MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Porażający analfabetyzm czy artystyczne wyżyny?

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 20 listopada 2008, 21:57
Aktualizacja: Poniedziałek, 24 listopada 2008, 13:08
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Czy trzeba być rzemieślnikiem, aby być artystą? Jaka jest kondycja szkolnictwa artystycznego na prowincji, czyli – między innymi – w Jeleniej Górze? Czy w szkołach artystycznych w mniejszych miejscowościach mierni profesorowie kształcą miernych uczniów „produkując” niespełnionych artystów, którzy w kolejnych pokoleniach powtarzają ten sam cykl?

Tym zagadnieniom było poświęcone dzisiejsze spotkanie w ramach Obserwatorium Karkonoskiego, które odbyło się w Biurze Wystaw Artystycznych pod hasłem: „Szkolnictwo artystyczne: co by było, gdyby być mogło”. Gospodarz wieczoru, Andrzej Więckowski, zaprosił Mirosławę Heine, zastępcę dyrektora Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia oraz Marcina Znamienkiewicza, artystę rzeźbiarza i nauczyciela w Zespole Szkół Rzemiosł Artystycznych.

A. Więckowski w – jak zwykle świetnym i prowokującym wstępie – zarysował obraz szkół artystycznych na prowincji i sytuację artysty przez wieki oraz dziś. – Czy musi on opanować rzemiosło w czasach sztuki konceptualnej uprawianej bez materii, bez tworzywa? – pytał mówca.

Jak jest dziś? – Zanika majełtyka (to filozoficzne pojęcie Sokratesa: metoda wspólnego z uczniem dochodzenia do prawdy, a nie podawanie gotowych regułek) – podkreślił Więckowski. – A metoda erotematyczna (dawna nazwa metody nauczania opartej na stawianiu przez nauczyciela pytań związanych z tematem lekcji i udzielaniu przez uczniów odpowiedzi) kojarzona jest z erotomanią – dodał.

Gospodarz spotkania zacytował argentyńskiego pisarza Ernesto Sabato, który pisał o szkolnictwie prowincjonalnym. – Zaprzeczeniem sokratowskiej majełtyki jest tępy i despotyczny profesor uznający jedynie wiedzę skostniałą i jemu podobni. Jest nim ten, kto widzi w swym uczniu swojego wroga, a nie syna, którego powinien kochać, kto opiera się na przymusie, aby ukryć własne niedoskonałości, kto produkuje powtarzaczy i potakiwaczy, kto uznaje za dobrego ucznia miernotę o wzorowym zachowaniu – usłyszeli zebrani.

Andrzej Więckowski dał wyraz zaniepokojeniu. – Czy zwycięstwo wolności nie oznacza także wolności od alfabetu? Czy nie oznacza zwycięstwa buńczucznego analfabetyzmu? W różnych sztukach ta tendencja prezentuje się z różną siłą. Najmniejszą w muzyce. Mówca zaznaczył, że dziś sytuacja szkolnictwa artystycznego jest na rozstajach: pomiędzy ganionym przez Sabato prowincjonalizmem, a nieskrępowanym analfabetyzmem artystycznym. – Takim, który swe nieskoordynowane piski, beknięcia i wymioty podaje za sztukę – powiedział.
Gdzie w tym wszystkim jest Jelenia Góra? Czy jest ona nie tylko prowincją geograficzną, ale i duchową? Na to pytanie przecząco odpowiedzieli zaproszeni goście.

Mirosława Heine podkreśliła, że PSM I i II stopnia kształci – owszem – rzemieślników, ale mają oni wielkie szanse, aby spełnić się jako wybitni artyści. Podała przykład Tomasza Strahla, absolwenta szkoły, który jest jednym z najmłodszych profesorów Uniwersytetu Muzycznego im. Chopina w Warszawie. – Nie jesteśmy prowincją duchową. Tu przyjeżdżają na cykliczne warsztaty mistrzowie, aby uczyć uczniów, często małe dzieci – podkreśliła zastępczyni dyrektora szkoły muzycznej.

Marcin Znamienkiewicz nawiązał do poniemieckich tradycji cieplickiej szkoły, w tym do postaci Cyrillo del Antonio, wybitnego rzeźbiarza włoskiego, który tu pracował i nauczał. Wspomniał także o wielkich nazwiskach i powojennej historii szkoły, która wciąż buduje swoją tradycję, i choć jest na prowincji – nie można powiedzieć, że nie wybija się ponad poziom przyjęty za przyzwoity.

Jak to jest z naszym, jeleniogórskim szkolnictwem artystycznym? Dopełnieniem do debaty Obserwatorium Karkonoskiego niech będą głosy Internautów.

