MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Remonty z poślizgiem

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 15 sierpnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Środa, 15 sierpnia 2007, 6:35
Autor: ROB
Fot. ROB
Nie wszyscy uczniowie zasiądą za dwa tygodnie w odnowionych klasach.

Dopiero w połowie nadchodzącego miesiące zakończy się remont sali gimnastycznej przy I LO w Jeleniej Górze. Przedłużą się prace w sali Zespołu Szkół Licealnych i Zawodowych nr 2. Na wrzesień zaplanowano także wymianę ogrodzenia przy Szkole Podstawowej nr 10 oraz remont szatni przy SP nr 6.

Dlaczego tak późno? – Był kłopot znalezieniem wykonawców – mówi Joanna Hanusz, dyrektor Zespołu Obsługi Oświaty w Jeleniej Górze. – Większość firm nie chce podejmować się takich zadań w wakacje, bo ich pracownicy wyjeżdżają w tym okresie na urlopy. Z kolei dla nas jest to najlepszy czas na tego typu prace.
Kilka przetargów na remonty trzeba było powtórzyć, bo nie zgłosił się nikt. A czas ucieka.
Poza tym wykonawcy życzyli sobie zawyżonych stawek, na które urzędu nie stać.

Miasto w trakcie wakacji otrzymało ponad 400 tysięcy złotych z subwencji oświatowej Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na niektóre zadania.
– Pieniądze wpłynęły w lipcu, ale muszą być one formalnie wprowadzone do budżetu decyzją rady miejskiej. Sesja o zmianach w budżecie odbędzie się najprawdopodobniej we wrześniu – tłumaczy Joanna Hanusz.

Jak podkreśla, sporo prac już zostało wykonanych lub zakończą się jeszcze w sierpniu. W szkołach podstawowych nr 6, 10 i 15 trwa wymiana okien. W „trójce” wymieniono drzwi wejściowe oraz schody główne prowadzące do budynku. W budynku B „piątki” naprawiono dach. W trzech klasach „jedenastki” wstawiono świetliki.

Robotnicy pracowali także w gimnazjach. W „czwórce” podwyższono płot wokół boiska. To z uwagi na mieszkańców, którzy skarżyli się, że piłka często wypada poza ogrodzenie, trafiając w przechodniów lub w sąsiedni budynek, brudząc elewację.
W Gimnazjum nr 1 wymieniono dach sali gimnastycznej, kończy się remont sanitariatów. Szkoła doczekała się boiska ze sztucznej trawy. Kłopot jednak w tym, że wykonawca źle położył nawierzchnię. – Zgłosiliśmy już reklamację, wkrótce boisko ma być poprawione – mówi Joanna Hanusz.

Swojej szkoły nie poznają uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego im. Norwida. Planowane są tam remonty sal, chodnika między budynkami. Już wymieniono kotłownię. Poprzednia była dość nowoczesna, jednak podczas powodzi woda zalała palniki i elektroniczne urządzenia.

Drobnych prac wykonano znacznie więcej, m.in. w dziesięciu szkołach przygotowano pomieszczenia pod pracownie komputerowe. Placówki mają otrzymać sprzęt z Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Łącznie remonty jeleniogórskich szkół będą kosztowały miasto pond 3 miliony złotych. W kwocie tej jest wspomniana dotacja MEN i PFRON.
Większość placówek jednak prowadzi też remonty we własnym zakresie, za pieniądze pozyskane w trakcie roku szkolnego. – Malujemy korytarze, odnowionych zostanie też kilka sal lekcyjnych – mówi Henryk Hanusewicz, kierownik administracyjny ZSLiZ nr 2 w Jeleniej Górze. – Będzie czyściej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wypadek przy baniakach  

VII Dolnośląski Kongres Samorządowy

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Komentarze (13) Dodaj komentarz

