MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

„Przez długi czas kładłem się spać wcześnie…” – po premierze!

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 28 kwietnia 2013, 7:44
Aktualizacja: Poniedziałek, 29 kwietnia 2013, 14:34
Autor: Elster
Fot. Archiwum Teatru
Wczoraj (27 kwietnia) na Dużej Scenie Teatru im. Norwida odbyła się premiera spektaklu „Przez długi czas kładłem się spać wcześnie…” teatralnego duetu dramaturgiczno–reżyserskiego: Agata Puszcz–Wojciech Pitala. To czarna, groteskowa wizja rodziny dzisiejszych czasów.

Tytuł „Przez długi czas kładłem się spać wcześnie…” brzmi nieco prowokacyjnie i przywołuje na myśl powieść „W stronę Swanna” Marcela Prousta w tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Pierwszy akt rozpędza się wolno. Na scenę wkracza śpiewaczka (wspaniale zagrana przez Elżbietę Kosecką) z klubu nocnego, przyodziana w długą, wieczorową suknię i wystylizowana na apetyczną, klasyczną blondwłosą gwiazdę Hollywood. Swoim songiem zagłusza początek wspólnej rodzinnej wieczerzy, wypełnionej dialogiem. Spektakl wprowadza w świat rodziny, jako przestrzeni rywalizacji, w której miarę przywiązania do drugiej osoby, mierzy się miarą rozczarowania, którego jest ona przyczyną. Przy wspólnym stole spotykają się: ojciec Michał (Piotr Konieczyński bezbłędnie gra na wszystkich strunach; pokazuje, jak kompletnie zdewastowana jest dziś rola ojca i męża), matka Anna (Iwona Lach z niebywałą klasą kreśli portret swojej bohaterki), 30-letnia córka Olga (niezawodnie rewelacyjna Anna Ludwicka-Mania) i starszy od niej o kilka wiosen brat Wiktor (przekonujący Robert Mania). Pojawiają się symptomatyczne słowa ojca, iż przy jedzeniu nie powinno się poruszać tematów o eutanazji, aborcji i zarzynaniu świń. Wszystkie nieporozumienia, oskarżenia, wzajemne żale kumulują się i wybuchają.

Olga i Wiktor są nieodrodnymi dziećmi dzisiejszych czasów. Świat ostatecznie wypadł z formy, nic – nawet odwieczny rytuał – mu jej nie przywróci. Zostały tylko ruchy pozorne i gry towarzyskie. Olga i Wiktor domagają się swoich praw i swobody, większość swojego czasu spędzają przed laptopem i internetowymi portalami, cytują np. fragmenty utworu Paulo Coehlo.

Egoistyczny bezrobotny Wiktor, będąc na garnuszku rodziców, zdaje sobie sprawę, że rzeczywistość wygląda inaczej, niż ją przedstawiano, nie jest czarno-biała, jego życie „inspirują” materiały filmowe znalezione na YouTube. Chłopak pod płaszczykiem nieformalnego związku z Białorusinką Ksenią (świetna Agata Moczulska), skąpo ubraną w szpilkach tancerką na rurze, ukrywa swoją osobistą niedojrzałość i homoseksualną naturę. Konflikt z rodzicami jest nieunikniony, co więcej, nie ma szansy na porozumienie. Wiktor wciąż rani najbliższych, nieustannie wraca do tego, że jako ósmoklasista przeczytał Prousta i obu Tołstojów.

Olga, utrzymanka rodziców, wciąż podnosi kwalifikacje - ukończyła dwa kierunki studiów, studia podyplomowe, kursy doszkalające, staże i praktyki…Nie pozostaje wierna wpojonym zasadom, żyje tak, jak żyje większość. Ucieka w świat kolorowych czasopism dla pań lub „doradczych” programów telewizyjnych. Skrywa się pod maską oschłości, a nawet arogancji.

Michał-ojciec, nauczyciel matematyki, nawet jako nieudacznik, jest jakimś punktem odniesienia. Jego „bronią” jest dawanie pieniędzy kieszonkowych. W przepełnionym dawką ironii tekście zakończenia, niczym na gali wręczenia Oscarów - po odebraniu statuetki - ojciec wygłasza swoją mowę do widowni. Piotr Konieczyński równie przekonujący zarówno jako bezbronny, jak i rozkazujący.

Anna-matka, księgowa, zagubiona i nieszczęśliwa, ucieka od rodziny w świat literackiej fikcji (m.in. „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell) i sensu życia. Iwona Lach na początku gra delikatnie, by w kulminacjach niemal rozsadzać scenę, m.in. gdy jej dzieci próbują zinterpretować biblijne fakty o Jezusie stosownie do własnych wyobrażeń i potrzeb.

