MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Po premierze „Don Juana”: Bunt ateisty hipokryty

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 27 października 2013, 6:44
Aktualizacja: Poniedziałek, 28 października 2013, 7:21
Autor: Elster
Fot. Archiwum Teatru
W sobotę (26 października) inscenizacją sztuki „Don Juan” Moliera, w reżyserii Michała Kotańskiego, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida rozpoczął nowy rozdział swej historii. Jest to pierwsza premiera pod rządami Piotra Jędrzejasa.

Dyrektor Teatru im. Norwida Piotr Jędrzejas, reżyser (w Hotelu Gołębiewski w Karpaczu można było oglądać gościnnie wystawianą farsę „Histerie miłosne” wg Murray'a Schisgala) i aktor (był Papkinem z „Zemsty” podczas Narodowego Czytania dzieł Aleksandra Fredry), zgodnie ze swoimi deklaracjami, nie wybrał najłatwiejszej, komercyjnej drogi pozyskania widza. Stawia uparcie na teatralną tradycję (w 192. rocznicę urodzin Norwida (24 IX) – patrona teatru, otwarto wystawę poświęconą wszystkim jeleniogórskim realizacjom, a w przyszłościowych planach repertuarowych już jest uwzględniony „Pierścień wielkiej damy”) i klasykę, czego modelową realizacją jest właśnie „Don Juan” Moliera. To wyjątkowo czytelna inscenizacja. Bez najmniejszych udziwnień i nadinterpretacji.

Pierwsza część spektaklu toczy się żwawo, w rytmie wodewilu. Na schodach dwubiegowych stoją wszyscy występujący aktorzy i w rytm kompozycji Marcina Mirowskiego poruszają się niczym marionetki. Za chwilę zostanie odegrany dramat, a może komedia, Don Juana. Jako pierwsi pojawiają się: wierny sługa tytułowego bohatera - Sganarel (Piotr Konieczyński utrzymuje warsztatową maestrię; i choć to samograj, jego bohater nie jest tutaj wyłącznie żartownisiem, aktor ukazał całą gamę sprzecznych uczuć miotających wiernego sługę Dona Juana) oraz Guzman (Bogusław Siwko), burgrabia Donny Elwiry.

Ale oto i bohater w swoim pastelowym kostiumie z żabotem stroszy się niczym pozer. Don Juan u Michała Kotańskiego jest młodzieńcem, buntownikiem, wytatuowanym chuderlakiem. Robert Mania gra łowcę wrażeń i znudzonego racjonalistę, który zadaje sobie metafizyczne pytania i zastanawia się nad problemem wiary. Chce wierzyć i wierzy, że świat należy do niego. Jego inteligencja przeradza się w przewrotność, a poczucie bezkarności pozwala kpić ze wszystkiego i wszystkich. Jest ironiczny, odważny, spontaniczny, czasem szlachetny, niepokorny, wyniosły i wyrachowany, choć momentami wydaje się jedynie cyniczny, zgorzkniały i zobojętniały.

Z mocno przestarzałego dzisiaj dowcipu Moliera, Michałowi Kotańskiemu udaje się wydobywać sensy, które żyją pełnią życia literackiego. Do atutów przedstawienia należą sceny komediowe. Śmieszą zaloty Pietrka (Jacek Grondowy) do Karolki (udana rola Anny Ludwickiej-Mani), a także gdy Don Juan uwodzi w rytm zabawy dwie wieśniaczki: wspomnianą Karolkę i Marcysię (Magdalena Kępińska znakomicie odnalazła się w roli godnej przeciwniczki Karolki). Zwłaszcza damską część publiczności bawi samo pojawienie się facetów w rajtuzach: braci Donny Elwiry - Dona Carlosa (Robert Dudzik) i Dona Alonzo (Jarosław Góral) oraz Sganarela w stroju pielęgniarki. Jest też scena z żebrakiem (Kazimierz Krzaczkowski) gdy Don Juan rzuca wyzwanie Bogu.

