MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Szyldy niepoprawne

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 12 maja 2007, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Krzysztof Knitter
Brzydkie, pstrokate i w dodatku mało która napisana po polsku: tak wyglądają reklamy większości sklepów i biur na starym mieście i w śródmieściu Jeleniej Góry.

– Zupełnie nie pasują do otoczenia, a zwłaszcza do zabytkowych kamienic – ocenia Wiktor Dubiński, który zwiedzał nasze miasto przy okazji pobytu w Karkonoszach. – Wiem, że szyldy muszą przyciągać oko, ale w takich częściach zabytkowej zabudowy taka pstrokacizna jest nie na miejscu – dodał.

To, co można w Jeleniej Górze, nie jest dopuszczalne w innych, większych miastach. Na warszawskiej starówce wygląd reklamy musi być uzgodniony z konserwatorem i pasować do otoczenia. W stolicy Karkonoszy panuje w tym względzie wolna amerykanka.
Firmy i sklepy zmieniają się często, ale styl szyldów i reklam pozostaje ten sam: kolorowe folie naklejone na podświetlane kasetony. I to dwa kroki od placu Ratuszowego. Zresztą i w rynku, w podcieniach, nie brakuje „kwiatków” w postaci takich nie wszystkim podobających się ozdób.

Niektóre, zdaniem fachowców, łamią ustawę o języku polskim. Zgodnie z nią wszystkie publiczne napisy powinny być tak opracowane, aby nie zawierały naleciałości obcojęzycznych. – W przypadku reklam i szyldów w stolicy Karkonoszy niestety tak nie jest – mówi polonistka Agnieszka Stolarczyk.
– Ludzie przechodzą obok „ticket office”, idą do „internet cafe” – zauważa. – A przecież można napisać „kasa biletowa”, czy „kafejka internetowa”. Jednak pomysłodawcy sądzą, że naleciałości angielskiego są bardziej chwytliwe. Nikt tego zresztą nie sprawdza – dodaje.
W niektórych przypadkach o rygoryzm trudno. Choćby przy nazwach oryginalnych marek, często widniejących na szyldach.

Zalew pstrokacizny trafia również na elewacje zabytkowych kamienic przy ulicy Wojska Polskiego. – To skandal, aby obok tabliczki „obiekt zabytkowy” widniały szpecące szyldy rozmaitych sklepów i salonów. Dlaczego nikt nie pomyślał, aby takie rzeczy ograniczać? – pyta Stolarczyk.

W tym względzie prawo jest liberalne. Wygląd reklamy i jej treść zależy od właściciela czy osoby zarządzającej daną posesją. Jeżeli kogoś takie reklamy rażą, może się poskarżyć straży miejskiej lub policji. W praktyce nie skarży się nikt.

W opinii naszych rozmówców ludziom zobojętniał wygląd miasta. – Najważniejsze, żeby było kolorowo, a to wcale nie znaczy „ładnie i z gustem”. Mało kogo razi fakt, że często takie reklamy są wieszane na sypiących się fasadach budynków głównie po to, aby zasłonić brudy – podkreśla Paweł Markiewicz, student socjologii.

