MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Święte prawo własności – czyli dlaczego nie można rozwinąć turystyki i rekreacji nad zalewem pilchowickim?

Wiadomości: Region
Środa, 29 sierpnia 2012, 7:32
Aktualizacja: Czwartek, 30 sierpnia 2012, 7:44
Autor: Angela
Fot. Czytelnik
W tym roku pilchowicka zapora i zalew będą miały 100 lat. Mieszkańcy regionu i przyjezdni turyści wspominają czasy jego świetności akwenu–pływające po nim żaglówki, kajaki, rowery wodne, a także turystyczny stateczek. – Dzisiaj to piękne miejsce jest ogrodzone i niedostępne dla ludzi. Czy to się kiedyś zmieni? – pytają zawiedzeni Czytelnicy.

- W jeden z weekendowych słonecznych dni sierpnia wybraliśmy się na spacer w okolice Jeziora Pilchowickiego, które utworzone przez zaporę będzie 14 października 2012 r. obchodziło 100 lat swego istnienia! Po wojnie nad jeziorem dominowała zgrabna bryła wybudowanego w 1913 roku drewnianego budynku, przypominającego wyglądem schroniska „Perła Zachodu” – pisze nasz Czytelnik. - Kontynuując przedwojenne tradycje, po wyzwoleniu nad jeziorem rozlokowali się pasjonaci Ligi Morskiej. Po jeziorze pływały żaglówki, kajaki, rowery wodne, a także turystyczny stateczek. Była to przebudowana szalupa „z M/S Batorego”. Już wtedy rozumiano, że to wielka atrakcja mieć jezioro w pobliskim otoczeniu gór.

Na początku lat 50-tych niestety schronisko spłonęło. Zastąpiono je wybudowanym częściowo ze składek społeczeństwa trzykondygnacyjnym budynkiem z restauracją i tarasem. Rolę Ligi Morskiej w dziedzinie upowszechniania sportów wodnych i rekreacji przejęła Liga Obrony Kraju.

- Jezioro tętniło życiem mimo, że pobliska Celwiskoza skutecznie niszczyła w zalewie wszystko co w nim było żywe. Działały kluby kajakarskie, jachtowe, pasjonatów nurkowania, a nawet wędkarstwa. Po likwidacji Celwiskozy natura zwyciężyła chemię, a w wodach jeziora pojawiły się trzciny i coraz więcej ryb. Hotel „Nad Zaporą” prowadzony był przez długie lata z dobrym skutkiem przez znanego jeleniogórskiego hotelarza i gastronomika Pana Norberta Kucharczyka – pisze Czytelnik. - Pod jego kierownictwem hotel też zmieniał kolejno właścicieli, ostatnio było nim Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Gospodarki Turystycznej Karkonosze. W 1986 roku obiekt poddano remontowi, a na Jezioro Pilchowickie ponownie sprowadzono stateczek, który pod nazwą „M/S Karkonosze” urozmaicał pobyt tysiącom turystów odwiedzających nasz region. Rejsy po jeziorze były stałym elementem programów licznych wycieczek po Kotlinie Jeleniogórskiej. W latach 90-tych w czasie transformacji hotel przekazano gminie Wleń, a ta sprzedała go. Nowy właściciel korzystając ze świętego prawa własności przez ponad 20 lat nie zrobił w obiekcie nic oprócz utrzymywania dozorcy. Na zniszczonej elewacji z wypadającymi oknami umieszczono baner informujący o stronie internetowej właściciela. Wynika z niej, że plany inwestycyjne dotyczą budowy 3-gwiazdkowego hotelu dla siedemdziesięciu gości. O tym, kiedy inwestycja zostanie zrealizowana – ani słowa!