Ogłoszenia

Czytaj również

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Dzieła i smaki spod Śnieżki

Jubileusz strażników miejskich

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~arekm 20-11-2008 23:20
znam dwóch, sorry dwoje, absolwentów szkoły rzemiosł; ona - ostatnie lata pracy to f-ma meblarska z dużymi seriami i rola brakarza; nie potrafi, podobnie jak \\\"stolarze maszynowi\\\" zrobić \\\"kawałka porządnego mebla\\\"; i on - rzemieślnik-artysta, zrobi wszystko np.: ościeżnicę do starych, przedwojennych, podwójnych, drzwi balkonowych z wpuszczanymi zawiasami (czy jest jeszcze inny taki stolarz w Jeleniej Górze?) -ale tego nie nauczył się w szkole; znajomy \\\"niemiec\\\" jako pracę dyplomową robił drewnianą, b. eleancką parasolkę; czym mogą pochwalić się pedagodzy i absolwenci szkoły (powojenni)? na jakiej stronie jest \\\"popis\\\" i \\\"reklama\\\" szkoły? gdzie są porządni rzemieślnicy-artyści?
kazimierzp 20-11-2008 23:26
"Artysta - twórca tym różni się od rzemieślnika - odtwórcy, że swoje dzieła tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając im niepowtarzalny charakter. Dzięki temu dzieła wybitnych artystów rozpoznawane są bez potrzeby oglądania ich sygnatur." taka jest definicja artysty w Wikipedii! Czy szkolenie artystyczne jest potrzebne, a jeżeli tak to w jakim zakresie!?! Za czasów "komuny" aby móc nosić miano artysty należało mieć studia artystyczne (muzyczne, plastyczne), albo wykazać się pracą w instytucjach kultury i zdać egzamin eksternistyczny przed państwową komisją(i to nie z dziedziny w której ten ktoś był twórcą: malarz zdawał z literatury, teatru, historii muzyki itp)! Nie było ważne czy ten absolwent malował tak, że nikt tych dzieł nie chciał kupować, czy grał że na koncerty nikt nie chodził! On już był "artystą"!;-) Przez wiele lat w Jeleniej Górze "środowisko" traktowało jednego z malarzy jako pariasa, bo nie był po szkołach, a dzisiaj jest jednym z najbardziej znanych i kupowanych malarzy (szkół oficjalnych w międzyczasie nie skończył!). Pamiętam lekcje rysunku u zmarłego w ostatnim roku Ryszarda Natusiewicza. Każdego z będących na lekcji uczył techniki rysunku, akwareli. Uczył widzenia tego co się miało przedstawić na płaszczyźnie. Chyba, że trafiał na kogoś który miał "Iskrę Bożą", kogoś kto miał rzeczywisty wielki talent. Ten ktoś rysował, malował - a mistrz korygował jedynie drobne błędy techniczne. Nie wiem czy to jest symptomatyczne, ale z moich trzech synów jeden chodził do Szkoły Muzycznej, a dwóch uczyło się na prywatnych lekcjach. Dzisiaj, kiedy są dorośli to ten co chodził do Szkoły Muzycznej nie siada nawet do instrumentu. Ci synowie którzy uczyli się prywatnie u Mistrzów (dla nich to byli Mistrzowie!) lubią muzykę i często widzę ich przy instrumencie, czy z instrumentem w ręku!
~góral karkonoski 21-11-2008 9:54
Brawo Andrzejku! Znowu posiałeś nieco twórczego fermentu w głowach jeleniogórskich notabli. No, nie we wszystkich. Pewien pan ze Świeradowa jest i tak impregnowany na nowe pomysły ,że jego zgrabna główka i tak nie wiele przyswaja, nawet jak bywa od czasu do czasu na Obserwatoriach. Ciałom pedagogicznym z ZSRArt w Cieplicach ,życzę wytrwałości w kształceniu młodych talentów.
~marekpolska 21-11-2008 19:01
buhahaha ten na zdjęciu ziomek to on mnie uczy Kultury na KK mówimy na niego w szkole Steven Sigal i powiem wam szczerze że jak mam iść do niego na ćwiczenia to mi sie nie dobrze robi ten koleś jak mu tam Andrzej to ma strasznie naje....ne we łbie, boje sie że po tych jego ćwiczeniach ja tak będę miał jak on, pozdrawiam wszystkich uczniów KK :)
~marekpolska 21-11-2008 19:03
~Józef 22-11-2008 10:12
Ten Marekpolska za głupi jest, żeby go nauczyć kultury. Więckowski, ten facet na zdjęciu, też z takiego jełopa nie zrobi człowieka myślącego, chociaż jest wybitnym wykładowcą, świetnym intelektualistą i znakomitym eseistą.
~Sabath 22-11-2008 21:58
nie trzeba być rzemieślnikiem aby być artystą
~Tee 23-11-2008 11:44
"Mówca zaznaczył, że dziś sytuacja szkolnictwa artystycznego jest na rozstajach: pomiędzy ganionym przez Sabato prowincjonalizmem, a nieskrępowanym analfabetyzmem artystycznym. – Takim, który swe nieskoordynowane piski, beknięcia i wymioty podaje za sztukę – powiedział." To zdanie Mówcy bardzo trafnie oddaje sytuację nie tylko szkolnictwa artystycznego. Pasuje również do tego aby określić profil artystyczny obu naszych jeleniogórskich teatrów - w jednym prowincjonalizm jeśli chodzi o ofertę dla dorosłych widzów, w drugim nieskrępowany analfabetyzm artystyczny - to drugie jak najbardziej odnosi się do teatru pana Klemma.
~Koja 25-11-2008 9:25
Byłam na tym spotkaniu i zastanowiło mnie: wszyscy mówcy byli zachwyceni stanem szkolnictwa ale tylko mówili o sprawach w czasie przeszłym a co z czasem przyszłym?; p. dyr. z ZSRArt stwierdziła " iż będąc dyrektorem już prawie 30 lat jest po raz pierwszy w BWA bo jej nikt nie zapraszał"! Brakowało mi głosów z innych uczelni jak i również i młodzieży. A może i do nich trzeba wysyłać osobne zaproszenia?
~See 25-11-2008 21:37
~Sabath Jasne że nie trzeba, kazdy jak sie napije jest artystą :/

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wizyta gości z Chin i... wpadka

Piechowice mają pomysł na komunikację miejską!

Dali dobry przykład

Piknik Kasztelański

Nowy wóz dla strażaków

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny być jawne?

Oddanych
głosów
695
Tak
80%
Nie
15%
Nie mam zdania
5%