MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Tortury władzy na jej życzenie

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 3 czerwca 2009, 21:27
Aktualizacja: Czwartek, 4 czerwca 2009, 8:28
Autor: TEJO
Fot. TEJO
– Satyra nie musi być śmieszna – mówi Bogdan Koca, szef Teatru Norwida, który dziś na scenie zadebiutował w roli aktora i zarazem autora sztuki „Głosy”. To rzecz o polityce i codzienności w krzywym zwierciadle absurdu pokazującym smutną, ale do bólu prawdziwą wizję rzeczywistości.

Dzisiejsza prezentacja w „Norwidzie” to powrót do zapoczątkowanych za czasów dyrekcji artystycznej Małgorzaty Bogajewskiej prób czytanych. Na scenę dzięki temu trafiają sztuki mało znane, które są poza planami repertuarowymi teatru. Dla widzów jest to teatr w bardzo czystej formie: nie ma scenografii, ruchu scenicznego, a całość przypomina zupełnie już dziś zapomniane słuchowisko radiowe, w którym wyobraźnia słuchacza jest istotnym warunkiem percepcji dzieła.

W „Głosach” Prezydent Robert (Robert Dudzik) zostaje poddany szkoleniu medialnemu w Instytucie im. Wawrzyńca Grzymały Goślickiego. Jego „nauczycielami” są Wawer (Bogdan Koca), Bogdan (Piotr Konieczyński) oraz Euzebiusz Głos (Jarosław Góral). Prezydent ma żonę Zofię (Marta Łącka), ochroniarza Zenka (Jacek Paruszyński). Jako urzędniczka i dziennikarka zarazem występuje Małgorzata Osiej-Gadzina. Didaskalia czyta Urszula Liksztet.

Prezydent przechodzi przez liczne próby, które momentami przypominają raczej tortury niż normalne zajęcia budowania wizerunku. Jest przywiązany do krzesła, perfidnie przesłuchiwany, dręczony psychicznie, zmuszany do molestowania, wyzywany, pomiatany i deptany. Wszystko przed planowanym wygłoszeniem orędzia, które okazuje się pełnym okrągłych słów wyzutych ze znaczenia. Poprzedza to jednak szokujące wydarzenie: śmierć Zofii, żony prezydenta, która spada z drabiny. Jednak w sposób „cudowny” zmartwychwstaje. A sam władca zawisa na linkach, które ma przywiązane do nadgarstków i gestykuluje niczym poruszana przez nieznanego aktora marionetka

W końcowych scenach pada i szef państwa: Wawer znajduje go martwego w łazience, a teatralni maszyniści wrzucają „zwłoki” do wózka. Jednak i tu okazuje się, że trup to świetnie wykonany manekin. Sam prezydent występuje już tylko jako głos wydobywający się z obandażowanej postaci bez tożsamości. Przepytuje go Dziennikarka. Widz dowiaduje się, że Prezydent przeżył zamach, w którym zginęła cała jego świta poza żoną. Snuje też plany co do przyszłości po wygranych wyborach, do których – mimo swojego fatalnego stanu – nie zawaha się przystąpić. A jeśli nie wygra? Tu następuje cisza.

Sztuka mocna w warstwie tekstowej i pełna wyrazu spotęgowanego siłą słowa, na której opierała się dzisiejsza „czytanka”. Wiele tu scen, które widz musiał sobie wyobrazić kierowany wskazaniami didaskaliów. Z jednej strony wymowna scenografia opisana w nich na pewno sztukę by wzbogaciła. Z drugiej – być może odwróciłaby częściowo uwagę od znaczenia wypowiedzianych zdań. Do tego świetna kreacja aktorska Bogdana Kocy w roli Wawera, brawa dla Jarosława Górala jako Euzebiusza Głosa i dla Marty Łąckiej jako Zofii. Podoba się Prezydent Roberta Dudzika i Piotr Konieczyński jako Bogdan. Pozostałe role są raczej epizodyczne choć nie bez znaczenia.

Jak przyznał autor po spektaklu, zainspirowała go codzienność, a zwłaszcza relacje ze świata polityki, który spróbował „sportretować” w sztuce. Podkreślił, że w „Głosach” nie ma niczego odkrywczego: słychać tu echa Kafki, Orwella, czy Ionesco oraz innych dramaturgów i pisarzy traktujących o absurdzie i zdegenerowaniu systemem totalitarnym. – Jest w tej sztuce trochę teatru w teatrze, nieco surrealizmu. Nie ma linearności akcji – dodał Bogdan Koca.

