynęła wieloma jadowitymi tekstami antysemickimi. Wypowiedź ta przetrwała dzięki temu, który przez papieską politykę zmuszony został do opuszczenia Włoch i do poświęcenia swej partii — Luigiemu Sturzowi, który po tygodniu ogłosił je w jednej z belgijskich gazet. Jednak nadal można było napotkać wiele przykrych gestów w tych ciężkich dla Żydów chwilach. Niektóry pasterze nadal wykazywali dawną gorliwość. Katolicki biskup polowy Hudal popierał nawet ustawy norymberskie, których celem było zachowanie 'czystości rasy' za pomocą sterylizacji i eutanazji. Biskup Gföllner z Linzu w liście pasterskim z 21 stycznia 1933 r. piętnował "zwyrodniałe żydostwo" i jego "nadzwyczaj szkodliwe wpływy niemal we wszystkich dziedzinach współczesnego życia kulturalnego"; nie wyobrażał sobie, aby porządny chrześcijanin mógł się pogodzić z "duchowym plugastwem i błotnistym zalewem nieobyczajności, jakie grożą zatopieniem świata głównie ze strony Żydów". Arcybiskup Gröber w 1937 r. pisał w swym Podręczniku zagadnień religijnych współczesności „wydanym z zalecenia ogółu episkopatu niemieckiego": "Wbrew ciągle jeszcze panującej częstokroć obojętności i bezczynności, Führer i Kancelaria Rzeszy określili tę światową walkę jako obronę kultury europejskiej przeciw azjatyckiej antykulturze. Żadnego narodu nie ominie ten konflikt pomiędzy jego narodową tradycją a marksizmem, któremu przewodzą obcy narodowo, przeważnie żydowscy podżegacze do rewolucji". Kiedy w czerwcu 1941 r. francuska hierarchia katolicka protestowała przeciwko petainowskim „statutom żydowskim", ambasador rządu z Vichy przy Watykanie informował, że Watykan nie uważał ich za sprzeczne z nauką chrześcijańską. Jezuita Gundlach, z najbliższego otoczenia Piusa XII, był autorem hasła o antysemityzmie w Lexicon für Theologie und Kirche (1930), w którym to potępia wprawdzie etniczny i rasistowski antysemityzm, lecz usprawiedliwia "antyżydowskość", jako moralną obronę w walce z "niebezpiecznymi wpływami żydostwa w gospodarce, polityce, prasie, filmie, nauce i sztuce". Wiadomo jaka była to przygrywka dla Hitlera, który w swej nagonce na Żydów mógł sobie darować niuanse, typu: czy tępienie Żydów ma takie czy owakie podłoże. Człowiek przepełniony nienawiścią nie rozumuje wcale i zadowala się byle jakim argumentem podsycającym jego namiętności i fobie. Holocaust — 6 mln zamordowanych, uśmiercanych w obozach koncentracyjnych rozsianych po całej Europie od kilkuset do kilku tysięcy w ciągu doby. Prawie 10 procent obywateli Polski, połowa spośród tych sześciu milionów, zagazowanych pod prysznicami zagłady. Śmierć wywołana szaleńczą chorobą zwierzęcej nienawiści. To historia, ale i dzień dzisiejszy. To namacalny dowód zwyrodnienia ludzkiej myśli. To Holocaust. Kiedy pod koniec 2000 roku ukazała się książka Jana Tomasza Grossa chyba nikt nie spodziewał się takiej burzy. Książka ta stanowi opis zbrodni dokonanej przez Polaków na ich żydowskich sąsiadach w małym, położonym wśród pól ziemi łomżyńskiej, miasteczku tuż po opuszczeniu tych terenów przez okupacyjną Armię Czerwoną i wkroczeniu innej armii okupacyjnej, tym razem Niemiec. Książka Grossa została uhonorowana nagrodą NIKE, ale nie nagroda była powodem burzy. Przez prasę, od lewicowej po najbardziej prawicową, przeszła fala dyskusji na temat antysemityzmu i stosunku Polaków do nieistniejącej już praktycznie społeczności żydowskiej w Polsce. Choć każdy naród potrzebuje rzetelnej debaty nad swoją przeszłością to Polacy równie rzetelnie ją omijali. Taka debata jest potrzebna by zrobić rachunek sumienia i uprzytomnić sobie, że nikt nie jest bez winy. Dobrze się stało, że taka debata się odbyła i przynajmniej część naszego społeczeństwa zrobiła taki narodowy rachunek sumienia uwalniając się od grzechów przeszłości. Niestety część prasy i mediów elektronicznych odcięła się od dyskusji lub co gorsza kopała przysłowiowe dołki. Dla uważnego obserwatora nie powinno to dziwić. Antysemityzm ludowy. Pierwotny antysemityzm nie miał wiele wspólnego z nowoczesnym antysemityzmem. Zawierał się w etnocentryzmie i ludowej tradycji chrześcijańskiej. Etnocentryzm ludowy kazał widzieć w Żydach odmienną grupę religijną odpowiedzialną za rzekome mordy rytualne i uczestników kaźni Jezusa, którego wydali na śmierć (w niektórych chrześcijańskich społecznościach, np. koptyjskich, Piłat uchodzi za „świętego", gdyż próbował ratować Jezusa przed niechybną śmierci za namową Żydów; nawet Rzymianie nie mieli mieć tyle chrystusowej krwi na rękach co Żydzi). Za zabójstwo Chrystusa i mordowanie chrześcijańskich dzieci „na macę" dokonywano często w przeszłości pogromów (jeden z ostatnich takich pogromów miał miejsce w Warszawie w 1940 roku). Pogromy żydowskie zdarzały się w przeszłości dość często i miały charakter religijny, antyjudaistyczny. Myliłby się jednak ten kto sądziłby, że wczesny ludowy antysemityzm czyli antyjudaizm, zginął śmiercią naturalną. Chłopi mieli jednak do Żydów stosunek ambiwalentny. Niechęć wywoływał Żyd-kupiec, żyjący z bezproduktywnego, w oczach chłopów pośrednictwa. Obok potępiania obcej religii, pogańskiej i stanowiącej zaprzeczenie chrześcijaństwa chłopi pozytywnie jednak oceniali żydowską pobożność. Równie pozytywne odczucia budziły stosunki rodzinne wśród Żydów, także pracowitość. „Oliwy do ognia" dolewali także sami duchowni, którzy rozpalali często ten ludowy antyjudaizm do granic możliwości. Jest tajemnicą poliszynela, że na takim antyjudaizmie czerpie wymierne korzyści ogólnopolskie Radio Maryja pod batutą ojca Rydzyka. Utrzymujące się z „babinych groszy" radio inspiruje ruch ludowy skierowany przeciwko starozakonnym, którzy mają być winni wszystkich nieszczęść jakie spadły na nasz kraj od niepamiętnych wieków. Innym antyjudaistą, kto wie czy nie bardziej spektakularnym, jest prałat Kościoła św. Brigidy w Gdańsku Henryk Jankowski. Ten były kapelan podziemnej „Solidarności" co jakiś czas przykuwa uwagę mediów swymi niedorzecznymi pomysłami, najczęściej realizowanymi przy okazji szopek bożonarodzeniowych. Najsłynniejszym wybrykiem było przyrównanie symbolu judaizmu — Gwiazdy Dawida — do swastyki. Prałat Jankowski, podobnie jak o. Rydzyk, wskazywał skąd płyną nieszczęścia spadające na Polski naród. Na terenach Europy Środkowo-Wschodniej od niepamiętnych czasów w okolicach wielkiejnocy praktykowany jest ludowy obrzęd, będący, nazywając rzecz po imieniu, bezkrwawym pogromem czyli JUDASZKI. Wedle przekazów ludowych Judasz, „trzynasty apostoł", potomek Kaina, „zdradził swego Mistrza, bo nie mógł odżałować 30 srebrników, tyle zaś miał być wart ekskluzywny, 'alabastrowy' olejek wylany — nazbyt pochopnie zdaniem Iskarioty — przez Marię Magdalenę na stopy Zbawiciela. Judasz sadził ponadto, że rywalizuje z Chrystusem o względy nawróconej jawnogrzesznicy". „Judaszki" rozpoczynały się w Wielki Czwartek wieczorem. Kiedyś był to bardziej brutalny „obrzęd", dzisiaj jakby się „zhumanizował", ale wynika to raczej z nieobecności Żydów na terenach objętych. Dzisiaj głównym rytuałem „Judaszek" jest okładanie kijem słomianą kukłę symbolizującą Judasza. Kiedyś takiego słomianego Judasza targano pod każde żydowskie drzwi we wsi czy miasteczku, a gdy jakiś Żyd pojawił się na ulicy, nieborak był obijany podobnie jak kukła. Dziś Żydów już praktycznie nie ma, ale Judaszki odbywają się nadal, głównie na terenach Małopolski i Podkarpacia. Jako ciekawostkę należy dodać, że jak po wojnie zabrakło Żydów taką kukłę prowadzono przed chaty dziewczyn, „które się źle sprawowały z chłopakami, nie chciały hulać na zabawie z nimi". Antysemityzm nowoczesny. Nowoczesny, zbliżony do dzisiejszego, antysemityzm zaczął się kształtować w II połowie XIX wieku. Miał swe korzenie w ludowym antyjudaizmie, ale ten nie przystawał do nowych realiów. W XIX wieku miało miejsce wyjście części Żydów z gett, utworzonych przez władzę i następowała stopniowa asymilacja co poniektórych starozakonnych. Poprzez zmianę religii mogli oni uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym swych państw. Zazwyczaj piastowali funkcje urzędnicze lub parali się handlem i bankierstwem. Benjamin Disraeli, brytyjski mąż stanu, działacz Partii Konserwatywnej, wielokrotny minister premier w latach 1868, 1974-1880, należał do tej grupy Żydów. Innym przykładem był ojciec Karola Marksa, który będąc urzędnikiem mógł sobie pozwolić na wykształcenie swego syna i zaszczepił mu oświeceniowe idee. Asymilatorzy wytrącali podstawowy argument „ludowym antyjudaistą". Ale niedługo „cieszyli się wolnością". Dopiero tworzący się nowoczesny nacjonalizm, który rozwijał się zarówno w narodach wolnych jak i tych będących pod obcym panowaniem, jako swojego wroga obrał naród żydowski, który będąc w rozproszeniu miał sprawować potajemną władzę nad bujnie rozwijającą się gospodarką. Fakt nadreprezantacyjności Żydów w bankierstwie czy handlu potęgował tylko nastroje antysemickie, z początku wśród grup intelektualistów, którzy nie mogąc się dostosować do nowych realiów, snuli swe spiskowe teorie, a później także wśród mniej „oświeconych" grup społecznych, które równie mocno cierpiały na przeobrażeniach społecznych. W Polsce najwidoczniej antysemityzm objawił się w pismach przywódcy i głównego teoretyka narodowej demokracji, Romana Dmowskiego. Dmowski nienawidził Żydów i przypisywał im działalność na szkodę Polaków, zarówno, gdy Polska znajdowała się jeszcze pod zaborami jak i w czasach niepodległości okresu lat 20-tych i 30-tych XX wieku. To Dmowski inspirował powstanie skrajnie prawicowego i antysemickiego Obozu Wielkiej Polski i jego następcy, jawnie faszystowskiego Obozu Narodowo-Radykalnego. Dla polskiej narodowej prawicy Dmowski pozostaje największym Polakiem i natchnieniem dla swojej zajadłej w nienawiści działalności. To pod wpływem Dmowskiego i jego stronnika, „zdobywcy morza", gen. Hallera doszło do zabójstwa pierwszego, demokratycznie wybranego, prezydenta RP, Gabriela Narutowicza. Narutowicz, wybrany głosami lewicy, centrum i mniejszości narodowych został zamordowany przez fanatycznego nacjonalistę Eligiusza Niewiadomskiego w grudniu 1922 roku. Inspirowany ideami autora „Myśli nowoczesnego Polaka" ONR dokonywał regularnych pobić nie tylko Żydów czy przedstawicieli innych mniejszości narodowych, ale wszystkich przeciwników politycznych z lewicą w pierwszym rzędzie. Bili w pierwszym szeregu tych, którzy tworzyli getta ławkowe na uniwersytetach dla żydowskich studentów. To oni tworzyli podczas hitlerowskiej okupacji Narodowe Siły Zbrojne, które poza walką z okupantem krwawo rozprawiały się z jednostkami Armii Ludowej jak też dokonywali zabójstw na tle narodowościowym, z Żydami włącznie. Antysemityzm pisarzy. „Liczna a próżniacza ludność faktorów i małomiasteczkowych giełdowiczów ma wiele podobieństwa do grzybów i pleśni drzewnej..." — pisał w 1874 roku Bolesław Prus. W 1877 tak definiował, dręczącą inteligentów jego czasu kwestię żydowską: „...oto ciemnota i kastowość [...], dodajmy żargon, chałat i wczesne zawieranie związków małżeńskich, ocukrujmy to wszystko biedą, wywołującą oszustwo i lichwę, a mieć będziemy cały tort nazywający się kwestią żydowską. Że on jest niesmaczny — to prawda, ale żeby nie miał kiedyś prysnąć pod naciskiem oświaty i idei postępowych — w to nie uwierzę". Prus protestował przeciwko nazywaniu Żydów narodem. W jego oczach była to „ciemna masa", która nie zasługiwała na miano narodu i była tylko elementem „tego lub owego społeczeństwa". Należy jednak nadmienić, że Prus wyrażał się także pozytywnie o Żydach i doceniał niektóre ich zalety: „Żydowscy zecerzy imponowali swoim towarzyszom Polakom dobrą polszczyzną i swoimi ogólnymi wiadomościami… Kronikarzowi (chodzi o Bolesława Prusa) imponowało, że żydowscy zecerzy w Warszawie składają teksty w języku łacińskim, a także greckim... Pisarze polscy z wdzięcznością wspominali żydowskich zecerów, którzy niejednokrotnie korygowali ich niedopatrzenia, czasami