Ogłoszenia

Czytaj również

Barierki – zawalidrogi

Przed nami finał WOŚP

Komentują budżet miasta

Komentarze (24) Dodaj komentarz

~klarenz 12-05-2007 8:47
:) wnioskuje o dostosowanie reklam do wygladu kamienic - czyli jakies stare lekko odrapane. ..."To skandal, aby obok tabliczki „obiekt zabytkowy” widniały szpecące szyldy rozmaitych sklepów i salonów. Dlaczego nikt nie pomyślał, aby takie rzeczy ograniczać? – pyta Stolarczyk..." WIDOCZNIE p.STOLARCZYK nie prowadzi działalności i nie wie czym w obecnych czasach jest reklama oraz w jakim celu umieszczane są kasetony, plansze informacyjne itd.
~klarenz 12-05-2007 8:53
i jeszcze jedno Jesli chodzi o napisy w języku obcym: choć Jelenia Góra nie jest super miejscem recepcji turystycznej mimo tego miasto odwiedzają spore grupy cudzoziemców no i dla nich napis jak z PRL`u 'KASA BILETOWA" mogłbybyć niezrozumiały - wypisywanie tego samego sformułowania po niemiecku, angielsku, czesku - zabrałoby więcej miejsca i pozbawiło cały tekst czytelności. Polskie społeczeństwo wbrew pozorom zna 'języki obce" i TICKET OFFICE to nie problem, że nie wspomnę już o internet cafe. DObrze, zę nazw własnych nie chcecie zmienia najprostszy przykład - BIG STAR -> DUŻA GWIAZDA - po prostu rewelacja, wtedy turyści mieliby niezly problem chcac isc na zakupy do markowego sklepu.
~pm 12-05-2007 9:38
Popieram przedmówcę! A... LeeCooper to OsłonaTyłka czy TyłekPanaLee? pff. ;) Aha, co z pylonami Jelonki wiszącymi na "zabytkowych" latarniach Jeleniej Góry?
~hugo 12-05-2007 9:44
nazwy oryginalnych firm jak moga byc zmienione to jest ich firmowe logo i tak ma byc popieram a poza tym mi to nie przeszkadza kamieniczki sa ladne ale sklep musi sie jakos odznaczyc i tyle wkoncu ktos chce uczciwie zarobic na zycie
~munster 12-05-2007 10:34
Niestety ale ten artykul zawiera mylne informacje, otoz na umieszczenie reklam na bydynkach trzeba miec zgode zarzadcy i organu aministracji budowlanej na danym terenie, np. UM JG, ktory moze nakazac rozwniez zaopiniowanie tablicy u konserwatora itd. W tresc, jesli nie jest obrazliwa, wulgarna itd. nikt nie ingeruje ale co do formy, wielkosci i kolorystyki ustawodastwo daje troche mozliwosci! Nie wierzycie sprawdzcie, pan prezydent Marek Obrebalski jako zwierzchnik Wydz. Arch. i ZGLow powinien byc w tym wzgledzie najwlasciwsza osoba. kwestie jezykowe to osobny temat, zalew angielszczyzny jest totalny co oczywiscie szkodzi ale trzeba tez troche rozwagi by nie przegiac w druga strone, jak chocby Czesi ktorzy zamiast hot dog'a maj 'parka w rohliku' Osobny temat to estetyka tablic i ich dostosoanie do otoczenia... W kwestii regulacji prawnej juz pisalem, chcemy to jeszcze zaostrzyc? nie wiem czy nie na tej stronie pisano nawet o konieczznosci uproszczenia skomplikowanych procedur administracyjnych przy ubieganiu sie o pozwolenei na budowe. I co teraz nagle spoleczenstwo przyjmie do wiadomosci ze o 'zwykla' tabliczke trzeba isc po pozwolenie? Najpierw proponuje autorowi telefon do sekretariatu prezydenta telefon z prosba o informacje na temat wymaganych formalnosci przy montazu tablicy w centrum, pozniej artykul poprawkowy bo ten oceniam najwyzej na 3+
~lmn 12-05-2007 10:59
więc od dzisiaj zmieniamy: BIG STAR na DUŻA GWIAZDA, jak zauważył przedmówca HOUSE na DOM DIVERSE na RÓŻNORODNY PIZZA HUT na PODPŁOMYK Z HAŁUPY
~miejscowy 12-05-2007 11:06
