MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Pożar w Pakoszowie

Wiadomości: REGION
Niedziela, 5 września 2010, 17:49
Aktualizacja: Poniedziałek, 6 września 2010, 7:40
Autor: RED
Fot. M T
Wielorodzinny budynek stanął dziś po południu w ogniu. Mimo ofiarnych działań strażaków spłonął doszczętnie. Samorządowcy zapewnili pomoc pogorzelcom.

Płomienie objęły cały dom przy ulicy Pakoszowskiej około godz. 17. Stanowiły zagrożenie dla sąsiednich posesji. Ewakuowano mieszkańców wraz z dobytkiem. Były utrudnienia w ruchu na pobliskiej ulicy. Budynek doszczętnie spłonął, choć kilka jednostek straży pożarnej walczyło z ogniem.

Piechowicki urząd gminy już zapowiedział, że zorganizuje zbiórkę darów dla pogorzelców, którzy w pożarze stracili dorobek życia. Zapewniono im także kwatery na najbliższe dni.

Więcej na ten temat - jutro.

Ogłoszenia

Czytaj również

Zaatakował i pobił bez powodu

Marcin Wyrostek patriotycznie

Odpowie za usiłowanie kradzieży rozbójniczej i napaść

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~xyz 5-09-2010 18:03
Pożar widać nawet z Sobieszowa. Ładnie musi się palić...
~tym 5-09-2010 18:06
Który to budynek?!!!!!!
~siwek 5-09-2010 19:52
pokarzcie zdjecia
~ 5-09-2010 20:03
Niestety Ale cały budynek spłoną.. Nic sie nie uratowało..
~Www 5-09-2010 20:03
Wiadomo coś więcej o pożarze? Będą zamieszczone zdjęcia? Który dokładniej dom się palił? Jak ktoś coś wie to niech poda numer domu.
~kulio 5-09-2010 20:15
u zdónków
~świadek 5-09-2010 20:36
witam. podam szczegóły pożaru ponieważ byłam na miejscu i obserwowałam wszystko z sąsiedniego domu. Zaczęło się od ogromnych kłębów gazu i dymu . Straż została zawiadomiona . Po 10 minutach na dachu pojawia się ogień strażaków nadal nie ma . Wszyscy panikują. w końcu zjawili sie strażacy . W domu była tylko starsza pani . Domownicy przyjechali w połowie akcji. . Ogień nie ustępuje. 30 minut mija zaczyna się odłamywać kawałek dachu .strażacy dalej walczą . Wszyscy z ulicy pomagają gasic . Po 2 godzinach udaje sie wygrac z pozarem, jednak cała góra domu spłonęła został tylko spalony szkielet domu.wszyscy są w szoku . przyjechało 5 wozów strażackich . Starsza pani twierdziła ,że nic nie słyszała .Nikt nie został ranny. w związku z wpisami innych osób : Budynek szary . nie wiem jaki numer. myślę, że niebawem zdjęcia ukażą sie na stronach i w informatorze piechowickim. Nie spłonął zały budynek tylko góra .Uratowało się ie wiele. dom państwa Zd.....
~wdsasd 5-09-2010 20:57
to był dom państwa Zdunek
~kisey 5-09-2010 23:19
straż jechała do domu 39 albo 41 sami nie wiedzieli dokładnie. jeden z tych dwóch numerów.
~swiadek 5-09-2010 23:55
przejeżdżałem tamtędy już podczas akcji. Miejscowi mówili że straż przyjechała dopiero po godzinie i że właściciele domu dopiero co zdołali go osuszyć po powodzi. :(
~też świadek 6-09-2010 3:29
staż, w tym Ochotnicza straż przyjechała w samą porę, a że ogień jest sybszy niż ludzie to wie każdy, nawet dziecko z przedszkola
~świadek2 6-09-2010 3:32
Czy aby to jest zdjęcie z właściwego miejsca?
~www 6-09-2010 8:33
Jak straż mogła przyjechać po godzinie? Ja tego nie kapuję. Na pewno straż byłą o wiele szybciej...
~J25 6-09-2010 9:24
Do świadek i kisey. W wielu przypadkach jest tak że straż musi szukać numeru budynku, albo tabliczka z numerem nie jest nie widiczna lub też jej nie ma a ludzie zamiast wyjść na ulicę i skierować straż pożarną w dane miejsce to przewaźnie gdzieś się chowają. Ostatnio w Karpaczu po 4 nad ranem mieliśmy zadymienie, oczywiście znalezienie budynku nie było łatwea i na ulicy nikogo nie spotkaliśmy. Wynik = strata około 5 minut, gdzie w takich przypadkach liczą się sekundy... ciąg dalszy poniżej