błędy". Nie taki diabeł straszny jak go malują. Józef Ignacy Kraszewski też miał swoją małą rolę w antysemickiej nagonce. Kraszewski, który podobnie jak duża grupa polskich intelektualistów, występował przeciwko „inwazji" Zachodu i Żydów, miał za złe — w powieści „Dwa Światy" — że na „zwaliskach zamczyska dymi komin cukrowni lub gorzelni..." W swoich „Chorobach wieku" pisał: „To coś okropnego. Ten ich świat naszym być nie może… czegoś więcej potrzeba człowiekowi nad strawę bydlęcia i grosz żydowski..." Po 1862 roku, gdy Żydzi po raz pierwszy zostali dopuszczeni do wyborów municypalnych, jeden ich przedstawiciel - Franciszek Toeplitz — został członkiem Rady Miejskiej m. St. Warszawy. Wówczas to rozpoczęła się nagonka na Żydów, którzy w osobie Toeplitza, handlowca mającego ambicje literackie i artystyczne, widzieli szansę na wyjście z getta. Toeplitz zgrupował wokół siebie przedstawicieli żydowskiej plutokracji, którzy z pasją zwalczali niechętną im grupę konserwatystów. Oszczerców wspierał swym piórem Kraszewski, który początkowo z niechęcią odnosił się do Żydów bankierów i handlowców. Sytuację załagodził jednak Leopold Kronenberg, wybitny żydowski handlowiec, który jak nikt inny miał „smykałkę" do interesów, powierzając pisarzowi redagowanie odkupionej przez siebie „Gazety Codziennej". Oczywiście są to wyjątki i w polskiej literaturze antysemityzm, zarówno ten ludowy jak i nowoczesny, był tępiony przez największych twórców. Mit „Żydokomuny". „Żydokomuna" to zbitka pojęciowa wykształcona w wyniku różnych procesów historycznych, która zakładała organiczną jedność pomiędzy byciem Żydem i byciem komunistą. Żydów posądzało się — i posądza nadal — o walkę o dominację nad światem (vide „Protokoły mędrców Syjonu"). Dlatego, gdy widmo komunizmu pojawiło się nad Europą (i światem), a widmo to wywołał, bądź co bądź Żyd Marks, od razu w nim usytuowano cały naród żydowski. Mit „żydokomuny" miał też swe uzasadnienie w tym, że Żydzi byli nadreprezentowani w partiach komunistycznych (zwłaszcza w polskiej) i zajmowali czołowe miejsca wśród radzieckich oficjeli. Żyd Trocki, Żyd Kamieniew, Żyd Zinowiew, Żyd Warski i wielu innych, którzy stali na czele partii komunistycznych w Rosji Radzieckiej i Polsce. W okresie międzywojennym Komunistyczna Partia Polski skupiała wielu Żydów, którzy piastowali czołowe funkcje partyjne. Jednak w stosunku do całej ludności żydowskiej w Polsce to Żydzi-komuniści stanowili niewielki odsetek tej społeczności wynoszący między 0,16% a 0,29%, więc rzeczywiście niewiele. W powojennym okresie Polski, rządzonej przez partię, która w nazwie miała „robotnicza" i deklarowała się jako komunistyczna w początkowym okresie Żydzi piastowali wysokie funkcje. Nazwiska takie jak Berman czy Minc były kojarzone z „żydokomuną". Jednak Żydzi w partii nie reprezentowali narodu żydowskiego, byli w pełni zasymilowani i wyzbyci swych żydowskich korzeni. Działali oni w partii i w organach państwowych nie jako Żydzi, ale jako komuniści. Czynili dokładnie to samo co komuniści innych narodowości na podobnych stanowiskach i nie czynili tego w imię swej narodowości, ale w imię idei, która miała charakter internacjonalistyczny i „nie miała ojczyzny". Wydarzenia kieleckie roku 1946, gdy rozwścieczony tłum poruszony pogłoską o mordzie rytualnym na chrześcijańskim dziecku dokonał pogromu zabijając kilkadziesiąt osób przy biernej postawie milicji (rzekomo „żydokomunistycznej") jak i 1968 roku, gdy rozpętano nagonkę antyżydowską w łonie partii (rzekomo opanowanej przez Żydów), która później przeniosła się na cały kraj i wypędzono (zmuszono do wyjazdu) kilkanaście tysięcy Żydów polskich powinny wytrącić atut z ręki antysemitom uparcie uważający system komunistyczny za żydowski. Tak się jednak nie stało. W dzisiejszej Polsce, zwłaszcza w pierwszym etapie przemian, mit „żydokomuny" jest ciągle żywy i pomimo upływu czasu ciągle elektryzuje niemałą część społeczeństwa, jak choćby wspomniane Radio Maryja czy prałata Jankowskiego, który obok swastyki, Gwiazdy Dawida umieszcza także sierp i młot. Współczesny antysemityzm: Lista Żydów. Co jakiś czas po kraju krążyła „Lista Żydów" piastujących czołowe pozycje polityczne w kraju. Najwidoczniej ujawnił się ten „listowy antysemityzm" podczas kampanii prezydenckiej w 1995 roku. Główny rywal ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy, wywodzący się z establishmentu dawnego systemu — Aleksander Kwaśniewski, miał rzekomo zmienić niegdyś swoje nazwisko z żydowskiego Stolzman na bardziej polsko brzmiące. Ta ewidentna bzdura — nie wiadomo przez kogo wymyślona — została szeroko podchwycona przez ludowy elektorat prawicy. Na liście znalazły się nazwiska polityków z pierwszych stron gazet — zarówno z lewicy jak i prawicy. Przeważająca większość tych nazwisk została wyssana z palca. O ile Adam Michnik, redaktor naczelny czołowego polskiego dziennika, rzeczywiście ma żydowskie korzenie to o Antonim Macierewiczu, polityku narodowej prawicy, byłym ministrze spraw wewnętrznych, wydawcy, bądź co bądź antysemickiego tygodnika „Głos" tego powiedzieć już się nie da. Lista ta prawdopodobnie została spreparowana przez innego kandydata na prezydenta: albo Leszka Bubla, najsłynniejszego polskiego „żydożercę" albo Bolesława Tejkowskiego, byłego działacza PZPR, później antysemickiego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald", założyciela i przywódcy skrajnie antysemickiej Polskiej Wspólnoty Narodowej. Lista ta krąży po Polsce i u niektórych ma całkiem pozytywny odbiór. Co rusz słyszy się o burdach wywołanych przez pseudo-kibiców piłkarskich. Przodują w tym kibice klubów warszawskich i łódzkich. Zwłaszcza kibice łódzcy niechlubnie zapisali się w historii sportu. Hasła śpiewane przez kilkutysięczny tłum wyrostków, m.in. „Zrobimy z wami co Hitler zrobił z Żydami", czy "Adolf Hitler, Rudolf Hess, ŁKS SS" (ŁKS to jeden z dwóch głównych klubów piłkarskich Łodzi). Gazetki pseudo-kibiców piłkarskich, które aż „kłują w oczy" faszystowską symboliką pełne są antysemityzmu w jego najbardziej brutalnej i prymitywnej formie: „Dla tych folksdojczów jest przewidziane tylko jedno — eksterminacja [...] jeśli oni wywieszają niemieckie szmaty to czemu nie mielibyśmy powiesić żydowskich ścierw na stadionach. Żydzi wyrządzili i wyrządzają niewiele mniej krzywdy niż Niemcy". Nawet kluby, które mają nikłe szanse na zajęcie czołowych pozycji w klasyfikacji mają problemy z niewygodnymi fanami. Oto fani Hetmana Zamość, którzy za największych wrogów uważają Avię Świdnik piszą w swoim pisemku „Ultrasi": „Na spotkanie pomiędzy Hetmanem, a Avią Żydnik przyjechało ok. 90 kibiców z pobliskiej wsi Żydnika [...] Otóż dawno już kibole przyjezdni nie zrobili sobie takiego obciachu jak żydki (pisownia orginalna — PT) z Avii, otóż w pewnym momencie jeden debil rzucił hasło 'Zrobimy z wami co robił Hitler z żydami'. Reszta zaczęła tak samo drzeć mordy to świadczy o bezmyślności tej bandy cykorów, wiedzą że wszyscy mówią na nich żydki i tu u nas ten okrzyk! Debile!!!" Na niedawnym spotkaniu piłkarskim na Litwie, gdzie miejscowy klub piłkarski rozegrał mecz z drużyną izraelską, pojawiły się symbole antysemickie i faszystowskie, a kibice wznosili antyżydowskie hasła i popierające terrorystów z palestyńskiego Hamasu, organizacji jak wszem i wobec wiadomo skrajnie fundamentalistycznej religijnie i mającej na swych rękach krew setek Izraelczyków. Podobne problemy z kibicami mają chyba wszystkie kluby piłkarskie na całym świecie (no może poza Izraelem...) i póki właściciele tych klubów sami nie rozprawią się z tymi hasłami nie ma co marzyć o powrocie do prawdziwych korzeni sportu. Największe oddziaływanie ma antysemityzm zagnieżdżony w redakcjach pism narodowo-katolickich. Gazety takie jak „Nasz Dziennik", tygodniki „Nasza Polska" "Myśl Polska" czy „Głos", serwują antysemityzm w postaci może nie tak agresywnej jak piłkarscy kibice czy inne pisma, jawnie faszystowskie, ale pojawia się on dość często przy każdej sposobności. Gdy Światowy Kongres Żydów wyda jakąś uchwałę natychmiast pojawia się głos sprzeciwu w naszych pismach narodowo-katolickich. Wygląda to tak jakby przy Kongresie był specjalny wysłannik polskich narodowców „na żywo" komentujący jego działania. Środowiska polskich antysemitów-narodowców, które stanowią dużą siłę (co uwidoczniło się między innymi wysokim wynikiem wyborczym Ligi Polskich Rodzin, która reprezentuje może „miękki", ale zawsze antysemityzm) integrują się wokół tych tytułów i w/w radia. Zresztą Radio jest ściśle powiązane z tymi pismami także personalnie. „Twardy" antysemityzm reprezentowany jest m.in. przez wspomnianego już Leszka Bubla. Na łamach swych organów prasowych: „Tylko Polska" i „Kwartalnik Narodowy", powszechnie dostępnych w państwowych i prywatnych firmach kolporterskich (Ruch, Kolporter) dużo, a może i najwięcej miejsca poświęca „problematyce żydowskiej". Teraz Bubel objął posadę redaktora naczelnego dwutygodnika „Samoobrona", organu prasowego partii Andrzeja Leppera. Sam Lepper jeśli nawet nie jest antysemitą, to toleruje w swej partii antysemitów. Z jego organizacji wywodzą się jawni faszyści: Janusz Bryczkowski, lider marginalnego Polskiego Frontu Narodowego, który w klapie swego garnituru nosi swastykę; Bohdan Poręba, twórca i lider narodowo-stalinowskiej organizacji Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald", Mieczysław Janosz (wsławił się ustawianiem krzyży na żwirowisku obok obozu w Oświęcimiu co przerodziło się w antysemicką histerię). Bubel i Poręba są częstymi gośćmi na kongresach Samoobrony, a sami delegaci w 1999 roku zmienili treść „Roty" i śpiewali o „żydowskiej zawierusze". Polskie społeczeństwo nie jest antysemickie, ale istnieje powszechne przyzwolenie na antysemityzm. Powszechna akceptowalność dla haseł antysemickich czy rasistowskich jest tak widoczna, że wręcz namacalna. Wymalowane mury pełne haseł antysemickich, których nikt nie usuwa, dostępność w państwowych kolportażu publikacji szkalujących naród Żydowski jako całość, tzw. Materiałów „żydoznawczych" (np. „Poznaj Żyda", „Żydzi przeproście", „Żydzi przestańcie kłamać", „Międzynarodowy Żyd"), nikłe reakcje na antysemickie (czy szerzej szowinistyczne) wystąpienia polityków, zasięg odbieralności tematów poruszanych przez Rydzyka i spółkę. To wszystko nie tworzy dobrego klimatu na stworzenie „społeczeństwa obywatelskiego", które aspiruje do bycia w wielkiej rodzinie europejskiej. Musimy zwalczać przejawy antysemityzmu wszędzie, gdzie tylko możemy. Nie można jednak fizycznie rozprawiać się z ludzką głupotą i niewiedzą. Bylibyśmy wtedy tacy sami jak ci, których chcemy pokonać. Największą bronią w naszych rękach jest edukacja. Tylko rzetelna wiedza na temat otaczającego nas świata uchroni nas od bycia skansenem nie tylko Europy, ale i świata. Konflikt bliskowschodni — Arabowie i Izraelici. Holocaust — hitlerowcy i Żydzi. Spiskowa teoria dziejów — syjoniści i masoni. Najsilniejsze lobby polityczne świata — Żydzi. Jedyny kraj demokratyczny na Bliskim Wschodzie — Izrael. Piętno Narodu Wybranego — Izraelici. Wszystkie elementy sprowadzają do jednego. Wiele jest dyskusji, polemik i zdań na temat syjonizmu, Izraelitów i samego Izraela. Jak to zwykle bywa w przypadkach kontrowersyjnych, istnieją dwa obozy — ludzi niepopierających działań narodu Jakuba oraz drugi, afirmujący wszelakie kroki zbrojne i polityczne Izraela. Każdy z nich z pewnością ma w pewnym stopniu rację, co postaram się niżej udowodnić. Aby zacząć cokolwiek pisać o tak popularnym a zarazem tak newralgicznym temacie, trzeba znać kilka faktów historycznych. Zaczynając od historii do czasów współczesnych — jednym z najważniejszych wydarzeń dla Izraela było posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które to w dniu 29 listopada 1947 roku zatwierdziło projekt podziału Palestyny na dwa niepodległe państwa — żydowskie i