MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Potrzebna pomoc!

Wiadomości: Jelenia Góra
Czwartek, 6 czerwca 2019, 8:03
Aktualizacja: Piątek, 7 czerwca 2019, 13:25
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum prywatne Natalii i Huberta Kisiel
Kiedy Oliwier Kisiel z Jeleniej Góry urodził się, miał niewiele ponad pół kilograma. Przez skrajne wcześniactwo dawano mu zaledwie 5 procent szans na przeżycie. Wbrew tym czarnym scenariuszom chłopiec wygrał walkę o życie. Teraz rodzice 2,5 –latka walczą o jego sprawność i potrzebują wsparcia na zakup specjalistycznego wózka oraz kombinezonu na tułów i kończyny. Dla nich liczy się każdy grosz!

Natalia i Hubert Kisiel pracowali razem w jednym z jeleniogórskich supermarketów. Tam poznali się, pokochali i zapragnęli stworzyć rodzinę, w której do pełni szczęścia brakowało tylko maluszka. Upragnione dziecko miało przyjść na świat pod koniec lutego 2017 r.

Jednak Oliwierek pojawił się na świecie o wiele za szybko – opowiada Natalia Kisiel. - Urodził się kilka miesięcy przed terminem jako skrajny wcześniak z szansami na przeżycie w granicach 5 procent. Nikt z lekarzy nie potrafił podać przyczyny tak wczesnego przyjścia naszego maluszka na świat. Miał zaledwie 510 g, ważył tyle co pół paczki cukru. Był tak malutki jak nasza dłoń. Dostał 2 pkt. w 10-punktowej skali Apgar. Był tak delikatny, że każdy najmniejszy dotyk sprawiał mu ból. Przez to nie mogłam, jak większość mam, wziąć go na ręce zaraz po urodzeniu. Dla mnie jako matki był to ogromny dramat. Niewyobrażalnie trudne było czekanie i niepewność tego, co będzie dalej. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Pragnie, aby było ono zdrowe i szczęśliwe. Oczekując na dziecko, planowaliśmy jego przyszłość, szykowaliśmy wyprawkę, łóżeczko, wózek. Nie mogliśmy się doczekać pierwszego uśmiechu, spaceru, później pierwszych kroków. W naszym przypadku jednak rzeczywistość zupełnie minęła się z naszymi oczekiwaniami i planami. Najważniejsze jednak, że nasz maluszek przeżył te wszystkie operacje, zabiegi, transfuzje i komplikacje – dodaje pani Natalia.

Oliwierek urodził się w ciężkiej zamartwicy z wrodzonym zapaleniem płuc. Długie tygodnie przeleżał podłączony do respiratora. Stwierdzono u niego, m.in. dysplazję oskrzelowo- płucną, niedrożność jelit, wylew II stopnia, niedokrwistość, retinopatię (przeszedł laseroterapię w Wałbrzychu, niestety wada nie jest do końca wyleczona), prawostronną przepuklinę pachwinową, wodniaka jądra, rozszczep podniebienia, osteopenię wcześniaczą, wielotorbielowatość nerek, sepię (dwukrotnie). Przeszedł także operację resekcji jelita w Szpitalu Uniwersyteckim we Wrocławiu. Miał też złamaną rączkę i 17 transfuzji krwi.

Od narodzin dziecka żyliśmy w ciągłej huśtawce nastrojów - od chwilowej radości, bo coś się poprawiło, do rozpaczy - bo znów było gorzej – wspomina pani Natalia. - Spędziliśmy pół roku w szpitalach we Wrocławiu, Jeleniej Górze i Wałbrzychu. To było pół roku nieustannego lęku o dziecko, pół roku rozpaczy, złości, poczucia niesprawiedliwości, że to właśnie my musimy patrzeć na cierpienie i ból swojego dziecka. Pół roku płaczu przemieszanego z uśmiechem, gdy coś się na chwilę polepszyło. Pół roku dotykania go przez szybkę w inkubatorze. Po tym czasie Olivierek w końcu wyszedł do domu, ale wtedy też towarzyszył nam lęk i strach o niego. Musieliśmy mu zapewnić wielospecjalistyczną opiekę medyczną oraz rehabilitację. Dzisiaj nasz synek ma 2,5 roku. Każdego dnia rehabilitacjami walczymy o jego sprawność. O to, by kiedyś mógł być sprawny i samodzielny. Olivierek pomimo swojego wieku nie siedzi i nie chodzi. Nosi soczewki kontaktowe, aparat słuchowy na lewe ucho – wymienia pani Natalia.

Obecnie dziecko potrzebuje specjalistycznego sprzętu: butów ortopedycznych, specjalistycznego wózka, pionizatora, kamizelki Spio oraz wielu godzin rehabilitacji.

Tymczasem rodzinę utrzymuje pan Hubert, który cały czas pracuje, ale jego wynagrodzenie wystarcza tylko na bieżące potrzeby Oliwiera.