~J25 6-09-2010 9:36
...świadek ludzie gadają głupoty i powininaś to wiedzieć, a czy godzinę później przyjechali? to zależy lecz od czasu zgłoszenia napewno nie minęło więcej niż potrzebowali na to strażacy. Od momentu zgłoszenia mają 30 sekund do minuty do wyjazdu, oczywiście pod uwagę trzeba brac: warunki jakie panują na drodze, skąd jadą, i czym bo napewno nie samochodem osobowym tylko ciężarowym, co mówi samo za siebie. Przypatrz się kiedyś uważnie jak bedziesz widziała strażaków jadących do działań np. wypadku lub pożaru i sama stwierdzisz czy w wąskich lub też zatłoczonych, dziurawych, niebezpiecznych oraz w centum jeleniej, zatłoczonych drogach jadą powoli. Zdziwisz się.
~panteer 6-09-2010 10:10
Takie rzeczy jak czas od odebrania pierwszego telefonu z informacją o pożarze do pojawienia się pierwszego samochodu straży na miejscu pożaru są do sprawdzenia - jest to wszystko automatycznie rejestrowane, więc proszę bez wymyślania głupot.
~sąsiadka 6-09-2010 12:45
Ja również jako jedna z wielu osób próbowałam się dodzwonić z komórki do straży pożarnej. Dzwoniąc pod nr 112 sygnał był normalny ale nikt nie odbierał. Zadzwoniłam więc na 998 i po długim oczekiwaniu wkońcu ktoś odebrał słuchawkę. Straż wiedziała już że pali się dom w Pakoszowie ale nie wiedzieli gdzie. Podałam nr domu obok - przyjęto zgłoszenie. wkońcu przyjechali trwało to bardzo długo - ale czas się dłuży kiedy się widzi jak płonie dom, a pozatym była niedziela. W Piechowicach jest ochotnicza straż pożarna więc napewno trochę trwało zanim wszystkich zwołano. Przyjechała najpierw jedna straż i zaczęła gasić pożar, potem przyjechały jeszcze dwa auta strażackie, ale stały a pożar gasił tylko pierwszy wóz. Może tamte dogaszały potem nie wiem? Myślałam że będą wodę lali wszyscy na raz i szybko ogień zgaśnie. Ale tak nie było. Wozy strażackie były z Jeleniej Góry i Piechowic. Zanim przyjechała straż sąsiedzi odłączyli dopływ gazu i wynieśli z domu trochę rzeczy - reszta wszystko spłonęło
~swiadekkk 8-09-2010 19:17
witam Słyszałem rozmowę Pani która zgłaszała pożar ze Strażakiem było to tak: najpierw zastanawiała sie czy to nie tylko komin sie pali potem wyszła na zewnątrz i dalej sie przygladała co sie dzieje po kilku minutach zadzwoniła do właściciela domu z wiadomością ze coś sie dzieje z jago domem bo widzi dym po jakiś 7 minutach on do niej oddzwonił i pyta sie co sie dzieje dalej po jakis 2 minutach zapadła decyzja ze dzwoni po straż i wtedy zobaczyła juz języki ognia nad dachem po 10 minutach a nie po 40 przyjechała państwowa straż pożarna i podjeła działania wtedy juz prawie połowy dachu nie było. Ludzie trzeba sobie uzmysłowić ze stąż nie przenieśie sie w miejsce zdażenia w minutę bo to nie czarodzieje tylko zwykli ludzie i dojechac też trzeba a co do gaszenia to nie sztuka zalać dom doszczętnie bo już nic nie zostanie. NASTEPNYM RAZEM PROPONUJE MNIEJ SIE PRZYGLADAĆ TYLKO ODRAZU DZWONIĆ NA 998 TO SĄ JESZZCE JAKIEŚ SZANSE NA URATOWANIE DOBYTKU a nie zwalać winę na straż bo gdyby t

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wypadek przy baniakach  

Motocykliści dla Niepodległej

Dachowanie na Dolnośląskiej

Radni KO przeciw kupcom?

Studium na początek

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
830
Tak
63%
Nie
30%
Nie wiem
7%