arabskie. Wywołało to etniczne piekło i rozpoczęło krwawy konflikt między Żydami i Arabami. Ci pierwsi żądali prawa do utworzenia swego państwa, wspierając się dyrektywą wydaną przez ONZ, natomiast Arabowie nie chcieli odstępować swoich palestyńskich terenów i twierdzili, iż Żydzi chcą zagarnąć im ich państwo. W 1948 roku wybuchła regularna wojna między krajami arabskimi a Izraelitami. Był to ruch, który doprowadził do zajęcia przez Żydów 2/3 byłego mandatu palestyńskiego. Uchodźcy z tych terenów (Arabowie) schronili się w Jordanii i strefie Gazy. Kroplą przepełniającą czarę tolerancji zagranicy był rok 1967, kiedy to Żydzi zajęli m.in.: Jordanię i Syrię. ONZ zareagowało stanowczo i wydało dyrektywę wycofania z terytorium okupowanych wojsk żydowskich. Decyzja odbiła się głuchym echem. Od roku 1987 do roku 1991 trwało palestyńskie powstanie (tzw. Intifada) na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Próby zawarcia pokoju rozpoczęły się w roku 1993, kiedy to podpisano porozumienie palestyńsko-izraelskie. Jednak, jak wyraźnie widać — pakt pokojowy legł w gruzach, na Bliskim Wschodzie wciąż trwa brudna gra o zajęte tereny. Arabowie pragną odzyskać zagarnięte ziemie, Izraelici nie chcą ich odstąpić, w końcu część z nich została im przyznana przez organ ONZ. Tutaj widać wyraźny paradoks — Żydzi posiłkując się rozporządzeniem ONZ chcą zachować należne im według tego dokumentu tereny, a sami nie stosują się do poleceń Rady Bezpieczeństwa. Izrael jest silnym państwem. Sprzyja temu wiele czynników, a w szczególności, według mnie, cztery najsilniejsze: - silny i skuteczny wywiad (MOSAD); - poparcie USA; - doskonali międzynarodowi lobbyści; - ochrona poprzez atak, czyli krótki zarzut — antysemita! To ostatnie jest jedną z najbardziej drażliwych kwestii. Silna karta wykorzystywana przez rząd premiera Sharona. Niewygodni lub próbujący powściągnąć zapał Izraelitów są obarczani określeniem antysemity, na co społeczność międzynarodowa patrzy nieprzyjaznym okiem. Zastanawiające, iż każdy zarzut, nawet ten ślepo wytoczony przez społeczność żydowską w jakimkolwiek miejscu na świecie zostaje natychmiast podchwycony, nie sprawdzając najczęściej podłoża tego oskarżenia. Oto kolejny paradoks i doskonała broń. Dyskusyjna jest również sprawa budowanego muru mającego zapobiec przenikaniu arabskich terrorystów na tereny zamieszkiwane przez Żydów. W historii mieliśmy wiele prób budowy takich fortyfikacji obronnych, jednak najczęściej nie zdawały one egzaminu. Najsławniejszymi z nich są: Wielki Mur Chiński, Linia Maginota we wschodniej Francji czy chociażby mający uchronić Niemców przed inwazją aliantów Wał Atlantycki. Obecnie płotu między Palestyną a Izraelem wybudowano około 20 km, a pozostała jego cześć — 150 km, to zasieki z wyznaczonymi w pobliżu 'martwymi strefami' i strzegącymi przejścia patrolami. Czy jest to skuteczna ochrona? Przy takiej długości ogrodzenia nikt nie jest w stanie upilnować go w całości, dlatego przenikanie arabskich assasinów i terrorystów na teren żydowski jest tylko kwestią czasu. Według mnie antysemityzm jako zjawisko, jest spowodowany przez ludzką zawiść i nieporadność. Nader dobrze zorganizowana społeczność żydowska na całym świecie doskonale dopasowuje się do istniejących realiów i odnosi wiele sukcesów — zawodowych, finansowych, społecznych. Osoby będące z boku, które tylko biernie przyglądają się temu procesowi twierdzą, iż sukces ten to wynik działań wysoko postawionych urzędników, dyrektorów banków, prawników pochodzenia żydowskiego, którzy to z kolei rzekomo pomagają swoim rodakom w osiągnięciu sukcesu, kierując się syjonistycznymi ideami. Nie zauważa się nakładu pracy włożonego w ten sukces, nauki, poświęceń, cierpień, wyrzeczeń — widzi się tylko wszechobecne 'zło' w postaci wpływowych Żydów. Wystarczy spojrzeć na to wszystko okiem bardziej obiektywnym — oceniać to logicznie — niech przemówi rozsądek, a nie emocje. Przecież każdy z tych ludzi jest taki jak my. To od nas zależy jaką przyszłość będziemy mieli. Ciekawe, że źródłosłów słowa Holokaust opiera się na określeniu staro-hebrajskiego rytuału ofiarniczego polegającego na zgładzeniu baranka bez skazy, w odkupieniu własnych win. Naród żydowski, a także inne narodowości i marginalizowane grupy społeczne, stały się taką ofiarą w rękach żądnych nieskalanej krwi, podczas dwudziestowiecznego Holokaustu. Zdesperowane swą niedolą masy zabiły za własne błędy, które do niej doprowadziły, niewinnego baranka. Antysemityzm jest podły, zwłaszcza po tragediach, jakie dotknęły Żydów w XX wieku. Wśród głównych przyczyn antysemityzmu leży indoktrynacja katolicka, wszak nienawiść do Żydów oraz jej moralne usprawiedliwienie, od wieków podniecał Kościół Rzymski mający przemożny wpływ na świadomość mas. Jego hierarchowie często obarczali cały naród hebrajski winą za zabicie Chrystusa, podobne głosy słyszalne są niestety nadal. Uważam, że odpowiedzialność zbiorowa stanowi rażącą niesprawiedliwość. Należy uściślić, że można wyciągać odpowiedzialność od instytucji czy organizacji, bowiem dziedzictwo instytucjonalne jest czymś innym niż przynależność do jakiejś grupy wynikająca nie z własnowolnej decyzji, lecz urodzenia, jak w przypadku tożsamości narodowej. Wymowny jest fakt, że papież Pius XII milczał, kiedy w czasie II wojny światowej dokonywano mordów na Żydach, jego śladem poszło wielu prominentów kościelnych, a sam Adolf Hitler, nie bez racji, oświadczył, że eksterminacja narodu żydowskiego jest kontynuacją, zwieńczeniem odwiecznej polityki Kościoła Rzymskiego. Już pierwotni ojcowie kościoła, Efrem z Nisibis, Jan Chryzostom, Orygenes czy, spośród świętych, Justyn albo Ambroży, promowali zagorzały antysemityzm. Ich poglądy oddaje, jedna z wielu podobnie nienawistnych, wypowiedź Chryzostoma, który uznał Żydów za „nie lepszych niż świnie i barany". Również liczne uchwały soborowe wymierzone były przeciwko tej narodowości — nawoływano w nich do przymusowych chrztów Hebrajczyków, obwieszczano, iż są rasą niewolniczą (szósty i siedemnasty sobór toledański). Dochodziło także do konfiskat, a nawet burzenia synagog przez chrześcijan natchnionych zaleceniami swych kaznodziei. W szczególną skrajność popadła hiszpańska inkwizycja, która uznała Żydów za heretyków, w związku z czym wielu z nich spłonęło na stosach. W Państwie Kościelnym oraz w innych — za jego inspiracją — tworzono dla Żydów getta. Zaiste, miał z jakich wzorców czerpać Hitler. Nastawienie antyjudaistyczne występowało wśród obywateli rzymskich i zostało przejęte przez nurt chrześcijan, którzy chcieli odciąć się od swych żydowskich korzeni. Separatystyczni Żydzi byli niepopularni w Imperium Rzymskim, więc wielu wczesnych chrześcijan, których nagminnie z nimi utożsamiano, dążyło do zniesienia najjaskrawszych powiązań kulturowych z żydostwem. M.in. dlatego duża ich część zaprzestała praktyki pewnych biblijnych, typowych dla Żydów, zwyczajów, jak sabatarianizm. Odżegnywanie się od korzeni żydowskich transformowało wkrótce w podżeganie do nastrojów antyżydowskich, które na długo pozostały w dominującym prądzie chrystianizmu, Kościele Rzymsko-Katolickim. Nie jest przypadkiem, że zdecydowana większość obecnych ruchów antysemickich podkreśla swój ultrakatolicki charakter, by wspomnieć Radio Maryja albo ruchy nawiązujące bezpośrednio do tradycji sprzed Soboru II Watykańskiego. Pamiętać należy, że biblijni patriarchowie, Jezus Chrystus, Maria oraz apostołowie byli — ku zmartwieniu wielu pseudochrześcijańskich antysemitów — Żydami praktykującymi wiarę Mojżeszową. Nadto antyjudaizm jest sprzeczny z miłością bliźniego i nauką Pawła z Tarsu o równości narodów. Współcześnie postawy antyżydowskie są w Kościele Rzymskim wyraźnie wyciszane, ma w tym wielkie zasługi Jan Paweł II, ale żniwo ich wydaje się wszechobecne. Mimo iż kultura hebrajska jest wysoce rozwinięta i, w wielu aspektach, nie ma sobie równej, Polacy (a używam tego uogólnionego słowa, mając na myśli szeroko rozpowszechnioną w naszym narodzie mentalność), poniżają i szykanują żydowskość. Nienawiść do Żydów obraca się nieraz w manię doszukiwania się w każdym polityczno-społecznym objawie nieuczciwości i niecności, ingerencji wyimaginowanego intruza z tego narodu. Wielu nie potrafi zrozumieć, że sprzedajnym rządzącym może być Polak, bo niemal zawsze, kiedy ma miejsce jakaś afera nagłaśniana przez środki masowego przekazu, mnożą się wypowiedzi nazywające zawikłanych w nią intrygantów — najczęściej o polskiej krwi — Żydami. Zarysowuje się tu chęć zrzucenia odpowiedzialności za niedolę kraju na marginalizowaną grupę społeczną. Podobnie Neron potrzebował wroga, na którego przelałby winę za podpalenie Rzymu. Powiada się, często wbrew prawdzie historycznej, o wielu zdrajcach pochodzenia żydowskiego, którzy działali na szkodę Polski, lecz zarzut ten całkiem traci na swym przewrotnym wydźwięku w obliczu niemniejszego pocztu Żydów, którzy byli budowniczymi i obrońcami polskości. Brzechwa, Tuwim, Leśmian, Wieniawski, Korczak czy Hoffman to jedni z mnóstwa Polaków o hebrajskim pochodzeniu, przed których dziełami chylimy czoła. Wielu współczesnych nie dostrzega wkładu, jaki wnieśli Żydzi do kultury europejskiej i polskiej, choć w swym ogromie zasługuje on na uznanie. Prawdą jest, że wiele wpływowych stanowisk zajęli na przełomie minionych wieków, w międzywojniu i później, Żydzi. Było to efektem doskonałego poziomu nauczania i szacunku dla wiedzy od wieków pielęgnowanych w tym narodzie — powodem do naśladownictwa, nie zaś nienawiści. Wpływowa pozycja wielu Żydów w dawnej Polsce stała się przyczyną zazdrości, a w rezultacie uprzedzeń względem nich. Akceptacja dla Żydów nie oznacza filojudaizmu, poklasku dla nacjonalistycznej teorii wyższości Hebrajczyków. Istnienie takowej nie świadczy bynajmniej źle o narodzie żydowskim jako całości, nie może być też uzasadnieniem dla negatywnego odnoszenia się do Żydów. W epoce sarmackiej i romantycznej, my - Polacy, również uważaliśmy się za naród wybrany, co jednak nie usprawiedliwia polonofobii (nienawiści, niechęci do polskości i Polaków). Na tle faktu, iż Polska jest kolebką chasydyzmu i, bez przesady, była niegdyś zwana „rajem dla Żydów", powinniśmy odbudowywać, dające się zauważyć w wielu minionych epokach, braterstwo pomiędzy naszymi narodami, które próbują zniweczyć szowiniści. Wydaje mi się, że od potopu szwedzkiego i czasów saskich polska gościnność oraz otwartość, objawiające się np. w znacznej tolerancji dla obcych nacji czy innowierców, zaczęły obumierać, a tendencja ta została wzmożona przez rozbiór Polski i późniejszy okres zaborów. Można by ów cykl doświadczeń polskiego narodu przyrównać do człowieka, który po przykrych doświadczeniach interpersonalnych, obrał postawę dystansu wobec innych, szczególną rezerwą, zakrawającą o wrogość, darząc najbliższą mu osobę — mieszkającą pod jego dachem. Myślę, że tym sposobem ukształtował się duch polskiego antyżydostwa. Powróćmy do dawnej cnoty bezinteresownej gościnności! Jestem zdania, że antysemityzm i polonofobia, której nie należy lekceważyć, to bardzo podobne zjawiska. Nierzadko Żydzi, jak i Polacy ukrywają swe korzenie na obczyźnie. Bagatelizowanie pogromu Polaków w Holokauście, to jeden z symptomów działań antypolskich. Spotkałem się nawet z kuriozalnym, choć czasem dającym się słyszeć na Zachodzie, poglądem, jakoby to Polacy winni byli Holokaustu, bo miał miejsce na polskich ziemiach! Prawie nieodczuwalną w Polsce polonofobię, daje się poznać na emigracji czy przy przekraczaniu granic. Nie bez powodu dużo mych krewnych osiadłych poza ojczyzną zataja swe polskie korzenie. Znam też, zaszły niedawno, przypadek Niemki, która stłumiła swoje zauroczenie w pewnym Polaku, z uwagi na niechęć do kraju jego pochodzenia. Myślę, że jako przedstawiciele narodu polskiego powinniśmy wziąć przykład z Żydów i, tak jak oni w swej gestii, walczyć przeciwko częstym przejawom nienawiści