MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Teatr dobrych wspomnień pod Lupą

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 30 października 2008, 19:38
Aktualizacja: Piątek, 31 października 2008, 8:34
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Owacyjnie przyjęty w Jeleniej Górze Krystian Lupa podczas krótkiego pobytu w mieście otworzył ekspozycję swoich rysunków teatralnych w Biurze Wystaw Artystycznych i wspominał dawne lata, które spędził w stolicy Karkonoszy. Wielu z oklaskujących słynnego reżysera nie pamięta czasów, kiedy jego nazwisko widniało na plakatach anonsujących produkcję Teatru Norwida w Jeleniej Górze. A to właśnie w naszym mieście Krystian Lupa spędził znaczące lata w swoim życiu. Tu na przełomie lat 70. i 80 XX wieku jego teatr wznosił się na wyżyny sztuki.

Najpierw tłumy w Biurze Wystaw Artystycznych. Tu wystawa rysunków teatralnych Krystiana Lupy, który – choć mało kto o tym wie – jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych. – Ale malarzem to jestem wielkanocno-bożonarodzeniowym – mówił autor (tylko w święta siada przy sztalugach). Dodał, że jeśli nie wie, jak coś rozwiązać, często bierze kartkę i rysuje. Stąd prace przedstawiające w nietypowy sposób pomysły artysty. Ale rysunki do kilku sztuk to nie wszystko, co nam pokazało BWA.

Na ekspozycję składają się także elementy scenografii do niektórych sztuk, a także projekcje filmów. Jeden to zapis prób do „Faktory 2”( – Ktoś mi powiedział, że przedstawienie jest bardzo jeleniogórskie – wyznał reżyser) oraz archiwalia z Jeleniej Góry, w tym film Henryka Szoki nakręcony podczas ostatniego pobytu reżysera w mieście w 1993 roku. Janina Hobgarska zapraszała wszystkich do powtórnej wizyty w galerii, by móc w spokoju wszystko obejrzeć. Dodała, że czuje, iż wystawa „jest klęską”, bo w żaden sposób nie przekazuje całości i wielkości dzieła Krystiana Lupy.

Wśród oglądających pojawili się aktorzy, którzy grali w reżyserowanych przez Krystiana Lupę spektaklach: Irmina Babińska, Ryszard Wojnarowski, Andrzej Kempa i Tadeusz Krzaczkowski. Oraz Alina Obidniak, była dyrektorka Teatru Jeleniogórskiego, bez której jeleniogórskiego epizodu Krystiana Lupy nie byłoby. Prezydent Jeleniej Góry uhonorował gościa kwiatami oraz srebrną monetą 40 jeleni płatniczych. W tłumie zwiedzających stał Wojtek Klemm, dyrektor artystyczny TK. Mimo choroby przyszedł też Bogdan Nauka, główny szef teatru. Przybyło sporo młodzieży, w tym uczniów Liceum Plastycznego.

Druga odsłona pobytu Krystiana Lupy w Jeleniej Górze dokonała się w Teatrze Jeleniogórskim na scenie studyjnej. – Sztuka Krystiana Lupy jest niedefiniowalna – określił Andrzej Więckowski, który – jak sam przyznał – czuł się nieswojo w roli gospodarza bardzo nietypowego spotkania w ramach „Obserwatorium Karkonoskiego” zatytułowanego „Ujarzmiona wolność artysty”, którego gościem był słynny reżyser.

Więckowski dodał, że teatr Lupy to wielkie laboratorium, w którym on sam jest stwórcą własnego utopijnego świata, a ściany teatru chronią przed promieniowaniem, które może być niebezpieczne. Sam Krystian Lupa przyznał, że uwielbia chaos i bardzo często się nim w swojej pracy inspiruje. Takie też było spotkanie: cudownie chaotyczne. Krystian Lupa wstał i chodził po scenie studyjnej tak jak miał to w zwyczaju, kiedy tu pracował. Słuchało go grono miłośników teatru, w tym bardzo wielu młodych ludzi, którzy – jak zaznaczyli – nie przyszli pod przymusem, ale z ciekawości.

– Przyjechałem tu jako dziennikarz z „Forum” – żartował artysta. Krystiana Lupę, wyraźnie wzruszonego po niemal 15-letniej nieobecności w Jeleniej Górze, wzięło na wspominki.
– Alina Obidniak mówiła mi o Jeleniej Górze jako o europejskim centrum sztuki teatralnej, mieście niezwykłym. Miałem jakieś plany w Warszawie, ale nic z nich nie wyszło. Zatrzymałem się w hotelu Forum i zadzwoniłem do Jeleniej Góry. Recepcjonistka przedstawiła mnie, że dzwonię z Forum. Kiedy przyjechałem i przywitałem się z Henrykiem Szoką, powiedział: – Witamy panie redaktorze! Sprostowałem, że jestem nowym reżyserem. Zobaczyłem na twarzy pana Henryka cień zawodu – śmiał się Krystian Lupa, a wraz z nim publiczność.

Szczególnie zaintrygowały Krystiana Lupę zakryte szczelnie okna na scenie studyjnej. Na początku stracił nieco orientację i mówił zgromadzonym o oknach pokazując na ścianę, gdzie ich nie ma. Dopiero po jakimś czasie połapał się, że jest odwrotnie. Wszyscy, włącznie z bohaterem spotkania, wybuchnęli śmiechem. Lupa opowiedział, jak to aktorzy spowodowali… wypadek drogowy.
– Podczas sztuki „Życie człowieka” jeden z aktorów ubrany w bieliznę, otwierał okno i się na nim „zawieszał”. Pieszy, który przechodził akurat przez jezdnię al. Wojska Polskiego, zagapił się na tę scenę i wszedł prosto pod… samochód, którego nie zauważył. Na szczęście nic poważnego się nie stało.