W części drugiej, utrzymanej w nieco ponurym klimacie, spektakl Michała Kotańskiego nabiera płynności rytmu, form, działań i obrazów, dzięki kolejnym krótkim, rozpływającym się w mroku scenom: gdy Don Juan - libertyn i ateista w obecności swojego ojca Don Luisa (Tadeusz Wnuk) przemienia się dla niepoznaki w odnowionego moralnie nabożnisia, oraz z przychodzącym po zwrot długu Panem Niedzielą (przekonywujący Bogusław Kudłek). Jest tu także piękna scena o ascetycznej konstrukcji ostatniego spotkania Don Juana z monolitycznie szlachetną Donną Elwirą (Małgorzata Osiej-Gadzina), chyba – obok Sganarela - najciekawszą aktorsko sylwetką dramatu. Wrażenie robią z kolei monumentalne sceny w obliczu zjaw (Elwira Hamerska-Kijańska, Elżbieta Kosecka, Iwona Lach i Marta Łącka) oraz przy spotkaniu z Komandorem (Andrzej Kępiński).

W widowisku Kotańskiego „donżuaństwo” molierowskiego bohatera jest tylko jednym z rysów jego charakteru, wcale nie najważniejszym. Stopniowo spod powierzchni zręcznych dialogów, frazy, eleganckiego ruchu i kostiumu, wyłania się ukryta prawda o ludzkiej namiętności i skazanej na porażkę próbie zapanowania nad rzeczywistością. Jest to bunt racjonalisty przeciw bigotom, ciemnej masie głuptaków, panom, przesądom i świętoszkom.

Spektakl broni się wyraźnie dostrzegalnym ogromem pracy przygotowawczej oryginalnymi układami choreograficznymi autorstwa Izabeli Chlewińskiej. Pochwalić należy techniczną stronę inscenizacji - grę świateł i scenografię zbudowaną przez Tomasza Brzezińskiego. Duża tu także zasługa autorki kostiumów Anny Chadaj, która zaprojektowała nie tylko stroje współczesne, ale z elementami z epoki powstania dramatu (np. peruki). Warto też wspomnieć o ciekawej, wizualnej projekcji według pomysłu Michała Jankowskiego, będącej tłem akcji.

Ambitna premiera świadczy o tym, że Teatr im. Norwida nie zamierza publiczności kokietować, ale też oszczędzać jej spraw wymagających przemyśleń, że widzi w niej dojrzałego partnera, co tym cenniejsze, że jeleniogórska publiczność nie zawsze bywa tak poważnie traktowana.

