MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Olimpia Kowary pewnie pokonała Kuźnię

Wiadomości: Kowary
Sobota, 26 kwietnia 2014, 21:36
Aktualizacja: 21:40
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. Tomasz Raczyński
Z bardzo dobrej strony pokazali się podopieczni Krzysztofa Kapelana w konfrontacji z Kuźnią Jawor. Kowarzanie zwyciężyli 3:1 przeważając w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła.

Przez 90 minut biało-zieloni dominowali na boisku grając z pomysłem, szybko i co najważniejsze skutecznie. Taką Olimpię chcą oglądać kibice i trener, który po spotkaniu komplementował swoich zawodników.

Przewaga miejscowych była widoczna od pierwszych minut, gracze Kuźni praktycznie nie wychodzili z własnej połowy. W pierwszej połowie swoich sił próbowali Udod i Szujewski, ale nie zdołali pokonać bramkarza gości. W 39. minucie popychany w piątce Udod przewrócił się, ale sędzia niewzruszony nakazał grać dalej. Do przerwy kibice bramek nie zobaczyli, jednak już po zmianie stron kowarzanie jeszcze bardziej podkręcili tempo. W 50. minucie Szujewski uderzył obok słupka, dwie minuty później dośrodkowanie Udoda (ręką) zbija na rzut rożny Piotr Zieliński, ale i tym razem sędzia nie pokazał na "wapno". W 60. minucie krótkie rozegranie rzutu rożnego procentuje golem dla gospodarzy - Udod wbiegł w pole karne, strzelił po ziemi, Borek wypuścił piłkę pod nogi Szujewskiego i było już 1:0. W 67. minucie Milczarek wyłożył Krupie piłkę na piąty metr, ale były zawodnik Karkonoszy minął się z futbolówką. Gdy wydawało się, że Olimpia ma mecz pod kontrolą, doszło do kuriozalnej sytuacji. Z pozoru łatwy strzał Sabata w środek bramki zaskoczył wszystkich, w tym golkipera biało-zielonych - Emila Tryndę, który stojąc na prostych nogach nie zdołał złapać piłki wbijając ją sobie do bramki. Gdyby nie kolejne wydrzenia na boisku z pewnością ta bramka śniłaby się bramkarzowi po nocach, ale już po czterech minutach Krupa wykorzystał asystę Zatylnego i było już 2:1. W końcówce przyjezdni otworzyli się, dążyli do wyrównania i bliski szczęścia był Bagiński oraz Fitas, ale na posterunku był Trynda. W 89. minucie jedna z kontr gospodarzy zaowocowała golem autorstwa Adriana Zielińskiego, co uspokoiło kowarzan, ale nie gości. W doliczonym czasie gry wślizgiem z wyprostowaną nogą wchodził Serweciński za co otrzymał żółtą kartkę, ale sposobem negowania decyzji sędziego zasłużył sobie na ponowne upomnienie i w konsekwencji czerwoną kartkę. Ostatecznie Olimpia Kowary pokonała Kuźnię Jawor 3:1 i nadal traci do miejsca premiowanego awansem zajmowanego przez Karkonosze, zaledwie dwa punkty.

- Nawet po tej przypadkowej bramce (Emil puścił, zdarza się najlepszym) wierzyłem w swój zespół, bo widziałem jak wygląda gra na boisku. Mecz pod pełną naszą kontrolą, ani przez chwilę nie bałem się o wynik. Na grę zawodników wpłynął powrót pana Tomka (Dudziaka - red.), niech co tydzień wyjeżdża i co tydzień wraca jak tak mamy grać. Jeżeli chce się grać pewnymi schematami to trzeba to tłuc, tłuc i tłuc. Po takim meczu jestem wielce szczęśliwy, bo dla mnie najważniejsza jest gra, żeby zespół nie ważne w której lidze prowadził dobrą grę i, żeby ta piłka cieszyła ludzi, którzy przychodzą i przede wszystkim ich. Dzisiaj zagraliśmy dobry mecz, a Kuźnię nie uważam za słabego przeciwnika, bo wyszli wysoko, próbowali coś zrobić, nie ustawili "autobusu", także szacunek też dla nich - mówił po meczu trener Olimpii, Krzysztof Kapelan.

Przed kowarską Olimpią ciężki tydzień - w czwartek, 1. maja finał okręgowego Pucharu Polski przeciwko BKS-owi (w Jeleniej Górze), a trzy dni później wyjazd do lidera - KP Brzeg Dolny:
- Wszystkie mecze są najważniejsze. Jak się dochodzi do finału to nie po to, by oddać mecz walkowerem. Jak jedzie się grać z liderem to nie po to, by dostać jak najmniej, tylko po to, by zdobyć trzy punkty. Ciężki tydzień przed nami, mikrocykl jest trochę przestawiony. Na szczęście klub z Brzegu zgodził się na to, żeby przesunąć mecz na 4. maja, bo jakbyśmy mieli jechać dwa dni po pucharze to mijałoby się to z celem. Oni przełożyli - dziękuję im za to, ale taryfy ulgowej nie będę mieli - dodał szkoleniowiec biało-zielonych.

Olimpia Kowary - Kuźnia Jawor 3:1 (0:0)
Gole:
1:0 Szujewski 60'
1:1 Trynda (sam.) 74'
2:1 Krupa 78'
3:1 Zieliński 89'
Olimpia: Trynda - Smoczyk, Kuźniewski, Kraiński, Han, Szaraniec (67' Zatylny), Bębenek, Chajewski (59' Milczarek), Szujewski, Krupa (89' Rodziewicz), Udod (82' A.Zieliński).
Kuźnia: P.Borek - Pietruszka, Orda, Zakrzewski, Kruczek, Przerywacz (70' Krupczak), Gołąbek (77' Burszta), Fitas, E.Borek (66' Serweciński), P.Zieliński (60' Sabat), Bagiński.

Widzów: 300.

Ogłoszenia

Czytaj również

Bramkostrzelna Lechia

Genius loci – Salon Biznesu i Kultury

Wypadek przy baniakach  

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~Gośc 27-04-2014 9:17
Bardzo nie obiektywny opis meczu. Po pierwsze Udod nie był popychany w pierwszej połowie, po drugie Zieliński dostał piłką w twarz a nie reke, po trzecie wślizg Serwecińskiego był czysty a sedzia zagwizdal faul jako niebezpiecznie zagranie, nie bylo tam wyprostowanej nogi, po czwarte bramka na 2:1 padla z minimalnego spalonego. Pozdrawiam i wiecej obiektywizmu zycze
~do gościa 27-04-2014 10:28
Zapewne na stronie klubowej Kuźni znajdziesz obiektywną relację :p

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jubileuszowy trening

W Podgórzynie na remis

Jezioro Łabędzie z owacjami na stojąco!  

Niebezpieczne wyzwania

Łużyce za silne

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
224
Tak
61%
Nie
36%
Nie wiem
4%