MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Spotkanie pokoleń ratowników GOPR

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 17 czerwca 2016, 9:10
Aktualizacja: Sobota, 18 czerwca 2016, 8:32
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. Przemek Kaczałko
Karkonoska Grupa GOPR gościła w ostatnich dniach obecnych i byłych naczelników Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z całej Polski. Była to okazja do wymiany doświadczeń i rozmów o przyszłości w kontekście bezpieczeństwa w polskich górach.

Jak mówił Jacek Dębicki – naczelnik zarządu głównego GOPR, obecnie 102 etaty pozwalają na obsadzenie siedmiu stacji centralnych lub regionalnych 24-godzinnymi dyżurami całorocznymi, natomiast w stacjach ratunkowych konieczne będzie ograniczenie do 12-godzinnych dyżurów. - Liczymy na to, że wiceminister Zieliński przychylnym okiem spojrzy na nas i na te dziewięć etatów, o które wnioskujemy – powiedział Jacek Dębicki z grupy bieszczadzkiej szacując, że na zabezpieczenie ciągłości całodobowych dyżurów we wszystkich stacjach ratunkowych potrzeba 135 etatów.

Ratownicy mają świadomość, że ze względu na zagrożenia terrorystyczne, wielu Polaków decyduje się na wakacje w polskich górach i nad morzem, ale są na to przygotowani i znaczącą pomoc przynoszą tu ochotnicy, którzy jednak coraz częściej spotykają się z oporem pracodawców, którzy nie chcą zwalniać swoich pracowników na akcje ratunkowe.

W spotkaniu wzięli udział aktualni naczelnicy oraz seniorzy. Była to okazja do wspomnień o trudnościach, z jakimi spotykali się ratownicy jeszcze 50 lat temu oraz docenieniu postępu technologicznego, który pozwala szybciej dotrzeć i odnaleźć zagubionych, czy poszkodowanych turystów. - Procent odnalezionych jest bardzo wysoki. Istnieje tylko kwestia czasu. Wiele zależy od gatunku śniegu i paru innych rzeczy - mówił Wojciech Bartkowski, szef Służby Śniegowo-Lawinowej GOPR. - Zajmujemy się też jako służba prognozowaniem – dodał jeden z najstarszych ratowników.

Dla naczelnika Karkonoskiej Grupy GOPR Sławomira Czubaka cenną wartością, wyniesioną z pierwszego takiego spotkania ratowników, była międzypokoleniowa wymiana doświadczeń. - Mogliśmy wyciągnąć wspólne wnioski, które są dla nas cenne i pokazują, w którym kierunku GOPR musi zmierzać, aby zapewnić turystom bezpieczeństwo w górach – powiedział Sławomir Czubak podkreślając, że organizacja musi umacniać się pod kątem ratowników zawodowych, czyli zwiększać liczbę etatów. - Żyjemy w takich czasach, że przemysł turystyczny stał się ogromną machiną do zarabiania pieniędzy i w tej machinie trzeba znaleźć środki finansowe na ratownictwo – dodał S. Czubak.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wizyta gości z Chin i... wpadka

Nowy sołtys wsi w Rudawach

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Komentarze (7) Dodaj komentarz

~mika111 17-06-2016 12:51
Przydałby się jakiś ratownik by mi pomóc .Czekam cały cas na Ciebie Kochanie !!!
~@CH 17-06-2016 15:56
Przy całym moim ogromnym szacunku dla wszelkiej maści ratowników, nie tylko górskich, to jednak chyba ci panowie z brzuszkiem już niewiele mogą w górach zdziałać, co? Pozostają dyżury przy walkie-talkie i koordynacja młodszych. Tak czy siak, piękna i szlachetna praca, szacuneczek!
~ 17-06-2016 19:58
Gruba, rusz się na rower albo pobiegaj zamiast siedzieć przed kompem i jeść ciasteczka.
~gluś 17-06-2016 21:24
oby się udało pozyskać środki na te dodatkowe i potrzebne etaty
~Rico 17-06-2016 21:45
Patrząc się na nowe inwestycje w podgórskich miejscowościach i myśląc o nowych rzeszach turystów udających się do naszego regionu czas pomyśleć o ratowniczym helikopterze
~TEYO 17-06-2016 22:19
Dostali list z ZUS .
~Real 18-06-2016 8:59
To nie jest normalna sytuacja. We wszystkich krajach interwencje ratowników górskich są płatne. Każdy chodzący, jeżdżący po górach wykupuje ubezpieczenie. To nie są duże kwoty. W przypadku nieszczęścia płaci ubezpieczyciel i wszyscy są zadowoleni. Jakoś na początku lat 90tych byliśmy grupą na nartach w Austrii. Kolega miał fatalny upadek i noga złamana. Było to na lodowcu, powyżej 2500 m npm. Ratownicy wezwali helikopter. Kolegę zabrano. Z zagipsowaną nóżką wrócił do hotelu. Następnego dnia dostał rachunek, w przeliczeniu blisko 2000 DM. Nie był ubezpieczony, no i musiał bulić. Proste zasady, turyści ubezpieczają się, a ratownicy mają kasę i na sprzęt i na akcje i na pensje. Górskie OC ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Piknik Kasztelański

VIII Dolnośląskie Dożynki Rolników  

Kolejna usterka na Złotniczej  

Dali dobry przykład

Współpraca z Huangshan

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
690
Tak
80%
Nie
15%
Nie mam zdania
4%