MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Teatr jeleniogórski, a teatry Ziem Odzyskanych

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 5 grudnia 2016, 7:25
Aktualizacja: Wtorek, 6 grudnia 2016, 9:34
Autor: Stanisław Firszt/Angelika Grzywacz–Dudek
Teatr w Jeleniej Górze
Fot. Arciwum S. Firszta
W jakiej kondycji był po wojnie jeleniogórski teatr – wówczas Państwowy Teatr Dolnośląski? Jak oceniano jego funkcjonowanie na tle innych teatrów w Polsce? Jak liczna była jego widownia i co można było zobaczyć na scenie? – odpowiedzi m.in. na te pytania udziela Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze, który przybliża losy Teatrów na Ziemiach Odzyskanych, w ciągu pierwszych piętnastu lat ich funkcjonowania po II wojnie światowej.

W pierwszych latach powojennych wiele miast Polski musiało podnosić się z całkowitej ruiny. Szczęśliwie Jelenią Górę ominęły te tragedie, bowiem działania zbrojne ominęły Kotlinę Jeleniogórską. Stolica tego regionu pozostała właściwie nietknięta. Inne ośrodki musiały bardzo długo odbudowywać swoją infrastrukturę, a w wielu przypadkach tworzyć ją na nowo. Dotyczyło to też placówek naukowych, muzeów, bibliotek i teatrów. Te ostatnie funkcjonowały tylko w największych i najprężniejszych ośrodkach, gdzie były odpowiednie budynki i istniał krąg odbiorców. Do miejsc takich na tzw. Ziemiach Odzyskanych należała m.in. Jelenia Góra.

Do 1960 roku teatry działały na tych Ziemiach tylko w: Gdańsku, Koszalinie, Olsztynie, Opolu, Szczecinie, Wrocławiu, Zielonej Górze i także w Jeleniej Górze.

W Gdańsku, który liczył wówczas 269 104 mieszkańców, funkcjonowało sześć teatrów. Największy z nich Państwowy Teatr Wybrzeże prowadził trzy sceny: w Sopocie, Gdańsku i Gdyni. W 1958 roku dał 13 premier w tym 4 prapremiery. Na scenie gdańskiej odbyło się 187 spektakli, które obejrzało 100 246 widzów. W tym samym czasie w Gdyni były 142 przedstawienia i 55 000 widzów, a w Sopocie 224 przedstawienia i 51 400 widzów. Daje to średnio na jednym przedstawieniu, w Gdańsku ponad 500 osób, w Gdyni prawie 400 osób, a w Sopocie 230 osób.

W mieście tym działały jeszcze: Teatr Powszechny, który oprócz spektakli organizował także imprezy, studencki teatr „Bim Bom”, teatrzyk małych form Teatrzyk „Co to” i teatr Politechniki Gdańskiej Teatr Lalek „Miniatury”.

W Koszalinie liczącym wówczas tylko 41 000 mieszkańców, o ponad 700 mniej niż w Jeleniej Górze, działał Teatr Bałtycki im. J. Słowackiego. Od 1958 roku miał drugą scenę w Słupsku. W tymże roku dał 429 przedstawień, które obejrzało 115 500 widzów, tj. ponad dwa razy więcej niż liczyła liczba ludności miasta. Średnio na spektaklu było 270 osób.

W Olsztynie, który liczył 65 316 mieszkańców działał prężnie Teatr im. St. Jaracza. Ten w 1951 roku na polecenie Ministra Kultury i Sztuki otrzymał z Cieplickiego Muzeum zabytkowe mundury, hełmy, pasy i dystynkcje wojskowe, które używał jako rekwizyty (po tych przedmiotach nie ma dzisiaj śladu). W 1958 roku w teatrze odbyło się 567 przedstawień, które obejrzało 181 367 osób, tj. trzy razy więcej niż wynosiła liczba mieszkańców Olsztyna. Teatr występował też w Elblągu.

W Szczecinie liczącym 250 000 mieszkańców istniały trzy teatry: Państwowy Teatr Dramatyczny z dwiema scenami (Teatr Polski i Teatr Współczesny). W 1958 roku teatr dał 12 premier. Łącznie odbyło się na dwóch scenach 680 przedstawień, które obejrzało 217 051 widzów, tj. około 320 na spektaklu; Teatr Lalek „Pleciuga”, który dał w tym roku 316 przedstawień, które obejrzało 55 200 widzów (170 widzów na spektaklu) oraz Teatrzyk Studencki „Skrzat”, który dał wówczas 787 widowisk, które obejrzało 225 000 widzów czyli około 286 osób na spektaklu.

