MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Niedziela, 12 lipca
im. Weroniki, Jana

Potopy: zalewało i będzie zalewać

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Niedziela, 13 sierpnia 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 14 sierpnia 2006, 11:20
Autor: TEJO
Fot. Archiwum, K. Piotrowski
Rwące potoki zmiatające wezbranym nurtem wszystko, co napotkały na swojej drodze. Potężne głazy niesione wezbranymi rzekami, siejące spustoszenie w podgórskich miejscowościach. Strach przed wielką wodą. Powodzie… To zjawisko naturalne i wciąż nieprzewidywalne i nieokiełznane, mimo zdobyczy i postępu w technice hydrologicznej. Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj. Wiążą się z nimi wizyty rządzących i apokaliptyczne przepowiednie.

Należy się domyślać, że potopy, podtopienia i inne klęski związane z wielką wodą towarzyszyły mieszkańcom regionu od kiedy się tu osiedlili. Żródła historyczne dokumentują – jako największą – powódź, która region jeleniogórski sparaliżowała pod koniec lipca roku 1897. Katastrofę określono wówczas mianem powodzi tysiąclecia.

<b> Straszna noc
pod koniec lipca </b>
Nie było systemów wczesnego ostrzegania o nadchodzących opadach, choć istniało obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce. Nikt nie przypuszczał, że ulewa, która zaczęła się 29 lipca tamtego roku, przyniesie aż tak fatalne skutki dla miejscowości w pobliżu Jeleniej Góry.

Dokładny opis kataklizmu przytoczył na łamach miesięcznika „Karkonosze” Krzysztof Sawicki. Oparł się na wydarzeniach, które w nocy z 29 na 30 lipca roku 1897 nawiedziły mieszkańców Kowar.
Według relacji deszcz lał się z nieba strumieniami, jakby doszło do całkowitego oberwania chmury. Skromny potok Jedlica, który przepływa przez Kowary (Schmiedeberg) z godziny na godzinę zamienił się w niosącą spustoszenie porywistą rzekę.

Według relacji nikt z mieszkańców nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Rwąca woda uderzyła z impetem w domy, w których spali nieświadomi niczego ludzie.
Zmyła warsztaty rzemieślnicze, ówczesną fabrykę porcelany i stajnię z końmi. Impetu żywiołowi dodały głazy niesione przez nurt wezbranej Jedlicy oraz pnie drzew. Były ofiary i ogrom zniszczeń.

Ta sama ulewa spowodowała wystąpienie z brzegów Kamiennej i Wrzosówki. Zalane zostały Piechowice (Petersdorf), Sobieszów (Hermsdorf), ucierpiały Cieplice (Warmbrunn) i wiele innych miejscowości znajdujących się w dorzeczu Bobru, w tym Wleń (Lahn).

<b> Ratowali, co się dało </b>
W regionie szybko zaczęto usuwać skutki niszczycielskiego żywiołu. Do akcji włączyli się strażacy i żołnierze stacjonującej w Hirschbergu jednostki Strzelców Jeleniogórskich.
W Kowarach, aby ułatwić prace przy wywożeniu skalnych rumowisk, uruchomiono kolejkę wąskotorową. Było co naprawiać. Zerwane zostały mosty, publiczne i prywatne. Żywioł pochłonął ponad trzy kilometry dróg, co przy ówczesnej sieci komunikacyjnej oznaczało niemal paraliż dla miasteczka.

Podobnie było w Piechowicach i Sobieszowie.
Przyzwyczajeni niemal do idyllicznego krajobazu podgórskich miejscowości mieszkańcy nie mogli uwierzyć, co w jedną noc poczyniła wielka woda: zniszczone domy, tony konarów naniesionych przez nurt, rozwalone mosty. Sparaliżowana komunikacja.

