MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Sceny sprzed ratusza dla Jasia Fasoli

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 12 czerwca 2008, 13:29
Aktualizacja: 0:25
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Pojawiający się i znikający znak miejsca parkowania dla inwalidów przed gmachem magistratu nie rozwiązał problemu ludzi niepełnosprawnych, którzy nie mają gdzie zostawić auta przed najważniejszym budynkiem w mieście.

- W ostatni piątek maja około godz. 15 grupa pracowników instalowała w miejscu, gdzie staje prezydent miasta, znak oznaczający miejsce dla inwalidy. Już byliśmy zaniepokojeni, że to pan prezydent uległ kontuzji, ale w poniedziałek – po niespełna trzech dobach – ta sama grupa pracowników usuwała ten znak – przypomina w interpelacji radny Cezariusz Wiklik, szef komisji kultury, sportu, turystyki i zdrowia.

Zdaniem samorządowca to przykład na to, jak trwonione są publiczne pieniądze. Nie jeden zresztą. Inna sytuacja, którą opisuje spostrzegawczy radny. – Kilka tygodni temu ktoś dostał rozkaz, aby na lampie powiesić tabliczkę o tym, że teren jest monitorowany. Potem ktoś inny dostał polecenie, aby na tej samej lampie powiesić doniczkę z pelargoniami – mówi C. Wiklik. Oczywiście nikt nie pomyślał, aby pojemnik przymocować tak, aby nie zasłaniał tabliczki. – Bo nie było rozkazu, aby przy okazji pomyśleć – ironizuje rajca.

W tej sprawie skierował interpelację i na odpowiedź czeka do dziś. – Kto zafundował nam ten happening z parkingiem, jaki jest koszt takich robót i czy pieniądze utopione w tym przedsięwzięciu zostały już zwrócone przez odpowiedzialnych? – pyta radny zaznaczając, że podczas robót uszkodzono kostkę brukową, która do dziś jest nierówna.

Pozostaje także problem miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, których w centralnym punkcie miasta brakuje.
– Gdyby żył Bareja, mógłby pisać scenariusze na podstawie tego, co się przy ratuszu dzieje, ale może żyjący Jaś Fasola pożywi się takimi scenkami – gorzko żartuje Cezariusz Wiklik.

Ogłoszenia

Czytaj również

Rozbudowa SOSW rozpoczęta

Trwa rozbiórka wiaduktu

Tak w szpitalu zachował się lekarz?