~Mama 15-08-2007 7:46
Mam pytanie: Czy w szkole podstawowej prace remontowe w szatni będą robione po lekcjach??? Z zachowaniem wymogów bezpieczeństwa? Czy też może od rana, gdy dzieci przebywają na terenie placówki i może dojść do nieszczęścia?
~Ta 15-08-2007 8:21
Dzieciaki same zrobiłyby ten remont, gdyby im pozwolono ...
~Łowca byków 15-08-2007 10:23
Co to znaczy, że wykonawcy życzyli sobie zawyżonych stawek? A może oświata miała stare i nieaktualizowane kosztorysy? Poza tym znając zwyczaje budżetówki zawsze budzą się z ręką w nocniku. Jak oni otrzymują kasę dopiero w czasie wakacji to nie ma się co dziwić, że im ciężko znależć wykonawcę – śpiochy jedne. Dlaczego nie są przygotowani do tego typu przedsięwzięć już na początku danego roku kalendarzowego? W większości przypaków to jest tak, że finansujący daje i czeka czy ktoś się wyrobi w czasie czy też nie, i wtedy głoszą, że my dawaliśmy, ale oni nie wykorzystali.
~Łowca byków 15-08-2007 10:26
Super sprzęt malarski. Ciekawe co powie pani Gienia na swoje wiadro od mopa jak wróci z urlopu?
~Al Azis Kahra 15-08-2007 10:45
Jak ja sie ciesze , ze prezydent Jeleniej Gory ma wszystko pod kontrola , jaki to dobry , uczciwy czlowiek .
~Maleństwo 15-08-2007 10:51
Do Łowca byków : akurat orientuje się co się dzieje w tej sprawie i niestety jest tak, że ceny kosztorysowe a to, czego oferują wykonawcy to dwa różne światy. Zespół Obłsugi Oświata robi kosztorysy w oparciu o ceny, które są obowiązujące dla danego kwartału i ustalone przez państwo, musza takie robić gdyż wszystkie roboty dostepne są jedynie jako forma przetargu – wiadomo – całość finansowana z budżetu państwa więc innego wyjścia nie ma. Wygrywa zwykle ten kto da najnizszą cenę, a nie oszukujmy się, że niektóre pseudofirmy, składające się z kilku osób, tzw. prywaciarze chcieliby nie wiadomo czego za wątpliwej jakosci robotę. Zwykle porządne firmy które mają jakąś renomę i doświadczenie są zajęte czymś poważniejszym, bo wiadomo że inwestycje typu pomalowanie 5 klas itp raczej ich nie interesują i takie rzeczy pozostają dla maluczkich, niestety ich żądania finansowe są nieraz nie do przyjęcia, a i wykonawstwo pozostawia wiele do życzenia... To temat dosyć drażliwy, ale niestety od wielu lat schemat się powtarza i ciężko coś z tym zrobić...
~Obi wan 15-08-2007 21:17
Strasznie to smiesznie, co mowi Pani Hanusz w tym tekscie, a dzialanie zespolu Oswiata jest ponizej wszelkiej krytyki. Proponuje panu ROB sprawdzic protokol jednego z posiedzen komisji finansow Rady Miasta JG, na ktorym jej przewodniczaca Zofia Czernow pytala sie pani Hanusz, czy Oswiata zdazy z przeprowadzeniem remontow i czy w ofertach uwzglednia rosnace stawki za wykonanie remontow. Pani Hanusz odpowiedziala, ze oczywiscie tak. A ta komisja miala miejsce w czerwcu... Moze czas pani Hanusz i pani Simer powiedziec pa pa??
~CIEPLICZANKA 15-08-2007 21:45
WYŻEJ WYMIENIONE PRACE W SZK.PDST. NR3 ZOSTAŁY WYKONANE JUŻ PRZED WAKACJAMI I TO Z PIENIĘDZY POZYSKANYCH PRZEZ SZKOŁE I RODZICÓW.
~Henryk 15-08-2007 22:58
Do wszystkich którzy myślą że tak łatwo znaleźć kogoś do owykonania jakiś prac budowalnych. Chciałem wyremontować łazienkę – położenie kafelek, tynki na ścianach itp. Najpierw przez 3 tygodnie nie mogłem znaleźć chętnego, w końcu gdy mi się udało gość powiedział że owszem zrobi, ale dopiero w listopadzie. Do tego stwierdził, że robota zajmie mu ok. 3 tygodni i życzy sobie za to 4tys zł, oczywiście do ręki bez żadnych umów itd... Dosłownie brak słów, ale do czego zmierzam.. Oświata nie znajdzie kogoś kto wykona robotę za daną kwotę – źle... Ale pewnie gdy da mu tyle ile będzie chciał – będzie jeszcze gorzej, bo pewnie od razu odezwą się głosy że to marnotrawienie publicznych pieniędzy, i będzie jeszcze gorzej... Niektórych się po prostu nie zadowoli...
~Łowca byków 16-08-2007 9:37