Do obrońców maszkar reklamowych: Konfrontacja takiej "reklamy" z rzeczywistością, która ma reklamować przynosi odwrotny skutek od zamierzonego. Jakoś Francuzi, którzy wydali ustawę o zakazie stosowania reklam w języku innym od francuskiego na ulicach swoich miast nie cierpią na brak turystów, a i języka przy tym nikt im nie zaśmieca. Pokażcie mi miasta na świecie, gdzie zamiast reklam we własnym języku stosuje się je w języku polskim. Tylko proszę nie powoływać się na miejsca, gdzie zamieszkują w większości nasi rodacy. Tyle krzyku wszędzie o konieczności patriotyzmy, a tu bezkarni i służalczo trwoni się naszą polskość.
~przechodzień 12-05-2007 11:19
Może by tak dla lepszej zrozumiałości dla obcych przybyszów wrócić do szyldów z napisem "burdel", zamiast "agencja towarzyska". Zawszeć to nazwa dla nich bardziej swojska, od tej naszej, wprowadzającej ich w błąd? Ponadto spróbujcie zwrócić się w języku obcym do personelu w takim miejscu ze "światowym" szyldem, przekonacie się, ile tam rzeczywiście "światowości".
~G.N. 12-05-2007 11:33
Tylko, że do do niektórych konserwator zabytków się przyczepi a do niektórych nie i wg. jakich kryteriów nakazuje zmiany szyldów? Często na jednej kamienicy wiszą szyldy różnych firm i ich jakoś jest też różna ale konserwator przyczepił się tylko do jednej...
~ponury grabarz 12-05-2007 13:18
W Polsce urzędnik decyduje o tym, czy obywatel ma się ubezpieczyć w NFZ, czy ma odkładać na emeryturę w ZUS, czy ma wykupić abonament TVP i o wielu innych rzeczach. Do tego dochodzi jeszcze urzędnik unijny, który mierzy promień krzywizny banana czy jaskrawość czerwieni jabłka. Jednak dla pana Stolarczyka to wszystko za mało. Jego zdaniem powinno się powołać kolejny sztab urzędników i utrzymywać go za nasze pieniądze - urzędnicy ci mieliby za zadanie decydować za Malinowskiego, czy lepsze dla niego będzie zrobienie szyldu w kolorze żółtym czy czerwonym, a może fioletowym. Oczywiści e w praktyce będzie to polegać na tym, że Malinowski umieści taki szyld, jaki mu się podoba, jak tylko uiści u urzędnika stosowną kwotę. Czyżby pan Stolarczyk liczył na załapanie się na takie stanowisko, czy może jest zwyczajnie głupi?
~kazimierzp 12-05-2007 13:25
Wszelkie urzędy - ich rola i ich działania są ściśle określone w polskim prawie. Prawo budowlane stanowi, że te budynki które są w rejestrze zabytków i w odpowiednich zapisach planu zagospodarowania są chronione przed radosną "twórczością" i podlegają rygorom "Prawa o ochronie zabytków" oraz restrykcjom przypisanym organowi który nazywa sie Wojewódzki Konserwator Zabytków. Wszystkie inne nie mają praktycznie (jeżeli nie ma planu zagospodarowania przestrzennego) żadnej ochrony!!!). Jeżeli właściciele budynku nie będącego w rejestrze, nie będącego na obszarze wpisanym do rejestru i na terenie na którym nie ma planu zagospodarowania przestrzennego zechcą sobie powiesić cokolwiek, o obojetnym kształcie i nie mające gabarytów większych niż 3 metry - to mogą sobie wieszać, zgłaszając taką wole do Wydziału Architektury i nikt nie może im tego zabronić!!! Co robić gdy ktos takie zasady złamie: - w przypadku obiektów wpisanych do rejestru itd (j.wyżej) to mozliwości egzekucji ma Wojewódzki Konserwator Zabytków i Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego; - w przypadku innych obiektów to tylko Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego; Urząd