MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Poniedziałek, 13 lipca
im. Małgorzaty, Henryka

Pamięci Ryszarda Skały

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 12 maja 2014, 8:04
Aktualizacja: 13:56
Autor: Katarzyna Zielińska
Fot. Archiwum
Wczoraj (11.05) minęła 28 rocznica śmierci Ryszarda Skały z Mysłakowic, dziennikarza, założyciela i pierwszego redaktora naczelnego "Wieczoru Wrocławia". W Mysłakowicach mało znany, we Wrocławiu wielki i ceniony dziennikarz.

Ryszard Skała urodził się 4 maja 1925 roku w Nadwórnej – Kresy Wschodnie. Był dziennikarzem, założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym wrocławskiej gazety popołudniowej ‘Wieczór Wrocławia’. Był to wrocławski dziennik wydawany w latach 1967 – 2004. Pierwszy numer pojawił się w kioskach 3 kwietnia 1967 roku. Początkowo dziennik wychodził 6 razy w tygodniu (od poniedziałku do soboty), później wydawano go tylko od poniedziałku do piątku. Drukowany był zawsze w formacie tabloid. Niestety z powodu drastycznego spadku nakładu Wieczór Wrocławia został włączony do Słowa Polskiego. Ostatecznie powstał nowy tytuł „Słowo Polskie – Gazeta Wrocławska”, co spowodowało, że Wieczór Wrocławia przestał istnieć.

Zanim jednak powstał Wieczór Wrocławia, Ryszard Skała pracował jako dziennikarz w Słowie Polskim. Przez wiele lat był tam sekretarzem redakcji. Zresztą nie tylko tam. Był również sekretarzem w pierwszym składzie zarządu Towarzystwa Miłośników Wrocławia, przewodniczącym wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, radnym Rady Narodowej miasta Wrocławia, a później Rady Narodowej Województwa Wrocławskiego i Miasta Wrocławia. Tam przewodniczył Komisji Kultury, Oświaty i Wychowania. Był również członkiem Prezydium Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej.

Czym zajmował się zanim został dziennikarzem? Świadectwo dojrzałości uzyskał we Lwowie podczas II wojny światowej, gdzie uczył się na tajnych kompletach. Został aresztowany przez gestapo za działalność w Armii Krajowej. Zwolniono go w 1943 roku. Z całym oddziałem zgłosił się do Ludowego Wolska Polskiego i tam ukończył Szkołę Oficerską I Armii WP. Uzyskał stopień podporucznika i został skierowany do Korpusu Pancernego. W 1945 roku pod Budziszynem został ciężko ranny. Był wtedy dowódcą czołgu. Ciekawostką jest to, że został wtedy uznany za zmarłego i do jego rodziny wysłano zawiadomienie o jego śmierci. Jak się okazało udało mu się przeżyć. Po demobilizacji osiadł na Dolnym Śląsku. Przed karierą dziennikarską pracował najpierw w Inspektoracie Osadnictwa Wojskowego, a później w Związku Inwalidów Wojennych. Podjął pracę również w Szkole Żeglugi Śródlądowej. Został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

W "Słowie Polskim" Ryszard Skała miał jedną swoją stałą rubrykę – sprawy na piątek i świątek. Artykuły pod tym tematem ukazywały się w gazecie nieregularnie (5 lipiec, 16 sierpień, 14 czerwca). Pisał tam o różnych sprawach – o aktualnych wtedy wydarzeniach we Wrocławiu, o metodach wychowawczych czy opisywał ciekawe lub patologiczne życie Wrocławian. Oprócz spraw na piątek i świątek, pisał również poważne i obszerniejsze felietony. Artykuły takie jak „Mocna rzecz i sentyment” (23 sierpnia), „Raport znad Nysy” (19 kwiecień), „My Wrocławianie” (28 maj), „Nie należy z nich rezygnować” (31 maj), „Wnioski zostały złożone” (4 czerwiec) czy „Kto zdetronizuje nudę” (28 czerwiec) pojawiały się nieregularnie. Pisał rzadko ale za to obszernie. Tekst zajmował zazwyczaj całą stronę, ale wciągał i był interesujący. Pomimo takiej ilości tekstu nie było lania wody. Pisał konkretnie, czasami dowcipnie, lekko kontrowersyjnie. Jego artykuły umieszczano zawsze na 2 lub 3 stronie gazety. Jako jeden z nielicznych dziennikarzy tej gazety podpisywał się drukowanymi literami, pełnym imieniem i nazwiskiem (większość tekstów było podpisywane z małej litery i najczęściej były to pseudonimy np. km, lemil, Aga, Temer). Zajmował się również tłumaczeniami tekstów. W numerze z dnia 10 maja ukazał się artykuł „Bohaterowie ostatniej bitwy”, a pod nim podpis: TŁUMACZYŁ RYSZARD SKAŁA.

