MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Reżyser: gwiazdor, twórca, czy rzemieślnik

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 16 kwietnia 2009, 21:32
Aktualizacja: Sobota, 18 kwietnia 2009, 7:22
Autor: TEJO
Fot. TEJO
O roli reżysera, który często spycha z afisza nazwisko twórcy spektaklu oraz aktorów na dalszy plan i staje się człowiekiem numer jeden w teatrze, rozmawiano podczas dzisiejszego, drugiego już spotkania z cyklu „Recykling sztuki”, propozycji Biura Wystaw Artystycznych.

Nadkomplet publiczności w przemeblowanej nieco sali wystawowej BWA nie bez powodu wypełnił dziś wszystkie wolne miejsca (łącznie z podłogą). Gośćmi popołudnia byli Piotr Rudzki, Milan Lesiak (teatrolodzy) oraz Jan Klata, reżyser teatralny. – Chyba nie trzeba tej postaci nikomu specjalnie przedstawiać – powiedziała witając gości Janina Hobgarska, dyrektorka BWA. Przypomnijmy choćby świetną realizację „Dantona” w Teatrze Polskim, którą obejrzeli także widzowie z Jeleniej Góry podczas teatralnej „wycieczki” w ramach Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych. Także Milan Lesiak jest osobą bardzo znaną w kręgach jeleniogórskich studentów jako pracownik naukowy Kolegium Karkonoskiego. Piotr Rudzki, kierownik literacki Teatru Polskiego, pracuje także na wyższych uczelniach artystycznych a związany jest głównie z Wrocławiem, choć pochodzi ze Zgorzelca.

Paweł M. Krzaczkowski uraczył wszystkich bardzo poetyckim i za bardzo intelektualnym wstępem, który miał uświadomić zadanie, jakiego podejmuje się reżyser w teatrze licząc od czasów Wagnera. To bowiem postać tego kompozytora, twórcy dramatu muzycznego, nadała instytucji reżysera wagę. I choć – jak mówił Milan Lesiak w swoim żywiołowym wystąpieniu – reżyser w teatrze był „od zawsze”, bo człowiek jest istotą stadną i potrzebuje przywódcy, to jednak od czasów wagnerowskich jego rola urosła momentami do pierwszoplanowej.

Milan Lesiak, który odegrał swoistą etiudę aktorską, podkreślił też, że teatr jest swego rodzaju fałszem, a od reżysera należy oczekiwać takiego „poukładania” świata sztuki przedstawionego przez aktorów, aby nie rozczarować widzów. Zaznaczył także, że niektórzy reżyserowie próbują obejść się w teatrze bez widzów i aktorów, ale – te elementy mimo wszystko – stanowią o odrębności teatru i pozwalają mu na autonomiczną egzystencję wśród innych gatunków literackich. Powiedział też, że współczesny teatr bardzo trudno jest analizować kompleksowo. – Właściwie są to teatry swoich reżyserów. Każdemu należy przyjrzeć się oddzielnie – podkreślił.

Piotr Rudzki w akademicki sposób skonfrontował dwa najbardziej awangardowe teatry współczesności: Kantora i Grotowskiego. Zacytował pisma Kantora, jeszcze z lat 50. XX wieku – dedykując je aktorom Teatru Norwida – w których to pismach artysta ubolewa nad tym, że awangarda jest niedoceniona i zawsze ma pod górkę, a w teatrze „rządzą” miłośnicy starego porządku. – Kantor był nieustannym awangardzistą, zawsze dążył do nowego wydając kolejne manifesty i reżyserując spektakle budzące kontrowersje. Nie miał zresztą swojego teatru, nawet w Krakowie – uzupełnił Rudzki. Z kolei Grotowski stawiał na rozwój sztuki w wyobraźni widza i robił teatr wymagający bardzo wiele wysiłku intelektualnego, nie stroniący przy tym od eksperymentów. Luźno też traktował tekst sztuki. Często się nim tylko inspirował. – Był także typem działacza, i gdyby odwilż po polskim październiku 1956 roku potrwała dłużej, być może skończyłby jako polityk – usłyszeliśmy.
Teatrolog zadał też pytanie, jak zaznaczył „retoryczne”: – Czy w Jeleniej Górze byłoby miejsce dla teatru Kantora, czy też Grotowskiego?

