MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Niedziela, 12 lipca
im. Weroniki, Jana

Powiększenia z dawnego świata

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 12 lutego 2007, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 13 lutego 2007, 17:12
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
W szczegółach może nie tkwi „diabeł”, ale na pewno sporo można w nich podpatrzeć. Zwłaszcza na zdjęciach analizując ich powiększenia. Dziś wycieczka w przeszłość śladem spostrzeżeń często pomijanych przez oglądających fotografie dawnej Jeleniej Góry oraz uwiecznione na nich miejsca, które przecież ostały się do dziś.

<b> 15:04 na Schildauerstrasse </b>
Który to rok? Nie wiadomo. Pewnie początek XX wieku. Na pewno jest godzina piętnasta i cztery minuty wskazywana przez ozdobny uliczny zegar wieńczący elewację kamienicy, w której od połowy 19. stulecia mieścił się zakład zegarmistrzowski (najpierw Fritza Hampela, później – Heinricha Mentzela. Raczej ciepła pora roku. Leniwa Schiladeuerstrasse (dziś Konopnickiej).

Zdyscyplinowani przechodnie kroczą dystyngowanie chodnikami. Nobliwe małżeństwo: on coś jej czyta na głos nie patrząc na drogę. Ona – zdaje się nie zwracać specjalnie uwagi na partnera, lub w skupieniu słucha.
Para z córką. Dziecko, które jako jedyne na obrazku, wnosi trochę żywiołowości podskakując na trotuarze. Dwie damy, pewnie przyjaciółki. Panowie w surdutach.

Mijają bez większego zainteresowania witryny składu materiałów lnianych Haehnela oraz sklep z towarami różnymi Central Bazar. Przechodnie na zakupy nie przyszli: nie mają żadnych toreb, jedynie parasolki, chyba przeciwsłoneczne. W oddali zatrzymuje się dorożka. Jeszcze dalej sunie jeden z nielicznych wówczas automobilów.

Śródmiejska popołudniowa sielanka, której czas odmierza wspomniany zegar, obrazek niemal wyidealizowany w porównaniu z dzisiejszym zabieganiem. Ale prawdziwy.

<b> Odwiedziny na rynku </b>
Markt, czyli plac Ratuszowy: epoka mniej więcej ta sama, sądząc po strojach dwóch dam zmierzających ku ratuszowej przybudówce, siedmiu kamieniczkom kupieckim, zwanymi także „Siedmioma Domami”.

Na ich parterach – wytworne sklepy i punkty usługowe. Od nasłonecznionej strony (jest letnie popołudnie) nieco ochłody i cienia dają modne wówczas i praktyczne markizy zamontowane w wielu kamienicach: zarówno nad witrynami jak i oknami.

Jedynie dwie kamienice od strony magistratu mieszczą biura urzędników, dla których w ratuszu zabrakło miejsca. Ale – jeśli zdjęcie zrobiono przed 1910 rokiem – wciąż mieszkają tam kupcy, którzy na parterze prowadzili, rozbudowane o kilka metrów w głąb Marktu, sklepy.

Nie widać jeszcze charakterystycznego łukowatego łącznika, którym można przejść z głównego gmachu magistratu do jego przybudówki.
Za to w tle majaczy się wejście do ratuszowych podziemi, do restauracji Rathaus Keller, która pod magistratem działała blisko 200 lat. Z przyczyn nieokreślonych przybytek zamknięto.

Nobliwe panie raczej tam nie idą: gośćmi piwnicy byli raczej mężczyźni. Legenda głosi, że na piwo przechodzili tamtędy rajcy miejski, znudzeni sesjami. Korzystać mieli z tajnego przejścia… Jak to legenda, pewnie część prawdy zawiera. Związaną zwłaszcza z konsumpcją przez ówczesnych samorządowców złocistego trunku.

Piwnice pozostały zamknięte do 2004 roku, kiedy otwarto tam „Piwnicę rajców”. Wcześniej jedno z pomieszczeń dawnego wyszynku służyło… funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa, którzy zainstalowali tam odbiorcze urządzenia podsłuchowe podłączone do telefonów niektórych mieszkańców placu Ratuszowego jak i (podobno) urzędników pracujących w magistracie.
Centralkę rozebrano dopiero na początku XXI wieku podczas remontu piwnicy przeprowadzonego przy okazji robót wykopaliskowych w ratuszowych podziemiach.

