MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Radex Szczecin bliżej utrzymania

Wiadomości: I-liga koszykarzy
Sobota, 21 kwietnia 2012, 22:38
Aktualizacja: Niedziela, 22 kwietnia 2012, 16:50
Autor: Przemo
Fot. Tomasz Raczyński
W trzecim spotkaniu rundy play–out koszykarskiej I–ligi Sudety przegrały na własnym parkiecie z Radexem Szczecin 70:76. Tym samym podopieczni Wojciecha Zeidlera prowadzą w rywalizacji do trzech zwycięstw 2:1.

Po beznadziejnej rundzie zasadniczej w drużynę Sudetów wstąpił nowy duch walki, co pokazują w meczach o utrzymanie. Po wysokiej wygranej w pierwszym spotkaniu, w ubiegłą niedzielę jeleniogórzanie przegrali po walce, a trzeci pojedynek tych ekip rozegrał się w sobotę, 21. kwietnia.

Od pierwszych minut sobotniego spotkania lepiej prezentowali się gospodarze, którzy w 7. minucie prowadzili 14:8, ale po pierwszej kwarcie to Radex miał na swoim koncie o 6 punktów więcej (16:22). W drugiej kwarcie szczecinianie osiągnęli nawet 11-punktową przewagę (21:32), ale na szczęście dla miejscowych kibiców jeleniogórzanie potrafili zmniejszyć stratę, która chwilę przed przerwą wynosiła 4 punkty. Po 20. minutach Radex prowadził w Jeleniej Górze 36:30.

Po zmianie stron goście utrzymywali 3 punktową różnicę do 22. minuty, a następnie 7-punktową serią popisali się jeleniogórzanie wychodząc na prowadzenie 44:42. Identyczną serię zanotowali przyjezdni, dzięki czemu odskoczyli na 49:44. Świetne zawody rozgrywał Hajnsz, który wielokrotnie w popisowy sposób kończył akcje Sudetów. Końcówka trzeciej odsłony znowu należała do gospodarzy, którzy zdołali wyrównać stan meczu i po 30 minutach było 55:55. W decydującej kwarcie zespół Radexu ponownie odskoczył na 5 punktów i na 2 i pół minuty przed końcem prowadził 70:65. Przez kolejną minutę mimo licznych okazji na zmianę rezultatu oba zespoły raziły nieskutecznością. Dopiero w 39. minucie dwukrotnie świetnymi akcjami popisał się Prostak, najpierw rzutem za 3 pkt. zbliżył swój zespół na dwa „oczka” do rywala, a 18 sekund później po akcji indywidualnej wyrównał na 70:70. Do pełni szczęścia zabrakło niewiele, ostatnie słowo należało jednak do gości, którzy celnymi osobistymi ustalili wynik na 70:76.

Jutro (niedziela, 22. kwietnia) kolejne starcie obu ekip. Sudety, aby myśleć o utrzymaniu muszą wygrać ten pojedynek. Start godz. 18:00. Ewentualny piąty pojedynek zaplanowano na najbliższa środę, 25. kwietnia.

- W decydujących momentach panowie w żółtych koszulkach wzięli na siebie odpowiedzialność za ten mecz, zamiast zostawić to zawodnikom. Zagraliśmy bardzo dobry mecz, byliśmy bliscy zwycięstwa, niestety to, że nie mieliśmy szczęścia u sędziów spowodowało, że przegraliśmy mecz. Nie poddajemy się, jutro jest następne spotkanie, postaramy się o zwycięstwo – mówił po meczu trener Sudetów, Ireneusz Taraszkiewicz.

Sudety Jelenia Góra – AZS Radex Szczecin 70:76 (16:22, 14:14, 25:19, 15:21)

Sudety: Hajnsz 15, Niesobski 13, Wilusz 12, Bukowiecki 10, Prostak 7, Kijanowski 7, Balcerzak 3, Kozak 2, Sterenga 1, Józefowicz.

Radex: Koszuta 19, Mielczarek 14, Pacocha 11, Pytyś 8, Majcherek 7, Zarzeczny 7, Raczyński 6, Balcerek 2, Wójcik 2, Dudek.

W hali im. Mariana Koczwary przy licznie zgromadzonej publiczności przed rozpoczęciem rywalizacji odsłonięto trzecie zdjęcie w ramach „Galerii Sław Jeleniogórskiej Koszykówki”. Uhonorowanym sportowcem związanym przez wiele lat ze Jelenią Górą został Marek Tołkacz, który przybył do nas z województwa zielonogórskiego w roku 1962 jako członek kadry narodowej juniorów. W latach 1962 – 68 był najrówniej grającym zawodnikiem Polonii – podporą drużyny. Po fuzji Polonii z Karkonoszami grał w nowo powstałym Dolnoślązaku. Gdy ten się rozsypał Marek Tołkacz przeniósł się do powstałego NKS Spartakus. Tutaj w sezonie 1971/72 występował jako grający trener drużyny. Po zaangażowaniu przez klub trenera (Szajowskiego) Tołkacz wrócił na parkiet wyłącznie jako zawodnik i z drużyną awansował do ligi okręgowej, a potem międzywojewódzkiej. Z czynnego uprawiania ulubionej gry zrezygnował w roku 1975 będąc przez 15 lat zawsze zawodnikiem wyjściowej piątki, wielokrotnym „królem strzelców” i koszykarzem grającym bardzo fair. W roku 1966 w plebiscycie na najlepszego sportowca Jeleniej Góry znalazł się w 10. najlepszych. Po zakończeniu kariery zawodnika swoje bogate doświadczenie oraz umiejętności techniczne przekazywał zawodnikom – słuchaczom Wyższej Szkoły Radiotechnicznej przygotowując ich jako trener do rozgrywek wojskowych. I tu osiągnął wiele sukcesów. Z koszykówką zerwał kontakt gdy zlikwidowano jednostkę wojskową w Jeleniej Górze czyli w roku 2002. Można powiedzieć śmiało że przez 40 lat Marek Tołkacz był obecny na parkiecie boiska koszykarskiego lub obok niego na ławce z zawodnikami jako trener (źródło:

http://jbc.jeleniagora.pl/Content/3120/Wojskowy_Klub_Sportowy_koszykówka.pdf).

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Zwycięstwo w Kościanie

Jubileusze małżeńskie

Tu też świętowali

Radni KO przeciw kupcom?

Studium na początek

Wypadek przy baniakach  

Będzie kręcone!

Stoi kolej na Kopę

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
852
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%