względem naszej nacji i stereotypom na jej temat. O zaniedbaniach w tym zakresie świadczy chociażby fakt, że mała część Polaków zna termin polonofobii, określający uprzedzenie wobec polskości. Pragnę zwrócić uwagę na równie absurdalną, choć nie tak kwitnącą jak antysemityzm i nieobecną w żadnej masowo popularyzowanej ideologii, idiosynkrazję wielu Polaków wobec Cyganów. Myślę, że przyszedł czas, abyśmy usunęli z naszego słownictwa żenujące określenie na kłamstwo - „cyganić", nagminnie pojawiające się w języku kolokwialnym. Jakim prawem utożsamia się oszustwo z narodem cygańskim? Analogicznie, ktoś obcej narodowości mógłby stosować pojęcie „polaczyć", jako nazwę złodziejstwa, przez to, ze spotkał w swoim życiu kieszonkowców — Polaków. Odpowiedzialność zbiorowa prowadzi do absurdów. Na potępienie zasługuje również spowszedniane przezywanie innych narodów i ras. Narodowość nie determinuje człowieka. Jak głosi ludowe porzekadło — w każdym stadzie znajdzie się „czarna owca" i zdaję sobie sprawę z tego, że na świecie wiele jest niegodziwie postępujących osób o rodowodzie hebrajskim, co stanowi jeden z wybitnie bezmyślnych, acz czołowych sloganów środowisk antysemickich. To tak, jakby uznać, że naród polski jest kryminogenny, jako że w zamożnych krajach grasują często złodzieje polskiego pochodzenia. Złoczyńcy z tak licznych, wielomilionowych grup nie mogą być dla nich reprezentatywni. W świecie uprzedzeń narodowościowych, naprzeciw niesłabnącej pladze ksenofobii, należy głosić ideę internacjonalizmu — pobratymstwa i równości wszystkich nacji — która wypływa z przyrodzonej każdemu człowiekowi godności. Awersje w tej płaszyczyźnie prowadzą do tragedii życiowych, kończących się nawet w miejscach pogromu. Myślę też, że obowiązkiem prawa jest nakładanie restrykcji na publiczne manifesty nienawiści, antysemickie publikacje czy audycje. Szerzyciele antysemityzmu powinni zostać surowo ukarani. Rydzyk, Jankowski czy Bubel pozostają jednak „ponad prawem". Poza środowiskami szowinistycznymi, zajadły antysemityzm przejawiają także niektóre, coraz popularniejsze, subkultury młodzieżowe, jak neonaziści czy trzon ruchu skinheadów (często przynależących do przybudówek partii radykalnie prawicowych, np. Młodzieży Wszechpolskiej), wśród młodych ludzi w ogóle szerzą się, między innymi uprzedzeniami, nastroje antysemickie. Tym pilniejsza jest potrzeba zaszczepiania przeciwnych postaw przez system edukacji. Nastroje antysemickie są w Polsce tak silne, że może to doprowadzić do nagonek na Żydów, jakie wystąpiły niedawno np. we Francji. Mogłaby to być iskra pod ogień wielkiej zbrodnii. Trzeba podjąć stosowne działania, ażeby wskutek krótkowzrocznego prawodawstwa nie wyrosła, kolejna w historii, grupa nawołująca do bojkotu, a potem eksterminacji tego narodu — co, jak pokazała przeszłość — może przynieść straszliwy plon. Nie jest to surrealistycznym fatalizmem. Ostatnio do jednego z regionalnych parlamentów niemieckich dostała się partia polityczna wychwalająca Hitlera. Nurt faszystowski, w innej odmianie, reprezentuje też francuski Front Narodowy czy polska skrajna prawica. Jesteśmy świadkami odradzania się faszyzmu, w tym antysemityzmu, i nie możemy wobec niego milczeć, jak czyniło to wielu współczesnych narodzinom myśli hitlerowskiej. W dobie kryzysu gospodarczego łatwo jest manipulować stereotypami, rozbudzać uprzedzenia. Opisując charakter antysemityzmu Polaków, odnosiłem się do większości mieszkańców naszego prawie jednonarodowego państwa. W tej większości nie brakuje Żydów, którzy, ulegając wpływowi otoczenia, szerzą antysemityzm, skrzętnie ukrywając swoją przynależność narodową. Taka postawa jest znamienna dla wielu antysemitów. Nie potrafią oni zaakceptować siebie, więc walczą przeciw sobie podobnym. Dziwne, że wstydliwym staje się to, co powinno być chlubą. Antysemityzm jest immanentną składową cechą nie tyle katolicyzmu, co raczej chrześcijaństwa, gdyż przecież protestanci wykazywali się podobną, nierzadko większą jeszcze zapalczywością. Ileż jadu na nich wylał Luter! Napisał on m.in. pamflety pt. "List do dobrego przyjaciela przeciw tym, co obchodzą szabat; O Żydach i ich kłamstwach; Szem Hamforas i in. Powtarza w nich całą niemal gamę wcześniejszych bajek katolickich o zatruwaniu studni, mordach rytualnych i in. Niektóre fragmenty jego dzieł: "Ci Żydzi, którzy od 1400 lat są naszą plagą, zarazą, sprawcami wszelkich nieszczęść, to ludzie przywodzący do rozpaczy, przesiąknięci złem, pełni jadu, ludzie, którzy pozostają pod wpływem szatana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze diabły"; gdzie indziej: "Bierzcie się do całowania! Szatan znowu się wypróżnił, znowu nasrał w portki. Oto prawdziwa świętość, którą Żydzi i ci, co za żydów chcą uchodzić, niechaj całują, pożerają, piją i obdarzają czcią (...) Teraz szatan z angielskim ryjem zajada się tym, co wychodzi z dolnej i górnej gęby Żyda". Z całą pewnością trudno byłoby hitlerowcom wymyślić coś bardziej zelżywego i przykrego dla uszu. Dzieli się też obrazkami które świadczy widzieć w Wittenberdze: "Mamy tu w Wittenberdze przy farze kamienny posążek maciory; pod nią leżą ssące prosięta i ssący Żydzi; za maciorą stoi rabin, podnosi jej prawą nogę, potem swoją lewą ręką unosi ogon maciory, pochyla się i bardzo pilnie wpatruje się pod jej ogonem w Talmud" - przeszedł tym samym poczynania papieskie, które poprzestawały na nieco mniej obraźliwych gestach. Nikt bodaj przed największym zdziczeniem nazistowskiej polityki antyżydowskiej nie skomponował tak dobitnego hejnału antysemickiego jak właśnie Luter, w roku kiedy Kopernik wydał swoje słynne dzieło O obrotach sfer niebieskich. Domaga się nasz uzdrowiciel chrześcijaństwa, aby "wszystkie synagogi czy szkoły podpalono, a co będzie się źle palić, trzeba przysypać ziemią, iżby żaden człowiek nie zobaczył już nigdy choćby jednego kamienia ani popiołu po nich. I niech to się dzieje na chwałę naszego Pana, na chwałę chrześcijaństwa, aby Bóg wiedział, że jesteśmy chrześcijanami i że nie ścierpieliśmy i nie pozwoliliśmy, aby otwarcie wypowiadano kłamstwa o jego synu i o chrześcijanach, aby jego i nas przeklinano i obsypywano bluźnierstwami… Trzeba takoż zniszczyć, wyburzyć ich domy. Bo tam czynią oni to samo, co w swoich szkołach. Niechby za to umieszczono ich wszystkich pod jednym dachem, w jakiejś stajni, niczym Cyganów... Trzeba im odebrać wszystkie modlitewniki i objaśnienia Talmudu, w których jest tyle bałwochwalstwa, kłamstw, przekleństw i bluźnierczych nauk... Trzeba ich rabinom zagrozić śmiercią, jeśliby dalej nauczali… Trzeba im pod groźbą pozbawienia życia zakazać, by wśród nas jawnie chwalili Boga, dziękowali mu, modlili się do niego, i by nauczali". Jules Isaak, francuski Żyd, który, został wybrany przez kard. Beę w 1960 r. do pomocy przy usuwaniu antyjudaistycznych akcentów w liturgii kościelnej, pisał: "Czyż nie jest zastanawiające, iż to właśnie z niemieckiego katolicyzmu wywodzą się najokrutniejsi, najbardziej nieubłagani rzecznicy nazistowskiego rasizmu — Himmler, Eichmann, Hitler i Heydrich? Ludzie ci tylko doprowadzili do logicznej konkluzji tradycję, która, od czasów Średniowiecza, obowiązywała w całym świecie chrześcijańskim". Być może to właśnie z powracaniem do korzeni chrześcijańskich wiązało się wzmocnione rozgorzenie nastrojów antyżydowskich: kościelna, wówczas już może tylko wyrachowana i cyniczna polityka antyżydowska została wówczas na nowo podbarwiona fanatyzmem i religijnym zapałem (co w sumie na to samo wychodzi). Tak uważa Wilhelm Maurer, pisząc, iż Luter "miał udział w tym, że w wielu środowiskach chrześcijańskich uzasadniany czcią dla sakramentów antysemityzm przetrwał poza średniowiecze, aż zastąpił go antysemityzm uzasadniany różnicami rasowymi" Nie dziwne przeto, iż Julius Streicher, redaktor naczelny hitlerowskiej antysemickiej gazety Stürmer, w czasie zeznań przed sądem norymberskim powoływał się właśnie na pamflety Marcina Lutra. Również Hitler zdawał sobie sprawę z chrześcijańskiej tradycji. W kwietniu 1933 powiedział biskupowi Berningowi z Osnabbrück: "Jeśli chodzi o Żydów, to realizuję tę samą politykę, jaką przyjął Kościół katolicki przed 1500 laty" Jeśli już wówczas Kościół nie głosił haseł antysemickich, to z całą pewnością nie dlatego, iżby pałano jakąś chrześcijańską miłością bliźniego, która w poprzednich wiekach, mimo tylu sprzyjających okazji, nie zdołała się wobec wrogów aktywować. Jeśli papieże się przyczyniali do ocalania Żydów, to w strachu przed konsekwencjami i przed odpowiedzialnością moralną za poparcie dla polityki antyżydowskiej Hitlera. Zwracając się 6 września 1938 r. do grupy pielgrzymów belgijskich, Pius XI powiedział: "Antysemityzm jest niedopuszczalny. Duchowo jesteśmy wszyscy Semitami". Były to z pewnością ważne i cenne słowa, jednak nie zamieściło ich ani Osservatore Romano (pod nadzorem Pacellego), ani tym bardziej druga ważna gazeta papieska Civilta Cattolica, która przecież sama zasłynęła wieloma jadowitymi tekstami antysemickimi. Wypowiedź ta przetrwała dzięki temu, który przez papieską politykę zmuszony został do opuszczenia Włoch i do poświęcenia swej partii — Luigiemu Sturzowi, który po tygodniu ogłosił je w jednej z belgijskich gazet. Jednak nadal można było napotkać wiele przykrych gestów w tych ciężkich dla Żydów chwilach. Niektóry pasterze nadal wykazywali dawną gorliwość. Katolicki biskup polowy Hudal popierał nawet ustawy norymberskie, których celem było zachowanie 'czystości rasy' za pomocą sterylizacji i eutanazji. Biskup Gföllner z Linzu w liście pasterskim z 21 stycznia 1933 r. piętnował "zwyrodniałe żydostwo" i jego "nadzwyczaj szkodliwe wpływy niemal we wszystkich dziedzinach współczesnego życia kulturalnego"; nie wyobrażał sobie, aby porządny chrześcijanin mógł się pogodzić z "duchowym plugastwem i błotnistym zalewem nieobyczajności, jakie grożą zatopieniem świata głównie ze strony Żydów". Arcybiskup Gröber w 1937 r. pisał w swym Podręczniku zagadnień religijnych współczesności „wydanym z zalecenia ogółu episkopatu niemieckiego": "Wbrew ciągle jeszcze panującej częstokroć obojętności i bezczynności, Führer i Kancelaria Rzeszy określili tę światową walkę jako obronę kultury europejskiej przeciw azjatyckiej antykulturze. Żadnego narodu nie ominie ten konflikt pomiędzy jego narodową tradycją a marksizmem, któremu przewodzą obcy narodowo, przeważnie żydowscy podżegacze do rewolucji". Kiedy w czerwcu 1941 r. francuska hierarchia katolicka protestowała przeciwko petainowskim „statutom żydowskim", ambasador rządu z Vichy przy Watykanie informował, że Watykan nie uważał ich za sprzeczne z nauką chrześcijańską. Jezuita Gundlach, z najbliższego otoczenia Piusa XII, był autorem hasła o antysemityzmie w Lexicon für Theologie und Kirche (1930), w którym to potępia wprawdzie etniczny i rasistowski antysemityzm, lecz usprawiedliwia "antyżydowskość", jako moralną obronę w walce z "niebezpiecznymi wpływami żydostwa w gospodarce, polityce, prasie, filmie, nauce i sztuce". Wiadomo jaka była to przygrywka dla Hitlera, który w swej nagonce na Żydów mógł sobie darować niuanse, typu: czy tępienie Żydów ma takie czy owakie podłoże. Człowiek przepełniony nienawiścią nie rozumuje wcale i zadowala się byle jakim argumentem podsycającym jego namiętności i fobie. Holocaust — 6 mln zamordowanych, uśmiercanych w obozach koncentracyjnych rozsianych po całej Europie od kilkuset do kilku tysięcy w ciągu doby. Prawie 10 procent obywateli Polski, połowa spośród tych sześciu milionów, zagazowanych pod prysznicami zagłady. Śmierć wywołana szaleńczą chorobą zwierzęcej nienawiści. To historia, ale i dzień dzisiejszy. To namacalny dowód zwyrodnienia ludzkiej myśli. To Holocaust. Kiedy pod koniec 2000 roku ukazała się książka Jana Tomasza Grossa chyba nikt nie spodziewał się takiej burzy. Książka ta stanowi opis zbrodni dokonanej przez Polaków na ich żydowskich