Bohaterki zdjęcia nie myślą na pewno o aż tak odległej przyszłości. Udają się – być może do jednego z najwytworniejszych salonów fryzjerskich (dla pań i panów), zakładu rodziny Wecke.
Salon, oprócz finezyjnych fryzur, miał w ofercie mydła najlepszych gatunków i najwytworniejsze pachnidła.
Mniej więcej tam, gdzie znajdowało się wejście do wspomnianego przybytku, jest dziś dziwna konstrukcja z bruku, wykonana podczas remontu nawierzchni placu Ratuszowego przeprowadzonego pod koniec XX wieku.

<b> Droższa dorożka </b>
Oprócz tramwajów, szybkim i w miarę wygodnym – choć droższym – środkiem transportu były dorożki. Oczywiście w ciepłych porach roku. Zimą bywały zastępowane saniami.

Często znajdują się one w kadrach fotografii obrazujących dawne miasto. Dorożkarze działali na własny rachunek. Mieli kilka miejsc postojowych (między innymi blisko dworca głównego) skąd wozili głównie spieszących się klientów, którym nie chciało się czekać na tramwaj, lub wybierali się tam, dokąd tory nie prowadziły.

I choć linia wiodła ku hotelowi Drei Berge (dzisiejszy Hotel Europa) na Banhofstrasse (1. Maja), podróżni – którzy chcieli się tam zatrzymać na noc – często wybierali właśnie konny transport.
Pewnie zdarzali się także klienci, którzy dorożką wybierali się na zakupy do pobliskich sklepów. Wszelkiej marki tytonie, cygara i papierosy w niewielkim salonie tytoniowym, a tuż obok (tam, gdzie dziś jest salon Empik-u oraz sklep z odzieżą) piętrowy skład z towarami do wyposażenia mieszkań, głównie z meblami i akcesoriami kuchennymi, należący do nijakiego Jentego.

<b> Był fryzjer, jest fryzjer </b>
Jadąc tramwajem w stronę dworca po przebyciu kilkuset metrów dawni jeleniogórzanie znajdowali się w miejscu, które przez następujące lata niewiele się zmieniło.

W tym samym miejscu jest fryzjer damski i męski, tyle że do 1945 działający pod szyldem Georga Langera (zachował się nawet identyczny, jak w chwili powstania zakładu w 1901 roku jego układ i być może – późniejsza część wyposażenia. Dalej – dawny rzeźnik z masarnią na zapleczu rozbudowaną przez właściciela Juliusa Riesela.

Jeszcze dalej – w kamienicy o charakterystycznych płaskorzeźbach na fasadzie, które przedstawiają… baranka paschalnego (trudno jednoznacznie wskazać powód takiej dekoracji, być może była to tylko ozdoba wymyślona przez projektanta?) – działał sklep kolonialny prowadzony przez kupca o słowiańsko brzmiącym nazwisku: Karl Kuba.

Nie ma już cienia, które dawały latem rosnące po przeciwległej stronie ulicy wiekowe kasztanowce. Część wycięto jeszcze przed 1945 rokiem, pozostałe – za polskich czasów.

<b> Mała wielkomiejskość </b>
Zdjęcie wykonane z balkonu dawnego Cesarskiego Urzędu Pocztowego, z którego fotograf wycelował obiektyw w stronę zachodnią dawnej Banhofstrasse, pokazuje jeleniogórską wielkomiejskość z początku wieku.

Mijają się tramwaje, szerokie herbrandy – wbrew przebarwieniu na kolorowanym zdjęciu były czerwone, a nie zielone. Widać dorożki oraz słynny zegar (podobny znajduje się niemal w tym samym miejscu do dziś). Jednak ludzi – jak na taką wielkomiejskość – niewielu.

Na sfotografowanym odcinku doliczyłem się 17 osób. Zapewne są jeszcze pasażerowie tramwajów z wagonami doczepnymi zajmujący miejsca wewnątrz pojazdu.

Architektura niezmienna, przeznaczenie – inne. Po lewej drogeria Ludwika Gutmanna, w której można było kupić „artykuły opatrunkowe”. Widząc po reklamie tej placówki, dostępne w niej były także gorsety, specjalne korekcyjne i ortopedyczne aparaty oraz maszyny – w tym protezy rąk i nóg.
Gutmann zajmował się także produkcją i sprzedażą rękawiczek. Firmę i sklep reklamował widoczny z daleka czerwony krzyż oraz wielka atrapa rękawiczki powieszona nad oknami wystawowymi.

