MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Środa, 15 lipca
im. Henryka, Włodzimierza

Polowanie na lisa

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 2 lutego 2008, 13:07
Aktualizacja: Niedziela, 3 lutego 2008, 8:32
Autor: carioca
Fot. www.chasse.fr
Zabicie dzikiego, ale chorego drapieżnika zajęło w sobotę sporo czasu służbom mundurowym. O chorym i wyleniałym zwierzęciu, najpewniej cierpiącym na wściekliznę, powiedział nam jeden z mieszkańców Sobieszowa.

Zwierzę leżało w rowie przy ul. Bronka Czecha, blisko sobieszowskich lasów. Kiedy strażnicy miejscy postanowili je zabrać, w przekonaniu, że jest padłe. Ale okazało się, że lis żyje. Na wzięcie żywego stworzenia, z uwagi na prawdopodobieństwo zarażenia wścieklizną, nie zgodzili się pracownicy schroniska dla zwierząt.

Lisa trzeba było zabić i pojawił się problem, bo przez dłuższy czas nie można wyznaczyć jednostki, która miała odstrzelić zwierzę. Nie chcieli tego zrobić myśliwi ze względu na brak tzw. odstrzału, policjanci nie wiedzieli, czy mogą użyć broni służbowej. Strażnicy miejscy broni nie mają, więc nie wchodzili w rachubę.

W końcu na strzał zdecydowała się policja po upewnieniu się, czy nie poniesie za to żadnych konsekwencji. Teren zabezpieczono i chorego lisa zlikwidowano. Nie wiadomo, czy zwierzę zostanie zbadane przez weterynarzy.

Służby weterynaryjne ostrzegają przed lisami, które masowo podchodzą do ludzkich siedzib. Wyżerają resztki ze śmietników. Nie boją się człowieka. W wielu przypadkach są nosicielami groźnych chorób. Dlatego, w przypadku zauważenia zwierzęcia, które dziwnie się zachowuje, należy zachować ostrożność i w żadnym wypadku nie zbliżać się do niego. Trzeba zawiadomić także odpowiednie służby: straż miejską lub policję.

Ogłoszenia

Czytaj również

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Senator zaklejał plakaty? Jest odpowiedź K. Mroza