Jak pisze nasz Czytelnik, w latach 80-tych przedsiębiorstwo turystyczne Karkonosze poszukując oszczędności, przekazało część terenu przy zejściu do jeziora Wodnemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu w Jeleniej Górze. Zabezpieczyło przy tym na drodze postępowania wodno-prawnego prawo dostępu do jedynego w pobliżu dojścia do wody, gdzie znajdowały się: przystań dla stateczku i slip umożliwiający wyciągnięcie statku na brzeg.

- Niestety w latach 90-tych Burmistrz Wlenia przekazał ten teren wraz ze statkiem w całości WOPR-owi. Statek został sprzedany, slip rdzewieje, przystań zniknęła. Po tylu latach ze zdumieniem zobaczyliśmy na płocie okalającym ten newralgiczny dla jeziora teren tablice z napisami: agroturystyka, teren prywatny, wstęp wzbroniony, uwaga złe psy! – pisze rozczarowany Czytelnik. - Miejscowi mówili, że właścicielem agroturystyki jest rodziną byłego prezesa
WOPR-u, który ma tutaj również hodowlę psów... Podobno Burmistrz Wlenia i Starosta Lwówecki nie mogę nic zrobić w tej sprawie, bo również im kłania się i wiąże ręce święte prawo własności! Po drugiej stronie jeziora w okolicach dworca rozlokowała się przystań jachtowa Simetu. Droga do łódek prowadzi po stromym zboczu, a Simet to zakład pracy chronionej zatrudniający głównie osoby niepełnosprawne. Bliżej zapory również na stromym brzegu gromadzą się turyści chcący skorzystać z jedynej dzisiaj kilkunastoosobowej motorówki, która od maja do października próbuje urozmaicić ten stan błogiego chaosu. Gdy pytaliśmy, dlaczego nie urządzono przystani w innym, łatwiej dostępnym miejscu wskazywano, że teren został sprzedany osobie prywatnej i nic nie można zrobić – dodaje Czytelnik. - Tego sierpniowego popołudnia naliczyliśmy nad jeziorem 105 zaparkowanych samochodów osobowych z różnymi rejestracjami. Dużo było rejestracji zagranicznych. Przy rozwalającym się hotelu, do którego prowadzi pełna dziur droga, zatrzymał się Belg, który łamaną polszczyzną rozpytywał, dlaczego nie potrafimy zagospodarować tak cudownej okolicy. Rzeczywiście dlaczego, skoro udało się to gospodarzom zbiornika wodnego w Niedzicy, gdzie naliczyliśmy kilkanaście fajnych knajpek, a po jeziorze między zamkiem Niedzickim a Czorsztynem kursują nie tylko stateczki turystyczne i żaglówki, ale również pływają rowery wodne, małe motorówki i gondole... Tam można, a u nas nie? To pytanie zadajemy nie tylko gospodarzom terenu tj. Burmistrzowi Wlenia i Staroście Powiatowemu we Lwówku Śląskim, ale także innym organom kontrolnym. Warto wyjaśnić, w jakich okolicznościach nastąpiło przejęcie od WOPR-u tego strategicznego dla jeziora gruntu przez agroturystykę prowadzoną obecnie przez rodzinę byłego Prezesa Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Od pani sekretarz Starostwa Powiatowego we Lwówku Śląskim usłyszeliśmy, że teren podlega gminie Wleń i to Bogdan Mościcki, burmistrz miasta czyni starania, by ponownie służył mieszkańcom. Niestety święte prawo własności i uparta wola właściciela jest silniejsza niż racjonalne argumenty władz miasta i rzeszy turystów.