Ogłoszenia

Czytaj również

Nivel w strugach deszczu i... słońcu

Kolejowa po remoncie

Szklane orzeźwienie

Komentarze (57) Dodaj komentarz

~mł 27-10-2013 9:36
Wyśmienity spektakl, wspaniała gra aktorska , kostiumy , prosta ale nowoczesna w formie scenografia. Poczulam powiew nowego w naszym teatrze. Swietnie. szkoda tylko ,że jak zawsze po premierze, nie moglam posłuchac rezysera, podziekowac aktorom ponieważ tradycyjne popremierowe spotkania zostały przeniesione na "zaplecze" i tylko dla wybranych. Nie pchałam sie nigdy na toasty i bankiety ale wg mnie premiera to świeto teatru , aktorów i widzów .... Widocznie" instytucja kultury w czasach kryzysu" niestety nie dla wszystkich... :-) Ale i tak gratuluje i dziekuje za piekna premiere.
Piipi Jelonkowa 27-10-2013 10:17
..do - [~Autora postu z godz.09:36] ..masz racje ! .. to jest bardzo smutne.. "ukrywaja sie",bo chyba posluchali Don Juana .."ty widzisz wszystko, a nikt nie widzi Ciebie"
~ 27-10-2013 11:18
jeleniogórskie instytucje "kultury" zawsze mają równych i równiejszych po premierze, nie widzowie mają dla nich znaczenie lecz "swojacy - zaproszeni goście" ... cóż, widzowie płacą za bilety, ale jeśli się ich lekceważy, to oni w końcu odwracają się od instytucji kultury...
~Don Carlos 27-10-2013 11:21
Gratulacje dla nowego dyrektora teatru:) Słowa uznania dla reżysera i scenografa. Don Juan nie zawiódł. Spędziłem wyjątkowy wieczór, w towarzystwie wyjątkowej kobiety. Spotkanie (bankiet) było dla wszystkich. Wystarczyło tylko wejść...:)
~ 27-10-2013 11:34
do 27-10-2013 11:21 | ~Don Carlos | - czy ktokolwiek zaprosił widzów po spektaklu?
~Don Carlos 27-10-2013 11:54
Jak ktoś chce, to zawsze znajdzie drogę...
Piipi Jelonkowa 27-10-2013 13:02
..do - [~Don Carlos] .. *ale* ! .. nawet sam Bog nie wchodzi bez z a p r o sz e n i a ..do mojego serduszka ! /..przyp. modlitwa/ ~ Wiesz ? .. pomyslalam,ze .. Pan Dyrektor jest obecnie pod wplywem .. Don Juana - ateisty.
~Don Carlos 27-10-2013 13:15
Można było wziąć przykład z Don Juana, który wkradał się do kobiecych serc bez zaproszenia. Przynajmniej wtedy sztuka odniosłaby bezdyskusyjny sukces. Nie pierwsza to i nie ostatnia premiera w naszym teatrze, więc osławiony już tutaj bankiet będzie w przyszłości stał przed każdym otworem:)
Piipi Jelonkowa 27-10-2013 13:26
..do - [~Don Carlos] ..*hi,.. ode mie by odszedl z opuchnietym okiem ! pa.*p
~Don Carlos 27-10-2013 13:38
Więc wszystkiemu winne opuchnięte oko Don Juana. Ryzykował nim, gdy wkradał się do kobiecych serc. Dlatego też przeszedł do historii właśnie jako Don Juan. Ktoś pełen odwagi, kto nie bał się być sobą i kroczył za swoimi pragnieniami.
~mm 27-10-2013 14:58
kazdy mogl byc na bankiecie- nie trzeba nikogo specjalnie zapraszac- bylo tylko duszno..ale spektakl super
~ 27-10-2013 15:59
premiera w teatrze zdominowana tematem bankietu żal d ściska.
~jazzowo 27-10-2013 16:06
Brawo Jelonka, dobrze, że zauważyliście premierę "Don Juana". Nie wszystkie imprezy, nawet te udane mają do Was szczęście. Nie wspomnę o odbywającym się festiwalu jazzowym "Krokus Jazz Festiwal". Setki widzów, doskonałe koncerty , niektóre na światowym poziomie - choćby wczorajszy Bustera Wiliamsa...ale cóż to dla Jelonki.... Czekamy na krwawy wieczór u pijaków. To będzie NEWS!
~ 27-10-2013 16:26
do 27-10-2013 15:59 | - nie powinno być żadnych bankietów, bo kraj jest w kryzysie, a teatr nie bardzo rentowny, więc za co te bankiety? podatnicy na to płacą!
~jazzowo 27-10-2013 17:16
Brawo Jelonka, dobrze, że zauważyliście premierę "Don Juana". Nie wszystkie imprezy, nawet te udane mają do Was szczęście. Nie wspomnę o odbywającym się festiwalu jazzowym "Krokus Jazz Festiwal". Setki widzów, doskonałe koncerty , niektóre na światowym poziomie - choćby wczorajszy Bustera Wiliamsa...ale cóż to dla Jelonki.... Czekamy na krwawy wieczór u pijaków. To będzie NEWS!