Komentarze (21) Dodaj komentarz

~ST 12-06-2008 14:08
z ta foto to juz ostro przekombinowaliście!
~kaya 12-06-2008 14:35
<i> a Ty zachowaj swoje opinie dla siebie :-) </i>
~Ekonom 12-06-2008 15:07
Tym steruje wybitny ekonomista ,który wie co robi i co ile kosztuje. Po co radny ironizuje,skoro tak było zaplanowane i to ściśle wykonano. Niech nam nadal świeci Słońce Karkonoszy i Italii!
~hirsch 12-06-2008 16:24
sprzed ratusza jak sprzed ratusza, ale w ratuszu, to sa sceny - beny hill moglby sie schowac...:-)))
piipi 12-06-2008 16:37
..lubie ten chlod ratuszowy,a szczegolnie nalesniku z nadzieniem szpinakowym,a ktore to mozna w podziemiach ratusza zasmakowac.
~czynownik 12-06-2008 19:11
Pokazujcie sceny z ratusza, a nie sprzed ratusza. To dopiero będzie uciecha!!!
~Mocherowa 12-06-2008 19:27
to Jaś Fasola jest z Jeleniej ???????????????
piipi 12-06-2008 19:36
..do - [~ST..]...~Nasz Tejo tutaj nie kombinowal,..bo on chcial tylko sznurowadlo u swojego bucika zasznurwac !.
~xxx 12-06-2008 19:36
pogonić spod ratusza tych darmozjadów radnych włącznie z panem prezydentem co jemu nogi do d.. przyrosły nie może się przejśc z parkingu i po tym będą miejsca dla ludzi którzy naprawdę nie mogą chodzić czyli niepełnosprawnych WSTYDZCIE się
~kowarzanin 12-06-2008 20:46
Kiedy będę mógł normalnie, gdzieś blisko Ratusza zaparkować? Niech Szanowni Prezydenci zajmą się sprawą rozbabranych wykopków i niech wreszcie te dziury pamiętające średniowiecze znikną. Dla mojej żony wyjazd do Jelonki to kara, bo zanim znajdzie plac, gdzie postawi auto, to ciśnienie jej skacze a nerwy wyładowuje w domu.
marl 12-06-2008 22:24
Stawiali chłopaki znak w miejscu, gdzie "staje prezydent miasta" - a często tam staje? I jak długo? W zamysleniu? Może powinni mu tam ławeczke postawić aby mógł sobie usiąśc a nie stać.
~Rumcajs 12-06-2008 22:57
Do piipi: A może sama byś się w końcu nauczyła takie naleśniki smażyć? W końcu ja z Cypisem też musimy coś jeść... A przynajmniej "ciasteczka" nadziewane dynamitem na akcje?
~em. ks. prof. zw. dr hab. inż. arch. lek. med. Walenty Kwiczoł 13-06-2008 0:12
Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem. Z przyjemnością śledzę rozwój romansu pomiędzy Panem Rumcajsem i Panią piipi na Jelonkowym Forum. Wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie zawodowe i praktyczne chciałbym podzielić się kilkoma - moim zadaniem istotnymi - radami z młodą parą. Miłość niejedno ma imię. Dla fizjologa jest grą substancji chemicznych, które niczym narkotyki najpierw wyzwalając euforię, a potem uzależniają. Choć nie chce się spać ani jeść, choć serce ściska niepokój to przecież zakochanych roznosi energia i przepełnia radość. Miłość i uzależnienie są tak blisko ze sobą spokrewnione, że niemal tożsame. Miłość dostarcza organizmowi takich samych bodźców jak amfetamina. Kto choć raz był zakochany, wie doskonale, że stan ten nie trwa wiecznie. I dobrze, bo musiałby doprowadzić do zniszczenia człowieka. W końcu bilans energetyczny ma swoje prawa. Powszechnie uważa się, że pierwszy kryzys nadchodzi nie później niż po trzech latach, a pośredniego dowodu na to dostarczają statystyki rozwodowe. Kiedy stan zakochania przekształca się w dojrzałą miłość, endorfiny zapewniają poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Zakochanie może się przekształcić w głęboką, spokojna miłość potocznie nazywaną przywiązaniem. Uczucie miłości jakże często nadaje sens ludzkiemu istnieniu, jednak nie przestało być nieprzenikniona tajemnicą. Czym jest, jak umiera - na te pytania nadal nikt nie potrafi odpowiedzieć. Z pewnością nie dlatego pojawia się, że mózg wytworzył jakieś substancje chemiczne. Odwrotnie - najpierw rodzi się uczucie i dopiero pod jego wpływem mózg zmienia swą aktywność biochemiczną. Dla większości ludzi problem miłości tkwi przede wszystkim w tym, żeby być kochanym, a nie w tym, by kochać, by umieć kochać. Pierwszy krok, jaki należy zrobić, to