Jest to także satyra na sam system. – Każdy system jest wbrew ludzkiej naturze, ale jednocześnie organizuje nam życie. Taki jest jego paradoks – mówił Bogdan Koca. W „Głosach” obnaża on nie tylko słabości demokracji, która pozwala na sprzedawanie ludziom politycznego kitu, lecz także niedoskonałości systemu oświaty. Małgorzata Osiej-Gadzina, która wdała się z autorem w dysputę, usiłowała przekonać, że nie powinien on nadawać w sztuce instytutowi imienia Grzymały Goślickiego, bo go w ten sposób obraża. (Goślicki to postać autentyczna, renesansowy wybitny pisarz polityczny, autor do dziś obowiązujących niektórych kanonów dyplomacji). Bogdan Koca odparł, że jest to zabieg, który ma pokazać, że nawet cenione postacie służą jako przykrywka dla absurdalnych instytucji i stowarzyszeń. – Przykładem jest choćby nasz papież Jan Paweł II – uzasadnił Bogdan Koca.

Zaznaczył też, że jego zdaniem teatr nie powinien podawać przesłania jak na tacy, ale także nie jest dobrze, jeśli odbiorca zbyt długo musi się zastanawiać nad istotą dramatu. W „Głosach” choć nie wszystko wydaje się oczywiste, można doszukać się drugiego dna i wielu odniesień do rzeczywistości, którą mamy za oknem oraz w mediach.