Sąsiednia kamienica była z XIX wieku własnością rodziny Guentherów. Najpierw seniora – jeleniogórskiego sędziego śledczego, a potem – juniora Hermanna, handlowca, który w przyziemiu urządził skład z alkoholami i towarami kolonialnymi.

Ostatnim niemieckim właścicielem nieruchomości był Johannes Kusnierczyk, Austriak o śląskich korzeniach, który osiedlił się w Jeleniej Górze, a w sklepie otworzył drogerię z artykułami różnymi.

Obydwie kamienice zostały gruntownie wyremontowane pod koniec lat 90-tych minionego wieku (wyburzono rozpadające się kondygnacje, które postawiono od nowa). Zachowane zostały tylko fasady budynków.
W jednym z nich – po przemianach ustrojowych siedzibę znalazł Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność”, do drugiej wprowadził się Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.

<b> Kawiarnia z dentystą
na piętrze </b>
Na koniec jeszcze jedno spojrzenie w powiększeniu na jeleniogórski świat z początku naszego stulecia. Tym razem wędrujemy na Warmbrunnerplatz (dziś Niepodległości).
Ujęcie – jak na tamte czasy – bardzo ożywione. Przed jedną z bardziej okazałych secesyjnych kamienic Korte i Preisera, u bram kawiarni i restauracji Centralnej, czekają panowie w strojach wyjściowych. Dwaj pochłonięci rozmową, może o biznesie? Dwaj zauważyli fotografującego i – podobnie jak stojący obok młodzieńcy, przypatrują mu się z atencją.

Tylko jeden pan dziarskim krokiem zmierza do wspomnianego przybytku. Może na obiad? Może na kawę?
Raczej nie do mieszkania Carla Grundmanna, jednego z najbardziej „wziętych” dentystów tamtej epoki, który mieszkał tuż nad restauracją, a w pomieszczeniu w narożniku kamienicy (bardzo jasnym dzięki trzem wysokim oknom) urządził swój gabinet stomatologa.

A co w tym czasie robią panie? Wystarczy rzut oka na przeciwną stronę placu. Kłębią się w swych drapowanych sukniach przed wystawą domu towarowego Heinricha Thiemanna. Pewnie sycą oczy widokiem eleganckich ubrań i wyrobów z wełny.

Dwupiętrowy dom towarowy oferował także bogatą kolekcję dywanów, wykładzin oraz mebli.
Po 1945 roku działały w nim rozmaite restauracje z lokalnym „kolorytem”. Była Grota, później – chyba najdłużej – Stylowa. Odczuwalna z daleka ze względu na fetorek wydobywający się z kuchni i znana z tak zwanych dansingów, zwanych także potańcówkami. W ich trakcie można było nie tylko potańczyć, ale i… solidnie oberwać. Lokal był, bowiem, miejscem częstych bójek i awantur.

<b> Ożywić wyobraźnię </b>
Dziś przez opisane miejsca nawet wycieczki przechodzą w pośpiechu dążąc ku tradycyjnym punktom zwiedzania.
Kto zwróci uwagę na baranka paschalnego na elewacji domu? Kto zastanowi się, jaka była przeszłość dawnego zakątka?
Bo przecież sam przewodnik nie powie, gdzie kiedyś był sklep z wełną, skład z pończochami, księgarnia, czy jubiler. A takie tam istniały. Zresztą chyba mało kogo to obchodzi…
Mimo wszystko taką wędrówkę polecamy, pzostawiając kilka powiększonych dawnych fotografii bez opisu, aby ożywić wyobraźnię współczesnych jeleniogórzan.

<i> Literatura: Janc Zbigniew, Łaborewicz Ivo, Historia obrazem pisana, Filatelistyka i Kolekcjonerstwo, Jelenia Góra, 2006 </i>