- Wielokrotnie rozmawiałem z właścicielem tego terenu, który wykupił przystań od WOPR-u. Przekonywałem, że udostępnienie tego miejsca turystom i mieszkańcom to przede wszystkim świetny interes, bo w tym celu zostało to wybudowane. Jest tam bowiem cała infrastruktura. Nowy właściciel robi sobie jednak w tym miejscu szkolenia i nie widzi możliwości otworzenia tego dla innych. Szkoda, bo jest to naprawdę niezwykłe miejsce. Cóż… święte prawo własności wiąże nam ręce. Podobnie, jak w przypadku hotelu na wzgórzu, który jest własnością prywatną i niszczeje. Dopóki właściciel terenu nie zrozumie, że otwarcie tego miejsca jest również w jego interesie nie mam żadnej możliwości by coś w tej sprawie zmienić – rozkłada ręce Bogdan Mościcki, burmistrz Wlenia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Nowy sprzęt dla OSP

Mają w nosie pieszych

Seniorzy świętowali

Komentarze (40) Dodaj komentarz

~Jan 29-08-2012 7:57
No niestety w tym chorym kraju nie ponosi się odpowiedzialności za swoje błędne decyzje, więc mamy jak mamy....
~alli 29-08-2012 7:59
Przejmujecie sie pierdolami jest zamknięte bo i tak zrbilibyscie tam syf , tony plastikowych butelek , puszek i innych śmieci. A jeśli już wspominacie stare czasy to kiedy wrócą te kiedy to ludzie mieli pracę , i zapewniony jakikolwiek byt , ludzie mają w du... zaporę jeśli myślą czy jeszcze jutro będą mieli pracę.
~fismol 29-08-2012 8:14
Przy stacji kolejowej znajduje się przystań klubu żeglarskiego, który wypożycza kajaki, rowery wodne, łódki wiosłowe, łódki z silnikami a nawet żaglówkę. Gdzie ci chętni? Proszę aby grupa malkontentów troszkę się ocknęła i nie dzieliła się swoją depresją z innymi.
~ 29-08-2012 8:20
na łódkach, kajakach, czy rowerkach wodnych, a nwet żagłówkach można tam popływać nadal ;) polecam!!!! ale woda syfiasta, nie pływać wpław
~super 29-08-2012 8:56
łiii... w końcu mamy idealnego kandydata, który zastąpi angelę ^_^ mimo przybitego, choć ciekawego tematu, poradził sobie z zadaniem jakby pracował w tym zawodzie z 50lat dłużej od angeli :D
~rumcajs54 29-08-2012 9:05
Szkoda, że nie ma zdjęć obrazujących owo piękno krajobrazu, łódek ect. z perspektywy właśnie hotelu, przystani.
~mauer 29-08-2012 9:17
Jak się podpisało glupią umowe, co z tego że notarialną, to teraz jest jak jest. Dlaczego nie zawarto warunku o czasie ukończenia inwestycji pod rygorem rozwiązania umowy bez odszkodowania ??? Tu fotki jak było http://wroclaw.hydral.com.pl/entity.action?view=&id=520855
~mauer 29-08-2012 9:25
Jak się podpisało glupią umowe, co z tego że notarialną, to teraz jest jak jest. Dlaczego nie zawarto warunku o czasie ukończenia inwestycji pod rygorem rozwiązania umowy bez odszkodowania ??? Tu fotki jak było http://wroclaw.hydral.com.pl/entity.action?view=&id=520855
~ 29-08-2012 9:30
jASNY OBRAZ DZIALANIA WLADZ, KUMOTERSTWO I PRYWATA. Co wolno wojewodzie to nie tobie szaraku. Szkoda, piekne miejsce nawet dla wedkarzy, wiadomo, ci to zwykle emeryci . Takim ludziom trudno dostac sie jednak do linii brzegowej z uwagi na uksztaltowanie terenu. Teren prywatny odcina dojscie.