Jan Klata, niewątpliwie gwiazda dzisiejszego popołudnia, rozpoznawalny po charakterystycznym „irokezie”, nie przygotował wystąpienia, za to snuł różne, ciekawe zresztą, refleksje o zawodzie reżysera. – Ciężko powiedzieć, czym ja się w zasadzie zajmuję, a pytają mnie o to moje dzieci. Scenarzysta ma projekty, aktor może się popisać partią tekstu, a ja? – mówił Jan Klata. Podkreślił też pewną efemeryczność teatru i przedstawień. Niektóre są ważne i trafne tylko przez kilka godzin, inne – krócej. Wiele zależy od rzeczywistości , którą przedstawiają i od jej zmiany – mówił Klata.

Wspomniał także o porównaniu reżysera do Krystiana Zimmermanna, znanego pianisty. – Ma do dyspozycji tekst sztuki. Wiadomo, że aktor ma wypowiedzieć pewną kwestię, ale to od reżysera zależy interpretacja całości – odpowiadał. Przytoczył też przykłady zupełnie nowatorskich rozwiązań teatralnych, na przykład sztuki grane w kilku mieszkaniach, przez które przewijają się widzowie. Zaangażowani są w nie zarówno profesjonalni aktorzy jak i ludzie, którzy nigdy na scenie nie występowali. Takie przedstawienia były realizowane, między innymi, w Niemczech. Obydwaj panowie podkreślili, że w reżyserskich wizjach teatr nie musi usatysfakcjonować widza estetycznie. Przeciwnie: powinien być przeżyciem prowokującym i dalekim od zaspokojenia wrażeń estetycznych.

Bardzo ciekawemu spotkaniu, podczas którego czyniono wiele dygresji wykraczających poza temat debaty, przysłuchiwało się wielu ludzi sztuki, w tym grono aktorów Teatru Norwida. Z braku miejsc niektórzy z nich usiedli na podłodze. Recyklingiem zainteresowało się także sporo młodych ludzi. I rzeczywiście: po średnio udanym inauguracyjnym przecieraniu szlaków, cała idea nabiera rumieńców i już stanowi ważną pozycję w kalendarzu imprez kulturalnych stolicy Karkonoszy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Koperty życia już w Mysłakowicach