Ta dynamiczna, niepozbawiona ironicznego dystansu wariacja na temat toksyczności wzajemnych związków w rodzinie trafia celnie w naszą mieszczańską hipokryzję. Stała się gorzkim rozrachunkiem z minionym stuleciem, wystawioną za ten czas cenzurą. Ta na poły tragiczna, na poły komiczna jatka odsłania już nie kryzys, lecz klęskę rodziny, pewnego jej idealizowanego wizerunku. To czarna wizja rodziny. Spektakl traktuje o niemożności porozumienia się. Konfrontacja bezlitośnie obnaża pozornie proste zasady konstruowania podstawowej komórki społecznej. Ostrość bierze z bacznej obserwacji świata za oknami (np. kiedy cała rodzina bierze udział w rozrywkowym teleturnieju) lub przed szklanym ekranem (gdy członkowie rodziny komentują szokujący występ Madonny, gdzie - potępiana przez księży i radykalnych katolików królowa muzyki pop - wisząc na kryształowym krzyżu atakuje Kościół rzymskokatolicki za brak pomocy w walce z AIDS w Afryce).

Zalążek fabularny ma tu charakter pretekstowy. Podobny charakter ma także scenografia Joanny Piestrzyńskiej, realistyczna w warstwie estetyki, funkcje jej jednak nie kończą się na budowaniu przestrzeni domu rodzinnego. Ściany, ruchome drzwi, regały, to kwintesencja życia. Z pozoru tradycyjna forma niesie skondensowane i zderzone problemy.

Spektakl na pograniczu epickiej czarnej komedii, jest poprawnie opowiedzianą historią, rozpisaną na sceny między bohaterami. Groteskowy i tragiczny tekst Agaty Puszcz i Wojciecha Pitali, obficie czerpie z potocznych kolokwializmów i slangu, swobodnie miesza schematy, ikony i tytuły, jednak nie bije w ostrzegawcze dzwony i nie poucza. Sprawna realizacja i precyzyjna gra zespołu aktorskiego nie pozwala spektaklowi popaść na zbyt długo w jedną konwencję. Skutecznym środkiem okazało się przerysowywanie z umiarem i wyczuciem pewnych cech bohaterów. Dzięki dekompozycjom na całe minuty widz zapomina o tym, że to teatr opowieści. To zdumiewająco trafna analiza przepaści pokoleniowych i mentalnych. Ich świat istnieje przecież naprawdę, wokół nas, ale na scenie zyskuje na wyrazistości i goryczy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Jesienna wymiana ciuchów w "Muflonie"

