MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Starosta Artur Zych w ogniu pytań

Wiadomości: REGION LWÓWECKI
Środa, 9 grudnia 2009, 9:34
Aktualizacja: 9:36
Autor: KAM
Artur Zych na stacji Pilchowice Nielestno rozmawia z pensjonariuszami DPS.
Fot. TEJO
Samorządowcowi z Lwówka przekazaliśmy pytania i wątpliwości internautów. Co na to Artur Zych, szef powiatu lwóweckiego?

Czy są plany reaktywowanie linii kolejowej przez Płakowice do Legnicy?
Paweł

Artur Zych: W starostwie jest dokument, w którym oszacowaliśmy koszty remontów wszystkich linii kolejowych na terenie powiatu. Plan reaktywacji linii kolejowej do Legnicy był promowany i sugerowany przez byłego marszałka województwa dolnośląskiego Wilda. Zakładał on dostosowanie się do założeń ustawy metropolitalnej. Założenia były następujące:
Wrocław i okolice miałyby stanowić miejsce zatrudnienia, do którego dojazd miał trwać nie dłużej niż godzinę. Ze Lwówka przez Legnicę mieliśmy jechać 60 minut. Wraz z odwołaniem Wilda plany upadły. Dziś trudno mówić o odtworzeniu tego połączenia, szczególnie, że mamy kryzys. Może za kilka lat. Niestety problem leży w stanie technicznym, a szczególnie braku kilku kilometrów torów. Mój pomysł na zagospodarowanie tego co istnieje, to przejęcie tej linii przez samorząd i umożliwienie korzystania z niej przez drezyniarzy.

Jak wygląda dzień z pracy starosty lwóweckiego? Co robo starosta rano w południe i na koniec pracy? Zdarza się Panu spóźnić do pracy i zostawać po godzinach?
Igor

– Dzień pracy starosty jest zależny od wielu czynników i nigdy dwa dni nie są takie same. Nie jestem w stanie opisać jakiegoś standardu w tym zakresie. Rzadko zdarza mi się kończyć pracę o 15.30. Pracuję najczęściej po kilkanaście godzin. Soboty, niedziele i święta są w 80% dniami pracy. Bardzo dużo jeżdżę po powiecie, czasem mam wyjazdy do Wrocławia, lub Warszawy. Dzień zaczynam często od dekretacji pism. Jest ich codziennie do kilkuset. Potem spotkania z pracownikami, interesantami. Wyjazdy na spotkania tematyczne.

Czy uważa Pan, że po wielkich rewolucjach prawnych szpital staje na nogi? Ostatnio pogotowie dwa razy odmówiło zabrania tej samej osoby (chorej na nerki) do szpitala. Lekarz stwierdził, wprost, że skończyły się „limity” i sami muszą szukać szpitala. To patologiczne zjawisko. Skoro jest „nowy” szpital a chorym mają nie zostać udzielane pomoce to coś jest tutaj nie tak jak być powinno.
Tycia

– Szpital stanął na nogach pod względem finansowym, ale nie oznacza to, że już jest idealnie. Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia. Brak przyjęcia do szpitala w sytuacji zagrożenia życia nie jest związany z "limitami". Pacjent, którego życie jest zagrożone, musi zostać przyjęty. Jeśli sytuacje takie miały miejsce, bardzo prosiłbym o konkretne informacje. Jednocześnie proszę pamiętać, że stabilizacja finansów daje możliwość dokonania dalszych zmian po to, żeby szpital był lepiej postrzegany przez pacjentów. Konieczne są kolejne remonty, zakupy sprzętu, zmiany organizacyjne itd. Te procesy trwają. Co najważniejsze dzisiaj możemy już mówić o rozwoju szpitala, o jego perspektywach. Na niedoskonałości naszego szpitala olbrzymi wpływ ma niedoskonałość systemu finansowania. Jak ma dobrze funkcjonować instytucja, której poziom finansowania znamy tylko, na co najwyżej rok do przodu. Niestety szpital musi być traktowany jak przedsiębiorstwo, które dba o swoje finanse i czasem musi korygować terminy planowanych zabiegów, szczególnie, gdy na nie ma pieniędzy. Moje odczucia, co do tego aspektu są mieszane. Uważam, że zdrowie i życie ludzkie są bezcenne, ale z drugiej strony mieliśmy już bardzo zadłużony szpital, który jeszcze chwilę i musiałby zostać zamknięty. Musimy, zatem wybierać rozwiązanie najbardziej racjonalne. Uratowaliśmy szpital, nie chcemy go więcej zadłużać po to żeby mieszkańcy mogli być leczeni na miejscu, dlatego czasem powstają pewne niedogodności. Może za kilka lat sytuacja w Polsce się ustabilizuje i będzie nas stać na więcej. Inne szpitale działają podobnie. Szpitale zadłużone nie przyjmują pacjentów, bo są zadłużone. Jeszcze bardzo wiele problemów przed nami.
Muszę sprostować jedną rzecz Pogotowie Ratunkowe nie podlega ani staroście, ani powiatowi i jego działalność jest od nas niezależna.