<b> Wielcy na zalewiskach
i budowa umocnień </b>
Na dotknięte klęską tereny przybywali wielcy włodarze.
Po klęsce w Kowarach miasto odwiedza Augustyna Wiktoria, cesarzowa Niemiec. Przywozi nie tylko słowne wsparcie, ale i sporo marek na zabezpieczenie miasta przed kolejnym potopem. Jej wizytę upamiętniono na niestniejącej już dziś okolicznościowej tablicy wmurowanej w jedną z kamienic blisko ratusza.

Powódź z końca lipca roku 1897 stała się bodźcem dla niemieckich inżynierów i techników, aby zapobiec rozmiarom klęski w przyszłości. Powstaje ambitny plan wzniesienia konstrukcji hydrotechnicznych: zapór, śluz, zbiorników retencyjnych, które miały pomóc ujarzmić człowiekowi siłę żywiołu powodziowych wód.
Jak już wspominaliśmy, największym przedsięwzięciem była budowa tamy i zbiornika w Pilchowicach. Głównym projektantem zapory był profesor Otto Intze z Aachen (Akwizgranu).
Niemcy zbudowali ją z kamieni łączonych betonem. Na tyle skutecznie, że oparła się kilkudziesięciu wodnym żywiołom, które na przez lata jej zagrażały. Całość powstała szybko, jak na tamte czasy, bo w przeciągu ośmiu lat (1906 – 1912). Na otwarcie tamy przyjechał cesarz Wilhelm. Odsłonięto okolicznościową tablicę ku pamięci ofiar powodzi z roku 1897. Zniknęła po 1945 roku.

Nie tylko ta konstrukcja powstała w tamtych latach. We wspomnianych Kowarach pomni nauczki powodzi włodarze miasta regulują Jedlicę, między innymi dzięki pieniądzom przekazanym cesarzową Augustynę. Dzięki kamiennym konstrukcjom kolejna powódź, w roku 1899, nie jest już dla miasta w takim stopniu odczuwalna.

W Sobieszowie i Cieplicach powstają wały przeciwpowodziowe na Wrzosówce oraz śluza pod którą zostaje puszczony nurt rzeki. Tereny zalewowe w ten sposób są w pewnym sensie okiełznane. Na terenach zalewowych tworzą się miłe dla oka zakątki z kilkoma stawami.
Jednak przy większych opadach deszczu zamieniają się niemal w morze deszczówki. Czy skutecznie chronią ulice miejscowości przed zalaniem? Na pewno nie są w stanie oprzeć się wielkiej masie wody. Sam fakt, że praktycznie nieremontowane od dziesięcioleci, ani nie wzmocnione, odpierają napór kolejnych powodzi świadczy na korzyść pomysłodawców i wykonawców przedsięwzięcia.

<b> Powodzie lubią lipiec i sierpień
czyli powtórka z historii </b>
Kolejne żywioły upodobały sobie lipiec. Gwałtowne opady deszczu, które powodują zalanie części miejscowości następują, między innymi w nocy z 2 na 3 lipca roku 1926.
Były tak silne, że nurt Heide Wasser (Wrzosowej Wody, jak Wrzosówkę nazywali Niemcy), w ciągu kilku godzin zniszczył centrum Sobieszowa i zerwał mosty. Na archiwalnym zdjęciu widać rwącą Wrzosówkę. Zaznaczono też poziom, który osiągnęła w szczycie żywiołu.

Niewiele pod względem zagrożenia kataklizmem zmieniło się w latach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Natury nie ujarzmiła też transformacja ustrojowa z roku 1998.

Deszczowe lato z roku 1977 pamięta zapewne wielu mieszkańców miasta i okolic. Wystarczyło kilka dni intensywnych opadów i – znów to samo. Kamienna zalewa poszerzoną właśnie do czterech pasm ulicę Wolności oraz okoliczne zabudowania.
Centymetry dzielą masy wody od zerwania i przelania tamy przy jeziorze Pilchowickim. Potop podmywa Sobieszów i Cieplice. Wówczas, podobnie jak w roku 1897, do walki z żywiołem wysyłani są żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, którzy dzielnie podtrzymują tradycję Strzelców Jeleniogórskich.
Powódź nawiedza też miasto w roku 1980 i 1981, choć jej skutki nie są już tak niszczycielskie.