~17sqandal 29-08-2012 9:32
Niby to rejon turystyczny ale czy aby napewno. Gdzie nie spojrzeć to syf i ubóstwo. Powiązania rodzinne czy to wojtów czy burmistrzów , przekręty ..... no i piękne tereny nad zaporą są poprostu WIELKIM śmietniskiem i tak trzymać jeszcze kilka lat i tylko te psy co tam hodują będą d.....i świecić
~ 29-08-2012 9:41
zagonić skazanych którzy odsiadują nie duże wyroki do sprzątania oraz tych co czekają na zapomogę a potem aby się napić !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
~ 29-08-2012 10:12
komuchy wszystko sprzedali a jak nie zniszczyli to co niszczało za ich rządów
~JAnicNIEmogę 29-08-2012 10:15
"nie mam żadnej możliwości by coś w tej sprawie zmienić – rozkłada ręce Bogdan Mościcki, burmistrz Wlenia" - dobre!!! do "super" temat materiału bardzo ciekawy ale zrobiony całkowicie po łebkach. Mnóstwo tekstu z którego niewiele wynika - a ustawa prawo wodne to grzyb - a kilkadziesiąt metrów dalej jest przecież droga po której dzisiaj można jeszcze samochodem dojechać niemal do linii wody i co? Fakt, teren ten nie jest zagospodarowany - potrzebny kawałek asfaltu, wycięcie krzaków i zarośli, no może kilku drzew z brzegu, może wybudowanie drewnianego pomostu - ot takie tam ... RĘCE OPADAJĄ!
~jano 29-08-2012 10:21
hehehe widzialem tam hodowle psow a dokladnie jamnikow jest ich hcyba tam ze 100 fotka nr 4.pozdro
~Tamosz 29-08-2012 10:36
Trzeba było rozdać wszystko, posrany kraj. A teraz każdy kasę na tym chapie!
~Franz 29-08-2012 11:19
Ludzie ogarnijcie się prawie wszystko co po czasach Wojennych zostawili nam Niemcy po części niszczało i zostało rozgrabione. Tylko ,że nie przez najeźdźców a samych nas. Tylko młodzi ludzie widząc światłe życie za granicami naszego po...ego kraju. A w rekach jeszcze bardziej ułomnych ludzi prawa, dbających tylko o swój własny biznes prywatny robią cokolwiek w tej sprawie. Lepiej być nie mogło ZAMKNĄĆ TEREN ZALEWOWY OGRODZIĆ DRUTEM KOLCZASTYM ZABRONIĆ PŁYWAĆ SPRZĘTOM MOTOROWODNYM a ludziom chcącym odwiedzić te tereny wydać kilometrowe szczudła i kombinezony foliowe bo to przecież Park Krajobrazowy Doliny Bobru. Ręce opadają Podobnie jak na Witce w Niedowie pod Bogatynią. A w sąsiadującym nieopodal http://staszczuk.blogspot.com/2011/08/berzdorfer-see-czyli-dwa-swiaty.html jest jak w Niebie.
~Wild gun 29-08-2012 11:33
Tylko ołów przyczyni się do sprawiedliwości!!!
~ 29-08-2012 11:55
DOLNOŚLĄZAK. Panie burmistrzu Wlenia. Nie ma rzeczy niemożliwych. Warto zatrudnić dobrych prawników, którzy przeanalizują zapisy w umowach. Wszak sprzedawano majątek państwowy, wprawdzie wytworzony przez "komunę", ale jednak państwowy. Może pokomunistyczni reformatorzy wykazali się mądrością i w umowach są klauzule nakładające obowiązki i ograniczenia na nowych właścicieli. Jest też forma wywłaszczeń. Ex "komuniści" podpowiedzą jak takie wywłaszczenia się robi. Warto sięgnąć do ich doświadczeń z okresu minionego.
~ 29-08-2012 12:06