Ogłoszenia

Czytaj również

Interaktywne centrum w budowie u strażaków

Los jednego obrazu

Szpital w Cieplicach

Komentarze (28) Dodaj komentarz

~malkontent 12-02-2007 21:17
dziękuję za te zdjęcia i proszę o więcej!!!!!!! i częściej oczywiście pozdrawiam i proszę o zdjęcia ulicy drzymały o ile to możliwe
~Agnieszka 12-02-2007 21:21
Najbardziej intrygujace sa zdjecia.Kto by przypuscil,ze na pl.Ratuszowym znajdowal sie sklep meblowy,albo hydraulik(najprawdopodobniej naprawy).Jelonka byla naprawde malym,slicznym,sielskim zakatkiem.
~ela 12-02-2007 22:16
Wspaniały artykuł, wspaniałe zdjęcia. Po prostu super.
~DARO 12-02-2007 22:45
jESZCE RAZ PROSZĘ O ZDJĘCIE UL.DRZYMAŁY { OD STRONY FLISAKÓW }CHĘTNIE ZAPŁACĘ.DAWNA NAZWA-LINKE STRASSE.A tak wogóle to zdjęcia z dawnych lat super.Pozdrawiam
~Ewa 12-02-2007 23:19
Zdjcia,fotografie stare, pocztówki i grafiki, tak pieknie oddaja nizykły charakter Starej Pieknej Jeleniej Góry... Proszę o więcej takich cudownych dowodów historii naszego miasta. Pozdrawiam autora, za taki swietny pomysł;)
~spth 12-02-2007 23:55
Chcę się przejść tymi ulicami - wtedy.
~mycha1983@vp.pl 13-02-2007 1:17
Daro idz do pacjonaty Jeleniej Góry do sklepu na ulicy Długiej. Stoisko z pocztówkami, na przeciwko księgarni. Tam na pewno znajdzisz stare pocztówki ulicy Drzymały. Pozdrawiam
~Iwa 13-02-2007 7:45
Zdjęcia są super.Ciekawa historia naszego miasta.Czyta się ją z wielkim zaciekawieniem.
~Kasia 13-02-2007 10:17
Cudowny, bajkowy świat zatrzymany w kadrze. Ludzie, którzy dawno odeszli z obrazem tamtego - a przecież także naszego - miasta pod powiekami.Widoczki tchnące echem tamtych lat, ulice znane, a jednak tak inne, czas spopielały, zakurzony, a mimo to tak żywy, zapadający w serce. Dziękuję autorowi za ten cudowny wspomnień czar, za tamten szept i ślad stóp. Czy byłoby możliwe w ten sam sposób potraktować kiedyś Cieplice?
~ULA 13-02-2007 11:19
Swietny artykuł,aż łezka się w oku kręci,ale 5 i 9 zdjęcia nie rozpoznałam pomimo silnego wytężenia umysłu,proszę więc o podpisywanie zdjęć, bo wtedy miło jest tak westchnąć.....no faktycznie to jest to miejsce,ale się zmieniło!Pozdrawiam.
~czytelnik staly 13-02-2007 11:54
mam taka propozycje.. czy nie moznabyloby zdjec umieszczac w tekscie, bezposrednio obok fragmety ktorego one dotycza.. jesli sa na dole wszystkie w kupie..to kiepsko je powiazac.
~Paweł łajza 13-02-2007 16:09
a wiadomo coś komuś na temat burdli? gdzie się mieściły?
~crazzy 13-02-2007 17:01
a ja poproszę o przedwojenne zdjecia ulic Paderewskiego, Różyckiego i Moniuszki :-)
~karkonosz 13-02-2007 18:02
Proszę opisywać pojedyńczo zdjecia .Jest to prośba wielu czytelników.Łatwiej będzie ogladać .A może jakis temacik poświęcony wojsku w Jeleniej Górze. Pozdrawiam!!!
~Zintowski 13-02-2007 18:21
Jak brutalnie zderza się dzisiejsza rzeczywistość z tym spokojem tchnącym z tych samych przecież ulic i kamienic,zaklętych w starych,ale jak pięknych fotografiach. A przecież wtedy też były wojny,a ludzie przeżywali swoje tragedie i dramaty. Cóż--to jest właśnie ten dawnych wspomnień czar!!!
~Emeryt 13-02-2007 21:22
Dziękuje za powracający temat zdjęć. Uczą szacunku do miasta, w którym żyjemy. Po wojnie dostała się nam tu olbrzymia infrastruktura, uprzemysłowienie i kultura, którą niszczymy niestety - dziś planujemy budowę wysypisk śmieci i jeszcze sprowadzanie ich zzagranicy, zniszczone elektrownie wodne (podobno ekologia w modzie - wystarczy popatrzeć z Przesieki - jeden smród w kotlinie) dziś władze miasta i inni "doświadczeni samorządowcy" - śmiech na sali, nie potrafią należycie zarządzać mieniem co widać po stanie budynków i dróg od po wojny nie remontowanych a tak solidnych w porównaniu z obleśnym Zabobrzem - snem pijanego architekta na kolanie. Kolej - rozkradane tory, zamykane szpitale, włazy od studzienki z ulic rozkradane na złom, tramwaj niepotrzebny, ach. Prędzej w totka wygram niż podobne widokówki z dzisiejszych lat ktoś za 100 lat tak ładne zobaczy. Serce się kraje starym gospodarzom tej ziemi, gdy patrzą na ten syf z okien autokarów.
