MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Święto przez przypadek

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 9 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 9 września 2007, 17:06
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Dlaczego fetujemy we wrześniu, a nie – zgodnie z tradycją – w czerwcu?

Bynajmniej nie z powodu jakiegoś ważnego wydarzenia, które w przeszłości w tym miesiącu miało miejsce. A do 1945 roku miejskie fetowanie organizowano w… czerwcu.

Mieszkańcy stolicy Karkonoszy tak bardzo przyzwyczaili się do Września Jeleniogórskiego, że nie bardzo wiedzą, skąd pochodzą korzenie tego święta. Warto się przyjrzeć jego kulisom, zwłaszcza w roku poprzedzającym obchody 900-lecia założenia Jeleniej Góry. To właśnie z tą legendarną datą jest związana feta, które wyprawiali dawni jeleniogórzanie.

Przed 1945 miejskie obchody świętowano na Markcie, czyli dzisiejszym placu Ratuszowym. W 1938 roku 650-lecie nadania praw miejskich fetowano od 16 do 24 czerwca. Przybyły nieprzebrane tłumy
– Do miasta zawsze przyjeżdżały tysiące gości z całego Śląska i dalszych prowincji Niemiec – mówi Ivo Łaborewicz, historyk i kierownik jeleniogórskiego oddziału Archiwum Państwowego.

„Czerwiec Jeleniogórski” sprzed prawie 70 lat obfitował w wydarzenia. Połączono go z corocznym „Świętem Karkonoszy”. Zorganizowano, między innymi, historyczną inscenizację wjazdu cesarza Fryderyka II, który miał miejsce w roku 1742. Na ówczesnym rynku zagościła przebrana w historyczne stroje dworska świta. Odegrano także sztukę specjalnie na tę okazję zamówioną, a zatytułowaną „Między domami a wieżami” pióra Fedora Sommera.

To właśnie wówczas Markt jako żywo przypominał zatłoczony plac Ratuszowy, jaki we współczesnych czasach można oglądać w ostatnie dni września z okazji Jarmarku Staroci i Osobliwości.

Na zachowanych zdjęciach nie widać starych mebli. Są za to stragany pełne ziemniaków, pomidorów. Kobiałki z wiśniami i czereśniami. I mnóstwo ludzi.
Zresztą do tłoku w centralnym miejscu miasta ówcześni jeleniogórzanie byli przyzwyczajeni. Także do zakupów. Rynek był po prostu rynkiem, gdzie na co dzień handlowano nie tylko żywnością. Pierwszy jarmark w rynku – zgodnie z kronikarskimi zapisami – odbył się w maju 1519 roku. Miasto otrzymało wówczas przywilej od króla Ludwika Jagiellończyka na ich organizowanie.

Po przejęciu miasta przez Polaków w roku 1945 okazji do świętowania od razu nie było, choć miasto trafiło do rąk administracji i osadników praktycznie nietknięte pożogą wojenną, która zniszczyła choćby pobliski Bolesławiec, czy Lwówek. Pierwsza sposobność ku fecie nadarzyła się w roku 1948, właśnie z okazji kolejnego miejskiego jubileuszu. Ze względów propagandowych nagłośniono wówczas piastowskie dziedzictwo tych ziem, a rok 1108 – jako czas założenia miasta – wyznaczono jako pewnik, choć nie był on i nie jest w żaden sposób potwierdzony naukowo. A wręcz wykluczony przez badania archeologiczne zarówno niemieckie, jak i polskie.

Nie przeszkadza to w uczynieniu z legendy pewnej świadomości historycznej, którą przypieczętowuje łaciński napis na ratuszu „Urbem Boleslaus Distortus Struxit A.D. MCVIII” (Miasto w Roku Pańskim 1108 założył Bolesław Krzywousty). Postarała się o to Eugenia Triller, pierwsza powojenna jeleniogórska archiwistka, która przejęła i katalogowała pozostawione przez Niemców zbiory, które spoczywają na półkach do dziś.

Sam ratuszowy napis, który do dziś każdy może przeczytać, jest poniekąd pozostałością tamtego święta w roku 1948. Inny to tablica wmurowana w ścianę kaplicy św. Anny świadcząca o zorganizowanych wówczas obchodach.