Piipi Jelonkowa 27-10-2013 19:54
..do - [~Don Crlos ] .. rowiez ryzykowal urlopem macierzynskim !
~widz_2 27-10-2013 20:30
Najważniejsze to to , że spektakl był na poziomie dawno nie widzianym w Jeleniej, w Teatrze Norwida. Gratulacje dla całego zespołu!!! Dla wszystkich aktorów, przede wszystkim Don Juana (niesamowita postać!) i dla Reżysera. Powodzenia, czekamy na więcej.
~ 27-10-2013 21:23
wielkie brawa dla Pana Roberta Miania- super kreacja i super rola ...fantastycznie się na niego patrzyło i słuchało. Z przyjemnością przyjdę jeszcze raz na ten spektakl ;-)
~zibuzibu 27-10-2013 22:40
Życzę Panu Piotrowi, żeby pozytywne opinie po premierze Don Juana przekonały go do społeczności teatralnej i żeby polubił ten zespół. Może wreszcie poprawi się atmosfera w Teatrze i ludzie przestaną bać się zwolnień ze względu na wiek. Póki co nikt nie jest pewny "dnia ani godziny", atmosfera w pacy nie ma nic z atmosfery kojarzącej się z placówką kulturalną. Tak mi powiedzieli zaprzyjaźnieni pracownicy
~widzęty 27-10-2013 22:40
nie mam do nikogo awersji ani złości i uprzedzeń jednak Pana kreującego Guzmana nie idzie zrozumieć - najzwyczajniej bełkocze. Przepraszam, że publicznie wyrażam aż tak skrajne spostrzeżenia, ale sądzę, że nie jestem w nich odosobniony. Panie Bogusławie, Panie dyrektorze - coś trzeba z tym zrobić.
~zibuzibu 27-10-2013 23:00
Życzę Panu Piotrowi, żeby pozytywne opinie po premierze Don Juana przekonały go do społeczności teatralnej i żeby polubił ten zespół. Może wreszcie poprawi się atmosfera w Teatrze i ludzie przestaną bać się zwolnień ze względu na wiek. Póki co nikt nie jest pewny "dnia ani godziny", atmosfera w pacy nie ma nic z atmosfery kojarzącej się z placówką kulturalną. Tak mi powiedzieli zaprzyjaźnieni pracownicy
~Do zibu 27-10-2013 23:22
Co za bzdury! Mnie zaprzyjaźnieni pracownicy mówili zupełnie co innego :)A poza tym- NIKT nie zna dnia ani godziny! Brawo nowy dyrektor!
~aaro 28-10-2013 8:29
Nie było źle, ale dobrze też nie było. Aktor grający DJ to tragedia.
~fanteatr 28-10-2013 9:34
Guzman ( Boguś S) ! czy to była chwilowa niedyspozycja , bo chyba nie . Jak mozna na generalnej przyjąć takie dzieło w takim wykonaniu. czy reżyser naprawdę tego nie słyszał ? Bo widownia nie rozumiała jednego słowa ! Ale ogólnie super! Gratulacje Panie Dyrektorze
~super123 28-10-2013 9:55
Gratulacje dla nowego dyrektora! Wspaniała sztuka. Nareszcie zobaczyliśmy profesjonalnie wyreżyserowany spektakl z choreografią na miarę na miarę współczesnego teatru dramatycznego. Na uwagę oprócz idealnej scenografii i kostiumów zasługuje również doskonała muzyka. Jeżeli chodzi o grę aktorską, to moim zdaniem najwyższe wyrazy uznania należą się w szczególności grającemu rolę sługi, Panu Piotrowi Konieczyńskiemu.
~rumcajs54 28-10-2013 10:17
Robert Mania - Roberta Mani !
~:) 28-10-2013 14:09
Nareszcie!!!!
~KumKum 28-10-2013 15:49
Rewelacyjna sztuka. Swietnie zagrana. Rola Don Juana fenomenalna. Niestety faktem jest, ze niektórych aktorów cieżko zrozumieć bo albo coś z pomieszczeniem jest nie tak albo wagarowali podczas zajęć z pracy z głosem ;) jednak to tylko wyjątki, poboczne postacie bo najbardziej popularni aktorzy naszej sceny poradzili sobie jak zawsze kapitalnie! Polecam.
~ 28-10-2013 17:13
No to zastanówcie się, czy ta sztuka świetnie zagrana, jeśli nie można zrozumieć słów aktorów, które wypowiadają na scenie. To co wyście zrozumieli z tej sztuki, jeśli mowa była niezrozumiała, jak niektórzy tutaj piszą? Albo świetnie zagrane, albo niezrozumiale.
~M. Kamiński 28-10-2013 18:29