Wyrzucali kwiaty za płot

Motocykliści dla Niepodległej

Komentarze (19) Dodaj komentarz

~takie życie 16-04-2009 21:40
a o wojtku już wszyscy zapomnieli
~natan 16-04-2009 22:40
Się nie bój, o panu Klemmie łatwo się nie zapomina czy się go lubi czy nie ;) We Wrocławiu przykładowo przywitał mnie ostatnio wielki bilbord z nową sztuką pana Klemma. Swoją droga to niesamowite, że do miasta gdzie mieszka 80 tys ludzi udaje się ściągać takie nazwiska jak Klata, Lupa, Kapela. Tu nawet gra nie jest ważne czy uznajemy ich wielkość, chodzi o prestiż jaki ich dotyczy, o to, że mała mieścina staję się ważnym punktem na kulturowej mapie Polski, a nie wyhodowaliśmy sobie ani Rojka, który robiłby off festy ani nikogo o podobnej mocy oddziaływania. Brawa dla Epiku i BWA! No i pana Klaty bo wypadł dzisiaj świetnie.
piipi 16-04-2009 22:43
~Tejo,..tego Pana to *fajnie "przylapales" - zdj.nr.16.~Dobranoc.
~młody z jelonki 16-04-2009 22:55
Spotkanie było dość ciekawe, do czasu, gdy redaktor na nim był.... Później ciekawa dyskusja przerodziła się w żałosną kłótnię i to za sprawą pana Mieszkowskiego. Byłem na tym za długim spotkaniu do końca i po wystąpieniu wspaniałych prelegentów, po przerwie wywiązała się żenująca kłótnia między Klatą a Mieszkowskim, który nawet raczył wypowiedzieć się na temat lokalnego tabloidu, używając określenia \"ch... a\" Długa sprzeczka na temat homara zadręczonego we wrocławskim teatrze również niewiele wartościowego wniosła do całego spotkania, a kompletny brak nadzoru nad porządkiem dyskusji ze strony Pawła Krzaczkowskiego skutecznie zniechęcił mnie, jak i wielu innych do uczestnictwa w tym przesięwzięciu, gdzie dochodzi do obrażania naszej lokalnej społeczności, choćby przez nadętego dyskutanta z Wrocławia.
~młody z jelonki 16-04-2009 23:05
A i dodać należy, że po przerwie wiele osób po prostu nie wróciło na salę i wiele miejsc zostało putych... Część osób, które wróciły po pewnym czasie zaczęła zerkać na zegarki, oczekując zakończenia przydługiego spotkania... Ale i tak wielkie brawa dla Pani Janiny i Pawła za realizację pomysłu, który na pewno potrzebny jest w Jeleniej Górze.
~orangutan 16-04-2009 23:18
świetne spotkanie, bardzo udane, być może troszeczkę za długie - a to z powodu branżowych dyskusji pod sam koniec, rzeczywiście po wyjściu pana Konrada działy się najciekawsze rzeczy, padły najmocniejsze słowa pod adresem Jelonki i sytuacji teatru w Jeleniej Górze, Mieszkowski prowokował Klatę i trochę publiczność, Klata prowokował Mieszkowskiego, nie podobał mi się Milan Lesiak, który nie potrafił ograniczyć liczby swoich żartów, przez co jego przekaz/wykład był trudy w odbiorze, nużący i mało czytelny
piipi 16-04-2009 23:32
..do - [~Mlody z Jelonki]..nie martw sie !!.Mezczyni maja taka w sobie kulture..jak na jarmarku z "gaciami".
~ 17-04-2009 0:04
Milan wypadł najlepiej, bo poruszył publiczność która reagował na to co mówi więc nie wiem dlaczego nie zrozumiałeś...?
~maruda 17-04-2009 0:09
do Orangutan - Bez przesady, najciekawsze jednak było ZANIM Pan Redaktor wyszedł. Natomiast gdyby nie Milan Lesiak, można byłoby przysnąć, co nawet komuś się przydarzyło. Jednak odnoszę wrażenie, że pan Lesiak trochę za bardzo pragnie przypodobać się najmłodszej publiczności prezentując tzw. luzacki styl, który starał się naśladować również następny gość spotkania - Piotr Rudzki. Trochę to było "przefajnowane". No, ale rzeczywiście obudził publiczność po bardzo intelektualnym, ale trochę nużącym wykładzie Pawła Krzaczkowskiego. Natomiast Klata wielką gwiazdą jest! I kwita! Zauważyłam także, że jedna z aktorek nie panuje nad emocjami wybuchając przesadnym śmiechem. Kto był, ten wie o kogo chodzi. Jeśli chodzi o słowa pod adresem "Jelonki" - było tylko jedno zdanie wypowiedziane przez pana Mieszkowskiego (nie padła nazwa portalu, lecz określenie "tabloid"), które powtórzył, licząc na jakąś reakcję, jednak ani żaden z dyskutantów, ani tym bardziej nikt z publiczności NIE PODJĄŁ tego tematu. Zgadzam się, że dyskusja pod koniec była zbyt branżowa i trochę przydługa, a niektórzy podziwiali swoje zegarki.