Koszty tego wszystkiego są tak ogromne, że nie jesteśmy w stanie pokryć ich z domowego budżetu – mówi pani Natalia, która przez 24 godziny na dobę zajmuje się niepełnosprawnym dzieckiem. – Moim największym marzeniem jest dalszy rozwój mojego synka. Wierzę, że dzięki naszej walce, ciągłej rehabilitacji i sprzętowi medycznemu, Oliwier będzie kiedyś w pełni sprawny i rozwojem dogoni swoich rówieśników – dodaje pani Natalia.

Karolina Wasilewska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jeleniej Górze, która zgłosiła nam sprawę przekonuje, że warto pomóc tej rodzinie. Zapewnia, że Oliwierek nie urodził się za wcześnie z powodu jakiejkolwiek winy mamy, a rodzina nigdy nie miała problemów z alkoholem.

|Rodzice Oliviera to bardzo skromni ludzie, których los nie oszczędzał. Mimo tego sami starają się radzić ze swoimi problemami, z niczym się nie afiszują, mimo że obecnie potrzebują pomocy – informuje opiekun rodziny z jeleniogórskiego MOPS-u. – Pan Hubert pracuje i na miarę swoich możliwości zabezpiecza potrzeby finansowe swojej rodziny. Koszty leczenia i rehabilitacji Olivierka są jednak bardzo wysokie i przekraczają możliwości finansowe rodziny. Natomiast pani Natalia jest bardzo zaangażowana w leczenie i rehabilitację Oliwierka. Oboje rodzice bardzo dbają o maluszka i cały czas o niego walczą. MOPS ze swojej strony pomógł im na tyle, na ile pozwoliły możliwości finansowe i prawne, niestety to wciąż za mało, by Oliwier miał szansę być w pełni sprawny – dodaje Karolina Wasilewska.

Obecnie zorganizowana została zbiórka pieniędzy na specjalistyczny sprzęt dla Oliwierka. Link do zbiórki pieniężnej na stronie siepomaga.pl to https://www.siepomaga.pl/olivier-kisiel. Liczy się każdy grosz!

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
35
88%
Smuci
1
3%
Złości
4
10%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Centrum Dziedzictwa czeka na otwarcie

Spalał śmieci – dostał mandat

Kontrowersyjne nagranie nauczyciela

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~` 6-06-2019 9:06
Trzeba sie duzo modlic to pomaga - niemyslec.
~Berke 6-06-2019 13:55
do: ~` (9:06)
Ty się modl o rozum..bo Bóg zapomniał o Tobie. .a tu jest potrzebna pomoc materialna .
~` 6-06-2019 14:56
do: ~Berke (13:55)
To niech ksiadz pomoze nie lubi aborcji to niech daje teraz kase.
~ 6-06-2019 9:16
Jak nie masz pieniędzy to żadne modlitwy nie pomogą
~Anka123456789 6-06-2019 12:17
"Jelonkowicze" :) ....każdy grosz się liczy. Jeżeli ktoś jest zbyt młody i nie ma konta a chciałby wspomóc ,wystarczy iść do rodziców.Każdy rodzic , jak usłyszy od swego dziecka prośbę typu "Mamo...zamiast dać mi na pizze , przelej na konto tego dziecka chociaż 20zł", na pewno będzie dumny . Pozdrawiam wszystkich dumnych rodziców:) i każdego pomagającego.
~Monalisa 6-06-2019 13:25
Pieniazki wpłacone trzymaj sie dzieciaku dużo zdrowka
~Kazdygrosz 6-06-2019 14:42
Każda złotówka się liczy, ludzie pomagajcie!!! Aż nie chce myśleć jaki dramat przechodzą ci rodzice i dziecko zreszta tez. Bardzo, bardzo współczuje.
~paw 6-06-2019 22:44
może jelonka nr konta by podała
~Str 6-06-2019 22:55
Rodziców kieruje na stronę bloga pt. dzielnyfranek też wcześniak też mnóstwo problemów i na pewno pomoc w wieku trudnych sprawach. Mama Franka poruszyła niebo i ziemię...
~Tyle w temacie 7-06-2019 17:29
do: ~Str (22:55)
Chciałam od razu wpłacić, kiedy tylko przeczytałam artykuł, ale jak widać ludzie są niesamowici, bo zakończono zbiórkę :) Anonimowy darczyńca wpłacił 20 000 zł. Oliwierkowi życzę dużo zdrówka, a rodzicom wszystkiego najlepszego.
~Arlene 7-06-2019 12:10
Wpłacone. Powodzenia maluszku!
~Tea 10-06-2019 21:46
A może by tak zorganizować jakiś koncert charytatywny dla tego Dzielnego Malca żeby mu pomóc?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Zlot Zabytkowych Mercedesów 2019  

„Godziny Ciszy” dla autystyków

Pogrzeb cietrzewia?

Po morskiej wyprawie

Przedwiośnie na rzecz LGBT

Sonda

Czy reklamy przy drogach i ulicach dekoncentrują kierowców?

Oddanych
głosów
974
Tak
78%
Nie
18%
Nie mam zdania
4%