Szanowna Pani Autorko, prawo własności jest święte owszem. Taki był zamysł ustawodawcy. Kiedy jednak dotyczy innych, to wielki lament, że ktoś ma a Pani nie? A jakbym napisał, że Pani mieszkanie powinniśmy udostępnić ogółowi, bo leży w ładnym miejscu? To już byłoby łamanie konstytucyjnych praw. Ktoś jest właścicielem czy też posiadaczem terenu-wara od niego. Gmina nie miała pomysłu co z tym zrobić, ludzie legalnie (nie udowodniono że nielegalnie) nabyli ziemię, zagospodarowali i z tego żyją. Jak będą chcieć to zaorają i zasieją swój kawałek. Nikomu nic do tego co tam się dzieje! Jezioro jest duże i niejedyne, a nad żadnym nic się nie dzieje. Zajmij się Szanowna Pani Autorko prawdziwymi problemami a nie tanią sensacją!
~Jan 29-08-2012 12:21
Oczywiście ,że tłumaczenia bzdurne !. Mamy / szpec ustawę / i podobną drogą prawną można wykurzyć cwaniaków !. Nie można dopuścić do zagarniania Narodowej własności ,która służyła i powinna służyć społeczeństwu przez kilku egoistycznych cwaniaków !.
~2454542 29-08-2012 12:39
do ~ całkowicie się z Tobą zgadzam !!!
CН.W.D.P. 29-08-2012 13:32
TUTAJ ZDANIE SWOJE (W ZASADZIE TO NIE MA SWOJEGO ZDANIA) POWINNA ZAMIEŚCIĆ KONIECZNIE POWSZECHNIE ZNANA I WYŚMIEWANA Vikusia z Niemiec. ZAPEWNE ZAMIEŚCI TE ZDANIE, TYLKO MUSIMY POCZEKAĆ CHWILĘ, NIECH NO TYLKO ZNAJDZIE TE ZDANIE PRZY UŻYCIU WYSZUKIWARKI Z FIRMY GOOGLE...
~RP Szymański 29-08-2012 13:35
Mój kolega kilka lat temu próbował zrobić tam pole campingowe. Niestety nie przebił się przez biurokrację. A szkoda, bo miejsce fajne, a woda już czysta...
~123 29-08-2012 13:50
LUDZIE NIC TAM NIE ROBIA BO NIE MA TAM BIEDRONKI
~Pytek 29-08-2012 13:57
Czyżby ktoś z rodziny "ważniejszych"miał chrapkę na ten teren? Bo chyba nie Gmina Wleń chce łożyć na jego utrzymanie?To taki artykuł sądujący? Pamiętam ten teren z czasów jego "świetności". Owszem dostęp do jeziora był dla wszystkich, teren widokowo piękny ale to wszystko. Głębia od samego brzegu, mowy nie było o brodzeniu w wodzie, miejsce właściwie tylko dla pływających. Z roku na rok w gorszym stanie. Znalazł sie ktoś, kto to kupił (a jakie ma znaczenie to, że podobno rodzina kogoś tam), zagospodarował, dba o teren, prowadzi działalność agroturystyczną a nawet o zgrozo!! hoduje psy !! A co nam wszystkim do tego??? Bywam tam często i ubolewam nad niszczejącym pięknem stacyjki kolejowej, starego mostu kolejowego- nie razi to nikogo dlatego tylko, że jest "niczyje" ?
~Dziadek 29-08-2012 14:18
Przystań przy dworcu nie należy do Simetu - brak rzetelnego rozpoznania. Po co pisać jeśli nie wiele chce się osiągnąć.
~więc 29-08-2012 14:20
Obecny właściciel tego terenu to typowy, polski osadnik, czyli taki, który wszedł w posiadanie mienia wykorzystując okres niedoskonałości urzędniczo prawnej w okresie przejściowym. W innych okolicznościach zdobycie własności takiego terenu było by nieosiągalne dla tak pospolitego i ograniczonego obywatela. Taki osadnik ograniczony jest jedynie do egzystencji wynikającej z naturalnych czynników biologicznych. Wystarczy mu więc zdobyty teren i dziura w glebie na potrzeby fizjologiczne. W kontekście budowniczych całego obiektu, jak i poprzednich właścicieli, obecny posiadacz jest klasycznym przykładem pryszcza, o ile nie wągra wynikłego z niehigienicznego sposobu zarządzania okazyjnie zdobytym przedmiotem poprzedniej klasy wyższej.