Starostwo lwóweckie zdaje sobie sprawę, że na rzecz oszczędności zlikwidowano lwówecką, renomowaną porodówkę? Ludzie tego nie zapomną. Dlaczego tak się stało? Można było zlikwidować połowę administracji w szpitalu, obniżyć pensje pracownikom biurowym i prezesom spółki a porodówkę zostawić.
Łukasz

– "Porodówka" nie została zamknięta przez starostwo. Oddział został zlikwidowany ze względu na to, że nie spełniał standardów i nie mieliśmy możliwości zakontraktowania tego oddziału. Drugą sprawą były problemy kadrowe. Brakowało nam lekarzy neonatologów. To także spowodowało, że nie mogliśmy dalej w takiej formie prowadzić tego oddziału. Oszczędności to była sprawa drugorzędna. Obecnie pracujemy nad nową formą tego oddziału, czyli ginekologiczny z roomingiem i porodami rodzinnymi.
Przygotowywany jest projekt techniczny przebudowy ginekologii, w taki sposób, aby możliwe były także porody. Taka organizacja oddziału pozwoli na organizację porodów przy znacznie niższych wymaganiach ze strony NFZ -tu i braku konieczności posiadania rozbudowanej neonatologii. Mam nadzieję, że już w przyszłym roku w naszym szpitalu kobiety będą znowu rodzić dzieci.

Panie Arturze, czy Pana zastępca nadal jest Zbigniew Grześków? Co należy do zadań vice starosty, którego nikt nigdy i nigdzie nie widzi?
Wictor

– Wicestarostą jest oczywiście Zbigniew Grześków. Trudno ustosunkować się do stwierdzenia, że nie widać kogoś. Dla mnie ważna jest praca danej osoby, a nie to czy go widać, czy nie. Pan wicestarosta zajmuje się obecnie głównie sprawą oddłużenia powiatu lwóweckiego z długów po SPZOZ-ie i sprawami PCZ-tu. Są to zagadnienia w chwili obecnej najważniejsze dla powiatu. Oddłużenie spowoduje wygenerowanie środków inwestycyjnych, co może przełożyć się na stan dróg, szkół itd. Oczywiście poza tym zajmuje się sprawami bieżącymi i pracą w zarządzie powiatu.

Co jest zaliczane do największego sukcesu lwóweckiego starostwa w obecnej kadencji, a co do największej porażki?
Marcin Kaszuba

– Trudno jest dzisiaj już robić takie podsumowanie. Sukcesem niewątpliwie jest powstanie PCZ i stabilizacja szpitala, wyciszenie konfliktów w powiecie, wybudowanie lub remont ok 40 km dróg powiatowych, remont 2 mostów, przygotowanie do standaryzacji DPS-u w Mirsku, ustabilizowanie sytuacji w szkolnictwie, dobra współpraca z gminami, doposażenie Zarządu Dróg Powiatowych w nowy sprzęt, utrzymanie istniejących połączeń kolejowych, organizacja połączenia do Trutnova w Czechach, termomodernizacja budynków szpitala.
Niepowodzenia: za niski poziom pozyskanych środków zewnętrznych, niewielkie płace pracowników w jednostkach organizacyjnych powiatu.

opracował KAM

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

VII Dolnośląski Kongres Samorządowy

Dla kobiet w Czekoladziarni

Teraz lepiej widać

Lwowiacy uczcili Święto Niepodległości

Pożegnali Słońce

Wieczór wspomnień

Spotkanie z historią

Remiza jak nowa

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
26
Tak
77%
Nie
23%
Nie wiem
0%