sąsiadach w małym, położonym wśród pól ziemi łomżyńskiej, miasteczku tuż po opuszczeniu tych terenów przez okupacyjną Armię Czerwoną i wkroczeniu innej armii okupacyjnej, tym razem Niemiec. Książka Grossa została uhonorowana nagrodą NIKE, ale nie nagroda była powodem burzy. Przez prasę, od lewicowej po najbardziej prawicową, przeszła fala dyskusji na temat antysemityzmu i stosunku Polaków do nieistniejącej już praktycznie społeczności żydowskiej w Polsce. Choć każdy naród potrzebuje rzetelnej debaty nad swoją przeszłością to Polacy równie rzetelnie ją omijali. Taka debata jest potrzebna by zrobić rachunek sumienia i uprzytomnić sobie, że nikt nie jest bez winy. Dobrze się stało, że taka debata się odbyła i przynajmniej część naszego społeczeństwa zrobiła taki narodowy rachunek sumienia uwalniając się od grzechów przeszłości. Niestety część prasy i mediów elektronicznych odcięła się od dyskusji lub co gorsza kopała przysłowiowe dołki. Dla uważnego obserwatora nie powinno to dziwić. Antysemityzm ludowy. Pierwotny antysemityzm nie miał wiele wspólnego z nowoczesnym antysemityzmem. Zawierał się w etnocentryzmie i ludowej tradycji chrześcijańskiej. Etnocentryzm ludowy kazał widzieć w Żydach odmienną grupę religijną odpowiedzialną za rzekome mordy rytualne i uczestników kaźni Jezusa, którego wydali na śmierć (w niektórych chrześcijańskich społecznościach, np. koptyjskich, Piłat uchodzi za „świętego", gdyż próbował ratować Jezusa przed niechybną śmierci za namową Żydów; nawet Rzymianie nie mieli mieć tyle chrystusowej krwi na rękach co Żydzi). Za zabójstwo Chrystusa i mordowanie chrześcijańskich dzieci „na macę" dokonywano często w przeszłości pogromów (jeden z ostatnich takich pogromów miał miejsce w Warszawie w 1940 roku). Pogromy żydowskie zdarzały się w przeszłości dość często i miały charakter religijny, antyjudaistyczny. Myliłby się jednak ten kto sądziłby, że wczesny ludowy antysemityzm czyli antyjudaizm, zginął śmiercią naturalną. Chłopi mieli jednak do Żydów stosunek ambiwalentny. Niechęć wywoływał Żyd-kupiec, żyjący z bezproduktywnego, w oczach chłopów pośrednictwa. Obok potępiania obcej religii, pogańskiej i stanowiącej zaprzeczenie chrześcijaństwa chłopi pozytywnie jednak oceniali żydowską pobożność. Równie pozytywne odczucia budziły stosunki rodzinne wśród Żydów, także pracowitość. „Oliwy do ognia" dolewali także sami duchowni, którzy rozpalali często ten ludowy antyjudaizm do granic możliwości. Jest tajemnicą poliszynela, że na takim antyjudaizmie czerpie wymierne korzyści ogólnopolskie Radio Maryja pod batutą ojca Rydzyka. Utrzymujące się z „babinych groszy" radio inspiruje ruch ludowy skierowany przeciwko starozakonnym, którzy mają być winni wszystkich nieszczęść jakie spadły na nasz kraj od niepamiętnych wieków. Innym antyjudaistą, kto wie czy nie bardziej spektakularnym, jest prałat Kościoła św. Brigidy w Gdańsku Henryk Jankowski. Ten były kapelan podziemnej „Solidarności" co jakiś czas przykuwa uwagę mediów swymi niedorzecznymi pomysłami, najczęściej realizowanymi przy okazji szopek bożonarodzeniowych. Najsłynniejszym wybrykiem było przyrównanie symbolu judaizmu — Gwiazdy Dawida — do swastyki. Prałat Jankowski, podobnie jak o. Rydzyk, wskazywał skąd płyną nieszczęścia spadające na Polski naród. Na terenach Europy Środkowo-Wschodniej od niepamiętnych czasów w okolicach wielkiejnocy praktykowany jest ludowy obrzęd, będący, nazywając rzecz po imieniu, bezkrwawym pogromem czyli JUDASZKI. Wedle przekazów ludowych Judasz, „trzynasty apostoł", potomek Kaina, „zdradził swego Mistrza, bo nie mógł odżałować 30 srebrników, tyle zaś miał być wart ekskluzywny, 'alabastrowy' olejek wylany — nazbyt pochopnie zdaniem Iskarioty — przez Marię Magdalenę na stopy Zbawiciela. Judasz sadził ponadto, że rywalizuje z Chrystusem o względy nawróconej jawnogrzesznicy". „Judaszki" rozpoczynały się w Wielki Czwartek wieczorem. Kiedyś był to bardziej brutalny „obrzęd", dzisiaj jakby się „zhumanizował", ale wynika to raczej z nieobecności Żydów na terenach objętych. Dzisiaj głównym rytuałem „Judaszek" jest okładanie kijem słomianą kukłę symbolizującą Judasza. Kiedyś takiego słomianego Judasza targano pod każde żydowskie drzwi we wsi czy miasteczku, a gdy jakiś Żyd pojawił się na ulicy, nieborak był obijany podobnie jak kukła. Dziś Żydów już praktycznie nie ma, ale Judaszki odbywają się nadal, głównie na terenach Małopolski i Podkarpacia. Jako ciekawostkę należy dodać, że jak po wojnie zabrakło Żydów taką kukłę prowadzono przed chaty dziewczyn, „które się źle sprawowały z chłopakami, nie chciały hulać na zabawie z nimi". Antysemityzm nowoczesny. Nowoczesny, zbliżony do dzisiejszego, antysemityzm zaczął się kształtować w II połowie XIX wieku. Miał swe korzenie w ludowym antyjudaizmie, ale ten nie przystawał do nowych realiów. W XIX wieku miało miejsce wyjście części Żydów z gett, utworzonych przez władzę i następowała stopniowa asymilacja co poniektórych starozakonnych. Poprzez zmianę religii mogli oni uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym swych państw. Zazwyczaj piastowali funkcje urzędnicze lub parali się handlem i bankierstwem. Benjamin Disraeli, brytyjski mąż stanu, działacz Partii Konserwatywnej, wielokrotny minister premier w latach 1868, 1974-1880, należał do tej grupy Żydów. Innym przykładem był ojciec Karola Marksa, który będąc urzędnikiem mógł sobie pozwolić na wykształcenie swego syna i zaszczepił mu oświeceniowe idee. Asymilatorzy wytrącali podstawowy argument „ludowym antyjudaistą". Ale niedługo „cieszyli się wolnością". Dopiero tworzący się nowoczesny nacjonalizm, który rozwijał się zarówno w narodach wolnych jak i tych będących pod obcym panowaniem, jako swojego wroga obrał naród żydowski, który będąc w rozproszeniu miał sprawować potajemną władzę nad bujnie rozwijającą się gospodarką. Fakt nadreprezantacyjności Żydów w bankierstwie czy handlu potęgował tylko nastroje antysemickie, z początku wśród grup intelektualistów, którzy nie mogąc się dostosować do nowych realiów, snuli swe spiskowe teorie, a później także wśród mniej „oświeconych" grup społecznych, które równie mocno cierpiały na przeobrażeniach społecznych. W Polsce najwidoczniej antysemityzm objawił się w pismach przywódcy i głównego teoretyka narodowej demokracji, Romana Dmowskiego. Dmowski nienawidził Żydów i przypisywał im działalność na szkodę Polaków, zarówno, gdy Polska znajdowała się jeszcze pod zaborami jak i w czasach niepodległości okresu lat 20-tych i 30-tych XX wieku. To Dmowski inspirował powstanie skrajnie prawicowego i antysemickiego Obozu Wielkiej Polski i jego następcy, jawnie faszystowskiego Obozu Narodowo-Radykalnego. Dla polskiej narodowej prawicy Dmowski pozostaje największym Polakiem i natchnieniem dla swojej zajadłej w nienawiści działalności. To pod wpływem Dmowskiego i jego stronnika, „zdobywcy morza", gen. Hallera doszło do zabójstwa pierwszego, demokratycznie wybranego, prezydenta RP, Gabriela Narutowicza. Narutowicz, wybrany głosami lewicy, centrum i mniejszości narodowych został zamordowany przez fanatycznego nacjonalistę Eligiusza Niewiadomskiego w grudniu 1922 roku. Inspirowany ideami autora „Myśli nowoczesnego Polaka" ONR dokonywał regularnych pobić nie tylko Żydów czy przedstawicieli innych mniejszości narodowych, ale wszystkich przeciwników politycznych z lewicą w pierwszym rzędzie. Bili w pierwszym szeregu tych, którzy tworzyli getta ławkowe na uniwersytetach dla żydowskich studentów. To oni tworzyli podczas hitlerowskiej okupacji Narodowe Siły Zbrojne, które poza walką z okupantem krwawo rozprawiały się z jednostkami Armii Ludowej jak też dokonywali zabójstw na tle narodowościowym, z Żydami włącznie. Antysemityzm pisarzy. „Liczna a próżniacza ludność faktorów i małomiasteczkowych giełdowiczów ma wiele podobieństwa do grzybów i pleśni drzewnej..." — pisał w 1874 roku Bolesław Prus. W 1877 tak definiował, dręczącą inteligentów jego czasu kwestię żydowską: „...oto ciemnota i kastowość [...], dodajmy żargon, chałat i wczesne zawieranie związków małżeńskich, ocukrujmy to wszystko biedą, wywołującą oszustwo i lichwę, a mieć będziemy cały tort nazywający się kwestią żydowską. Że on jest niesmaczny — to prawda, ale żeby nie miał kiedyś prysnąć pod naciskiem oświaty i idei postępowych — w to nie uwierzę". Prus protestował przeciwko nazywaniu Żydów narodem. W jego oczach była to „ciemna masa", która nie zasługiwała na miano narodu i była tylko elementem „tego lub owego społeczeństwa". Należy jednak nadmienić, że Prus wyrażał się także pozytywnie o Żydach i doceniał niektóre ich zalety: „Żydowscy zecerzy imponowali swoim towarzyszom Polakom dobrą polszczyzną i swoimi ogólnymi wiadomościami… Kronikarzowi (chodzi o Bolesława Prusa) imponowało, że żydowscy zecerzy w Warszawie składają teksty w języku łacińskim, a także greckim... Pisarze polscy z wdzięcznością wspominali żydowskich zecerów, którzy niejednokrotnie korygowali ich niedopatrzenia, czasami błędy". Nie taki diabeł straszny jak go malują. Józef Ignacy Kraszewski też miał swoją małą rolę w antysemickiej nagonce. Kraszewski, który podobnie jak duża grupa polskich intelektualistów, występował przeciwko „inwazji" Zachodu i Żydów, miał za złe — w powieści „Dwa Światy" — że na „zwaliskach zamczyska dymi komin cukrowni lub gorzelni..." W swoich „Chorobach wieku" pisał: „To coś okropnego. Ten ich świat naszym być nie może… czegoś więcej potrzeba człowiekowi nad strawę bydlęcia i grosz żydowski..." Po 1862 roku, gdy Żydzi po raz pierwszy zostali dopuszczeni do wyborów municypalnych, jeden ich przedstawiciel - Franciszek Toeplitz — został członkiem Rady Miejskiej m. St. Warszawy. Wówczas to rozpoczęła się nagonka na Żydów, którzy w osobie Toeplitza, handlowca mającego ambicje literackie i artystyczne, widzieli szansę na wyjście z getta. Toeplitz zgrupował wokół siebie przedstawicieli żydowskiej plutokracji, którzy z pasją zwalczali niechętną im grupę konserwatystów. Oszczerców wspierał swym piórem Kraszewski, który początkowo z niechęcią odnosił się do Żydów bankierów i handlowców. Sytuację załagodził jednak Leopold Kronenberg, wybitny żydowski handlowiec, który jak nikt inny miał „smykałkę" do interesów, powierzając pisarzowi redagowanie odkupionej przez siebie „Gazety Codziennej". Oczywiście są to wyjątki i w polskiej literaturze antysemityzm, zarówno ten ludowy jak i nowoczesny, był tępiony przez największych twórców. Mit „Żydokomuny". „Żydokomuna" to zbitka pojęciowa wykształcona w wyniku różnych procesów historycznych, która zakładała organiczną jedność pomiędzy byciem Żydem i byciem komunistą. Żydów posądzało się — i posądza nadal — o walkę o dominację nad światem (vide „Protokoły mędrców Syjonu"). Dlatego, gdy widmo komunizmu pojawiło się nad Europą (i światem), a widmo to wywołał, bądź co bądź Żyd Marks, od razu w nim usytuowano cały naród żydowski. Mit „żydokomuny" miał też swe uzasadnienie w tym, że Żydzi byli nadreprezentowani w partiach komunistycznych (zwłaszcza w polskiej) i zajmowali czołowe miejsca wśród radzieckich oficjeli. Żyd Trocki, Żyd Kamieniew, Żyd Zinowiew, Żyd Warski i wielu innych, którzy stali na czele partii komunistycznych w Rosji Radzieckiej i Polsce. W okresie międzywojennym Komunistyczna Partia Polski skupiała wielu Żydów, którzy piastowali czołowe funkcje partyjne. Jednak w stosunku do całej ludności żydowskiej w Polsce to Żydzi-komuniści stanowili niewielki odsetek tej społeczności wynoszący między 0,16% a 0,29%, więc rzeczywiście niewiele. W powojennym okresie Polski, rządzonej przez partię, która w nazwie miała „robotnicza" i deklarowała się jako komunistyczna w początkowym okresie Żydzi piastowali wysokie funkcje. Nazwiska takie jak Berman czy Minc były kojarzone z „żydokomuną". Jednak Żydzi w partii nie reprezentowali narodu żydowskiego, byli w pełni zasymilowani i wyzbyci swych żydowskich korzeni. Działali oni