Miasta z Prezydentem na czele jako organem administracji architektoniczno budowlanej nie ma ŻADNYCH możliwości prawnych w przeciwdziałaniu samowoli!!! Ulica Wojska Polskiego nie jest wpisana rejestru, zdecydowana większość budynków nie jest w rejestrze, nie ma planu zagospodarowania przestrzennego - więc Konserwator Zabytków razem z Urzędem Miasta może tylko ubolewać i ewentualnie sugerować Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego karanie mandatami tych co powieszą samowolnie paskudne reklamy! Mandat winowajcy zapłacą, ale reklamy dalej bedą wisieć!!! Małe tabliczki które wiszą z napisem "obiekt zabytkowy" nie mają żadnego znaczenia, one były wieszane w czasie gdy tak zwana lista potencjalnych zabytków miała jakieś znaczenie - dzisiaj, w obliczu obowiązującego prawa nie mają te tabliczki żadnego!!!
~a ja wiem 12-05-2007 13:25
na pewno,ze każda wisząca w centrum tablica reklamowa ma na to zgodę Konserwatora-bo taki jest wymóg. Tylko nie chodzi o jej estetykę-tylko o sposób zamocowania-który nie niszczy budynku.... ma się wpisywać w krajobraz....a to przeca wbrew zasadom,którymi kieruje się reklama... poza tym zbyt szerokie pole do interpretacjii tematów wzglednych-taki właśnie skutek za sobą niesie.
~Iza 12-05-2007 16:17
Niech mi ktoś uprzejmie wytłumaczy, jaka jest skuteczność marketingowa szyldu wiszącego wśród 20 podobnych mu rozmiarem i równie pstrokatych na jednym budynku? Mnie uczono, że reklama ma wyróżnić z tłumu ... a te reklamy wtapiają się w tłum blixniaczo podobnych. Różnica polega na tekście i kolorku - wściekle czerwony czy zielony?
~Do kazimierzp 12-05-2007 16:41
Kryterium karania mandatem nie może być i nigdy nie będzie walor estetyczny reklamy. Co to znaczy paskudna reklama w oczach urzędasa z bloczkiem mandatów karnych?
~kanar 12-05-2007 17:47
pnie Kazimierzu gdy wiec wplywa zgloszenie do urzedu, zalacznikiem do zgloszenia powinna byc jakas chocby najprostrza prezentacja graficzna tablicy, a wowczas architekt (w jeleniogorskim wydz. arch. prawie ich nie ma) powinien zaaprobowac lub nie jesli ma watpliwosci co do estetyki lub nawet bezpieczenstwa zglaszanej reklamy!!!
~mają zostać 12-05-2007 18:41
taaakk... zróbcie z tego miasta jeszcze większe muzeum niż jest! niech do końca stanie sie jarmarkiem staroci! niech wszedzie bedą tylko zabytki i zabytki, a zamiast kolorowych szyldów powieście najlepiej czarno białe zdjęcia ;/ i zróbcie z tego miasta totalną ruine... niech jeszcze bardziej cofnie sie w czasie, a juz dobrze z nim nie jest. ja sie pytam : komu przeszkadzają te reklamy?? dosłownie garstce turystów i staroci mieszkających przy rynku?? chyba tak.. :/
~do MUNSTER 12-05-2007 18:43
* czesi zamiast hot doga mają napisane ,,hot pies" wiem, bo widziałem z tym budke w centrum Pragi :)
~kazimierzp 12-05-2007 19:34
Do Kanara! Nie ma już w polskim prawie pojecia "architekt miejski". Jest urzędnik (czesto o wykształceniu architekta) który tylko przyjmuje zgłoszenie o wywieszeniu reklamy z załączonym szkicem jak ma ona wyglądać. Jeżeli dotyczy to zabytku lub (tu patrz wyżej jakie uwarunkowania) to wtedy przyjmuje się wniosek o pozwolenie na budowę z zaakceptowanym przez konserwatora zabytków projektem. Urzędnik, choćby go zęby bolały na widok projektu nie ma prawa ingerować (to informacja do "zgryźliwego", ale nie orientujacego się w prawie "ponurego grabarza"). Polskie