Co ciekawe, nie planowano zmiany ich daty i początkowo przewidywano, że święto z okazji 660 rocznicy powstania miasta odbędzie się w czerwcu. Ale organizatorzy po prostu nie wyrobili się na czas. Z trzymiesięcznym poślizgiem odbyła się feta, mająca charakter masówki. Jej celem było utwierdzenie ludzi, którzy zaledwie od trzech lat mieszkali w zupełnie nowej dla nich rzeczywistości, że miasto jest od zawsze polskie, tylko wroga postawa Niemców wyrwała je naszemu narodowi na kilkaset lat.

Oczywiście trzeba pamiętać o atmosferze tamtych dni, kiedy wciąż jeszcze dochodziło do strzelanin, zaczynały się czarne lata stalinizmu, a Urząd Bezpieczeństwa rozwijał swoje zbrodnicze macki w poszukiwaniu tzw. wrogów ludu. Taki klimat, jak i mizeria powojennej rzeczywistości, z pewnością nie sprzyjały hucznemu świętowaniu. Ale podwaliny pod przyszły Wrzesień Jeleniogórski zostały położone. Pierwsze święto miasta, już oficjalnie zatytułowane jeleniogórskim wrześniem, zorganizowano dziesięć lat później, po gomułkowskiej odwilży, w roku 1958.

Tak oto w przyszłym roku przed organizatorami stanie podwójne i trudne zadanie: zorganizowanie nie tylko ciekawych obchodów jubileuszu 900-lecia miasta, lecz także stawienie czoła półwieczu Września Jeleniogórskiego. Jak sobie poradzą z tym urzędnicy i specjaliści z ratusza? Oby jak najlepiej.

<b> Tylko staroci coraz mniej </b>
Święto miasta nabiera rozmachu w późniejszych latach. W program Września wchodzą coraz to inne, ciekawsze imprezy, niektóre niemal o ogólnopolskim znaczeniu, choćby Jeleniogórskie Spotkania Teatralne. Złote czasy dla święta miasta przypadają na lata 70-te, kiedy to w związku z utworzeniem województwa jeleniogórskiego, feta nabiera większego prestiżu. Jednocześnie w czasach kryzysu epoki Gierka daje możliwość pokazania hojności władzy. Na Jarmarku Karkonoskim, który do roku 1981 gościł na szerokich chodnikach ówczesnej al. 15 grudnia można było kupić deficytowe, nieosiągalne w innych sklepach towary.

Także w latach 70-tych powstał Jarmark Staroci i Osobliwości, którego pomysłodawcą i organizatorem do 1999 roku było Jeleniogórskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne.
Początki miał skromne, ale zrobił ogólnopolską karierę. Swego czasu był jedną z nielicznych tego typu imprez w Polsce, zauważaną nawet przez telewizję. Później rozrósł się obejmując swoim zasięgiem nie tylko plac Ratuszowy, lecz także na pobliskie uliczki.
Tylko co roku prawdziwych staroci na nim coraz mniej. Mieszkańcy chyba znaleźli na strychach poniemieckich kamienic większość tego, co pozostawili dawni jeleniogórzanie. I handlują, czym popadnie. A ceny prawdziwych antyków i jeleniogórskich osobliwości z dawnych lat raczej odstraszają potencjalnych nabywców.

