MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Stare mięcho nie u nas

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 5 października 2009, 7:41
Aktualizacja: Wtorek, 6 października 2009, 8:27
Autor: Angela
Fot. Archiwum/dtp
Pochodzące z 1983 roku liofilizowane mięso w puszkach, sprowadzone do Polski ze Szwecji jako pożywienie dla zwierząt, a wykorzystywane do przygotowywania posiłków m.in. w przedszkolach i stołówkach oraz w zakładach garmażeryjnych, do Jeleniej Góry nie dotarło – tak wynika z informacji sanepidu.

Po szokującej informacji podanej przez ogólnopolskie media, z której wynikało, że spreparowane mięso w puszkach przeznaczone do żywienia zwierząt z datą produkcji m.in. rok 1983 przez ponad dwa lata było wykorzystywane w Polsce do przygotowywania posiłków m.in. dla przedszkolaków i stołówkach szkolnych, wielu rodziców wpadło w panikę. Innym mieszkańcom w gardłach stanęły również zakupione w większych sklepach sprowadzane i paczkowane krokiety czy pierogi z mięsem.

Rodzice masowo zaczęli odwiedzać przedszkola i dopytywać się czy aby ich pociechy nie jadły tego świństwa oraz gdzie kupowane są produkty do przygotowywania posiłków dla maluchów. Kilka takich telefonów odebrała m.in. Bogumiła Lepieszo, dyrektorka Przedszkola nr 10 w Jeleniej Górze.

– Rodzice przychodzili i dzwonili pytając o tą sprawę – mówi. – U nas nigdy jednak nie kupowaliśmy konserw. Jestem przeciwniczką takiego żywienia. Nie mam zaufania do żadnych puszek, dlatego ich nie kupuję, nawet do domu. Wszystkie półprodukty i surowce, które kupujemy do przygotowywania posiłków dla dzieci, są świeże i kupowane w sprawdzonych sklepach. Na każdy produkt mamy dokument. Od zawsze ze szczególną ostrożnością sprawdzamy datę ważności Nic złego naszym dzieciom się nie może stać – zapewnia B. Lepieszo. W podobnym tonie wypowiadają się dyrektorki innych przedszkoli jeleniogórskich nie kryjąc oburzenia dla tego, kto nieodpowiedzialnie wprowadził mięso do obrotu.

Damian Kucharski, właściciel jednej z firm garmażeryjnych w Jeleniej Górze, nie boi się kontroli sanepidu w swoim zakładzie, bo do produkcji wykorzystuje tylko świeże mięso. Kupuje je w sklepach, w których widzi jak jest ono przygotowywane do sprzedaży. – Nie ufam też marketom, na których się kiedyś zawiodłem kupując dla siebie do domu udka, które po upieczeniu zrobiły się wielkości skrzydełek – mówi.

– Prowadzimy małą firmę, w której wszystko jest robione domowym sposobem, gdzie wszystko jest świeże, co potwierdzają kontrole sanepidu. Mam tylko nadzieję, że ludzie przez tą aferę nie przestaną kupować pakowanych pierogów czy krokietów. Nasze regionalne produkty są naprawdę zdrowe, a wykorzystywanie do produkcji puszkowanego mięsa dla mnie osobiście jest ogromnym szokiem. Tak to jednak bywa przy produkcji masowej.

Jak mówi Lilianna Ślawska, kierownik oddziału nadzoru Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Jeleniej Górze, mieszkańcy mogą być spokojni. Jak wynika z wstępnych informacji, do nas to mięso nie dotarło.

– Obecnie małopolski sanepid sprawdza dokumenty i ustala, w które rejony Polski zostało ono przekazane – mówi. Nie dostaliśmy informacji o tym, że to mięso mogło trafić do Jeleniej Góry czy okolic. Jeżeli jakiekolwiek faktury wskazywałyby na to, że mięso zostało sprzedane jeleniogórskim przedsiębiorcom, poinformujemy o tym w ciągu 12 godzin. W takich przypadkach nasi pracownicy podjęliby działania jak najszybszego dotarcia do tego miejsca i wycofania produktu z obrotu.

- Otrzymaliśmy odgórne zalecenie o jeszcze bardziej szczegółowym sprawdzaniu wszelkich zakładów garmażeryjnych czy stołówek i jadłodajni, restauracji. Ponadto co roku w naszych planach kontroli na wrzesień i październik wypadają właśnie kontrole punktów gastronomicznych. Wówczas sprawdzamy pochodzenie surowców, prosimy o przedstawienie dokumentów poświadczających datę przydatności do spożycia oraz miejsce zakupu surowców.

Ogłoszenia

Czytaj również

"Gorące przyciski" w autobusach MZK

O rozpadających się górach

Spotkanie z historią

Komentarze (9) Dodaj komentarz

Cień 5-10-2009 8:48
Jakby dobrze poszukali to pewnie by znaleźli takie puszki z etykietką lub innych marketów czy dyskontów. Nieraz widziałem tam puszki które strach było wziąć do ręki, bo mogły eksplodować.
~mimi 5-10-2009 11:59
od bardzo dawna niejadam w knajpach jak sobe przypomne praktyki w knajpach to do dzisiaj mam odruch wymiotny,szczegolow nie bede pisac bo malo kto by mi uwierzyl,czlowiek jak swinia wszystko zje
~ 5-10-2009 16:23
na pewno nie jedna pucha poszła w JG
piipi 5-10-2009 16:52
~Moje jedzonko jest *strasznie bezpieczne,bo .. nie jem mięsa ! *POLECAM .. niech to będzie ..taki WASZ potest przeciwko złemu traktowaniu zwierząt przez człowieka !
~Wikusia 5-10-2009 17:07
Strach poslac dziecko w Polsce do przedszkola, strach zjesc pierogi z miesem w w restauracji.
~ 5-10-2009 17:25
Do Cień. To nie w marketach te puszki, bo tam widać, co się kupuje, jak mają eksplodować, to od razu widać, i się nie kupuje. One prędzej znajdą się w knajpach, bo w knajpie nie widzisz, skąd wzięli i włożyli do garnka, albo jako jakiś farsz, albo do bigosu.
~bang 5-10-2009 17:54
hehe... ludzie... tania sensacja:D dobrze że nasze wyroby kiełbaski i parówki sa nieskazitelnie czyste i świeże:D...takie straszne te mieso a jeszcze nikt nie zachorował popatrzcie no:)
~Jano 5-10-2009 18:09
zal mi tego suchac to co w tym miescie jest to brod smrod i jeden wielki bajzel , kaligrafia byla fajna na poczatku teraz to juz zwykly klub dla rozwydrzonych studentow,stritt 23 spoko lokal mozna wypic piwo jak nikogo nie zaczepiasz ciebie tez nie rusza pozdro
rymcycymcy 6-10-2009 0:32
Stare mięcho ...to nie u nas, bo u nas młode mięsko ;) ...mniam ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Odznaczenia PZN  

Będzie kręcone!

Teraz lepiej widać

Remiza jak nowa

Warsztaty modelarskie

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
118
Tak
64%
Nie
35%
Nie wiem
2%