prawo przyjmuje, że konserwator zabytków i architekt projektujacy reklamę (na zlecenie inwestora) najlepiej wiedzą co jest dobre, a nie "urzędnik"! Kazimierz Piotrowski - urzędnik który musi często przyjmować "cos strasznego", ale blokować to mu nie wolno!;-) Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wiele reklam wisi bez: zgody konserwatora zabytków, bez projektu architekta, bez uzyskania pozwolenia czy też przyjęcia zgłoszenia! Niektórym się wydaje, ze jak juz mają w komputerze Corela, czy Auto Cada to już są wspaniałymi plastykami! Rzeczywistość pokazuje, że wiekszość firm produkujących reklamy to niedouczeni komputerowcy, zupełnie bez smaku i bez znajomości zasad tworzenia wizerunku plastycznego.
~ponury grabarz do kanara 12-05-2007 19:49
Dlaczego oceną estetyki ma się zajmować architekt a nie np. kucharz albo saksofonista? Przecież jest to odczucie tak subiektywne, że każdy niezależnie od wykształcenia i zawodu może mieć odrębne zdanie.
~ponury grabarz do kazimierzap 12-05-2007 22:44
Chyba nie do końca zrozumiałeś sens mojej wypowiedzi. Doskonale wiem, że urzędnik nie ma prawa oceniać pod względem estetycznym danego projektu czy wręcz odmówić zaakceptowania go (na całe szczęście). Mi tylko chodzi o pokazanie bezsensowności niektórych postulatów - pana Stolarczyka (napisałem tamten tekst w trybie przypuszczającym) a także kanara, który chciałby sztabów architektów oceniających czy np tabliczka nie jest zbyt jaskrawozielona.
~kanar 12-05-2007 23:38
do ponurego - dlaczego wiec i koserwator zabytkow ma ingerowac, przeciez to wciaz to samo odczucie subiektywne?
~ponury grabarz 13-05-2007 9:23
NIKT nie powinien ingerować - ani architekt, ani konserwator, a ani sprzątaczka w wydziale architektury. Zaingerują klienci - jeżeli czyjeś afisze będą się wyróżniać z tłumu tym, że nie będą takie krzykliwe i ludziom się to spodoba, to zachęci ich do wstąpienia tam. I na odwrót - jeżeli uznają że tabliczka jest ohydna to chętniej wstąpią do innego sklepu. Oczywiście, jeżeli klient od dawna robi tam zakupy i wie że to dobre miejsce, to wstąpi tam jakie by te tabliczki nie były. Ale np. dla turysty który jest tutaj po raz pierwszy to właściwie jedyna możliwość oceny danego sklepu czy restauracji bez konieczności wchodzenia do każdego i porównywania cen i towarów.
~kazimierzp 13-05-2007 16:01
NIE!!! W wypadku zabytków. Po to właśnie musi się konsultowac z konserwatorem zabytków, aby "to coś" co ma reklamować jakiś produkt, ofertę nie zeszpeciło na trwale zabytku, a przez to zabytek nie stracił swych cech zabytku!!! Nikogo nie razi tablica reklamowa namalowana przez domorosłego plastyka z Coerelem zawieszona na budynku mieszkalanym, a gdyby tak tablicę z ordynarnym liternictwem, w okropnych kolorach zawiesić na dostojnej scianie kościoła parafialnego. Czym to właściwie się różni!?! Szanujmy to co nam przeszłe pokolenia pozostawiły!
~XXXXX 13-05-2007 16:17
powinno byc jak za waszej jeleniogorskiek komuny -szaro brudno i do d.......... Ale jak krzyze stawiacie to was to nie drazni !

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Policyjny pościg na Zabobrzu

Jednostronna debata  

Kto na dyrektora?

„WF na śniegu” pod Śnieżką

Ponad 28 milionów deficytu

Sonda

Dzień nauki polskiej - kolejne święto państwowe. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
87
Tak
21%
Nie
74%
Nie wiem
6%