Przedstawienie przeciętne i nie rozumiem tych kilku narwańców, którzy rzucili się z brawami na stojąco. Warto zauważyć popis Konieczyńskiego, który znowu pojawia się w uroczej, choć etykietyzującej go roli śmieszka. Bohater tytułowy mdły, nudnawy i nieprzekonujący, zwłaszcza w ramotycznych deklamacjach o tzw. ważnych sprawach, których - zamierzenie? - nie potrafi udźwignąć. Zespół momentami sztucznie angażowany do zbędnych ról, jak epizod Rózeczki czy zapowiedź wejścia Pana Niedzieli, jakby chodziło o niepominięcie nikogo i danie każdemu szansy. Rozczarowuje zasadnicza dla dramatu scena z żebrakiem, którą aktorzy zwyczajnie odbębnili. Dużo lepiej po stronie technicznej: plus za pomysł na wykorzystanie przestrzeni teatru, świetną choreografię oraz niektóre interesujące kostiumy.
~M. Kamiński 28-10-2013 18:31
Plus za nawiązanie do tradycji Norwida i podjęcie się tematu klasycznego, który najlepiej pokazuje potencjał teatru. Niestety, patrząc na Don Juana poza historią Francji czy dramatu w szczególności, nic w tym nie ma dla współczesnego widza. Przebieranka mężczyzny w spódniczkę (koncept reżysera, poprawiającego Moliera), albo nawrzucanie wojującym ateuszom czy klerykałom dziś jest obojętne i błahe, bo religia czy obyczajowość przestały angażować emocje. A przynajmniej inaczej można je definiować. O ileż więcej żaru jest w legnickich Trzech Furiach, które też są o obłudzie naszej narodowej, ile w wałbrzyskim "Na boga", który również jest o teraźniejszej, polskiej religijności. Tym niemniej Don Juan to spektakl zdecydowanie lepszy od paru ostatnich w Norwidzie. Pozdrawiam, Miłosz Kamiński
~do m.k. 28-10-2013 19:25
nienawidzisz tego miasta, tych ludzi, tego teatru. wyjedź i nie wracaj!
~~ 28-10-2013 19:33
Gdyby nie rola Piotra Konieczyńskiego (Sganarel) spektaklu nie oglądałoby się tak przyjemnie! Jest Pan mistrzem w swoim fachu! Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie można zobaczyć Pana na scenie bardzo często i w wielu dużych rolach. Pan jest przeuroczy, czuć ten kunszt wytrawnego aktora w każdym geście i słowie. Spektakl ogólnie bardzo ciekawy i nie da się na nim nudzić. Serdecznie wszystkim polecam!
~Widz 28-10-2013 20:55
Nie podzielam ani w 1% opinii powyższego komentu pana Kamińskiego dot. gry aktorskiej Pana Konieczyńskiego. Jego Sganarel jest skonstruowany zupełnie z innych środków wyrazu niż poprzednie role (Françoisa Pignona w "Zakale" i "Kolacji dla głupca" czy nawet Ślaza, sługi Św. Gwalberta w "Lilli Wenedzie"). Tu w ciele ma w sobie coś z kota, który jest gotowy do ataku, skoku. Mógły cały spektakl siedzieć sobie na schodach, a i tak chciałoby się go oglądać. Z jednej strony to zabawa, z drugiej - walka. Jego - jak to pan Kamiński nazywa - "przebieranka mężczyzny w spódniczkę" jest jak "krótka piłka" i na temat, reżyser nie poprawił tym Moliera. Być może Robert Mania ma być zblazowanym egotykiem, który przejmuje się tylko sobą i nie myśli o najbliższych coś a'la Ville Valo. I takiego go kupuję.
~ 28-10-2013 21:43
do 28-10-2013 19:25 | ~do m.k. | dlaczego uważasz, że ten MK nienawidzi miasta, tylko z tego powodu, że skrytykował spektakl? On tak widzi ten spektakl, ma prawo do swojego zdania. On nie pisze źle o naszym mieście. Ważne jest, że w ogóle zabrał głos w sprawie tej sztuki. Inni się zachwycają, on nie. Jest taka strona: lubimyczytac.pl. Tam jedni ludzie piszą peany na temat jakiejś przeczytanej pozycji, inni zaś dają dwie gwiazdki (to jest bardzo mało), nie pisząc nic. Jeszcze inni zaś opisują, co się nie podoba. Całość wpisów daje dopiero jakiś obraz. Dlatego dobrze, że napisał nie na kolanach, ale siedząc. Inni napisali leżąc plackiem i bijąc pokłony. Też mają do tego prawo. Nie można jednak napisać o MK, że nie lubi Jeleniej Góry, bo sztuka teatralna podobała mu się umiarkowanie.