Ogłoszenia

Czytaj również

Ulica Hirszfelda już po remoncie

Udany Piknik Strzelecki

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~xxl 9-09-2007 13:12
jak można pisać " w czasach kryzysu epoki Gierka". w latach 70 Jelenia Góra zaliczyła największy rozkwit.Dla pzrykładu była tu elita polskich architektow i urbanistów. Jak p. laborewicz nie pamieta niech spyta p. Kozrenia, Jakubca, czy p. Obidnaik dlaczego w laatch Gierka przyjechali do jeleniej Góry!
~kazimierzp 9-09-2007 15:04
W latach siedemdziesiątych w Jeleniej Górze gwałtownie wzrosły kolejki po mieszkania spóldzielcze. Ludzi którzy mieli juz przydziały np. na Kopernika pozbawiono tych mieszkań a osadzono aparatczyków którzy "byli potrzebni" dla powstałych nowych urzedów wojewódzkich, komitetów partyjnych itp. Dlatego bloki na Kopernika miały w tamtym czasie ksywę "akwarium" bo mieszkały tam grube ryby. Zapytajcie się też byłych mieszkanców wielu domów przy Mickiewicza, Kochanowskiego Baczyńskiego jak to wyrugowano ich z mieszkań po to by utworzyć te urzędy, czy dać "godne" mieszkania towarzyszom partyjnym! Czas województwa jeleniogórskiego niczego nie przyniósł nowego temu miastu, od 1979 roku mojemu miastu! Nie wybudowano niczego konkretnego. Zaczęto "obwodnicę pólnocną" przebiegającą po skraju największego osiedla Zabobrza poczym zlokalizowano Zabobrze III za obwodnicą, przez co to co miało być obwodnicą stało się ulicą średnicową, wewnątrzosiedlową z kolizyjnym skrzyzowaniem z torami kolejowymi. Pamiętam jak ówczesny dyrektor Zjednoczenia Przedsiebiorstw Komunalnych gwałcił zasady budowy tej obwodnicy bo miała byc zakończona na 22 lipca i miał przyjechać Gierek (w 1980 roku) – Gierek tylko przejechał tą ulicą do Granitu (ośrodek wczasowy KC w Szklarskiej Porębie) i nawet się nie zatrzymał. Obwodnicę dopiero zakończono w latach dziewięćdziesiątych dzięki powstaniu samorzadów lokalnych po upadku komuny! Nie wybudowano wtedy większych obiektów ogólnomiejskich. Wybudowano jedynie część budynku prokuratury (to w latach osiemdziesiątych nie za Gierka!) Były plany: potężnego Urzędu Wojewódzkiego, Filharmonii, Komitetu Wojewódzkiego, stacji kolejowej Jelenia Góra Centrum (niedaleko wiskozy). Przy tzw. "gospodarce planowej" kreslono różne wizje i już! To, że do urzedów przyjechali panowie Korzeń i Jakubiec. No to co!?! Znam wielu dobrych, uznanych w Polsce jeleniogórzan którzy wyjechali w tamtym czasie z tego miasta. Migracje w obydwie strony zawsze były i będą. Mit epoki Gierka jak widać w wielu jeszcze pokutuje!!!
~Wilma 9-09-2007 16:51
Cyt: "...rok 1108 – jako czas założenia miasta..." &lt;&lt;...„Urbem Boleslaus Distortus Struxit A.D. MCVIII” (Miasto w Roku Pańskim 1008 założył Bolesław Krzywousty).&gt;&gt; "...święto z okazji 660 rocznicy powstania miasta odbędzie się w czerwcu..." Może to z tego zimna, ale cos mi się rachunki nie zgadzają! ;)
~xxl 9-09-2007 17:28
kazimierzp zy ty nie widzisz ze Jelenia Góra staje sie coraz bardziej prowincjonalnym miastem! I te padakę zalicza od 11981 czyli juz po Gierku. a dzis nie ma co nawet mówić. A co w tym dziwnego , ze elita maista mieszka w najlepszych dzielnicach + zabobrze? dziś nikt juz nikomu nie daje mieszkań, to tak a propos.
~tivi 9-09-2007 18:35
szkoda że nie dają mieszkań,mógłbym wtedy założyć rodzine
~poiu 9-09-2007 20:59