uświadomić sobie, że miłość jest sztuką, tak samo jak sztuką jest życie; jeżeli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w sposób identyczny jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki, powiedzmy muzyki, malarstwa. Niemal całą naszą energię zużywamy na to, aby się nauczyć osiągać te cele, natomiast prawie nic nie robimy, aby nauczyć się sztuki miłości. A to nie jest łatwe uczucie. Zainteresowanym zgłębienia tej wiedzy polecam książkę Ericha Fromma "O sztuce miłości", która zyskała wielka popularność. Zacytuję z niej kilka ważniejszych myśli: "Miłość jest zjednoczeniem uwarunkowanym zachowaniem intergralności człowieka..., jest aktywną siłą w człowieku. W miłości urzeczywistnia się paradoks, że dwie istoty stają się jedną, pozostając mimo to dwiema istotami. Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie. Kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać. Zawsze występują w niej pewne podstawowe składniki, są to: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie. Kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica". Nikt nie wymyślił definicji miłości. Najlepiej chyba opisują ją wiersze, bo przemawiają do uczuć, a nie do rozumu. Jak różnorodnie pojmowana jest miłość, jak wiele jest koncepcji i definicji miłości, niech świadczy kilka zacytowanych myśli, wybranych głównie z dzieł literatury pięknej różnych epok: "Miłość i kwiaty trwają jedną wiosnę." - Pierre de Ronsard; "Im większy jest człowiek, tym głębsza jego miłość." - Leonardo da Vinci; "Miłość jest poetycznym złudzeniem." - Józef Kraszewski; "Z prawdziwą miłością jest jak z pojawieniem się duchów; wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział." - La Rochefoucald; "Miłość jest mgła, która wytwarza się w głowie." - Henryk Sienkiewicz; "Miłość jest najwyższym sensem istnienia." - Ernest Hemingway; "Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują; mężczyźni by wygrać, kobiety by nie przegrać." - Alfred Hitchock; "Miłość poznaje się tylko po cierpieniu." - Zofia Nałkowska. Podsumuwując: Czy miłość w ogóle istnieje? Gdy patrzymy na rozpadające się związki, na ludzi, którzy nie mogli bez siebie żyć, a teraz się nienawidzą.. zaczynamy wątpić. Ale czy to problem istnienia miłości? A może raczej kwestia nauczenia się czym ona jest? Miłość jest czymś większym, głebszym niż uczucie. Miłość to siła łącząca dwoje ludzi na całe życie. A być ze sobą przez całe życie wcale nie jest łatwo. Dlatego czas jaki mamy spotykając się, powinien być poprzedzony na poznanie siebie nawzajem. Dlatego, jeśli marzysz o miłości na całe życie, musisz się do niej przygotować. Oboje musicie się jej nauczyć. Przez długie rozmowy, żebyście mieli o czym ze sobą rozmawiać. Przez szczerość, abyście mogli zafascynować się sobą wzajemnie. Przez zaufanie, abyście nie bali się otworzyć na siebie wiedząc, że partner(ka) nie skrytykuje, ale pomoże. Przez rozmawianie o swoich oczekiwaniach, aby nie rozczarować się, że ukochany(-a) idzie w zupełnie inną stronę. My, ludzie jesteśmy w stanie przeżyć najtrudniejsze chwile, jeśli nie jesteśmy samotni. Jesteśmy stworzeniami społecznymi i emocjonalnymi samotność znosimy równie źle jak Adam, nim Ewa została jego towarzyszką. Kobiety potrzebują mężczyzn, a mężczyźni potrzebują kobiet i jest tak od zarania dziejów. Istnieje miłość na całe życie. Ale jej trzeba się nauczyć. Trzeba ją wypracować, co wymaga czasu i wysiłku. Nie śpiesz się, a przyjedzie dzień, gdy obchodząc kolejną rocznicę wspólnego życia powiesz: " nie żałuję ani jednego dnia, ani jednej minuty." A czym jest związek? Związek to potrzeba dwojga ludzi bycia ze sobą i wzajemnej przynależności, przy zachowaniu własnego indywidualizmu i tożsamości. Postaram się troszkę rozwinąć tą definicję, którą stworzyłem. Potrzebę dwojga ludzi bycia ze sobą, o której wspomniałem uznałbym za początek wszystkiego - zanim kogoś pokochasz pragniesz z nim/nią spędzać mnóstwo czasu. Może