MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Pociągi pod nadzorem

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Wtorek, 8 listopada 2005, 0:00
Aktualizacja: Czwartek, 12 stycznia 2006, 15:10
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Przestępców nie odstraszają ani kary, ani uzbrojeni strażnicy.
Złodzieje potrafią w ciągu pół godziny przesypać z wagonów do worków nawet 60 ton węgla czy koksu. Konwojenci transportów kolejowych są zwykle bezradni. Uzbrojone grupy napastników są gotowe na wszystko.

W ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy b.r. pracownicy firmy Jarexs, ochraniającej wałbrzyską koksownię, uniemożliwili kradzież opału z transportów kolejowych ponad 2200 razy. Mimo to straty zakładu szacowane są w setkach tysięcy złotych. - Złodzieje organizują się w grupy liczące nawet 60 osób - relacjonuje Henryk Opałkowski, dyrektor firmy ochraniającej koksownię.

- Niestety, nie mam tylu funkcjonariuszy, by wydelegować stały patrol w okolice koksowni. Jeśli jednak dochodzi do naruszenia prawa, interweniujemy - mówi nadkom. Katarzyna Wojciechowska, komendant komisariatu IV policji.

Problem kradzieży dotyka również PKP. Transporty zmierzające do koksowni okradane są już na dworcu Wałbrzych Fabryczny. - Od lutego do października b.r. skradziono w tym rejonie prawie 15 ton opału. Do największej kradzieży doszło 9 lipca. Złodzieje, wykorzystując awarię lokomotywy, otworzyli dziewięć wagonów, po czym wysypali na tory osiem ton miału węglowego - informuje Adam Radek ze służby ochrony kolei. Transporty dostarczanego do Wałbrzycha węgla oraz eksportowanego do kontrahentów koksu są na szczęście ubezpieczone, co rekompensuje część strat.

W kradzieżach specjalizują się mieszkańcy dwóch wałbrzyskich dzielnic - Sobięcina i Podgórza. Obie sąsiadują z terenem zakładu. - Najgorzej jest w dni wolne od pracy - mówi Jan Folta, kierownik ochrony w kokosowni. - Kilkudziesięcioosobowe grupy, wyposażone w niebezpieczne narzędzia i kamienie, atakują pracowników strzegących wagonów. Wtedy prosimy o wsparcie, w użyciu są pałki i broń gazowa - dodaje. Aby dostać się do składu opału, złodzieje są zdolni do wszystkiego. Kiedy wprowadzono na teren zakładu patrol z psem, przestępcy przyprowadzili swojego czworonoga. Na szczęście z bezpośredniej konfrontacji zwycięsko wyszedł pies ochrony. - Pod adresem moich podwładnych, którzy uniemożliwiali kradzieże, wielokrotnie kierowano pogróżki. Straszono ich przez telefon, obrzucano kamieniami, a na początku października dwóch pobito - relacjonuje Henryk Opałkowski. - W trosce o zdrowie i życie strażników, do pilnowania koksowni skierowałem tylko osoby posiadające licencję na broń.

Koksownia rozciąga się na 26 hektarach. Na jej terenie jest prawie 15 kilometrów torowisk. Firma ochroniarska, z którą koksownia ma podpisaną umowę, opracowała nową koncepcję. Plan zakłada utworzenie telewizji przemysłowej oraz systemów alarmowego i nadzoru. - Dzięki elektronicznej ochronie będziemy mogli monitorować cały zakład i zapobiegać kradzieżom - uważa Opałkowski.

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spacer szlakiem kowarskiej kolei

Po testach autobusu zasilanego CNG  

Radny chce upamiętnić synagogę

Wichura nie narobiła szkód

Pokój ponownie rywalem Mroza

Kandydaci PO

Kiedy Cieplice były europejskim kurortem

Bawili się na festynie

Sonda

Czy jeleniogórski SOR zasługuje na krytykę?

Oddanych
głosów
203
Tak
74%
Nie
11%
Nie wiem
15%