W Opolu z liczbą 56 401 mieszkańców, działał Państwowy Teatr Ziemi Opolskiej, który w 1958 roku wystawił 9 premier i dał 429 przedstawień, które obejrzało 140 000 widzów, tj. prawie trzy razy więcej niż miasto miało mieszkańców.

W Zielonej Górze, mającej 47 260 mieszkańców (nieco mniej od Jeleniej Góry), działał Państwowy Teatr Ziemi Lubuskiej, który w 1958 roku dał 12 premier i 397 przedstawień, które miały 100 000 widzów, tj. 250 osób na spektaklu.

Najwięcej teatrów w 1960 roku miał Wrocław, liczący 405 000 mieszkańców. Funkcjonowały w nim: Państwowy Teatr Dramatyczny z dwiema scenami (Teatr Polski i Teatr Kameralny)- obie sceny, w 1958 roku dały 449 przedstawień, a obejrzało je 280 272 widzów; Teatr Rozmaitości, który dał wiele przedstawień w terenie, a obejrzało je 108 618 osób. W tymże teatrze działała też scena lalkowa; Teatr Dramatyczny Politechniki Wrocławskiej (teatr Kalambur).

W Jeleniej Górze w 1958 roku, która liczyła wówczas 47 353 mieszkańców, działał Państwowy Teatr Dolnośląski posiadający dwa zespoły ( w Jeleniej Górze i Wałbrzychu). W tymże roku dał 13 premier i wystawił m.in. „Most” Szaniawskiego, „Gbury” Goldoniego, „Dom Kobiet” Nałkowskiej, „Śluby Panieńskie” Fredry i inne. W Jeleniej Górze było 607 przedstawień, które obejrzało 217 111 widzów, tj. 350 osób na spektaklu. Widzów w teatrze było ponad cztery razy więcej niż mieszkańców miasta. Był to najlepszy wynik z przedstawionych wyżej teatrów. W 1951 roku Muzeum w Cieplicach Śląskich Zdroju, oddało do teatru (jako rekwizyty) kilka militariów, w tym dwa pistolety, po których dzisiaj nie ma śladu. Jeleniogórski teatr dał też 118 przedstawień w Wałbrzychu, które obejrzało 43 350 osób. W Wałbrzychu działał też Teatr Lalek, dając 159 przedstawień, które obejrzało 122 500 widzów.

- Teatr jeleniogórski plasował się wówczas na samym szczycie najlepszych teatrów Ziem Zachodnich i Północnych. Wystawiał przedstawienia nie tylko w swoim gmachu, ale również na scenie w Wałbrzychu i gościnnie w dolnośląskich uzdrowiskach i sanatoriach, m.in. w Cieplicach Śląskich Zdroju. Teatr był wówczas bardzo blisko ludzi… - podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Co mówią herby miast