Natura, jakby sama chciała powtórki z historii, na największy żywioł naraża Jelenią Górę i okolicę niemal dokładnie w stulecie „powodzi tysiąclecia” z lipca 1897 roku.
Od początku lipca 1997 roku deszcz pada bardzo intensywnie. Uniemożliwia aktorom Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych przedstawienie spektakli w rynku. Odbywają się one w podcieniach kamieniczek, w bardzo okrojonej wersji.
Kulminacja żywiołu następuje w pierwszej dekadzie miesiąca. Miasto tonie. Wylewają Bóbr i Kamienna. Klęska na osiedlu Łomnickim.
Żywiołowi dają radę umocnienia Jedlicy w Kowarach, bo miasto – w którym opis kataklizmu sprzed wieku przytoczyliśmy – nie odczuwa tak bardzo skutków tej powodzi.

Wody wezbranych rzek zalewają Jelenią Górę także w lipcu roku 2001 oraz na przełomie lipca i sierpnia roku 2002.
Kolejną powtórkę z historii mieliśmy ostatnio. Zapewne zdarzy się jeszcze nie raz, mimo rzekomo doskonałych systemów ostrzegawczych (meteoradar zbudowany po powodzi w 1997 roku w okolicach Marciszowa i satelitarna nawigacja meteorologiczna).

Powtórką z dawnych czasów są także wizyty przedstawicieli władz na zalanych terenach. Wprawdzie w 1997 roku nie dotarł do Jeleniej Góry ówczesny premier Włodzimierz Cimoszewicz, ale jego nieobecność w 2002 roku nadrobił następca na stanowisku szefa rządu Leszek Miller. Nawiedził wówczas rozwalone przez powódź ujęcie wody pitnej w Górzyńcu, zaopatrujące Piechowice.
Podczas tegorocznej powodzi, czego chyba przypominać nie trzeba, pojawiła się także władza w postaci wicepremiera Ludwika Dorna.

Mimo tych nawiedzeń bardzo ważnych osób, jak historia pokazuje, pewne jest, że kolejna powódź znów zaleje region.

<b> Słowa (nie)prorocze </b>
Z powodziami związany związany jest także apokaliptyczny wątek przepowiedni Filipa Fediuka, jasnowidza z Ziemi Kłodzkiej. Jej mieszkańcy do dziś wspominają prorocze zdanie: Kiedy spotkają się trzy siódemki kataklizm nadejdzie - wówczas i wilk się wody w Kłodzku napije.
Ludzie dopiero w trakcie powodzi tysiąclecia z 07. 07. 1997, która zalała nie tylko Kłodzko, zrozumieli, co Fediuk miał na myśli. Jak podaje Ewa Wiśniewska w trakcie potopu poziom wody sięgnął dokładnie płaskorzeźby przedstawiającej wilka na jednej z kłodzkich kamienic przy restauracji „Wilcza Jama”.

Jasnowidz kolejny potop przewidział na dzień, kiedy „trzy dziewiątki staną obok siebie”. – Wówczas i lew kłodzki pysk w wodzie umoczy – pisał Fediuk. Kolejna taka data to 09. 09. 2009.
Jeśli ta przepowiednia miałaby się spełnić, woda zalałaby całą Kotlinę Kłodzką oraz – logicznie rzecz biorąc – również Jeleniogórską. Rzeźba lwa znajduje się, bowiem, 30 metrów wyżej niż emblemat wilka.