w partii i w organach państwowych nie jako Żydzi, ale jako komuniści. Czynili dokładnie to samo co komuniści innych narodowości na podobnych stanowiskach i nie czynili tego w imię swej narodowości, ale w imię idei, która miała charakter internacjonalistyczny i „nie miała ojczyzny". Wydarzenia kieleckie roku 1946, gdy rozwścieczony tłum poruszony pogłoską o mordzie rytualnym na chrześcijańskim dziecku dokonał pogromu zabijając kilkadziesiąt osób przy biernej postawie milicji (rzekomo „żydokomunistycznej") jak i 1968 roku, gdy rozpętano nagonkę antyżydowską w łonie partii (rzekomo opanowanej przez Żydów), która później przeniosła się na cały kraj i wypędzono (zmuszono do wyjazdu) kilkanaście tysięcy Żydów polskich powinny wytrącić atut z ręki antysemitom uparcie uważający system komunistyczny za żydowski. Tak się jednak nie stało. W dzisiejszej Polsce, zwłaszcza w pierwszym etapie przemian, mit „żydokomuny" jest ciągle żywy i pomimo upływu czasu ciągle elektryzuje niemałą część społeczeństwa, jak choćby wspomniane Radio Maryja czy prałata Jankowskiego, który obok swastyki, Gwiazdy Dawida umieszcza także sierp i młot. Współczesny antysemityzm: Lista Żydów. Co jakiś czas po kraju krążyła „Lista Żydów" piastujących czołowe pozycje polityczne w kraju. Najwidoczniej ujawnił się ten „listowy antysemityzm" podczas kampanii prezydenckiej w 1995 roku. Główny rywal ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy, wywodzący się z establishmentu dawnego systemu — Aleksander Kwaśniewski, miał rzekomo zmienić niegdyś swoje nazwisko z żydowskiego Stolzman na bardziej polsko brzmiące. Ta ewidentna bzdura — nie wiadomo przez kogo wymyślona — została szeroko podchwycona przez ludowy elektorat prawicy. Na liście znalazły się nazwiska polityków z pierwszych stron gazet — zarówno z lewicy jak i prawicy. Przeważająca większość tych nazwisk została wyssana z palca. O ile Adam Michnik, redaktor naczelny czołowego polskiego dziennika, rzeczywiście ma żydowskie korzenie to o Antonim Macierewiczu, polityku narodowej prawicy, byłym ministrze spraw wewnętrznych, wydawcy, bądź co bądź antysemickiego tygodnika „Głos" tego powiedzieć już się nie da. Lista ta prawdopodobnie została spreparowana przez innego kandydata na prezydenta: albo Leszka Bubla, najsłynniejszego polskiego „żydożercę" albo Bolesława Tejkowskiego, byłego działacza PZPR, później antysemickiego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald", założyciela i przywódcy skrajnie antysemickiej Polskiej Wspólnoty Narodowej. Lista ta krąży po Polsce i u niektórych ma całkiem pozytywny odbiór. Co rusz słyszy się o burdach wywołanych przez pseudo-kibiców piłkarskich. Przodują w tym kibice klubów warszawskich i łódzkich. Zwłaszcza kibice łódzcy niechlubnie zapisali się w historii sportu. Hasła śpiewane przez kilkutysięczny tłum wyrostków, m.in. „Zrobimy z wami co Hitler zrobił z Żydami", czy "Adolf Hitler, Rudolf Hess, ŁKS SS" (ŁKS to jeden z dwóch głównych klubów piłkarskich Łodzi). Gazetki pseudo-kibiców piłkarskich, które aż „kłują w oczy" faszystowską symboliką pełne są antysemityzmu w jego najbardziej brutalnej i prymitywnej formie: „Dla tych folksdojczów jest przewidziane tylko jedno — eksterminacja [...] jeśli oni wywieszają niemieckie szmaty to czemu nie mielibyśmy powiesić żydowskich ścierw na stadionach. Żydzi wyrządzili i wyrządzają niewiele mniej krzywdy niż Niemcy". Nawet kluby, które mają nikłe szanse na zajęcie czołowych pozycji w klasyfikacji mają problemy z niewygodnymi fanami. Oto fani Hetmana Zamość, którzy za największych wrogów uważają Avię Świdnik piszą w swoim pisemku „Ultrasi": „Na spotkanie pomiędzy Hetmanem, a Avią Żydnik przyjechało ok. 90 kibiców z pobliskiej wsi Żydnika [...] Otóż dawno już kibole przyjezdni nie zrobili sobie takiego obciachu jak żydki (pisownia orginalna — PT) z Avii, otóż w pewnym momencie jeden debil rzucił hasło 'Zrobimy z wami co robił Hitler z żydami'. Reszta zaczęła tak samo drzeć mordy to świadczy o bezmyślności tej bandy cykorów, wiedzą że wszyscy mówią na nich żydki i tu u nas ten okrzyk! Debile!!!" Na niedawnym spotkaniu piłkarskim na Litwie, gdzie miejscowy klub piłkarski rozegrał mecz z drużyną izraelską, pojawiły się symbole antysemickie i faszystowskie, a kibice wznosili antyżydowskie hasła i popierające terrorystów z palestyńskiego Hamasu, organizacji jak wszem i wobec wiadomo skrajnie fundamentalistycznej religijnie i mającej na swych rękach krew setek Izraelczyków. Podobne problemy z kibicami mają chyba wszystkie kluby piłkarskie na całym świecie (no może poza Izraelem...) i póki właściciele tych klubów sami nie rozprawią się z tymi hasłami nie ma co marzyć o powrocie do prawdziwych korzeni sportu. Największe oddziaływanie ma antysemityzm zagnieżdżony w redakcjach pism narodowo-katolickich. Gazety takie jak „Nasz Dziennik", tygodniki „Nasza Polska" "Myśl Polska" czy „Głos", serwują antysemityzm w postaci może nie tak agresywnej jak piłkarscy kibice czy inne pisma, jawnie faszystowskie, ale pojawia się on dość często przy każdej sposobności. Gdy Światowy Kongres Żydów wyda jakąś uchwałę natychmiast pojawia się głos sprzeciwu w naszych pismach narodowo-katolickich. Wygląda to tak jakby przy Kongresie był specjalny wysłannik polskich narodowców „na żywo" komentujący jego działania. Środowiska polskich antysemitów-narodowców, które stanowią dużą siłę (co uwidoczniło się między innymi wysokim wynikiem wyborczym Ligi Polskich Rodzin, która reprezentuje może „miękki", ale zawsze antysemityzm) integrują się wokół tych tytułów i w/w radia. Zresztą Radio jest ściśle powiązane z tymi pismami także personalnie. „Twardy" antysemityzm reprezentowany jest m.in. przez wspomnianego już Leszka Bubla. Na łamach swych organów prasowych: „Tylko Polska" i „Kwartalnik Narodowy", powszechnie dostępnych w państwowych i prywatnych firmach kolporterskich (Ruch, Kolporter) dużo, a może i najwięcej miejsca poświęca „problematyce żydowskiej". Teraz Bubel objął posadę redaktora naczelnego dwutygodnika „Samoobrona", organu prasowego partii Andrzeja Leppera. Sam Lepper jeśli nawet nie jest antysemitą, to toleruje w swej partii antysemitów. Z jego organizacji wywodzą się jawni faszyści: Janusz Bryczkowski, lider marginalnego Polskiego Frontu Narodowego, który w klapie swego garnituru nosi swastykę; Bohdan Poręba, twórca i lider narodowo-stalinowskiej organizacji Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald", Mieczysław Janosz (wsławił się ustawianiem krzyży na żwirowisku obok obozu w Oświęcimiu co przerodziło się w antysemicką histerię). Bubel i Poręba są częstymi gośćmi na kongresach Samoobrony, a sami delegaci w 1999 roku zmienili treść „Roty" i śpiewali o „żydowskiej zawierusze". Polskie społeczeństwo nie jest antysemickie, ale istnieje powszechne przyzwolenie na antysemityzm. Powszechna akceptowalność dla haseł antysemickich czy rasistowskich jest tak widoczna, że wręcz namacalna. Wymalowane mury pełne haseł antysemickich, których nikt nie usuwa, dostępność w państwowych kolportażu publikacji szkalujących naród Żydowski jako całość, tzw. Materiałów „żydoznawczych" (np. „Poznaj Żyda", „Żydzi przeproście", „Żydzi przestańcie kłamać", „Międzynarodowy Żyd"), nikłe reakcje na antysemickie (czy szerzej szowinistyczne) wystąpienia polityków, zasięg odbieralności tematów poruszanych przez Rydzyka i spółkę. To wszystko nie tworzy dobrego klimatu na stworzenie „społeczeństwa obywatelskiego", które aspiruje do bycia w wielkiej rodzinie europejskiej. Musimy zwalczać przejawy antysemityzmu wszędzie, gdzie tylko możemy. Nie można jednak fizycznie rozprawiać się z ludzką głupotą i niewiedzą. Bylibyśmy wtedy tacy sami jak ci, których chcemy pokonać. Największą bronią w naszych rękach jest edukacja. Tylko rzetelna wiedza na temat otaczającego nas świata uchroni nas od bycia skansenem nie tylko Europy, ale i świata. Konflikt bliskowschodni — Arabowie i Izraelici. Holocaust — hitlerowcy i Żydzi. Spiskowa teoria dziejów — syjoniści i masoni. Najsilniejsze lobby polityczne świata — Żydzi. Jedyny kraj demokratyczny na Bliskim Wschodzie — Izrael. Piętno Narodu Wybranego — Izraelici. Wszystkie elementy sprowadzają do jednego. Wiele jest dyskusji, polemik i zdań na temat syjonizmu, Izraelitów i samego Izraela. Jak to zwykle bywa w przypadkach kontrowersyjnych, istnieją dwa obozy — ludzi niepopierających działań narodu Jakuba oraz drugi, afirmujący wszelakie kroki zbrojne i polityczne Izraela. Każdy z nich z pewnością ma w pewnym stopniu rację, co postaram się niżej udowodnić. Aby zacząć cokolwiek pisać o tak popularnym a zarazem tak newralgicznym temacie, trzeba znać kilka faktów historycznych. Zaczynając od historii do czasów współczesnych — jednym z najważniejszych wydarzeń dla Izraela było posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które to w dniu 29 listopada 1947 roku zatwierdziło projekt podziału Palestyny na dwa niepodległe państwa — żydowskie i arabskie. Wywołało to etniczne piekło i rozpoczęło krwawy konflikt między Żydami i Arabami. Ci pierwsi żądali prawa do utworzenia swego państwa, wspierając się dyrektywą wydaną przez ONZ, natomiast Arabowie nie chcieli odstępować swoich palestyńskich terenów i twierdzili, iż Żydzi chcą zagarnąć im ich państwo. W 1948 roku wybuchła regularna wojna między krajami arabskimi a Izraelitami. Był to ruch, który doprowadził do zajęcia przez Żydów 2/3 byłego mandatu palestyńskiego. Uchodźcy z tych terenów (Arabowie) schronili się w Jordanii i strefie Gazy. Kroplą przepełniającą czarę tolerancji zagranicy był rok 1967, kiedy to Żydzi zajęli m.in.: Jordanię i Syrię. ONZ zareagowało stanowczo i wydało dyrektywę wycofania z terytorium okupowanych wojsk żydowskich. Decyzja odbiła się głuchym echem. Od roku 1987 do roku 1991 trwało palestyńskie powstanie (tzw. Intifada) na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Próby zawarcia pokoju rozpoczęły się w roku 1993, kiedy to podpisano porozumienie palestyńsko-izraelskie. Jednak, jak wyraźnie widać — pakt pokojowy legł w gruzach, na Bliskim Wschodzie wciąż trwa brudna gra o zajęte tereny. Arabowie pragną odzyskać zagarnięte ziemie, Izraelici nie chcą ich odstąpić, w końcu część z nich została im przyznana przez organ ONZ. Tutaj widać wyraźny paradoks — Żydzi posiłkując się rozporządzeniem ONZ chcą zachować należne im według tego dokumentu tereny, a sami nie stosują się do poleceń Rady Bezpieczeństwa. Izrael jest silnym państwem. Sprzyja temu wiele czynników, a w szczególności, według mnie, cztery najsilniejsze: - silny i skuteczny wywiad (MOSAD); - poparcie USA; - doskonali międzynarodowi lobbyści; - ochrona poprzez atak, czyli krótki zarzut — antysemita! To ostatnie jest jedną z najbardziej drażliwych kwestii. Silna karta wykorzystywana przez rząd premiera Sharona. Niewygodni lub próbujący powściągnąć zapał Izraelitów są obarczani określeniem antysemity, na co społeczność międzynarodowa patrzy nieprzyjaznym okiem. Zastanawiające, iż każdy zarzut, nawet ten ślepo wytoczony przez społeczność żydowską w jakimkolwiek miejscu na świecie zostaje natychmiast podchwycony, nie sprawdzając najczęściej podłoża tego oskarżenia. Oto kolejny paradoks i doskonała broń. Dyskusyjna jest również sprawa budowanego muru mającego zapobiec przenikaniu arabskich terrorystów na tereny zamieszkiwane przez Żydów. W historii mieliśmy wiele prób budowy takich fortyfikacji obronnych, jednak najczęściej nie zdawały one egzaminu. Najsławniejszymi z nich są: Wielki Mur Chiński, Linia Maginota we wschodniej Francji czy chociażby mający uchronić Niemców przed inwazją aliantów Wał Atlantycki. Obecnie płotu między Palestyną a Izraelem wybudowano około 20 km, a pozostała jego cześć — 150 km, to zasieki z wyznaczonymi w pobliżu 'martwymi strefami' i strzegącymi przejścia patrolami. Czy jest to skuteczna ochrona? Przy takiej długości ogrodzenia nikt nie jest w stanie