MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Przemilczana zbrodnia czy nieszczęśliwy wypadek?

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Czwartek, 24 sierpnia 2006, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 25 sierpnia 2006, 16:02
Autor: Aga
Fot. Aga
Śledztwo dotyczące czerwcowej śmierci leśniczego z Janowic Wielkich zostało umorzone. Prokuratura wykluczyła udział osób trzecich. Sprawa jednak w dalszym ciągu budzi wiele wątpliwości.

Śmierć Tomasza J., do której doszło w czerwcu, wstrząsnęła całą okolicą. Przypomnijmy, że ciało leśniczego znalezione zostało w rzece. Na pierwszy rzut oka wyglądało na nieszczęśliwy wypadek.

Według oficjalnej wersji, Tomasz J. w niewyjaśnionych okolicznościach spadł z mostku do rzeki i zginął na miejscu. Co naprawdę wydarzyło się w nocy z 2 na 3 czerwca tego roku? Wersji dotyczących tej kwestii jest kilka.

W śledztwie przeprowadzonym przez prokuraturę nie udowodniono, aby do tragedii przyczyniły się osoby trzecie. Dla rodziny i przyjaciół ofiary sprawa nie jest jednoznaczna.
- Obrażenia ciała nie wskazywały na to, że był to wypadek - mówi matka Tomasza J. Jej zdaniem po zwykłym upadku z takiej wysokości aż tak rozległe rany nie powinny wystąpić.

Większość mieszkańców w ogóle boi się wypowiadać na ten temat. Ci, którym pozwala na to odwaga, mówią wprost:
- Za szybko umorzone śledztwo, natychmiast uciszona sprawa przez nadleśnictwo o czymś świadczy - opowiada jeden z mieszkańców Janowic Wielkich. - Komuś widocznie musiało na tym zależeć. Nie będę pokazywał palcami, ale myślę, że wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Ktoś na tej śmierci po prostu skorzystał – dodaje.

Tę wersję potwierdza również ksiądz, który w czerwcową tragiczną noc był naocznym świadkiem dziwnej sceny.
- O wpół do drugiej w nocy zaczęły ujadać psy, wyszedłem, żeby zobaczyć co się dzieje. Widziałem jak dwóch mężczyzn średniego wzrostu ciągnęło trzeciego trzymając go za ramiona. Jego nogi ciągnęły się po ziemi - relacjonuje proboszcz parafii Janowice Wielkie.

- Kto to był, Bóg jeden wie. Z tego co wiem, przed całym zajściem grożono Tomaszowi J. – Miał na siebie uważać. O co dokładnie chodziło, nie wiem. Jedno jest pewne, to nie był zwykły wypadek – przekonuje proboszcz.

Inni mieszkańcy uważają, że ktoś mógł go najpierw potrącić samochodem.
- Mogło być tak, że zginął potrącony przez samochód w wyniku czego wpadł do rzeki - rozważają.
Sąsiedzi i znajomi wykluczają fakt, że mógł sam skoczyć do Bobru. Twierdzą, że był to człowiek na tyle rozsądny i spokojny, że nie można mówić tu o żadnym samobójstwie. Wykluczają też możliwość, że ofiara spadła w nurt rzeki po wypiciu alkoholu.

Tomasz J. osierocił dwunastomiesięczną córeczkę. W tym roku miał się pobrać ze swoją narzeczoną.
- Ogólnie był człowiekiem bardzo spokojnym, znanym i przez wszystkich lubianym - mówi sąsiadka, Genowefa Pawelska. - Jest nam wszystkim naprawdę bardzo szkoda.

- Jest mi bardzo ciężko rozmawiać na ten temat - mówi matka ofiary, Janina J. - Bardzo ciężko jest pochować syna. Chciałabym jednak poznać prawdziwą odpowiedź na pytanie - dlaczego musiał zginąć?

Czy dojdzie do powtórnego wszczęcia śledztwa w tej sprawie, na razie trudno przesądzić. Taka możliwość, oczywiście, istnieje.

Ogłoszenia

Czytaj również

Tak w szpitalu zachował się lekarz?

Pożar szopy w Ścięgnach

Wizyta gości z Chin i... wpadka

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~elemental 24-08-2006 22:21
sekcja zwłok chyba by pokazała kilka rzeczy. 1) czy był pod wpływem alkoholu 2) patolog jest chyba w stanie powiedziec, czy tak rozlegle rany mogly powstac tylko po upadku z mostu i rozpoznac przyczyne...
~do elemental 25-08-2006 7:33
jak jest dużo pieniędzy to " nic nie widać"
~janowiczanie 25-08-2006 7:49
tomek był bardzo fajnym kolegą ale takze byl mily i uczynny dla innych mieszkancow janowic!jego smierc byla szokiem nie tylko dla rodziny ale takze dla obcych ludzi!mysle ze kiedys ta sprawa zostanie wyjasniona a winni zostaną ukarani!
~GTD 25-08-2006 10:48
Zostanie wyjasniona, tak jak wiele innych, dziwnych przypadkow w tej wiosce.A moze zlikwidowac jeszcze policje w J.G. Bedzie nas odwiedzac policja z Wroclawia i dopiero zacznie sie bezprawie
~znajoma 25-08-2006 11:10
Uważam, że to nie była przypadkowa śmierć. Komuś musiało bardzo zależeć na tym, żeby się go pozbyć. Pytanie tylko jakim prawem??!! Mam nadzieję, że przy pomocy ludzi dobrej woli prawda ujrzy światło dzienne, a winni poniosą odpowiednia karę! Jeżeli ktoś coś wie to niech pisze, każda informacja może być przydatna!
~iustus 25-08-2006 11:48
w świetle prawa pozostaje jak na razie złóżyć zażalenie na postanowienie prokuratury, sprawa ogólnie jest niejednoznaczna, jak prokuraturze chce się ścigać np.za znieważenie prezdydenta, to tym bardziej powinno jej zależeć na takich sprawach.Tu potrzeba prawnika, który zmotywuje organy do dzialania, przecież nie jest tak że jak postanowi prokuratura(ew.policja), to tak ma być.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Policjanci pod szkołami

Nieszczelne butle przyczyną ewakuacji

Rozbudowa SOSW rozpoczęta

Prezes sądu okręgowego grozi procesami

Kaskadowy pomiar prędkości – jutro

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
479
Tak
81%
Nie
15%
Nie mam zdania
4%