Dworzec do remontu

Ciekawostki z kalendarium

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~hirschberger 5-12-2016 10:41
Prawda jest taka że gdyby Niemcy nie pozostawili tu po sobie tego budynku,to w PRL zapewne by nie było tu teatru, budowa takich "burżujskich" obiektów była dla komunistów mało istotna.A i po 89-tym roku zapewne też by tu teatru nikt nie wybudował,bo przecież "nie było by środków a i miasto za małe".
~Real 5-12-2016 15:21
Termin Ziemie Odzyskane jest fatalny, nawiązujący do bierutowskiej i stalinowskiej propagandy. Akurat te ziemie należały do piastowskich Polaków, Czechów, Austriaków i niemieckich Prus. Czy naprawdę nikogo w redakcji nie stać na... oderwanie się od wyświechtanych sloganów. 70 lat po II WŚ... nie można napisać normalnie, współcześnie, cywilizowanie? Brakuje jeszcze "powrotu do macierzy", najśmieszniejsze jest to że podobno to piszą historycy.
~Gość 5-12-2016 17:07
Czy nie były odzyskane? W pojałtańskiej Polsce znalazły się ziemie, o których na długo przed komunistami myśleli polscy politycy, historycy i geografowie i poeci. Odzyskane po prawie 700 latach. dlaczego to pojęcie nie miałoby być uważane za "cywilizowane" (~Real) ? Proszę się oderwać od uwarunkowań politycznych i spojrzeć na fakty, Panie/Pani Real. Nie pochwalam PRL-u, ale fakt powrotu nad Bałtyk, powrót Śląska do Polski to rzeczy bardzo ważne. Dzisiaj są środowiska chętnie przyznające sobie tytuł do "naukowego" i "nowoczesnego" światopoglądu. A są to często środowiska szczodrze stymulowane przez €. Ale ie posądzam Pani o to. I proszę też nie pisać o "wypędzonych" (ponoć największych ofiarach II wojny światowej), tylko o przesiedlonych. Wszystko się zresztą odbyło ponad głowami Polaków.
~xx 5-12-2016 17:20
Dokładnie..Jakby nie patrzeć są to ziemie bardzo dawno temu należące do naszych przodków a więc termin "odzyskane" jest jak najbardziej na miejscu.Paradoksem jest że odzyskanie ich "zawdzięczamy" Hitlerowi i Stalinowi,którzy zmienili bieg historii i przyczynili się(świadomie lub nie) do przesunięcia granic Polski na Zachód.
~hm 5-12-2016 17:24
"W 1951 roku Muzeum w Cieplicach Śląskich Zdroju, oddało do teatru (jako rekwizyty) kilka militariów, w tym dwa pistolety, po których dzisiaj nie ma śladu. " A więc to prawda, że komuna rozkradła Polskę?
~Real 5-12-2016 19:00
No tak, skoro mamy termin Ziemie Odzyskane, to możemy wprowadzić termin Ziemie Utracone. Tak samo można posłużyć się historią i atutów tutaj jest znacznie więcej, naturalny wielowiekowy rozwój kraju. Termin Ziemie Zachodnie i Ziemie Wschodnie - Kresy są takie jakie powinny być.
~Gość 5-12-2016 20:13
Obecnie funkcjonujące pojęcie Ziem Zachodnich ma bardziej neutralną konotację.I to jest łatwiejsze do strawienia dla realizatorów niemieckiej polityki historycznej. Bo przecież to że Zachodnie, to nie znaczy polskie, a "uzyskane". Ot, przyznane prawem silniejszego Polsce. Nasi zachodni przyjaciele nie powiedzieli ostatniego słowa w sprawie Szczecina i Wrocławia. Układ Zgorzelecki, Willi Brandt czy Kohl to jeszcze dla nich nie koniec. To strategia. A termin Ziemie Utracone istnieje w odniesieniu do Kresów Wschodnich. Mamy jeszcze Kresy Południowe, jakby co - Spisz.
~Real 5-12-2016 20:37
Ponad głowami nas, Polsce wyrwano serce i wątrobę, Wilno i Lwów. Nic nie zastąpi wielowiekowej tradycji, kultury, a już na pewno nie zbombardowany i zniszczony Szczecin, czy rozkradziony i zniszczony Wrocław. Coś co naturalnie powstawało przez kilkaset lat, niemożliwym jest do zmienienia przez przesiedlenie ludności, nakazy i zakazy. Powracając, Ziemie Zachodnie to jest właściwa nazwa.
~i 5-12-2016 22:44
Teatr Cieplicki po wojnie do lat 80 tych należal do uzdrowiska i wystawiał spektakle gdzie aktorami byli pracownicy uzdrowiska. Spektakle były wystawiane dla kuracjuszy i mieszkańców, zawsze była pelna widownia, czy ktoś o tym pamięta gdy spektakl"Romans z wodewilu " grany był w latach 60, sto razy przy sali pełnej publicznoŚci ". Kawiarnia Zdrojow a też prowadzona była przez Uzdrowisko, pięknie tam było i gromadnie . teraz nikt o tym nawet nie wspomina bo to było be bo za PRL-u a faktycznie teraż wielka bryndza i lipa w kulturze !!!!!!
~ja 9-12-2016 10:05
Do lat osiemdziesiątych teatr ZDROJOWY BYŁ SCENĄ NORWIDA, co do kawiarni - racja

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

PiS zaprezentował kandydatów

Cieplicka rocznica

Nad Śnieżnymi Kotłami

Lech Wałęsa w Świeradowie Zdroju

Cieplice w czasach hr. L. Schaffgotscha

Sonda

Czy poprzez budżet obywatelski mieszkańcy powinni mieć coraz większy wpływ na miejskie inwestycje?

Oddanych
głosów
611
Tak
87%
Nie
9%
Nie mam zdania
4%