upilnować go w całości, dlatego przenikanie arabskich assasinów i terrorystów na teren żydowski jest tylko kwestią czasu. Według mnie antysemityzm jako zjawisko, jest spowodowany przez ludzką zawiść i nieporadność. Nader dobrze zorganizowana społeczność żydowska na całym świecie doskonale dopasowuje się do istniejących realiów i odnosi wiele sukcesów — zawodowych, finansowych, społecznych. Osoby będące z boku, które tylko biernie przyglądają się temu procesowi twierdzą, iż sukces ten to wynik działań wysoko postawionych urzędników, dyrektorów banków, prawników pochodzenia żydowskiego, którzy to z kolei rzekomo pomagają swoim rodakom w osiągnięciu sukcesu, kierując się syjonistycznymi ideami. Nie zauważa się nakładu pracy włożonego w ten sukces, nauki, poświęceń, cierpień, wyrzeczeń — widzi się tylko wszechobecne 'zło' w postaci wpływowych Żydów. Wystarczy spojrzeć na to wszystko okiem bardziej obiektywnym — oceniać to logicznie — niech przemówi rozsądek, a nie emocje. Przecież każdy z tych ludzi jest taki jak my. To od nas zależy jaką przyszłość będziemy mieli. Ciekawe, że źródłosłów słowa Holokaust opiera się na określeniu staro-hebrajskiego rytuału ofiarniczego polegającego na zgładzeniu baranka bez skazy, w odkupieniu własnych win. Naród żydowski, a także inne narodowości i marginalizowane grupy społeczne, stały się taką ofiarą w rękach żądnych nieskalanej krwi, podczas dwudziestowiecznego Holokaustu. Zdesperowane swą niedolą masy zabiły za własne błędy, które do niej doprowadziły, niewinnego baranka. Antysemityzm jest podły, zwłaszcza po tragediach, jakie dotknęły Żydów w XX wieku. Wśród głównych przyczyn antysemityzmu leży indoktrynacja katolicka, wszak nienawiść do Żydów oraz jej moralne usprawiedliwienie, od wieków podniecał Kościół Rzymski mający przemożny wpływ na świadomość mas. Jego hierarchowie często obarczali cały naród hebrajski winą za zabicie Chrystusa, podobne głosy słyszalne są niestety nadal. Uważam, że odpowiedzialność zbiorowa stanowi rażącą niesprawiedliwość. Należy uściślić, że można wyciągać odpowiedzialność od instytucji czy organizacji, bowiem dziedzictwo instytucjonalne jest czymś innym niż przynależność do jakiejś grupy wynikająca nie z własnowolnej decyzji, lecz urodzenia, jak w przypadku tożsamości narodowej. Wymowny jest fakt, że papież Pius XII milczał, kiedy w czasie II wojny światowej dokonywano mordów na Żydach, jego śladem poszło wielu prominentów kościelnych, a sam Adolf Hitler, nie bez racji, oświadczył, że eksterminacja narodu żydowskiego jest kontynuacją, zwieńczeniem odwiecznej polityki Kościoła Rzymskiego. Już pierwotni ojcowie kościoła, Efrem z Nisibis, Jan Chryzostom, Orygenes czy, spośród świętych, Justyn albo Ambroży, promowali zagorzały antysemityzm. Ich poglądy oddaje, jedna z wielu podobnie nienawistnych, wypowiedź Chryzostoma, który uznał Żydów za „nie lepszych niż świnie i barany". Również liczne uchwały soborowe wymierzone były przeciwko tej narodowości — nawoływano w nich do przymusowych chrztów Hebrajczyków, obwieszczano, iż są rasą niewolniczą (szósty i siedemnasty sobór toledański). Dochodziło także do konfiskat, a nawet burzenia synagog przez chrześcijan natchnionych zaleceniami swych kaznodziei. W szczególną skrajność popadła hiszpańska inkwizycja, która uznała Żydów za heretyków, w związku z czym wielu z nich spłonęło na stosach. W Państwie Kościelnym oraz w innych — za jego inspiracją — tworzono dla Żydów getta. Zaiste, miał z jakich wzorców czerpać Hitler. Nastawienie antyjudaistyczne występowało wśród obywateli rzymskich i zostało przejęte przez nurt chrześcijan, którzy chcieli odciąć się od swych żydowskich korzeni. Separatystyczni Żydzi byli niepopularni w Imperium Rzymskim, więc wielu wczesnych chrześcijan, których nagminnie z nimi utożsamiano, dążyło do zniesienia najjaskrawszych powiązań kulturowych z żydostwem. M.in. dlatego duża ich część zaprzestała praktyki pewnych biblijnych, typowych dla Żydów, zwyczajów, jak sabatarianizm. Odżegnywanie się od korzeni żydowskich transformowało wkrótce w podżeganie do nastrojów antyżydowskich, które na długo pozostały w dominującym prądzie chrystianizmu, Kościele Rzymsko-Katolickim. Nie jest przypadkiem, że zdecydowana większość obecnych ruchów antysemickich podkreśla swój ultrakatolicki charakter, by wspomnieć Radio Maryja albo ruchy nawiązujące bezpośrednio do tradycji sprzed Soboru II Watykańskiego. Pamiętać należy, że biblijni patriarchowie, Jezus Chrystus, Maria oraz apostołowie byli — ku zmartwieniu wielu pseudochrześcijańskich antysemitów — Żydami praktykującymi wiarę Mojżeszową. Nadto antyjudaizm jest sprzeczny z miłością bliźniego i nauką Pawła z Tarsu o równości narodów. Współcześnie postawy antyżydowskie są w Kościele Rzymskim wyraźnie wyciszane, ma w tym wielkie zasługi Jan Paweł II, ale żniwo ich wydaje się wszechobecne. Mimo iż kultura hebrajska jest wysoce rozwinięta i, w wielu aspektach, nie ma sobie równej, Polacy (a używam tego uogólnionego słowa, mając na myśli szeroko rozpowszechnioną w naszym narodzie mentalność), poniżają i szykanują żydowskość. Nienawiść do Żydów obraca się nieraz w manię doszukiwania się w każdym polityczno-społecznym objawie nieuczciwości i niecności, ingerencji wyimaginowanego intruza z tego narodu. Wielu nie potrafi zrozumieć, że sprzedajnym rządzącym może być Polak, bo niemal zawsze, kiedy ma miejsce jakaś afera nagłaśniana przez środki masowego przekazu, mnożą się wypowiedzi nazywające zawikłanych w nią intrygantów — najczęściej o polskiej krwi — Żydami. Zarysowuje się tu chęć zrzucenia odpowiedzialności za niedolę kraju na marginalizowaną grupę społeczną. Podobnie Neron potrzebował wroga, na którego przelałby winę za podpalenie Rzymu. Powiada się, często wbrew prawdzie historycznej, o wielu zdrajcach pochodzenia żydowskiego, którzy działali na szkodę Polski, lecz zarzut ten całkiem traci na swym przewrotnym wydźwięku w obliczu niemniejszego pocztu Żydów, którzy byli budowniczymi i obrońcami polskości. Brzechwa, Tuwim, Leśmian, Wieniawski, Korczak czy Hoffman to jedni z mnóstwa Polaków o hebrajskim pochodzeniu, przed których dziełami chylimy czoła. Wielu współczesnych nie dostrzega wkładu, jaki wnieśli Żydzi do kultury europejskiej i polskiej, choć w swym ogromie zasługuje on na uznanie. Prawdą jest, że wiele wpływowych stanowisk zajęli na przełomie minionych wieków, w międzywojniu i później, Żydzi. Było to efektem doskonałego poziomu nauczania i szacunku dla wiedzy od wieków pielęgnowanych w tym narodzie — powodem do naśladownictwa, nie zaś nienawiści. Wpływowa pozycja wielu Żydów w dawnej Polsce stała się przyczyną zazdrości, a w rezultacie uprzedzeń względem nich. Akceptacja dla Żydów nie oznacza filojudaizmu, poklasku dla nacjonalistycznej teorii wyższości Hebrajczyków. Istnienie takowej nie świadczy bynajmniej źle o narodzie żydowskim jako całości, nie może być też uzasadnieniem dla negatywnego odnoszenia się do Żydów. W epoce sarmackiej i romantycznej, my - Polacy, również uważaliśmy się za naród wybrany, co jednak nie usprawiedliwia polonofobii (nienawiści, niechęci do polskości i Polaków). Na tle faktu, iż Polska jest kolebką chasydyzmu i, bez przesady, była niegdyś zwana „rajem dla Żydów", powinniśmy odbudowywać, dające się zauważyć w wielu minionych epokach, braterstwo pomiędzy naszymi narodami, które próbują zniweczyć szowiniści. Wydaje mi się, że od potopu szwedzkiego i czasów saskich polska gościnność oraz otwartość, objawiające się np. w znacznej tolerancji dla obcych nacji czy innowierców, zaczęły obumierać, a tendencja ta została wzmożona przez rozbiór Polski i późniejszy okres zaborów. Można by ów cykl doświadczeń polskiego narodu przyrównać do człowieka, który po przykrych doświadczeniach interpersonalnych, obrał postawę dystansu wobec innych, szczególną rezerwą, zakrawającą o wrogość, darząc najbliższą mu osobę — mieszkającą pod jego dachem. Myślę, że tym sposobem ukształtował się duch polskiego antyżydostwa. Co w sercu miałem, wyżej wykwiczałem.
~aws 2-11-2008 19:44
~artur75 2-11-2008 19:49
to niemcy powinni się wstydzić pierw zabijająć polaków a potem prosić ich wnuków o opiekę.Autor artykułu niech zapyta takiego starca gdzie jest honor.Będzie temat na nowy artykół
~artur75 2-11-2008 19:53
to niemcy powinni się wstydzić pierw zabijająć polaków a potem prosić ich wnuków o opiekę.Autor artykułu niech zapyta takiego starca gdzie jest honor.Będzie temat na nowy artykół
~popis 2-11-2008 19:54
nazywam się popis, wiem o tym, przyznaję się do tego tutaj, że lubię się popisywać, ale ten temat mnie przerasta do moich popisów, bo i tak muszę coś ja tu napisać, bo się muszę popisać
~Tee 2-11-2008 20:10
Mam propozycję do pana Kwiczoła. Proszę taki post jak wyżej przesłać do Jelonki jako osobny tekst, a nie w charakterze postu. Bo jak to jest drobnymi literami, maczkiem, to komputer się blokuje przy otwieraniu takiego postu. A poza tym to nie są chyba Pana własne słowa lecz kompilacja kilku tekstów naraz lub kopia czego w rodzaju Wikipedii. Pozostali tutaj ujmują wszystko własnymi słowami. A pana tekst stanowiłby jakieś solidne opracowanie, które ludzie chętnie by odczytali, ale nie takim maczkiem, bez odstępów, a odległości między wierszami linijka w linijkę. Proszę szanować oczy innych czytelników tego forum. Pozdrawiam.
Riposta 2-11-2008 20:36
~em. ks. prof. zw. dr hab. lek. med. inż. arch. Walenty Kwiczoł - ty grafomanie, aż mi się komputer zaciął od przewijania tekstu. Wydaj książkę i nie popisuj się. Tu dajemy komentarze a nie potoki nic nie znaczących słów i zdań. I do jasnej cholery proszę tu nie pisać, że 40-letnia kobieta to starsza kobieta!!!!! Wystarczy 40-letnia!!!!! ;)
~Remember 2-11-2008 21:01
Kwicoł -co ci powiem - to ci powiem iżeś fkstycnie wykwicoł w swoim języku to co ino mas do powiedzenie na chrobliwym jednkomórkowcu do tego od dawna intensywnie prawnym, a własciwie nagrywanym jako ona płyta z której powtarzasz farzesy, banały a i innksze baniałuki. Jako żywo mam srogą pewność iże z HAVANA GILĄ jesteście braćmi syjamskimi, stąd pożyczanie rozumku, a i talmudycznej wiedzy - bo sądząc po stylu to zaraziliście sie obaj ode Świadków Jehowy sposobem argumentacji - z tym że kudy wam do onych Badaczy Pisma Świętego, ale raczej są to w porównaniu z Nimi popłuczyny 10 wody po kisielu... I dobrze byłoby wam sjamczykom , a głównie onemu spaczonemu kauzyperdzie ( pseudoprawnikowi) jeszcze raz uważnie poczytać przepisy, którymi tak obficie szafował, i pomyśłeć o tym jak one dziwnie pasują do waszych wypowiedzi. I jeszcze jedno - TO CO WYPISALIŚCIE JEST OBRAZĄ NIE TYLE DLA MNIE malca z galicyjskiego miesteczka, ale tych smutnej i bolesnej pamięci moich kolegów z podwórka jagielnickiego.- Icka, Mosia i kilku innych - którzy przeszłi przez to straszne kilkugodzinne piekło ŚMIERCI o majestacie której dziś zabraniacie nawet WSPOMINAĆ!!! Dziś na tej zakrwawionej PODOLSKIEJ ziemi, nie wiem czy ktoś zapalił świeczke pamięi nie wsponając juz o KADISZU?? tego dramatu nikt nie ma prawa skazać na zapomienie - aby się nie powtórzyłA przecież widziałem jak właście TACY OFICEROWIE I ŻOŁDACY JAK NA ZDJĘCIU pędzili grupki nagich LUDZI DO WYKOPANYCH DOŁÓW syszałem krzyk strachu i rozpaczy i potem serię strzałów...TEGO SIĘ NIE ZAPOMINA!!!! I tego widoku z uwagi na oddalenie chatynki w której mieszkałem od miejsca kaźni była niewielka nie można było uniknąć.. Szkoda mi tylko, ze TEGO nie można przekazać WAM abyście zrlozumnieli, że dla nas KRESOWIAKÓW, to nie byli ŻYDZI a wręccz bracia z którymi się żyło jak w jednej rodzinie iICH ŚMIERC TAK NAS WSZYSTKICH BOLAŁA I BOLI JAK PO UTRACIE NAPRAWDĘ BLISKICH CŁONKÓW RODZINY!!! I nie jest to zdanie moje ongiś małego berbecia (rocznik 1936 ) ale i tych co juz odchodzą. Wasza wyopowiedź mocno nas zbulwersowała - jak można tak propagować szowinizm, siać nienawiść pomiędzy OFIARAMI tych samych MORDERCÓW.