Teoretycznej możliwości całkowitego zalania tych rejonów nie wykluczają naukowcy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Cieplickie ule figuralne

"Piękna i bestia" w sobotni wieczór pod Ratuszem

Kiedy Cieplice były europejskim kurortem

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~DORO 14-08-2006 10:49
Poziąg z Kowar nie jedzie do Karpacza lecz Marciszowa przez Kamienną Górę ( ostatnie zdjęcie ) Do Karpacza tory rozwidlają się w Mysłakowicach. Na jednym ze zdjeć jest data 1987 zamiast 1897.
~Maria Magdalena 14-08-2006 20:30
Bardzo ciekawe i znamienne jest zdjęcie nr 6. "ze skutkami powodzi walczą mieszkańcy Sobieszowa". Wiem, że podczas Tej nocy naprawdę mało mieszkańców angażowało się w walkę z powodzią, walczyli z żywiołem praktycznie tylko strażacy. Były też głosy, potępiające "władzę" ze nikt nie ostrzegł przed powodzią. Prosze zauważuć, jeżeli pada deszcz przez 4 dni i mieszka się nad rzeką, to chyba można się spodziewać się najgorszego...
~Kostia 15-08-2006 3:07
W 77 roku woda przez tamę pilchowicką przelała się - mam fotki. Podobno częśc oficjeli z Warszawki urządziła tam imprezę i zażyczyli sobie dużego stanu wody. Potem nie zdążono jej spuścic (podobno) i dlatego doszło do tragedi we Wleniu m.in.
~qba 16-08-2006 21:35
Wszystko fajnie, artykuł świetny, tylko niech mi ktoś powie jak dostać sie do awrchiwum działu "Jelonka wczoraj"? Przycisk "poprzednie" kieruje zawsze do najnowszego artykułu, tak samo link w menu na górze. Czy redkacja mogłaby coś z tym zrobić? Pisałem maile i zero odzewu...
~prorok 16-08-2006 22:21
odnośnie przepowiedni: prgnę przypomnieć że "trzy dziewiątki stały obok siebie" cały 1999 rok i jakoś "lew pyska w wodzie nie moczył"
~jankes 21-08-2006 1:34
Ulica Staromiejska,Jagiellonska i inne Woda opadla,a worki,ktore dostarczono kilka dni po powodzi zalegaja,czekaja na nastepna powodz.Nikt nie interesuje sie stanem technicznym mostu na Staromiejskiej a ida juz zaklady ,czy wytrzyma nastepna wode.Podziele sie chetnie fotkami ,szczegolnie widokami z mojego garazu ,gdzie woda siegnela 1 metra Sluzby miasta,straz?? DWÓJA!!!Calkowita klapa!! Pozostaje tylko liczyc na Najwyzszego
~dreist. 22-08-2006 19:48
W wielu miejscach naszego miasta mozna odnależć do dziś zaznaczenia dokąd woda sięgała podczas powodzi jeszscze za czasów niemieckich. Jednym z takich znaków jest żeliwna tabliczka umieszczona na przyczółku mostu kolejowego na osiedlu Orle. Na tabliczce strałka pozioma i skrót W.Z.
~Bodzio 27-08-2006 16:58
Na ostatniej fotce pociąg jedzie do Mysłakowic a nie do Kamiennej Góry.
~WUJEK MARO 14-09-2006 9:02
Bardzo ciekawy artykuł propoagujący wiedzę o potencjalnych zagrożeniach. Należałoby może dodać, że wydarzenia powodziowe z 1897 roku, tak dotkliwe dla rejonu Jeleniogórskiego, stały się inspiracją do napisania książki, z której pochodzą niektóre z zamieszczonych tutaj zdjęć oraz zapewne część informacji. Myślę, ze przez szacunek dla autora wypadałoby tę publikację cytować!
~D E L F I N A 26-10-2006 17:34
Wyjatkowo silna fala przeszla przez Szklarska tego roku 10 sierpnia,miejscowosc ta ulegla znacznym zniszczeniom co z reguly sie nie zdarzalo z racji polozenia.W tym roku najbardziej zal zabytkowego mostu na Osiedlu Huty.Wladze raczej malo zainteresowane usowaniem szkod, bardzej kampania przed wyborcza.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Towarzystwa Karkonoskie

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Raport NIK dotyczący m.in. MZK Jelenia Góra

Jak Cieplice nie uratowały swojej niezależności

John Quincy Adams w Kotlinie Jeleniogórskiej

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
370
Tak
47%
Nie
39%
Nie wiem
14%