~nlg 13-02-2007 23:15
hej emeryt - luzik, nie żołądkuj się tak. kiczowato podkoloryzowane widokówki ładnie wyglądają /jak ktoś lubi/, ale np. w większości ówczesnych domów kible były wspólne lub na półpiętrach, epoka była generalnie dupiata, średnia długość życia mieszkańca ówczesnego hirshbergu wynosiła czterdzieści parę lat (o braku internetu nie wspomnę :). więc bez przesady z tą nostalgią. pół wieku komuny zrobiło potem swoje, ale jakbyś zdjął czarne okulary, to byś zauważył, że np jakość wody, powietrza, nowej architektury poprawia się i obecnie jest bez porównania lepiej niż w zasyfionych latach 70, 80 XXw. trochę wiosennego optymizmu życzę
~malkontent do uli 14-02-2007 20:34
zdjęcie nr.5 to dawny dom uchodźców politycznych z grecji mieścił się na rogu 1-go maja i wincentego pola na przeciw też już dziś nie istniejącej stacji benzynowej a zdjęcie numer 9 to budynek dawnej knajpy stylowa ,która mieściła się na przeciw dawnego pomnika wdzięczności tzw.IWANA pozdrawiam serdecznie
~do łajzy 14-02-2007 20:42
nie burdli tylko burdeli łaskawco burdeli!!!!!!
~Uśka 15-02-2007 23:47
nlg to zarozumiały gnojek cymbał pisze o kiblach na półpięterku ale nie o to chodzi ćwoku.Jestem rodowitą jeleniogórzanką i z sentymentem patrzę na te zdjęcia .Dobra robota widziałam już zdjęcia sądu jeżeli są ul. Mickiewicza,Grottgera ,Matejki no to prosimy też pokazać no i okolice "perły" pozdrowiam
~LesKow@zgora.dialog.net.pl 17-02-2007 17:01
Super!!!!!
~gabi 18-02-2007 20:29
Piękne zdjęcia dziękuje.Bardzo proszę o opis ulicy Francuskiej w Cieplicach. Z Góry dziękuje.
~Izabell 20-02-2007 12:27
Piekne zdjecia,ale bardzo cikawa jestem jak wygladala dawniej ul Al.Wojska Polskiego! Pozdrawiam
~Stanisławek 20-02-2007 13:20
Może wreszcie po tylu latach dewastacji nastąpiło opamietanie i potrafimy obchodzic się z historią właściwie. My przeminiemy a mury jeszcze jakiś czas pozostaną. Dzięki za renowację odrobiny naszego miasteczka - przyszłej perełlki. Tak przynajmniej wierzę, że będzie w przyszłości.
~romantyczka 20-02-2007 15:10
Oglądam te stare pocztówki i nadziwić się nie mogę - jak to jest, że Niemcom tak wszystko się "opłacało", że zależało im na tym aby miasto ładnie wyglądało. Dlaczego my tego niepotrafimy. Dlaczego jest brak "normalnych" sklepów i sklepików, kawiarenek do których człowiek nie bał by się wejść i zamówić sobie dobre ciastko (nie zostawiając przy tym dużo pieniędzy). A swoją drogą to ile jeszcze banków zostanie otwartych na deptaku Konopnicka- 1-go Maja. Dziś do centrum to wogóle nie ma po co iść.
~HK 2-03-2007 13:45
od 27 lat jestem poza JG.Zyciowa tragdia mnie wrocila myslami i wspomnieniami do rodzinnego miasta.Teraz wyszukuje wszystkiego co dotyczy JG- znalazlam te zdjecia i bardzo mnie ucieszyly.Jezeli macie cos z ul.Grabowskiego, tam kiedys mieszkalam. Pozdrawiam.
~kazimierzp 2-03-2007 21:36
Zdjęcia z ulicy Grabowskiego zobaczysz tu: http://wroclaw.hydral.com.pl/szukaj.html?srch=Grabowskiego&f=search&rdg1=ul&Submit=Szukaj
~HK 14-03-2007 8:42
kazimierzp- dzieki i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą

Szansa na remont "zameczku"

Wielcy w jeleniogórskim teatrze

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

"Piękna i bestia" w sobotni wieczór pod Ratuszem

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
374
Tak
47%
Nie
39%
Nie wiem
14%