Do Maleństwo: Jestem raczej pewny, że to prawda, iż kosztorysy z Zespołu Obsługi Oświaty i oferty wykonawcze to dwa różne światy. Kosztorysy są niedoszacowane i nie obejmują robót, które zwykle są niezbędne do przeprowadzenia remontu. Robi się to po łebkach bez uwzględnienia nowych technologii i podstawowej wiedzy technicznej. Niestety skończyły się czasy (mam nadzieję, że bezpowrotnie), kiedy to stawką bezpośrednią robocizny było 7,50 zł za r–g. No i druga sprawa jakiego efektu pracy malarza oczekujesz po farbie emulsyjnej po 4,50 zł za litr, a takie ceny są wstawiane w giertychowskich kosztorysach. Ponadto wydajcie troszkę kasy na nadzór nad tymi robotami, albo wygońcie zza biurek tych z Zespołu Obsługi Oświaty, bo chyba dawno nie widzieli co to budowa, bądź miejsce wykonywania prac budowlanych. Poza tym niech ZOO (Zespół Obsługi Oświaty) przygotowuje specyfikacje przetargowe w taki sposób, aby do przetargu nie stawały pseudofirmy, tylko porządne wyspecjalizowane przedsiębiorstwa budowlane, no ale niestety ci drudzy o tym, że będzie coś do zrobienia w szkołach muszę wiedzieć już w pierwszym kwartale danego roku, a nie w lipcu. Jeszcze co do firm – z wypowiedzi płynie budżetowski styl. Prywatnych firm (innych w zasadzie już nie ma, więc obudź się!) nie stać na utrzymywanie wałkoni i sztucznych etatów dla pokazania potęgi firmy, tak jak to się dzieje właśnie w firmach typu ZUS, urzędy, itp. Ten "maluczki prywaciarz" (feee – straszne określenie, ale cóż tak Państwo właśnie postrzega swoich żywicieli) – budowlaniec, czy też pani handlująca na Florze za wszystko musi zapłacić ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy i na dodatek musi również utrzymać to nasze tanie państwo, które prowadzi szeroko zakrojoną politykę rozdawnictwa i marnotrawienia lekko przychodzących mu pieniędzy. Między innymi nacisk na wybieranie najtańszego wykonawcy jest taką właśnie polityką. Biednego nie stać na tanie rzeczy. Leczenie s y f a pudrem też nie przynosi oczekiwanych efektów.
~Łowca byków 16-08-2007 9:37
Do Maleństwo: Jestem raczej pewny, że to prawda, iż kosztorysy z Zespołu Obsługi Oświaty i oferty wykonawcze to dwa różne światy. Kosztorysy są niedoszacowane i nie obejmują robót, które zwykle są niezbędne do przeprowadzenia remontu. Robi się to po łebkach bez uwzględnienia nowych technologii i podstawowej wiedzy technicznej. Niestety skończyły się czasy (mam nadzieję, że bezpowrotnie), kiedy to stawką bezpośrednią robocizny było 7,50 zł za r–g. No i druga sprawa jakiego efektu pracy malarza oczekujesz po farbie emulsyjnej po 4,50 zł za litr, a takie ceny są wstawiane w giertychowskich kosztorysach. Ponadto wydajcie troszkę kasy na nadzór nad tymi robotami, albo wygońcie zza biurek tych z Zespołu Obsługi Oświaty, bo chyba dawno nie widzieli co to budowa, bądź miejsce wykonywania prac budowlanych. Poza tym niech ZOO (Zespół Obsługi Oświaty) przygotowuje specyfikacje przetargowe w taki sposób, aby do przetargu nie stawały pseudofirmy, tylko porządne wyspecjalizowane przedsiębiorstwa budowlane, no ale niestety ci drudzy o tym, że będzie coś do zrobienia w szkołach muszę wiedzieć już w pierwszym kwartale danego roku, a nie w lipcu. Jeszcze co do firm – z wypowiedzi płynie budżetowski styl. Prywatnych firm (innych w zasadzie już nie ma, więc obudź się!) nie stać na utrzymywanie wałkoni i sztucznych etatów dla pokazania potęgi firmy, tak jak to się dzieje właśnie w firmach typu ZUS, urzędy, itp. Ten "maluczki prywaciarz" (feee – straszne określenie, ale cóż tak Państwo właśnie postrzega swoich żywicieli) – budowlaniec, czy też pani handlująca na Florze za wszystko musi zapłacić ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy i na dodatek musi również utrzymać to nasze tanie państwo, które prowadzi szeroko zakrojoną politykę rozdawnictwa i marnotrawienia lekko przychodzących mu pieniędzy. Między innymi nacisk na wybieranie najtańszego wykonawcy jest taką właśnie polityką. Biednego nie stać na tanie rzeczy. Leczenie s y f a pudrem też nie przynosi oczekiwanych efektów.
~Łowca byków 16-08-2007 9:37