to być pierwszy objaw miłości. Zaczynasz zazdrościć, kiedy ta druga osoba nie poświęca Ci tyle uwagi ile byś sobie życzył/życzyła. Staraj się wtedy kontrolować swoje uczucia zazdrości, bądź cierpliwy. Jest to czas szczególnej wrażliwości. Ciągły strach, że ta druga osoba straci zainteresowanie Tobą. Kiedy już z kimś jesteś i go kochasz - spędzasz z nim mnóstwo czasu jednak tutaj radzę posłuchać dobrej rady - nie zamykaj się na innych Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy dwoje ludzi izoluje się od innych - spędzają czas tylko ze sobą. Z czasem takie postępowanie prowadzi do nudy i ograniczenia tematów. Będąc w związku powinno się tak dysponować czasem by mieć go i dla przyjaciela i dla koleżanki i dla paczki znajomych i dla wszystkich innych ważnych Ci ludzi. Wtedy człowiek czuje się spełniony. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że człowiek może być szczęśliwy, kiedy nie tylko kocha i jest kochany, ale wtedy, kiedy także ma przyjaciela, któremu może się wypłakać w ramię i paczkę znajomych, z którymi może wyjść na piwo. Najgorszą sytuacją jest "palenie za sobą mostów", gdzie zakochany będący w związku zrywa wszelkie kontakty ze znajomymi. Prędzej czy później będzie on samotnym w związku gdyż nie będzie miał nikogo innego poza tą jedną osobą. W dodatku, kiedy związek się rozpadnie - pozostanie on sam jak palec. Poza tym przebywanie non stop tylko i wyłącznie we dwójkę prowadzi do nudy i monotonni, brakuje również tematów, bo trudno opowiadać o czymś, co się zdarzyło, skoro wszystko przeżywa się we dwoje. Nigdy nie zapominaj o Twoim własnym ja! Związek nie odznacza, że przestajesz być sobą - nie rezygnuj ze swoich poglądów i upodobań. Nie rezygnuj ze sportu lub innych ulubionych zajęć. Oczywiście nie można robić wszystkiego, ale w związku należy iść na kompromisy i wzajemnie się dogadywać. Warto by raz na jakiś czas co najmniej dzień od siebie odpocząć niech dziewczyna spotka się z koleżankami a chłopak pobędzie w gronie kumpli. Przerwy dłuższe czy krótsze dają nowe tchnienie w związek, odświeżają go i nie pozwalają ulec monotonii. Przedstawiłem tutaj krótką charakterystykę związków - co robić a czego nie : Zachowując umiar i zdrowy rozsądek - wasz związek będzie dojrzały i trwalszy. Wystarczy pamiętać o tych kilku rzeczach: pamiętaj, że istnieją jeszcze inni bliscy Ci ludzie, nie rezygnuj z marzeń i upodobań, pamiętaj o własnym ja oraz zaplanuj czasem dzień po swojemu. Co do powiedzenia miałem, wyżej wykwiczałem.
~on 13-06-2008 10:33
urwałeś się z Bolesławca, co ma piernik do wiatraka?
piipi 13-06-2008 10:44
..do - [~Uczony Walenty Kwiczol..]...~Cudowne jest to Twoje pisanie,a tak sie rozmarzylam ,ze o sniadanku zapomnialam.~Mam jeszcze jeden aforyzm do Twojej "kolekcji".."Kochac i byc kochanym to tak,jakby z obu ston grzalo nas slonce ".~Walenty pozdrawiam Ciebie ..miodem slodkim,bo sniadanko dopiero teraz spozywam.~Pa.piipi.
piipi 13-06-2008 16:18
...do - [~do postu z godz.22:57..]....odczep sie !!.~Piipi,..kocha tylko Liczyrzepe,..go on ma brzuszek fajny i kocha gory,a takze jest uczciwy.
~Pyzdra 13-06-2008 16:56
(do Walusia) Tys prawda. (Ale midza jest moja!)
~Rumcajs 13-06-2008 23:41
~HankaodRumcajsa 14-06-2008 15:02
~Liczyrzepa 14-06-2008 21:37
do piipi - ale Liczyrzepa Ciebie nie kocha. Wracaj do swojego Rumcajsa i tego bękarta Cypisa. I tylko spróbuj pokazać się w moim górskim królestwie...
~ fan komury z kowar 17-06-2008 7:13
foto jesli nie musi niczego udowadniac i nie musi bys reportarzem to super pozdrawiam tejo wreszcie sie dzieje usatysfakcjonowany fan komury z kowar

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wizyta gości z Chin i... wpadka

Jubileusz strażników miejskich

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Sentymentalna kolekcja "Watra wraca"

Marzena Machałek o programie PiS

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
626
Tak
80%
Nie
16%
Nie mam zdania
4%