Odnowili Kostiala i Kamienne Schodki  

Komentarze (20) Dodaj komentarz

~ 2-02-2008 13:49
Hah, i jeszcze Janek nic nie napisał? kto strzelił jaki kaliber, odległosc strzału?
~Ti 2-02-2008 13:49
Strzelali do umierającego zwierzęcia. To może niedługo na ulicach zaczniecie strzelać do kogoś kto np. straci przytomność. Ciężko było wezwać weterynarza i uśpić zwierze... Taki sposób byłby bardziej humanitarny... Na pewno bardziej humanitarny niż zastrzelenie. Jestem zbulwersowany brakiem "trzeźwego" myślenia. Tyle osób i nikt nie wpadł na najprostszy pomysł.
~Yogi 2-02-2008 13:59
Pomału Szanowna Redakcjo, nie kazda choroba to wścieklizna ,lis mógł byc potrącony przez auto lub chory na coś zupełnie innego. Nie siejcie niepotrzebnej paniki
~ 2-02-2008 14:31
ti przecież napisali ze w schronisku nie zgodzili się na to bo było zagrożenie wsciekliznmą
~karo karo 2-02-2008 14:38
biedne zwierzątko :(
~RYBACK 2-02-2008 14:46
Witam.Popieram "Ti"Jak można strzelać do bezbronnego zwierzaka i w dodatku chorego....Weterynarz+uśpienie+zbadanie=prawdziwa diagnoza-a nie "zabójstwo zwierzaka....Ale widać komuś zabrakło zdrowego rozsądku...Zresztą-jak zawsze....
~Dlaczego 2-02-2008 15:01
"...z uwagi na prawdopodobieństwo zarażenia wścieklizną,nie zgodzili sie pracownicy schroniska dla zwierząt"...Czyżby w schronisku dla zwierząt nie było środków usypiających i instrumentów weterynaryjnych stosowanych w tego typu przypadkach? Służba weterynaryjna jest odpowiedzialna za zabezpieczenie i oddanie zwierzęcia podejrzanego o wściekliznę do badań wykluczających lub potwierdzających tę chorobę.
~spider 2-02-2008 15:32
nie rozumiem takiego bestialstwa- przecież jest wiele możliwości unieszkodliwienia ,,podejrzanego" zwierzęcia oraz zbadania go- nie dość że wywołano panikę to jeszcze biedne zwierze musiało cierpieć przez ,,dłuższy czas" w którym to nasze cudowne ,,władze" zastanawiały się beztrosko kto do niego strzeli... nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takiego podejścia...
~Karolina 2-02-2008 15:39
Yogi - dokladnie. W naszym rejonie juz od kilku lat nie bylo przypadku wsieklizny. Zwierze moglo byc chore na kazda inna chorobe etc. Dla weterynarza nie bylby tez problem takie zwierze uspic. Jakby ktos wpadl na taki pomysl, zaoszczedzilby duzo czasu naszym 'sluzbom porzadkowym" i nerwow zwierzakowi.
~demol 2-02-2008 16:37
Więc podsumuję tak, schronisko nie dysponuje specjalistyczną strzelbą by oddać strzał z zastrzykiem usypiającym, ten problem dotyczy wszystkich służb weterynaryjnych z wyjątkiem ogrodów ZOO. Nie mamy też strzelby do wystrzeliwywania siatki a nawet gdyby to użycie tego sprzętu jest wielce utrudnione ze względu na krzaki. Koło łowieckie nie ma prawa używania broni w terenie zabudowanym, a Policja boi się nawet z procy strzelać bo przepisy użycia broni w tym kraju mamy chore jak chory i skorumpowany jest cały system sądowniczy i twórcy tych przepisów czyli sejm. Nie mamy co liczyć na to, że przejmiemy gotowe i sprawdzone zapisy z innych krajów, bo Polska to dziwny kraj i zawsze musi wszystko po swojemu. Na zaostrzenie przepisów też nie mamy co liczyć bo wszędobylska korupcja powoduje, że w więzieniach siedzą biedni których nie stać na adwokatów a cwaniaki i szurnięte dzieci wpływowych osób chodzą na wolności. Nie należy się więc dziwić, że Policjant, zwykle młody i niezbyt majętny z umiejętnościami wyniesionym po szkółce boi się wychylić, bo któż miałby go potem bronić: społeczeństwo, związki zawodowe ? Tym ze słabą pamięcią przypomnę odstrzał tygrysa w Warszawie, gdzie śmierć poniósł weterynarz i jakie były tego konsekwencje.
~macior 2-02-2008 19:01
Tutaj w pełni się zgodzę. Sam też nie zdecydowałbym się na użycie broni służbowej. Więcej pisania, tłumaczenia sie niż to warte. A może jakaś Pani prokurator z nudów stwierdzi, że z tego też jakiś zarzucik uda się postawić policjantowi. A liska szkoda, że w tak absurdulnym państwie przyszło mu żyć.
~macior 2-02-2008 19:02
Tutaj w pełni się zgodzę. Sam też nie zdecydowałbym się na użycie broni służbowej. Więcej pisania, tłumaczenia sie niż to warte. A może jakaś Pani prokurator z nudów stwierdzi, że z tego też jakiś zarzucik uda się postawić policjantowi. A liska szkoda, że w tak absurdulnym państwie przyszło mu żyć.
KochaS998 2-02-2008 19:31
Dlaczego nie wezwano weterynarza, żeby uśpił lisa? Lis mógł zostać potrącony lub coś w tym stylu. Jednak oni woleli zaoszczędzić troszkę kasy i odstrzelić bezbronne i cierpiące zwierze...
~... 2-02-2008 21:25
Zwierzak podejrzewam ze byl zdrowy.. kilkadziesiat minut przed ta cala akcja, szedlem ulica b. czecha i widzialem tego lisa..biegal sobie po podworkach, i nie zauwazylem zeby byl podejrzanie chory i wyleniały... A ze lezal w rowie, to podejrzewam ze go samochod musial potrącic... tyle z mojej strony. Nie rozumiem tej calej sytuacji :/
~JG 2-02-2008 23:08
Mój serdeczny kolega miał taki przypadek. Lis na w pół padnięty leżał mu w garażu. Obdzwonił wszystkie służby i nikt nie był w stanie mu pomuc, Więc sam wykonał wyrok na lisie i zgłosił że w garażu leży padnięty lis. Dopiero wtedy jego problemy się skończyły. Przyjechali i zabrali lisa do Warszawy na sekcje. Paranoja ,no ale cóż.Oto polska cała.
~Gustaw Jelen 3-02-2008 3:17
Janek Kos z "Czterech pancernych i psa"pewnie by strzelil bez namyslu . Przecez on i tygrysa nawet probowal zastrzelic . A tak powaznie to nie wiem , czy to bylo akurat dzialanie zgodne z ogolnie w tym kraju obowiazujaca Biblia . Tam jest napisane i pewnie slusznie -nie zabijaj . Mam nadzieje , ze panowie policjanci mieli to na uwadze .
~wet 3-02-2008 9:32
szanowna redakcjo na naszym terenie od wielu lat wścieklizny nie było i nie ma więc prawdopodobieństwo,ze lis był zarażony wścieklizną jest bliskie zeru
~_rymcycymcy___ 3-02-2008 11:44
Historia lisa przypomina mi zdarzenie sprzed paru (ładnych) lat ;) Na parkingu koło cmentarza jakaś babka podniosła krzyk, że widzi żmiję. Jeden z gapiów podjął się zabicia gada. Wskoczył do żuka i tak długo jeździł po żmiji, aż została mokra plama. Żałosne było to, że żmija miała może z 15 cm i była padalcem. Głupota rodzi panikę ...jak tutaj :)
~M 3-02-2008 14:47
mysle ze nie o wscieklizne tu chodzi, ale o jakas chorobe skory, na ktora cierpia okoliczne lisy (wylenialy wyglad potwierdza moje przypuszczenia). niestety choroba ta jest grozna dla zwierzat domowych. jesienia taki chory lis padl kolo mojego domu. jak jeszcze lezal ledwo zywy byl problem zainetesowac kogokolwiek tym problemem. przez kilka godzin probowalismy dodzwonic sie do kogos, kto mogly nam pomoc w tej sytuacji, ale bylismy tylko odsylani do kolejnych miejsc.... ponadto zarazil sie moj pies i leczenie trwalo grubo ponad miesiac niemal codziennych wizyt u weterynarza. to jest powazny problem, lisy zarazaja sie jeden od drugiego, nie wiem czy na ma sposobu zeby sluzby weterynaryjne zajely sie ta sprawa?
~kazimierap. 5-02-2008 0:20
<i> regulamin złamany </i>

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Śmieci przy ścieżce na Perłę Zachodu

Spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą

Przy Handlówce z darmowym parkingiem

Półkolonie z MOS–em po pierwszym turnusie

W lwóweckim magistracie z ograniczeniami

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
728
Tak
46%
Nie
41%
Nie wiem
13%