~ 29-08-2012 15:05
ChWDP. no kurka wodna, niech mnie ges kopnie. ON MNIE KOCHA, LUDZIE. KO-CHA, NO!!!!!!!!!!!!!!!!
~do CHwdpe 29-08-2012 15:09
PS. a kto to jest pan K. z polskiej telewizji? lepiej dla mnie, ze go nie znam?(=na "tamtym" watku nie chcialam zadac tego pytania, bo tam powazny temat).Ty mi przypominasz pana Sch. z niemieckiej telewizji...niby inteligenty, a glupi.
~ 29-08-2012 15:51
Przecież to zagorzały pisowiec. Uwłaścił się sprytnie i nic na to nie poradzicie. Syf kiła itp
~n. 29-08-2012 18:34
Proponuję wszystkim, którzy obsrywają Właściciela terenu prywatnego otworzyć na ościerz drzwi swoich prywatnych domów. Niech każdy kto chce włazi wam do domu wysra się zje coś z lodówki wtedy może zrozumiecie co to własność prywatna.
CН.W.D.P. 29-08-2012 18:57
FIRMA GOOGLE TYM RAZEM ZAWIODŁA NASZĄ Vikusię z Niemiec...
~ 29-08-2012 19:43
a tam zawiodla. Nie mam czasu, musze cos robic. Googel mnie jeszcze nigdy nie zawiodl, nawet w najbardziej psychicznie skomplikowanych przypadkach, jakim jest chucwdu
CН.W.D.P. 29-08-2012 20:09
AHA... Vikusia z Niemiec NIE MA CZASU SPRAWDZIĆ ZA POMOCĄ WYSZUKIWARKI, JAKIE JEST JEJ ZDANIE W KWESTII ŚWIĘTEGO PRAWA WŁASNOŚCI... I WSZYSTKO JASNE!!
~Gość 29-08-2012 21:55
PO prostu to jest tak jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase to jest paranoja Polskiej prywatyzacji za Lecha Wałęsy i tej że Solidarności Uni wolności i tych całych przemian w Polsce ,cwaniaki się dorobiły oczywiście dawnej komuny ,bo im Wałęsa na to pozwolił i rezszta tych debili okrągłego stołu ,a my szaraki ci co na tech debili głosujemy olali i tyle radźcie sobie sami debile ..
~Karol 29-08-2012 22:45
Pamiętajmy, że pas (chyba) metra od lini brzegowej ma być nie ograniczony dla przejścia. Tak mówi prawo. Ciekawe czy brzegiem jeziora Pichowickiego można przejść nie natrafiając na ogrodzenie. I nie ma zmiłuj się, że obok jest teren prywatny - pas wokół jeziora ma być wolny. Jak tak nie jest wezwać Straż Miejską/Gminą
~jancio 30-08-2012 6:53
Z tym pasem może być różnie. Pamiętaj, że to zbiornik zaporowy i stan (poziom) wody jest różny.
~ 30-08-2012 10:01
Poczytaj prawo wodne. Jest określone jasno co to jest linia brzegowa i jak ją wyznaczyć. A ku niezadowoleniu obszczymórków i nieudaczników atakujących właściciela- brzegiem jeziora da się przejść.
Vikusia z Niemiec 30-08-2012 18:19
Bo u nas w Niemczech...
~heh 3-09-2012 0:46
brzegiem jeziora nie da się przejść po pierwsze siatka, a po drugie właściciel, który się bardzo oburza gdy ktoś usiłuje przejść ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Pożegnali Słońce

Wypadek przy baniakach  

Wieczór wspomnień

Komisja w terenie

Wędrówka Szlakiem Siedmiu Wzgórz

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
385
Tak
62%
Nie
35%
Nie wiem
3%