~ 28-10-2013 21:46
A pana Piotra Konieczyńskiego ja też lubię, bo ma wspaniałą dykcję, jest bardzo dobrym aktorem i przyciąga widzów. I pewnie wybiorę się na tę sztukę tylko dlatego, że on w niej występuje, przykuwa uwagę każdego widza.
~Widz 28-10-2013 21:59
do 28-10-2013 21:43 | ~ | Chyba w tym wpisie (do 28-10-2013 19:25 | ~do m.k. |) nie chodzi o to, że pan Kamińskiiemu "się podoba(ło) umiarkowanie". Idzie o porównywanie i osądzanie działalności teatru w Jeleniej Górze do wyniesionych ponad ten teatrów w Legnicy i Wałbrzychu. I takie coś może być boleć. To tak jakby działania sekretarza gminy Janowic Wielkich porównać do działań sektretarza gminy w Domiechowicach.
~Do pana M.K 29-10-2013 6:50
Ja się domyślam, że pan ma odpowiednie wykształcenie by pisać teatralne recenzje, ale dlaczego robi to pan w postach na jelonce?
~wtf 29-10-2013 6:56
"jakby chodziło o niepominięcie nikogo i danie każdemu szansy" A jeśli tak panie Miłoszu?.....
~... 29-10-2013 10:32
Panie Miłoszu, chyba dopiero od niedawna bywa pan w naszym teatrze skoro uważa pan, że Piotr Konieczyński ma przypiętą etykietke śmieszka. Pomijam fakt, że bycie zabawnym świetnie mu wychodzi to nie oznacza to, że zawsze taki jest. Pozdrawiam
~I jeszcze 29-10-2013 18:00
Nazywa się narwańcem, kogoś komu spektakl podobał się na tyle, by pokazać to zadowolenie, więc ja narwańcem nazwę samozwańczego recenzenta, który spamuje portal jelonka ;)
~M. Kamiński 29-10-2013 19:33
Trudno polemizować z cieniami, ale skoro taka ciekawa rozmowa... Jak dla mnie, nie teatr, ale spektakle bywają udane albo nie. Każdemu teatrowi zdarzają się obsuwki znikające pędem jak np. "Przez długi czas..." Na szczęście nie jestem recenzentem, żeby musieć się nimi zajmować. W teatrze jestem prostym widzem: polecam, to co mi się podoba, a nie polecam tego, w czym sam nie umiem znaleźć satysfakcji. Czy trzeba mieć specjalistyczne wykształcenie do komentowania w "Jelonce"? Może lepiej np. przeczytać "Don Juana", by nie znaleźć w nim pielęgniarki, tylko lekarza - bo kto pisze recepty? Dlaczego lekarz, wiadomo- stosunek Moliera do lekarzy jest ogólnie znany. Ale reżyser dla spódniczki poprawił Moliera. A od recenzji jest solidny jak zawsze red. Elster. Pozdrawiam dyskutantów! M. Kamiński
~stanka 29-10-2013 19:58
Sganarela w oryginale grał sam Molier. W zamierzeniu Moliera miała to być komedia. Dobrze się stało, że sługę grał pan Konieczyński, ponieważ utrzymał komediowy charakter sztuki nie przysłaniając jej dramatycznego wątku. Brawo panie Piotrze. Wybiorę się jeszcze na tę sztukę, bo faktycznie dawno nie było u nas takiego spektaklu. Biłem brawo stjąc bo uważam, że stojąc łątwiej się klaszcze. A klaskaliśmy długo i należało się to Aktorom, Reżyserowi, Kompozytorowi oraz Pomysłodawcy.
~Taaaa 30-10-2013 17:13
Bo przebrać się za lekarza w kostiumie raczej współczesnym trudno....ale można pana zrozumieć, że woli pan laski na krzyżu w Wałbrzychu niż faceta w spódnicy w Jeleniej ;) A spektakl super i nie ma co obrazać tych co wstali!
~ 1-11-2013 14:12
A ja się cieszę, że pan Miłosz Kamiński napisał tę recenzję i wara wam od jego pisania, a gdzie ma pisać, jak nie na forum jelonki??? Przynajmniej znalazł się ktoś, kto napisał prawdę o spektaklu, nie podlizując się nikomu, jak to nasi rodzimi redaktorzy różnych portali - na kolanach... To widz jest od oceniania, a nie kierownicy i ludzie związani z teatrem, tzw. "ludzie teatru", a jak mniemam, pan Miłosz Kamiński wystąpił tu w roli widza, a nie klakiera.
~FT 1-11-2013 14:13
Głupi wywód Miłosza Kamińskiego, bo kto to osądza zachowanie widza? Kto chce to stoi, a kto chce siedzi. Ogólnie spektakl przyzwoity, ale to czyja zasługa? Chyba dzięki Panu Piotrowi Konieczyńskiemu. Choć wszyscy się starali.