Będzie off topic, trudno... Wtedy była taka 'moda', że mieszkańcy np. Swidnicy przyjeżdżali po studiach do JG, bo tu korzystali ze statusu absolwenta. W tym samym czasie taki sam absolwent, mieszkający wcześnije w JG, wyjeżdżał do tejże Świdnicy. Czy to było zdrowe? Pewnie nie do końca. Ale dzięki temu obaj dostawali mieszkania. Podobnie było z kadrą kierowniczą. Z tym jednak zastrzeżeniem, że juz wtedy jednak byli to jacyś fachowcy. Dzisiaj nie przywożenia w teczkach, ale są konkursy, przy czym – o, dziwo!– wygrywają je jedynie ludzie wyłącznie rządzącej partii. I nie do końca zgodzę się z Kazimierzezmp, ludzie Gierka jednak będą pamiętać dobrze, bo to wtedy nastapił skok cywilizacyjny. I – znowu ironia losu – najbardziej tamte czasy opluwają ówcześni beneficjenci. A jakimi teraz liberałami (właściwie to byli 2–3 lata temu, bo teraz to są 'solidarni') są ówcześni bywalcy komitetów... A na kolanach to nawet spodnie mają powypychane od cotygodniowego klęczenia.
~zbycho–oprycho33 9-09-2007 22:39
Do poiu... Jak to nie ma przywożenia w teczkach?? Z choinki się chłopie urwałeś :–) Ale wracając do najważniejszych fet w mieście – to tegoroczny Jarmark Jeleniogórski był palce lizać. Zapewne dlatego, że w jego organizacji (czyt. występach i popisach) przodowali Czesi. Niestety większość gnuśnych jeleniogórzan została w domu z powou zbyt niskiej temperatury i na Placu słuchać było więcej języka niemieckiego, czeskiego i angielskiego niż polskiego a impreza wykazała niedobory frekwencyjne. Nie wiem gdzie jeszcze można zobaczyć konne, rycerskie walki na kopie, ale ja miałem taką okazję po raz pierwszy w życiu. Podziękowania dla organizatorów i lekka krytyka wobec jelonka.com, że w drugim dniu trwania imprezy – niewiele można poczytać o niej na portalu.
~kazimierzp 10-09-2007 0:14
Do "poiu"! Za Gierka na pewno otworzono szerzej okna do tego zatęchłego naszego baraku. Mogliśmy dzięki temu zobaczyć jak wygląda świat. Normalny świat. Przy okazji wielu pojeździło do NRD po czajniki z gwizdkiem, po buty salamandry (a tenisówki zaścielały trasę od Bautzen do granicy w Goerlitz). Wprowadzono telewizję kolorową typu secam (na któryś tam zjazd wiec Gierka mogli niektórzy zobaczyc w kolorze!;–) Sprowadzili też wtedy telewizory kolorowe dwóch marek: sony 14 calowe i rubiny 19 calowe. Ani jedne ani drugie nie były takie łatwe do zdobycia tyle, ze jeden ważył kilkanaście kilo, a drugi 56!;–) Narobiono tez ogromne długi kupując różne licencje np: na autobusy berliety, czy na kineskopy w Piasecznie, na radia stereo firmy Sanyo i powstała wtedy Elizabeth stereo (jubilat stereo też był), kupiono licencje na magnetofony kasetowe i szpulowe grundiga i thomsona, dla Torunia sprowadzono licencję na polską kremplinę o nazwie Bistor,... Zlikwidowano funkcję inspektora nadzoru na budowach (kierownicy budów mieli być samodyscyplinujący) jaki był tego efekt to mamy miedzy innymi przebudowy na nowo estakad i wiaduktów w całej Polsce (w Jeleniej Górze na szczęscie zdążono zbudować tylko wiadukt zabobrzański – już na nowo przebudowany, estakada jest w innej technologii no i powstała w latach dziewięćdziesiątych) W czerwcu 1976 roku wprowadzono kartki na cukier podwyższając też ceny na mięso i mieliśmy rozbijanie "warchołów" w Radomiu, potem wyrzucając tychże z pracy i organizując wiece poparcia dla "wadzy". Radom za to przez wiele lat nie miał zadnych za karę z tego tytułu inwestycji. Powstał wtedy KOR i powoli zaczęła się organizować opozycja. Ja miałem wtedy ponad trzydzieści lat mniej, poznałem swoją żonę, ożeniłem się i urodzili mi się synowie (dwóch za Gierka, trzeci za Jaruzelskiego). Po śmierci teścia w 1979 roku przeniosłem się z Wrocławia do Jeleniej Góry – ale to już żadna zasługa ówczesnych ekip rządzących. Jak widzisz trochę z epoki Gierka pamiętam!;–) Pozdrawiam Kazimierz Piotrowski

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Nie dla tego masztu

Karkonoskie witraże

Na stadionie już jasno

GIS Day w szkole

Przetarg anulowany  

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
906
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%