Gość długo mówił o istocie swojej sztuki. O tym, że teatr opiera się z założenia na świecie fałszu, który też jest pewnym elementem naszej rzeczywistości. – Nie ma możliwości, aby w teatrze żyć w prawdzie, być w prawdzie i pozostać w prawdzie – podkreślił Artysta. Wspominał też o sukcesach Teatru Norwida w Paryżu z „Pragmatystami” Witkiewicza oraz swoich osobistych doświadczeniach. Zaznaczył, że jest optymistą jeśli chodzi o młodzież, a pokolenie „hip-hopu” uznał za bardzo kreatywne. – Nasze pokolenie było zbyt zastraszone i onieśmielone. Jeśli aktor zapominał tekstu, nie wiedział, co z sobą począć. Teraz tak nie jest – dodał.

– Lubię prowokacje, a im jestem starszy, tym je bardziej lubię – rzekł Krystian Lupa nie pozostawiając żadnych wątpliwości, jak bogatą ma osobowość. Publiczność chciała Artystę zatrzymać na dłużej, a sam Wojtek Klemm zaproponował, by zamknąć drzwi i Go nie wypuszczać, ale Lupa z Jeleniej Góry wyjechać musiał. Do Krakowa zapewnił mu transport Ryszard Dzięciołowski. Stamtąd reżyser wylatuje do Stanów Zjednoczonych.

Oby duch, którego ten twórca tchnął w jeleniogórską scenę, przyciągnął do Teatru Jeleniogórskiego co najmniej tylu widzów, ilu zainteresowało się dziś Krystianem Lupą.

Ogłoszenia

Czytaj również

Niebezpieczne wyzwania

Czy chciałbyś naprawdę być na ich miejscu?

Mają w nosie pieszych

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~mak 30-10-2008 20:02
bylem :) rewelacyjna inicjatywa - na sali goscie z Warszawy, Krakowa, Wroclawia... Przyjechali specjalnie na tę okazję. Doskonala promocja dla naszego miasta ta wystawa
~Tee 30-10-2008 21:39
Pamiętam spektakl "Pragmatyści" grany na scenie studyjnej. Główna rolę grał w nim pan Wojciech Ziemiański. To była Sztuka przez duże S. Nigdy nie zapomnę wrażeń z tego spektaklu.
~jelgór 30-10-2008 22:38
Ale młodzieży się napchało. Bardziej niż do Atrapy,a przecież ani tu, ani tam nie ma drinków gratis.
~Sabath 30-10-2008 23:08
to się postaraliście
~manci 31-10-2008 0:38
pamietam pana LUPĘ jego UCIECHY STAROPOLSKIE rewelacja pracowalam wtedy w Teatrze a p.OBIDNIAK to dyrektor której się nie zapomina teatr byl teatrem na swiatowym poziomie
~mak 31-10-2008 2:09
jak to nie bylo drinkow gratis? na wernisazach w BWA zawsze jest wino :)
~Iza 31-10-2008 13:42
Ehhh... piękne czasy to były... ale widać, że obecna młodzież - tak samo jak my wtedy - przyjdzie do teatru tłumnie i dobrowolnie, jeśli będzie tam coś ciekawego. Pani Obidniak powinna być jego dożywotnim dyrektorem - absolutnie wspaniały popularyzator Teatru przez duże T i cudowna kobieta.
~aristo 31-10-2008 15:48
UCIECHY STARAOPLSKIE nigdy nie były reżyserowane przez Krystiana Lupę, natomiast przez Bohdana Beera, jak najbardziej. Zgadzam się z tym, iż obecna młodzież i nie tylko przyjdzie do teatru dobrowolnie, jeśli będzie tam rzeczywiście ciekawy repertuar i prawdziwe osobowości, a nie tak jak teraz uzurpatorzy trwający w ekstazie samouwielbienia.
~jg 1-11-2008 12:48
brawo dla wszystkich pracowników BWA! jest tam znowu przyjaźnie!
~mięta 3-11-2008 14:08
ja pamiętam te czasy, było nas entuzjastów wielu, wielu przyjezdnych z Polski ale po premierze na spektaklach Lupy bywało bardzo pusto. Ot miasto takie, mało inteligencji posiadające.I nic się od tej pory nie zmieniło. Kabaret i wodewil sprzedaje się tu najlepiej...
~Tee do Mięty 4-11-2008 20:39
To chyba nie bywałaś(eś) w teatrze np. trzy - cztery lata temu. Bo np Mistrz i Małgorzata, Czajka, Czerwone Nosy, Espresso, Opowieść o zwyczajnym szaleństwie, Cisza czyli żart filozoficzny - miały dużo widzów. A Testosteron zawsze miał komplety. A jak zajrzysz do Filharmonii to tam jest prawie zawsze komplet. A trudna w odbiorze muzyka także jest tam grana.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

VII Dolnośląski Kongres Samorządowy

Młodzież ZSRA o jakości powietrza  

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Salon Biznesu i Kultury „Genius loci" 2019  

Wypadek przy baniakach  

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
412
Tak
61%
Nie
36%
Nie wiem
3%