Czytaj również

Sztuka sztucznej inteligencji w BWA

Rozrywki tu nie będzie, powstanie market

Mikołajki wolontariuszy z kowarskiego Lema

Komentarze (16) Dodaj komentarz

piipi 3-06-2009 21:54
..niektorzy to lubia tortury,ale te ..poza teatrem !
~Janosik 4-06-2009 8:10
Wróciła sztuka na scenę, z która widz znów się zaprzyjaźni,a odeszły długi spłacone.
~Bodekk 4-06-2009 14:04
Oj Tejo, Tejo! O gustach trudno dyskutować, ale przykro mi, że widzisz sztukę \"mocną tekstowo\", a to jest zupka wygotowana na zużytych tradycjach, w której nie ma deka oryginalności, takie pogłosy dobrej dramaturgii, odległe echa. Kulturalne to, ale bez cienia talentu. To bardzo niedobra sztuka.
~Julka 4-06-2009 15:11
To straszne ta sztuka, gadanina, gadanina, pretensjonalne, to jakiś peep show, podglądanie klasyki dramaturgicznej przez dziurkę od klucza. Niesmaczne. Najgorsze jest to, że po analfabetyzmie Klemma, grafomański Koca może się podobać, bo umie pisać.
~ 4-06-2009 17:31
Mnie ta sztuka się nawet podobała, jednak wymagała uruchomienia wyobraźni w trakcie czytania didaskaliów. Wprawdzie spodziewałam się pokazania znacznie większej ilości technik w stylu "jak ze zwykłego człowieka zrobić prezydenta", ale w tym przedstawieniu pokazano inne aspekty towarzyszące byciu politykiem. Oglądając grę pana Bogdana Kocy dało się zauważyć Jego lekką tremę spowodowaną zapewne tym, że jeleniogórscy widzowie oglądaja Go na scenie po raz pierwszy. Mnie osobiście najbardziej zapadła w pamięci drugoplanowa rola pana Piotra Konieczyńskiego. Każdorazowe "wejście" tego aktora bardzo ożywiało akcję. Widać, że ten człowiek wciąż ulepsza swój warsztat. Wg mnie sztuka jest dobra, można by było wystawić ją na dużej scenie (dobrze byłoby uzupełnić tę rzecz o więcej owych "technik", o których pisałam na wstępie - ale to tylko do rozważenia). .................................................................................... Odnośnie wypowiedzi z 15:11 - zauważam, że Pani |~Julka| zaprzecza sama sobie w swoich wywodach, pisząc, że Koca jest "grafomański", jednocześnie stwierdzając dalej, że "umie pisać", natomiast użycie przez nią wyrażenia "peep show" w stosunku do omawianej sztuki jest tutaj zupełnie bez sensu. Ponadto - czy to tak trudno pojąć, że sztuka CZYTANA polega głównie na wypowiadaniu kwestii - czyli na gadaninie? Należy mocno uruchomić wyobraźnię przy odczytywaniu didaskaliów, której widać pani "Julce" zabrakło. [.]
~Widz 4-06-2009 17:56
Odnoszę dziwne wrażenie, że ten ~Bodekk i ta ~Julka to chyba jedna i ta sama osoba, i być może sami zainteresowani, których można obrzucić z widowni pomidorami. A pan Tejo, podobnie jak pani MPP z Nowin Jeleniogórskich ma prawo mieć swoje własne zdanie. A Państwu nic do tego. Piszcie w swoim imieniu, bo "de gustibus noli disputare" i "de gustibus non est disputandum".
ago. 4-06-2009 21:31
Do Widz(ki) :-) - Może to nie obsadzeni i dlatego niezadowoleni.;-)
~Janinne 5-06-2009 8:51
Niekoniecznie "Julka" z 15.11 sobie zaprzecza. Grafomański zgodnie z etymologią znaczy taki, co ma manię pisania, co ma fioła na punkcie pisania, to znaczy że umie pisać ale pisze kiczowato, pisze kiepsko. Moim zdaniem Julka ma dużo racji w swojej opinii, Koca jest grafomanem.
~małolata 5-06-2009 10:03
Co się stało z Kocą? Mówiło się że to dobry aktor. Gdzie zgubił to aktorstwo? Przestał być dobrym aktorem a nie stał się dobrym dramaturgiem. żenada
~Myšák 5-06-2009 12:11
Nie mam takiego wielkiego zdania jak ci powyżej, co się znają najbardziej na aktorstwie i dramaturgii. Ujęli mnie swoją osobowością i talentem: Łącka, Koca, Góral i Konieczyński. Inni po prostu zakrzyczeli tekst. Osiej-Gadzina może i nie miała materiału, by stworzyć cokolwiek, ale przecież są i tacy aktorzy, którzy nawet z kilku zdań stworzą perłę (pamiętam tę aktorkę z dobrych ról, np. "Marilyn Mongoł")
~Wierzący pedagog 5-06-2009 23:12
To było do przewidzenia. Scenariusz "Jak utopić Kocę?" Krzysia Kucharskiego tylko czeka na realizację. Dla Pana Kocy do ataku na duchowego wroga (nie na ludzi!) polecam Miecz Obosieczny-Psalm 57. Zawsze znajdą się ludziska oddani panu tego świata. Pan Koca to kawał dobrego aktora i ma talent od Boga, więc żaden ktoś tego nie zmieni (Cóż mi może uczynić człowiek? - Ps. 56), a z tego jego tekstu mogłaby być bardzo ciekawa i na czasie sztuka. I słusznie zauważył pan Koca w tekście, że w machinie oświatowej to ma miejsce. Oświata nigdy nie była krystaliczna, jad polityczny zżera to, co prawe i mądre. Temat cały czas aktualny, wystarczy porozmawiać na temat nieprzemyślanych reform z 1999 i 2009 roku. Pan papież Jan Paweł II zbyt wyniesiony ponad Boga, niestety, a to przecież był człowiek - nie Bóg - Ojciec Święty. Ciekawe, czy go spotkam w niebie?
~pastor 7-06-2009 18:14
Do "wierzącego pedagoga": Koca nie ma talentu. od Boga ma trochę szczęścia a Ty drogipedagogu udzielaj się w szkółce niedzielnej w rodzinie radyja maryja. Tam znajdziesz ludzi twego pokroju i bęfdziecie mogli dyskutować o talentach Kocy i panu papieżu wyniesionym ponad Boga.
~Ludzie 7-06-2009 22:29
Pan Koca jest bardzo zdolny i wybitny oraz przystojny i Pan Góral też jest piękny i taki zdolny a kiedy gra to nareszcie mamy wybitne aktorstwo, i intelektualnie góruje nad wszystkimi aktorami, i mam nadzieję, że pan dyrektor wie,jakiego ma wiernego w nim przyjaciela,bo broni go jak lew i napewno pomoże wskazać kto dyrektora nie kocha i jaki ma głos aksamitny i głęboki a ta sztuka porywająca i mam nadzieję,że ją wystawią
~Wierzący pedagog 8-06-2009 0:03
Do ~pastora; Dziękuję za porady, lecz pastor (???) też człowiek, a ja słucham tylko głosu Ducha Św. Pan Bogdan Koca ma niezaprzeczalny talen aktorski i pisać sztuki umie. Jeśli brak Ci miłości do drugiego człowieka, możesz tylko przybierać nazwę i ukrywać się pod nią, to tak jak biblijny wilk w owczej skórze. Pamiętaj, że i tak któregoś dnia wszystko wyjdzie na światło dzienne, a Ty odpowisz za swoje słowa ("Życie i śmierć są w mocy języka" - Przypowieści Salomona 18, 21), więc cierpliwie poczekamy. Nie słyszałem i nie wyczytałem w Biblii, by Bóg rozdawał komukolwiek szczeście (to raczej rzecz naturalna, ludzka, demoniczna, a nie Boża). Poza tym nie jestem katolikiem, więc o tych ww. tematach nie będę dyskutować.
ago. 8-06-2009 21:24
Wierzący pedagog chyba dobrze zna Biblię, bo co chwila ją cytuje. Może uczy religii... [.]
ago. 8-06-2009 21:41
Do Janinne - grafomanię w znaczeniu «pisanie utworów literackich przez osoby pozbawione talentu» rozumiem jako brak umiętności pisania dobrych utworów, zatem jeśli Koca u m i e pisać [dobrze], to nie jest grafomanem. [.] Chyba nie chodziło Pani o stwierdzenie umiętność p i s a n i a przez Kocę w ogóle, bo to potrafi każde normalne dziecko, które ukończyło 8 lat. [.]

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Zaczytaj się z Jelonką.com

Cieplice nie chcą Jeleniej Góry?

Magiczny wieczór z Cleo i Pectus

Młodzi przeciw zmianom klimatycznym

Bella Mafia przyciąga komplety widzów

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
694
Tak
22%
Nie
70%
Nie wiem
9%