Do Maleństwo: Jestem raczej pewny, że to prawda, iż kosztorysy z Zespołu Obsługi Oświaty i oferty wykonawcze to dwa różne światy. Kosztorysy są niedoszacowane i nie obejmują robót, które zwykle są niezbędne do przeprowadzenia remontu. Robi się to po łebkach bez uwzględnienia nowych technologii i podstawowej wiedzy technicznej. Niestety skończyły się czasy (mam nadzieję, że bezpowrotnie), kiedy to stawką bezpośrednią robocizny było 7,50 zł za r–g. No i druga sprawa jakiego efektu pracy malarza oczekujesz po farbie emulsyjnej po 4,50 zł za litr, a takie ceny są wstawiane w giertychowskich kosztorysach. Ponadto wydajcie troszkę kasy na nadzór nad tymi robotami, albo wygońcie zza biurek tych z Zespołu Obsługi Oświaty, bo chyba dawno nie widzieli co to budowa, bądź miejsce wykonywania prac budowlanych. Poza tym niech ZOO (Zespół Obsługi Oświaty) przygotowuje specyfikacje przetargowe w taki sposób, aby do przetargu nie stawały pseudofirmy, tylko porządne wyspecjalizowane przedsiębiorstwa budowlane, no ale niestety ci drudzy o tym, że będzie coś do zrobienia w szkołach muszę wiedzieć już w pierwszym kwartale danego roku, a nie w lipcu. Jeszcze co do firm – z wypowiedzi płynie budżetowski styl. Prywatnych firm (innych w zasadzie już nie ma, więc obudź się!) nie stać na utrzymywanie wałkoni i sztucznych etatów dla pokazania potęgi firmy, tak jak to się dzieje właśnie w firmach typu ZUS, urzędy, itp. Ten "maluczki prywaciarz" (feee – straszne określenie, ale cóż tak Państwo właśnie postrzega swoich żywicieli) – budowlaniec, czy też pani handlująca na Florze za wszystko musi zapłacić ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy i na dodatek musi również utrzymać to nasze tanie państwo, które prowadzi szeroko zakrojoną politykę rozdawnictwa i marnotrawienia lekko przychodzących mu pieniędzy. Między innymi nacisk na wybieranie najtańszego wykonawcy jest taką właśnie polityką. Biednego nie stać na tanie rzeczy. Leczenie s y f a pudrem też nie przynosi oczekiwanych efektów.
~Łowca byków 16-08-2007 9:37
Do Maleństwo: Jestem raczej pewny, że to prawda, iż kosztorysy z Zespołu Obsługi Oświaty i oferty wykonawcze to dwa różne światy. Kosztorysy są niedoszacowane i nie obejmują robót, które zwykle są niezbędne do przeprowadzenia remontu. Robi się to po łebkach bez uwzględnienia nowych technologii i podstawowej wiedzy technicznej. Niestety skończyły się czasy (mam nadzieję, że bezpowrotnie), kiedy to stawką bezpośrednią robocizny było 7,50 zł za r–g. No i druga sprawa jakiego efektu pracy malarza oczekujesz po farbie emulsyjnej po 4,50 zł za litr, a takie ceny są wstawiane w giertychowskich kosztorysach. Ponadto wydajcie troszkę kasy na nadzór nad tymi robotami, albo wygońcie zza biurek tych z Zespołu Obsługi Oświaty, bo chyba dawno nie widzieli co to budowa, bądź miejsce wykonywania prac budowlanych. Poza tym niech ZOO (Zespół Obsługi Oświaty) przygotowuje specyfikacje przetargowe w taki sposób, aby do przetargu nie stawały pseudofirmy, tylko porządne wyspecjalizowane przedsiębiorstwa budowlane, no ale niestety ci drudzy o tym, że będzie coś do zrobienia w szkołach muszę wiedzieć już w pierwszym kwartale danego roku, a nie w lipcu. Jeszcze co do firm – z wypowiedzi płynie budżetowski styl. Prywatnych firm (innych w zasadzie już nie ma, więc obudź się!) nie stać na utrzymywanie wałkoni i sztucznych etatów dla pokazania potęgi firmy, tak jak to się dzieje właśnie w firmach typu ZUS, urzędy, itp. Ten "maluczki prywaciarz" (feee – straszne określenie, ale cóż tak Państwo właśnie postrzega swoich żywicieli) – budowlaniec, czy też pani handlująca na Florze za wszystko musi zapłacić ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy i na dodatek musi również utrzymać to nasze tanie państwo, które prowadzi szeroko zakrojoną politykę rozdawnictwa i marnotrawienia lekko przychodzących mu pieniędzy. Między innymi nacisk na wybieranie najtańszego wykonawcy jest taką właśnie polityką. Biednego nie stać na tanie rzeczy. Leczenie s y f a pudrem też nie przynosi oczekiwanych efektów.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Warsztaty modelarskie

Kolizja trzech aut w Radomierzu

Odbudowa mostu

Pożegnali Słońce

Dla kobiet w Czekoladziarni

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
43
Tak
70%
Nie
30%
Nie wiem
0%