MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Świąteczne tradycje w Muzeum Karkonoskim

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 2 grudnia 2013, 7:17
Aktualizacja: Wtorek, 3 grudnia 2013, 7:16
Autor: Mea
Fot. Mea
Tradycje kolędnicze, kolędy i szopki bożonarodzeniowe to część z poruszanych tematów przez Katarzynę Szafrańską podczas wczorajszego (01.12.), niedzielnego spotkania w Muzeum Karkonoskim. Potem uczestnicy zajęli się zdobieniem bombek…

- Tradycje szopki zwanej w Polsce „Betlejką” i obchodów kolędniczych z szopką sięgają średniowiecza i mają początek w misteriach kościelnych, które w Europie już w XIII w. rozpowszechniły zakonne bractwa franciszkańskie. Autorem pierwszej szopki miał być św. Franciszek z Asyżu. On w 1223 r., w noc Bożego Narodzenia, na leśnej polanie w Greccio zainscenizował żłobek, aby wraz z mnichami i wiernymi adorować Dzieciątko Jezus. Do Polski zwyczaj ten jako jasełka dotarł pod koniec XIII w. za pośrednictwem misjonarzy z zakonów Franciszkanów i Bernardynów. Świadczyć o tym może najstarszy przechowywany w krakowskim klasztorze ss. Klarysek przy kościele św. Andrzeja zestaw figur jasełkowych – opowiadała Katarzyna Szafrańska z Muzeum Karkonoskiego.

Rozkwit przedstawień jasełkowych przypada na XVII i XVIII w. (okres kontrreformacji). Miejsce pełnych prostoty średniowiecznych misteriów zajmują sceny pełne przepychu i bogactwa. Pod koniec XVII w. wprowadzono figurki ruchome. Przedstawiano sceny rodzajowe: chłopów pracujących w polu, kobiety przy żniwach lub w trakcie dojenia krów, wiejskich handlarzy i kupców. Wprowadzono też do przedstawień jasełkowych postacie bohaterów narodowych np. hetmana Czarneckiego, króla Jana III Sobieskiego.

- W trosce o zachowanie powagi świątyni, w 1736 r. władze kościelne wydały zakaz urządzania jasełek kościelnych zezwalając jedynie na ustawienie żłobków i nieruchomych figur zwanych później szopkami kościelnymi. I to właśnie tego typu szopki można do dziś oglądać w nawach bocznych kościołów w okresie świąt Bożego Narodzenia. Usunięte z kościołów jasełka i szopka z ruchomymi lalkami zostały przejęte przez kolędników i rozpoczęły nowy okres swego rozwoju oparty wyłącznie na inwencji ludowych twórców – mówiła Katarzyna Szafrańska.

- Wśród szopek wykonywanych obecnie (po 1945 r) na Dolnym Śląsku najczęściej spotykanymi są szopki kukiełkowe. Dawnym zwyczajem szopki konstruuje ludność pochodząca z krakowskiego, tarnopolskiego i Wileńszczyzny oraz reemigranci z Jugosławii. W zależności od pochodzenia regionalnego ich twórców różnią się one od siebie kompozycją architektoniczną , ilością występujących w nich kukiełek, treścią wygłaszanych tekstów oraz śpiewanych kolęd. najbardziej bogate są szopki wykonane przez osadników z krakowskiego, wzorowane na tradycyjnych szopkach krakowskich. Ich architektura wyobraża przeważnie kościół z dwoma wieżami, natomiast szopki wykonane przez twórców z innych regionów przedstawiają chatę lub stajenkę, krytą słomiana strzechą – mówiła pracownica muzeum.

- Na terenach Podsudecia tradycje szopkarskie utrzymały się najdłużej. W I poł. XX w. słynęły z tej twórczości okolice Chełmska, Wojcieszyce k. Jeleniej Góry. Sceny narodzenia przedstawiano tam w scenerii wsi dolnośląskiej, na tle wiejskich domów ryglowych z figurkami przybranymi w ludowe stroje typowe dla tego regionu – dodała Katarzyna Szafrańska.