~aaa 2-11-2008 21:07
Myślę, że Pani "dziennikarka" zanim coś napisze powinna dokładnie przeanalizować swoj artykuł i przemyśleć, czy nadaje się on do upublicznienia. Dość istotne jest bowiem to, że niemiecki rynek jest dla Polakow jeszcze zamknięty, więc praca na staowisku opiekunki jest tam nielegalna. Polki jadą tam na własną odpowiedzialnośc i pomimo tego, iż wiedzą, że nie mają opłacanego choćby tutaj ubezpieczenia, chętnie łapią się na taką pracę i bardzo chętnie tam wyjeżdżają. Wtedy swoj wielki patriotyzm chowają sobie w buty, liczy się tylko kasa. Trzeba było oprzeć swój artykuł również o takie osoby, na pewno byłby wtedy bardziej wiarygodny. tekst jak i sam tytul bardzo płaski, nie wchodzi na żaden poziom.
~Tee 2-11-2008 21:24
Do Riposty: Popieram w całej rozciągłości. Przed chwilą napisałam mniej więcej o samo, ale jeszcze nie puścili. To nie jest pierwszy przypadek że pan Kwiczoł wtyka takie długie przedruki z czegoś. A może by sam coś wymyślił, a nie tylko kopiuje. Inni tu dają swoje WŁASNE przemyślenia, a nie jakieś przedruki, choćby i najbardziej słuszne. Mnie się również komputer zaciął. Kwiczole szanuj nasze oczy, nikt ich na loterii nie wygrał. Ciekawe w jakim wieku jest ten kwiczący informatyk. Bo wygląda, że to informatyk, któremu sprawnie idzie kopiowanie cudzych tekstów. A może by tak redakcja jakoś podzieliła ten tekst na kilka mniejszych, bo tego nie da się czytać.
~Tee 2-11-2008 21:34
Polacy i Polki tam jechali i jechać będą. Polki jako opiekunki, a Polacy na budowę. Bo tam przedsiębiorcy niemieccy zapłacą im godziwsze pieniądze niż te, jakie oferuja im polscy przedsiębiorcy, którzy korzystając z bezrobocia dają im głodowe stawki. I nie zmieni tego żaden rząd ani prezydent. I tak się dzieje od lat dziewięćdziesiątych, a dla niektórych wcześniej.
~do ~aaa 2-11-2008 21:36
bzdury piszesz, kto pracuje na czarno to na czarno(śmiem twierdzić, że znikomy odsetek), rynek w Niemczech jest zamknięty generalnie, ale prace sezonowe (do 4 m-cy) i na własne samozatrudnienie można robic cały rok, gros opiekunek/ów pracuje w Niemczech poprzez agencje, które mają firmy w Niemczech zarejestrowane...
~kot 2-11-2008 21:37
(nie usprawiedliwiając hitlerowców) na wojnie kazdy zabijał zwyciesców się nie sądzi
~Sabath 2-11-2008 21:38
bez względu na to czy człowiek jest polakiem czy niemcem jest człowiekiem takim samym jak każdy człowiek ale polak który opiekuje się niemcem który zabijał polskę też wydaje mi się że to nienormalne
~Iza 2-11-2008 21:48
Że obecnie 90-letni Niemcy płci męskiej mogli brać udział w wojnie i okupacji, to rzecz powszechnie wiadoma. Również osobom, które wyjeżdżają dobrowolnie do tego, a nie innego kraju. A według mnie artykuł podpada pod art. 257 KK. Redakcja jak sądzę składa się z ludzi dorosłych i świadomych konsekwencji swoich czynów.
~Rootwater 2-11-2008 21:53
@Hava_Nagila - z Ciebie po prostu wypływa nienawiść do niemców...
~Tee 2-11-2008 22:00
O tym , że artykuł jest bardzo dobry, swiadczy ilość postów napisanych do niego. Mógłby byc nawet tematem tygodnia. Tylko co z tym postem Kwiczoła? może go jakoś włożyć w jakieś osobne miejsce i dać np. jakiś link do niego w tym miejscu?
~Siwy 2-11-2008 22:10
Tym strym niemcom to powinni zrobic to samo co oni zrobili innym w czasie wojny. A nie powino byc ze dozywaja spokojnej stroscie i jeszcze z super opieka z polskiej storny.
~Trzy grosze... 2-11-2008 22:12
...jeszcze raz powtorze, ten artykul lacznie ze swoim bardzo "mocnym" tytulem, wedlug mnie, nie powinien ukazac sie w tak szczegolny Dzien, jak dzisiejszy... dziennikarz, oprocz inteligencji i lekkosci piora, powinien byc bardziej wrazliwy przy doborze tematow, w dniach dla wiekszosci spoleczenstwa waznych...taka jest moja opinia...niepotrzebny "zgrzyt" konczacy te piekne dwa dni, zwlaszcza po bardzo ciekawym i na dobrym poziomie artykule "Ocalic od zapomnienia..." Majac na uwadze powage dnia dzisiejszego i tzw. polityczna poprawnosc nie bede sie wdawac w polemike slowna, tak jak pewnie wielu innych czytelnikow Jelonki, z panem Kwiczolem... moze jednak redakcja powinna przedstawic stanowisko tego pana w formie autorskiego artykulu, jako komentarz , dla mnie, jest stanowczo za dlugi i blokuje komputer...
~Tee do Rootwater 2-11-2008 22:34
Do Polaków także, jest wręcz polakożercą. A najchętniej pozamykałby twarze każdemu komu się tylko da. Cenzura by mu pasowała najbardziej.
~selgarf 2-11-2008 22:54
~Golda 2-11-2008 23:41
Hava-Nagila piszesz chłopie pokrętnie i niezrozumiale.Podniosłeś wielki rejwach na portalu.Treść Twoich wypowiedzi obraża i rani Polaków. W dzieciństwie należało uważnie słuchać swojej mamele i pilnie uczyć się w chederze.Teraz ,przyjmij pokornie uwagi wskazane przez Remember,a .Zgłębiaj mądre księgi i pracuj nad sobą.Na koniec ciekawi mnie co miałeś na myśli pisząc:"Miła Pani poproszę zaprzyjażnione aby przyjżały/przyjrzały/ się Pani".Czyżbyś straszył Autorkę artykułu Mosadem?
~_ojdiridirachciach___ 3-11-2008 0:56
Aaaa ...tak właściwie, to po co to bicie piany ? ;)))
HAVA_NAGILA 3-11-2008 1:48
DO WSZYSTKICH , ktorzy maja klopoty z czytaniem .......to jest cytat z autorki ...Opowiadał o tym, jak do ich jednostki przywieziono grupę Żydów. Dorosłe osoby kazano im zagazować, a dzieci rozstrzelać na miejscu. Opowiadał: – Jak strzelałem do tych małych Żydków, to one tak piszczały i skakały jak groch rzucony o ścianę, a jak nie trafiłem, musiałem dobić. Część zwłok wywożono, z niektórych robiono mydło, a jeszcze inne palono w piecu..........to mnie zaszokowalo a nie jakies polski niemiecko nacjonalistycze historie . TO powinniscie zobaczyc i przeczytac .Powinniscie zapytac sie samych siebie czy osoba tak traktujaca innych ludzi , dzieci zasluguje na cokolwiek . Bez pozdrowien !!!
~Frank 3-11-2008 5:07
Nie rozumie o co tyle krzyku.Praca jak kazda inna.Osobiscie, nie interesuje mnie dla kogo pracuje,wazne sa dla mnie pieniadze.Bez nich zyc sie nie da.Dume narodowa wsadzcie sobie w buty.
~Tee 3-11-2008 7:08
Do Hava Nagila: To Pana własne słowa (cyt.): "Jstescie straszni , jestescie smutnymi ludzmi bez serca , uczuc i ludzkich trosk . Jestescie poprostu POLAKAMI ." Nie wydaje się panu, że ich treść wyczerpuje znamiona cytowanego przez pana przepisu prawnego: "Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."? Natomiast następujące pana słowa (cyt.): " Mila Pani poprosze zaprzyjaznione aby przyjzaly sie Pani ." - wyczerpuja znamiona przestępstwa określone w art. 191 § 1. KK , który brzmi: Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3." Pana słowa o tym , że znajomi przyjrzą się dziennikarce to jest ZASTRASZANIE. CZYM PAN ZAJMOWAŁ SIĘ W SWOIM ŻYCIU? ZASTRASZAŁ PAN LUDZI? I DALEJ PRÓBUJE PAN TO ROBIĆ PRZY POMOCY DAWNYCH ZNAJOMYCH? TO KIM SĄ CI ZNAJOMI? DALEJ ZASTRASZAJĄ LUDZI?
~ 3-11-2008 8:52
Walenty kwiczoł, jak cytujesz teksty ze strony racjonalisty (powinno być NACJONALISTA) to przynajmniej podaj źródło! Chociaż może lepiej będzie jak się zamkniesz...
~oko 3-11-2008 9:19
Przyglądam sie tym wszystkim postom i myślę ze każdy ma trochę racji. jednakże pisanie "kat" jest lekką przesadą. Pociągnijcie człowieka do odpowiedzialności niech zostanie osądzony, potem skazany a potem nazwijcie go katem. Każdego z nas rodzina w większym lub mniejszym stopniu ucierpiała podczas wojny. Moja rodzina ma korzenie żydowskie i teraz ja zadam Wam pytanie. =Czy państwo polskie wywalając żydów nie było zbrodniczym, czy dzisiejsi Biznesmeni starej daty nie byli UBkami , MIlicjantami i nie katowali nas polaków, Czy to nie my sami byliśmy napastnikami w Pradze. Gadanie kto jest katem a kto nie jest bezsensowne ale my jako Polacy pamiętamy tylo obce grzechy. A może itez nie pamiętamy jak to katolicy mordowami w imie religi a papierze stali na czele armi czy też św inkwizycja??? Polsikie osądy są nacjonalistyczne, smutne ale prawdziwe, dalej nielubimy zyda i czarnego a uważamy się za wspaniałych. Jeśli jest tu źle i tam jeszcze gorzej co robić??? Uważam ze artykuł jest populistyczny a tytuł nieładny, jednakze prawdziwy.... czuytając jednak co niektóre wpisy stwierdzam iż większość autorów albo jest niedokształcona albo nosi szaliki kibola. Pozdrawiam i zyczę większej tolerancji, otwartego umysłu i umiejętności oceny.
~do ojdiridirachciach 3-11-2008 9:25
po to zebyś sie pytal !!! jak nie masz nic do powiedzenia w temacie to poco zabierasz glos ??? idz lepiej plotkowac ze swoja przyjaciolka pipi o tym ze wszystkiemu winni są mezczyzni !!!
~do oko 3-11-2008 10:45
a tobie życzę korepetycji z ortografii...
~oj Hava gorilla;-) 3-11-2008 11:37
Za prawdę w dzisiejszych czasach się nie odpowiada, z faktami sie nie polemizuje. Takie są relacje świadków, a że brutalne, no cóż, w TiVi sa drastyczniejsze przekazy dokumentalne i co? Mają ich pozamykać? Weź koło i puknij sie w czoło, jakbym ci opowiedział co maja mama przezyła w Brodach koło Lwowa, gdy Niemcy strzelali do Zydów, a potem trzy dni jeszcze ziemia się ruszała i krowy wdeptywały w "bagno", aż ropa z krwią tryskały to byś dopiero sie oburzył...
~jerry 3-11-2008 18:16
Dziwię się tym wszystkim komentarzom w stylu: a kogo to dzisiaj obchodzi,że On kiedyś zabijał kobiety i dzieci? A kogo ma obchodzić jeśli nie nas - potomków ofiar? Może jeszcze powinniśmy w milczeniu zgadzać się na fałszowanie historii w stylu - "polskie obozy koncentracyjne" i z pokorą oddawać swoje majątki wysiedlonym (czytaj skrzywdzonym przez polaków) Niemcom?
~Do jerry 4-11-2008 13:59
Nie, lepiej zabrońmy Polakom wyjeżdżać do pracy do Niemiec i pozwólmy ich dzieciom zdychać z głodu.
~jelonek 18-11-2008 21:07
siedzę w tym interesie od 2 lat a mam dopiero 22 lata sam opiekowałem się dziadkiem który miał sympatycznego Adolfa na ścianie.........
~hala 21-11-2008 17:51
Polski przedsiębiorca po 10 latach pracy płacił mi 900-1000 zł,niemiecka rodzina płaci średnio 900-1200 euro,kto jest współczesnym katem?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jeleniogórska piłka ręczna w 1 lidze!  

Co z tym SOR–em?

Dużo drożej za śmieci

PiS apeluje do mieszkańców

Giną woreczki na psie odchody

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
674
Tak
21%
Nie
76%
Nie mam zdania
3%