Jednym z lepszych artykułów, był tekst pt. Lekcja. Opisuje tam między innymi katastrofę kolejową w Pustkowie. W teksie ironicznie nawiązuje do czytelników, którzy już z góry osądzili sprawców katastrofy. Nie bał się mieć odmiennego zdania. Przedstawił sprawę wypadku z zupełnie innej strony, strony której chyba czytelnicy się nie spodziewali.

12 maja 1986 roku Ryszard skała zmarł w Mysłakowicach. Pochowano go 15 maja tego samego roku na cmentarzu parafialnym na Pilczycach we Wrocławiu.

14 maja 1986 roku ukazał się bardzo krótki artykuł „RYSIEK”. Objętościowo zajmował jakąś 1/5 całej strony a obok zamieszczono zdjęcie Ryszarda. Czarnobiałe ledwo widoczne. Miał krótkie sterczące, jasne włosy, duże czoło. Ubrany był w garnitur i w ręku trzymał słuchawkę od telefonu. Prawdopodobnie zdjęcie zostało zrobione w pracy. Wspomnienie zaczynało się od słów: „Odszedł od nas na zawsze Ryszard Skała”. To właśnie w Słowie Polskim zaczął swoją karierę dziennikarską, a odszedł po to by zająć się tworzeniem nowego tytułu Wieczoru Wrocławia. W 1981 roku odszedł na emeryturę. Pomimo tego został czynny, aktywny i zaangażowany w sprawy prasy i regionu. Jak napisali o nim jego koledzy z pracy „Taki był od zawsze. Od początku. Jak kiedyś karabinem, tak teraz walczył piórem. W którąś z kolei rocznicę Wieczoru Wrocławia koledzy ze Słowa Polskiego zrobili z nim wywiad. Mówił, że nic co wrocławskie nie jest mu obce. I tak właśnie było. Kiedy ostatnio rozmawialiśmy z Ryśkiem, który osiadł przed kilku laty w Jeleniogórskiem, snuł plany działania na przyszłość. Śmierć je przerwała. Odszedł na zawsze. Ale na zawsze też pozostanie w naszej pamięci”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Bałaganiarz zapłaci

Szansa na remont "zameczku"

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~kk 12-05-2014 15:21
Niestety, mimo pochodzenia z Nadwórnej p. Skała stał się, czy go do tego zmusili, agitatorem" sowieckiej polszy". Z całym oddziałem zgłosił się do Ludowego Wolska Polskiego i tam ukończył Szkołę Oficerską I Armii WP. Uzyskał stopień podporucznika i został skierowany do Korpusu Pancernego. Czyli cos się wtedy stało?
~ 12-05-2014 16:45
Takie bzdury piszecie że aż wstyd. pod Budziszynem walczyła 2 Armia WP.Mój ojciec tam walczył i też pochodził z okolic Stanisławowa...
~dolnoślazak 12-05-2014 21:46
Gdyby nie tzw. "słoiki" (którymi wrocławianie pogardzają), nie byłoby połowy Wrocławia, a druga do tej pory leżałaby w górach. Taka jest niestety prawda, że za sukces Wrocławia odpowiadają w przeważającej większości mieszkańcy mniejszych miast Dolnego Śląska, w tym z naszego regionu. A jak Wrocław odpłaca Dolnemu Śląskowi? Łoi go jak może, okrada ze wszystkiego, zabiera pieniądze i jeszcze wyzywa mieszkańców (np. od "słoików"). Tak właśnie zachowuje się hołota zamieszkująca Wrocław - poprzyjeżdżało to to z wiosek zza Buga i do tej pory słoma wyłazi im z butów przy każdej możliwej okazji. Wrocław - największa wieś na Dolnym Śląsku i wstyd dla całego Dolnego Śląska!
~AP do kk 13-05-2014 16:15
Przeuroczy czlowiek ktory w Czerwonym Dworku zachwycony pieknem przyrody chcial cos pozytecznego zrobic i odpoczac,Razem z moim ojcem byl we lwowskim AK,Nie musialo cos sie stac ,chcial przezyc,Tacy jak Ryszard to byli ludzie ktorych dzisiejsi cywilizowani mutanci nie maja szans zrozumiec

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Oficjalne wyniki wyborów – Jelenia Góra i powiat jeleniogórski

Sytuacja w spółce Sanikom

Polacy wybierają prezydenta (aktualizacja)

Bike Maraton 2020  

Co z wodą w zalewie złotoryjskim?

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
470
Tak
47%
Nie
40%
Nie wiem
13%