MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Po premierze „Przygód Sindbada Żeglarza”: Leśmianowska baśń pełna tajemnic w lalkach

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 3 grudnia 2012, 10:40
Aktualizacja: 10:42
Autor: Elster
Fot. Marcin Oliva Soto–Archiwum Teatru
Lalkowa adaptacja baśni Bolesława Leśmiana „Przygody Sindbada Żeglarza” w reżyserii i ze scenografią Aleksandra Maksymiaka – najnowsza propozycja w repertuarze Zdrojowego Teatru Animacji – miała na niedzielnej premierze (2 grudnia) zarówno publiczność dziecięcą, jak i widzów dorosłych. Obie grupy wiekowe poczuły się odkrywcami nieznanych lądów.

Opowieści z „Księgi tysiąca i jednej nocy”, przełożonej na rodzimą poetycką wrażliwość przez Bolesława Leśmiana, gościły przed laty na deskach jeleniogórskiego Teatru Animacji. Leśmianowska „Baśń o pięknej Parysadzie” w reż. Beaty Pejcz w 1997 roku czarowała dzieci i dorosłych. Z kolei baśń inspirowaną Orientem pt. „Alibaba i czterdziestu rozbójników” i jej poetycki klimat wykreowany słowami przez Leśmiana z talentem przeniosła na scenę Lidia Lisowicz w 2004 roku. Najnowsze widowisko „Przygody Sindbada Żeglarza” w ujęciu Leśmiana zrealizował Aleksander Maksymiak.

Inscenizacja o fantastycznych przygodach młodego arabskiego kupca podróżującego po wodach Oceanu Indyjskiego rozgrywa się w wielu konwencjach. Reżyser wykorzystał żywy plan, aktorów w maskach, różnie animowane lalki oraz teatr cieni. Wartka akcja i zmieniające się po sobie sceny sprawiają, że przedstawienie ma dobre tempo i młodzi widzowie patrzą na scenę, jak zaczarowani. Magia działa, lalki są bardzo płynnie i precyzyjnie prowadzone przez widocznych i niewidocznych aktorów-lalkarzy, którzy wiodą widzów przez opowieść ku szczęśliwemu zakończeniu.

Sindbad (w tej roli Rafał Ksiądzyna) mieszka w Bagdadzie w pałacu kiepskiego poety wuja Tarabuka (Jacek Maksimowicz), któremu wiatr porwał wszystkie rękopisy wierszy. Któregoś dnia chłopak dostaje list od psotnego Diabła Morskiego (Sylwester Kuper), wsiada na okręt i wypływa w daleką morską podróż. Sindbad zostaje wysadzony na wyspie, na której panuje król Miraż (Radosław Biniek). Król i jego córka Piruza (Dorota Fluder) przekręcają jego imię na „Hindbad”. Młodemu żeglarzowi udaje się odpowiedzieć na zagadkę króla i w nagrodę dostaje połowę królestwa i rękę królewny Piruzy. Dowiaduje się od niej, że sąsiednią wyspę zamieszkuje niewidzialny potwór Diegal (Radosław Biniek). Chłopak postanawia przed ślubem z królewną odwiedzić potwora. Dochodzi do spotkania z potworem, który za karę stwarza sobowtóra Sindbada o imieniu Hindbad. Po jego powrocie, królewna wybiera na męża…Hindbada.

Najmłodsi widzowie wodzili jak zaczarowani wzrokiem za wynurzającym się co chwila statkiem, za falującym od błękitu tkaniny oceanem, za dziwnymi potworami na morzu i lądach. Podczas wspólnej przygody czekało ich spotkanie z ludożercami z Afryki, ciemnoskórą Arminą (Katarzyna Morawska) i piękną nieznajomą ze snów - Sreminą (Lidia Lisowicz).

Niebywale bajecznie kolorowa i zaskakująca scenografia autorstwa Aleksandra Maksymiaka, podobnie jak kostiumy, urzeka różnorodnością rozwiązań plastycznych. Konstrukcja wypełniająca scenę, odpowiednio podświetlona i uruchamiana przez aktorów-lalkarzy, doskonale pobudza wyobraźnię. Dopełnieniem są maski (twarze tytułowego bohatera i jego wuja są ukryte za maskami z komedii dell'arte), nadające postaciom ich baśniowy charakter. Z kolei lalki są dowodem na siłę klasycznych rozwiązań w dobie szalonej ekspansji mediów elektronicznych i kultury obrazkowej. A wszystko na oczach widza staje się fascynujące, niczym barwna maszyneria iluzjonisty. Orientalną i bogatą w sceny fantastyczne atmosferę magicznego świata podkreśla subtelnie stylizowana muzyka Zbigniewa Karneckiego. Reszta magii należy do Bolesława Leśmiana, który nie szukał w tej opowieści nachalnej puenty i nie podporządkował fraz taniemu dydaktyzmowi, lecz z kreatywnością dziecka i mądrością dorosłego finezyjnie posługiwał się barwnym językiem.

Chociaż „Przygody Sindbada Żeglarza” adresowane są do najmłodszych widzów, ten niezwykły spektakl z przyjemnością obejrzą również dorośli widzowie, którzy zdaje się nie zatracili dziecięcej wrażliwości w odczuwaniu świata. Słowem - to świetna propozycja dla całej rodziny.

Ogłoszenia

Czytaj również

Bilety MZK też podrożeją?

Będzie gdzie poćwiczyć

Wjechał w słup

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~ds 3-12-2012 11:56
Nawet dobre
~juh 3-12-2012 20:59
gratulacje, dawno nie czytałem poprawnej recenzji teatralnej
~Widz 3-12-2012 21:29
Rzeczywiście Maksymiak dokonał dobrego dzieła!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Od dzisiaj płatne parkowanie

PiS apeluje do mieszkańców

Radni KO za podwyżkami

Popił i chciał okraść ulicznego grajka

Wokół wotum zaufania

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
462
Tak
21%
Nie
77%
Nie mam zdania
2%