Oryginalna szopka choinkowa (piramidka) (niem. Winchat Zepter) została ofiarowana do zbiorów Muzeum Karkonoskiego w lutym 1900 r. przez C. Steinerta z Wlenia. Pochodziła ona z kościoła ewangelickiego we Wleniu , gdzie w czasie świąt Bożego Narodzenia była wraz z innymi szopkami ustawiana na chórze. Tego typu szopki pojawiły się na Dolnym Śląsku i Łużycach w 2 poł. XVIII w. a swój początek wzięły od świeczników – lichtarzy – ustawianych po kilkanaście na emporach kościołów ewangelickich. Z czasem, zamiast świeczników, w okresie Świąt Bożego Narodzenia, budowano z drewna i tektury ozdobne świeczniki: drzewka – piramidy. Ozdabiane jak drzewko bożonarodzeniowe bądź jak szopkę z zamocowanymi wokół, małymi świeczkami. Najstarsze znane przykłady szopek piramidowych w kształcie drzewka – z okolic Jeleniej Góry, Bolesławca, Złotoryi – pochodzą z ok. 1800 r.

– Przyjechałem z Warszawy i chciałem zwiedzić Muzeum Karkonoskie. Przypadkiem trafiłem akurat na ten ciekawy wykład, podczas którego pierwszy raz usłyszałem o szopkach piramidalnych, które kojarzą się też z choinką. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym spotkaniu – mówił Bogdan Polanowski.

- Nie zdawałam sobie sprawy, że kultura, w której żyjemy i tradycje, które kontynuujemy mają tak różnorodną genezę i pochodzą z różnych stron świata – dodała Ewa Nieszporek z Cieplic.

- Pierwszy raz malowałam bombkę, i ozdobiłam ją kwiatuszkiem z bajki „Troskliwe misie”. Bardzo lubię przystrajać choinkę, a w tym roku będę mogła to zrobić własnoręcznie zdobionymi bombkami – cieszyła się Kornelia Kaliniak z Jeleniej Góry. - Takie warsztaty są dla nas nowością i postanowiłyśmy wziąć w nich udział. Jest naprawdę fajnie – dodała Katarzyna Krajewska z Jeleniej Góry.

Do 20 grudnia z warsztatów, na które wstęp kosztuje 5 zł, mogą skorzystać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy zorganizowane. Wykonaną bombkę każdy może zabrać do domu na pamiątkę. W ramach tej ceny można również zwiedzić muzeum.

Ogłoszenia

Czytaj również

Kiermasz książek w wiejskiej świetlicy

Protest pod sądem

Mirsk pięknieje  

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~Zarobiony 2-12-2013 10:34
U MNIE w UK to są dopiero święta! I tradycje, siedzimy na pieniądzach bo zarabiamy w £ to i możemy pozwolić sobie na co dusza zapragnie. W święta chetnie powspominam polską biedotę przy rodzinnym suto zastawionym stole. Pośpiewamy kolędy za was miserables!!!
~ 2-12-2013 14:44
a jednak można .... napisać bez błędów. Jeszcze trochę przecinków ale poprawa wyraźna
~ 2-12-2013 23:54
Józef, nie chrzań, bo wiem od rodziny co to dobrze zarabia w Uk,USa,że tam sutych świąt nie ma... tam gościa pytają czy chcesz pól banana albo czy chcesz pól mandarynki, nie ma zwyczaju poczęstować jednym i drugim ...czy w ogóle do "syta". Do syta i do upadłego to tylko tu,u nas w Polsce, nawet u biednych...zwłaszcza do "upadłego".... Tam jest w UK czy innym USA jest zwyczaj szwedzkiego stołu , z drobnym zastrzeżeniem, ze porcji jest o wiele za mało w stosunku do biesiadników, poostaje więc smętne śpiwnie, czego tobie i innym nie zazdroszczę
~ 3-12-2013 0:03
a kuzynka ta bogata,zagraniczna, kroi ciasto (babkę) na kawałki o grubości o,5 cm a ciastko o wadze 10 dag rozkrawa na 4 części....ma to dobre strony, po takich świętach nikt nie przytyje... a ja mimo swej biedy, wyprawię na stól ubożuchny, serniik z 1,5 kg sera i 15 jajec,4 pierniki, 4 makowce,i inne mięsiwa, będę miała co robić, aby zgubić nadmiar wagi do następnych świąt, ale żaden Józef co zarabia, od biedaków głodnych mi nie ubliży...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Szlakiem Bernatta

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Energooszczędne oświetlenie miejskie  

Piękne święto plonów

Inauguracja ze Stradivariusem

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny byc jawne?

Oddanych
głosów
90
Tak
79%
Nie
18%
Nie mam zdania
3%