~maruda 17-04-2009 0:12
No aż tak wiele osób nie opuściło spotkania, większość pozostała do końca. maruda (ta)
~słuchacz 17-04-2009 9:00
Szanowni Państwo To spotkanie było bardzo interesujące. Jan Klata pokazał, że jest wielkim artystą , który ma swoje zdanie i to było dla mnie najważniejsze. Jest nie tylko dobrym reżyserem ale świetnym człowiekiem czego dał wyraz. Milan Lesiak bardzo dobrze poprowadził wykład w przeciwieństwie do Piotra Rudzkiego, który podał suche fakty bardzo okrojone z życia Kantora i Grotowskiego /wszyscy to wiedzą/. osobiście nie podobały mi się aluzje Pana Mieszkowskiego, który coraz częściej zachowuje się jak gwiazda przyjeżdżająca na prowincję /w negatywnym znaczeniu/ Myślę, że czas zakończyć debatę o teatrze jeleniogórskim bo inaczej będziemy żyli tylko przeszłością. Ponad to Pan Mieszkowski powinien sobie przypomnieć nieodległą przeszłość kiedy to sam miał problem z utrzymaniem stanowiska i wtedy uratował go właśnie gwiazdor wieczoru Jan Klata spektaklem "Sprawa Dantona". Pozdrawiam i gratuluję Pani Ninie i ekipie BWA dobry pomysł.
~g 17-04-2009 10:30
nie rozumiem jak Klata miałby pokazać, że wielkim artystą jest, wielkim reżyserem, skoro wziął tylko udział w /mniej lub bardziej luźnej/ rozmowie na temat teatru. czy on coś tam wyreżyserował?
~obserwator z jg 17-04-2009 13:06
Pan Klata, choć nieprzygotował żadnego wykłada, a mówił "od serca", wypadł rewelacyjnie, Piotr Rudzki - podał wiedzę suchą, encyklopedyczną i nie wniósł nic odkrywczego, czego nie moża przeczytać choćby w wikipedii. Niepotrzebnie za często nawiązywał do dawnego konfliktu w jeleniogórskim teatrze. Milan Lesiak przygotował ciekawe wystąpienie, rozluźniając przy tym atmosferę za długiego spotkania. Okropnie zachował się Pan Mieszkowski, który zapomniał chyba, że gwiazdą spotkania nie jest. Jego żenująca dyskusja z Klatą zamieniła na pewien czas całe przedsięwzięcie w podwórkową pyskówkę, z czym nie poradził sobie Paweł Krzaczkowski. A szkoda... Ogólnie: dobrze, że w mieście młodzi wzięli się za kształtowanie wizeunku kulturalnego Jeleniej Góry.
~batman 17-04-2009 14:43
słyszałem ze tak nudzili ze masakra, szkoda słuchać lepiej pójść na piwko :)
~s 17-04-2009 16:35
nie tacy młodzi, Krzaczkowski ma 47 lat
me jg 17-04-2009 17:28
witam , uważam, że spotkania z cyklu „Recykling sztuki” są bardzo potrzebne Jeleniej Górze, i bardzo ucieszyłam się, gdy usłyszałam,jaki będzie temat drugiego spotkania ...ale niestety rozczarowałam się... Kocham Teatr, ale patrząc na wczorajszych gości myślałam, że może lepiej by było, gdyby panowie spotkali się w barze przy coli i tam dyskutowali ze sobą.... jako członek publiczności czułam się jak niepotrzebny tam element, panom najwidoczniej wystarczała obecność ich samych - to było kółko wzajemnej adoracji ...Puenta moich odczuć po spotkaniu ?? papka ! p.s. a śmiech aktorki bardzo charakterystyczny, i piękny..:P
~do -g 17-04-2009 19:34
chrzanisz, wygląda na 30 max
~super 17-04-2009 23:00
bardzo ciekawie, miło, luźno i mądrze, bez zadęcia.Fajnie że im się chciało przyjechać ale tez miło,że publiczność też wiedziała po co przyszła. Paweł Krzaczkowski 47 lat powinien mieć ... gdzieś za około 20 lat. Klata jest równie ciekawy bez przygotowania, bo jest wielka osobowością czapki z głów.
~Grotowski 19-04-2009 17:50
Trochę mnie rozczarował " ten pan w środku", który mówił o Grotowskim. Co prawda zaznaczył, że na żywe oczy Mistrza nie widział, jednak chyba nie te ksiązki czytał i nie ztymi co trzeba rozmawiał. Efekt taki, że upupił temat.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wypadek przy baniakach  

Oszust pod kluczem

Apel córki tragicznie zmarłego mężczyzny  

Radni KO przeciw kupcom?

O rozpadających się górach

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
796
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%