~M. Kamiński 1-11-2013 19:02
W Jeleniej Górze chyba nadużywa się standing ovation; wystarczy kilku widzów, którzy niekiedy w oderwaniu od spektaklu czy koncertu podrywają się pierwsi, pociągając za sobą sąsiadów i wywierając presję na jeszcze siedzących... Czasem owacja jest naturalna, wtedy trwa i trwa, pojawia się w niej rytm i ludzie wstają. Ale kiedy indziej jest wymuszona, a wtedy żarliwa, choć krótka. Nie oceniam widzów, każdy ma swój sposób wyrażenia uznania. Nie lubię tylko być manipulowany, gdy nie widać żadnych oznak, że widowni się podoba. Bo też na "Don Juanie" zabrakło wyraźnej reakcji na dowcip ze sceny i przejęcia widzów w antrakcie. Nadużywamy standing ovation, trudno. Ale może szkoda, że dla równowagi nie praktykuje się u nas gwizdów i buczenia. Ciekawe, dlaczego, skoro jesteśmy tak emocjonalni?
~Aaaa 4-11-2013 0:09
Czyli....nie przyjęto pana w antrakcie....a jak chciał pan być przyjęty?
~WiR 4-11-2013 8:22
Daj Pan spokój ludziom, panie ~M. Kamiński. Bo każdy ma wolną wolę i jak chce reaguje na sztukę [...] A właśnie, że pan M. Kamiński to klakier, stąd jego EGO.
~Rumburak 4-11-2013 8:57
Kto decyduje, że owacja jest naturalna taka co trwa i trwa. Czyli jak tylko trwa, to już nienaturalna? Rozumiem, że jak rytmu nie będzie, to nie wstawać?! Nawet jak się podobało bardzo? Bo rytmu owacji nie ma? Pan czytasz, co pan piszesz?
~M. Kamiński 4-11-2013 18:22
Och, to się czuje, kiedy widowni się podoba. Nie wierci się w fotelach, nie wzdycha, z wypiekami w przerwie rozmawia tylko o rolach, a na koniec bije brawo bez opamiętania, kurtyna wtedy lata w dół i w górę. Dobre spektakle różnią się od złych tak wyraźnie jak brawa naturalne od braw grzecznościowych czy wymuszonych. Naprawdę dużo subtelnych znaków zawiera się w tej etiudzie widzów zwanej klaskaniem. Trzeba tylko słuchać i mieć otwartą głowę. Polecam!
~:))))))) 4-11-2013 18:49
Niech pan pisze dalej! Jest coraz lepiej ;)
~Ale, ale... 4-11-2013 18:51
Czasem naprawdę niegrzecznościowo poniesie widownię na niezłym gniocie! A tu oklaski mocne były, to o co chodzi?!
~klikk 16-01-2014 21:06
Fenomenalny spektakl, jestem naprawdę zachwycona kreacją postaci, a szczególnie głównym bohaterem. Owacje na stojąco!!
~ 19-01-2014 22:54
Spektakl przeciętny i niespójny. Wprowadzenie elementów współczesnych, zwłaszcza w sferze kostiumów jest nieporozumieniem inscenizacyjnym. Monologi, szczególnie głównego bohatera, wygłaszane jednym tchem, traca sens i widz czuje się znudzony i zagubiony, nie wiedząc właściwie o co biega bohaterowi. Elementy komiczne, są "komiczne" na poziomie kiepskiego kabaretu. Aktorzy i sama inscenizacja to jedno, ale to co dzieje się z dziejszą widownią, zakrawa o pomste do nieba. W niedzielę na spektaklu o 17, działy się rzeczy niepojęte. Ktoś zabiera do teatru płaczące dziecko, mając gdzieś, że to przeszkadza aktorom i widzom. Pewna pani nie wyłącza telefonu, a gdy ten dzwoni, drze się na całą salę do dzwoniącego, ze nie może odebrać:). Pełny upadek, a niektórzy powinni udac się raczej na stadion
~Żerom 20-01-2014 23:50
Jestem zachwycona nowa propozycja teatru jeleniogorskiego i szczesliwa, ze nasza szkoła zorganizowala wyjscie do teatru akurat na ten spektakl. Momentami klimatem przypominał film "halo szpicbródka" ze wzgledu na mocny fragment scenografii-schody, oraz swietna muzyke. Bardzo polecam, jest to przedstawienie godne uwagi.
~olik 16-05-2014 17:45
Ile trwa całość ?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Sobota z wernisażami

I ślubuję Ci… – wernisaż pełen miłości

Dachowanie audi

Odeszła Regina Włodarczyk–Puchała

Drakońskie podwyżki za odpady komunalne?!

Sonda

Czy mnożenie rządowych programów plus ma sens?

Oddanych
głosów
323
Tak
24%
Nie
73%
Nie mam zdania
2%