Szlakiem Bernatta

Pożar na Zabobrzu

Komentarze (22) Dodaj komentarz

~Ryś z Klanu 28-04-2013 9:50
Kładł się spać w odpowiednim czasie bo po premierze.Przed premierem byłoby niedopuszczalne!
~Joa 28-04-2013 10:24
Bardzo dobry spektakl. Polecam.
~M. Kamiński 28-04-2013 11:25
Nie podzielam zachwytu red. Elstera. Spektakl zawiera śladowe ilości współczesnych idei czy zjawisk (neoliberalizm, konsumpcjonizm, wegetarianizm, rozkład rodziny itp.) i na tej podstawie usilnie chce się wpisać w teatr zaangażowany (do tego wulgaryzmy, odwołania do youtube itd.), ale szeleści publicystyką i pozostaje do szpiku tradycyjny. Aktorzy pracowali uczciwie (nie tworząc jednak zapamiętywanych kreacji), ale materiał miał swoje immanentne ograniczenia. Jego koncept starczył, by przez godzinę z lekkim okładem w miarę zająć publiczność, choć słychać było tu i ówdzie ziewnięcia. Niektóre scenki czy bohaterowie spodobali się widzom, ale in gremio pozostali obojętni. Jeśli to w zamyśle komedia, dlaczego nie rozśmieszyła, a jeśli jednak dramat, dlaczego nie poruszył? Miłosz Kamiński
rymcycymcy 28-04-2013 11:39
11:25 | ~M. Kamiński | ...słyszalne ziewnięcia nazywamy ...beknięciami ! ;)
~Jan W. 28-04-2013 12:24
"Olga i Wiktor domagają się swoich praw i swobody, podczas gdy większość swojego czasu spędzają przed laptopem i internetowymi portalami, a przy tym cytują np. niezrozumiałe dla nich fragmenty utworu Paulo Coehlo" Co??? Z tego, co zrozumiałem, raczej naśmiewają się jego grafomanii...
~do autorki 28-04-2013 12:48
pisać trzeba umieć! ten słowotok (bez jakiegokolwiek sensu i nawet nie ocierający się o prawdę) kolejny raz pisany na "zamówienie", po co taki teatr? po co takie wypracowanie? szkoda czasu, ludzi, i pieniędzy. Czekamy na Nowego dyrektora, byle szybko...!
~Nie rozumiem 28-04-2013 12:57
"30-letnia córka Olga (niezawodnie rewelacyjna Anna Ludwicka-Mania) i starszy od niej o kilka wiosen syn Wiktor (przerażająco przekonujący Robert Mania)" Jak od niej starszy to jak syn???? I brawo za przerażająco przekonującego! Jelonko!!!!
~PanieMK 28-04-2013 13:01
Właśnie "zapamiętywane"(cokolwiek to znaczy ?) kreacje stworzyli aktorzy! W baardzo kiepskiej sztuce...tym bardziej brawa!
~hhh 28-04-2013 13:14
tzw. "spektakl" jak i wypociny tzw. "redaktorki" (wiemy kim jesteś) jedna wielka BZDURA!!!
~hehehe2 28-04-2013 13:33
Znacie zasadę prawej dłoni:) piszesz dobrze - jest cicha akceptacja, brak komentarzy, reklamodawcy myślą, że nic się nie dzieje :) piszesz bzdury, prowokujesz komentarz, reklamodawca myśli wow ale ludzi komentuje , zareklamuje się :) zawsze działa... więc... szacun dla autorów tekstów, że udaje im się co chwila tworzyć perełki prowokatorskie ;)
~Jan W. 28-04-2013 15:24
"Olga i Wiktor domagają się swoich praw i swobody, podczas gdy większość swojego czasu spędzają przed laptopem i internetowymi portalami, a przy tym cytują np. niezrozumiałe dla nich fragmenty utworu Paulo Coehlo" Co??? Z tego, co zrozumiałem, raczej naśmiewają się jego grafomanii...
~PJ86 28-04-2013 16:29
Byłam i bardzo mi się podobało, humorystyczne podejście do współczesnego życia i dobra rozrywka dla każdego. Zmusza również do refleksji.
~Widz 28-04-2013 16:55
Też byłem (nie sam, ale w towarzystwie) i również się bardzo podobało (nie tylko mnie zresztą!). Nie jest to tak bardzo agresywne, kilka fajnych scenek z życia rodziny "naszych sąsiadów" zza ściany, wulgarnie odzywa się tylko córeczka.
~RP Szymański 28-04-2013 18:30
Było parę pomyłek aktorów, ale spektakl niezły. Szkoda, że dyr. Koca dopiero na koniec swojego dyrektorowania raczy nas czymś takim.
~Abra 28-04-2013 18:49
Spektakl moim zdaniem był naprawdę dobry, w Norwidzie są lepsze sztuki, ale kreacja aktorska do tak prostego tematu a zarazem tak skomplikowanego była interesująca, potrafili odnaleźć się w dość dziwnym scenariuszu. W artykule są pewne niedociągnięcia co do treści spektaklu, dlatego lepiej jest się na niego wybrać niż czytać jelonkę ;)
~ 28-04-2013 19:48
Panie " radny" stwarza Pan niekorzystne wrażenie dla swojej osoby jako prominentnej persony rady miasta bowiem mozna odneisć wrażenie że podobnie jak pozostali włodarze kultury miasta nie bywał Pan na innych spektaklach za Pana ulubionego Dyrektora Kocy . To że Pan dopiero w recenzowanym spektaklu dostrzega pozytywy Jego kierownictwa świadczy o Pana kompletnym braku wiedzy o statystyce i ekonomice Teatru, ktory za kadencji Dyrektora bije w statystykach pozostałe oscienne jak i podobne teatry w Polsce. A to że znaleziono sobie nowego mesjasza Teatru niech bedzie przyszłym kłopotem Organizatora . I oby Tenże nie obudził się z" ręką w nocniku "
~piotr58 28-04-2013 20:11
to ja już wolę wypociny Angeli......
~glamur 28-04-2013 21:52
mam takie wrażenie ze kiedyś w jelonce pisano o kulturze ciekawiej i byly jakies kompetencje w tym zakresie.
~glamur 28-04-2013 22:01
mam takie wrażenie ze kiedyś w jelonce pisano o kulturze ciekawiej i byly jakies kompetencje w tym zakresie.
~op 29-04-2013 14:30
Recenzja lepsza niż sam spektakl !! !
~Ja. 29-04-2013 19:18
Co to jest? To ma być recenzja? Może dość tego dyletanctwa i bylejakości. Przepraszam ale jak panienka czy chłopiec po maturze bierze się za pisanie recenzji ze spektakli teatralnych i wydaje mu się, że jest REDAKTOREM to takie mamy efekty. Ten tekst jest głupi, napuszony, egzaltowany i byle jaki. Kiepskie wypracowanie. Oj redaktorzy z Jelonki i tv Dami zacznijcie się uczyć i weźcie się do roboty. Czy wszystko w tym mieście musi być byle jakie czyli żadne. Jakie władze takie miasto, media i teatr.
~phi 30-04-2013 11:41
Czepiactwo, jak zwykle. Recenzja jest ok. Jaki spektakl taka recenzja. Aktorzy sa ok.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Piękne święto plonów

Tak w szpitalu zachował się lekarz?

Protest pod sądem

Lista Lewicy do Sejmu

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny byc jawne?

Oddanych
głosów
90
Tak
79%
Nie
18%
Nie mam zdania
3%